W samorządach

Czekając na zmiany w oświacie cz.2

Nowy stopień awansu zawodowego nauczycieli, subwencja na 6 latka, waga dla małych szkół i rozsądne korzystanie z możliwości blokowania likwidacji i przekształceń małych szkół przez kuratorów – to najważniejsze zapowiedzi minister Anny Zalewskiej wygłoszone na Ogólnopolskiej Samorządowej Debacie Oświatowej.

Zapoczątkowana przez nowe władze MEN debata o stanie polskiej oświaty wzbudziła wiele nadziei. Pierwsze zmiany dokonane przez sejm mocno jednak ostudziły entuzjazm, szczególnie strony samorządowej. Nowy sejm zaczął bowiem od nowelizacji ustawy o systemie oświaty, przywracającej obowiązek szkolny dla 7-latków. Najłagodniej określił to Śląski Związek Gmin i Powiatów pisząc w niedawno przyjętym stanowisku, że zmiana ta "wywołała problemy budżetowo-logistyczne występujące po stronie samorządów".

 

Rola kuratorów

Dużo ważniejszą zmianą z punktu widzenia systemowego, jak i długofalowego planowania sieci szkół przez samorządy było jednak wzmocnienie roli kuratora oświaty poprzez przywrócenie obowiązku uzyskiwania pozytywnej opinii organu nadzoru pedagogicznego w przypadku likwidacji lub przekształcenia szkoły. – Tak wstrzymaliśmy likwidacje i przekształcenia małych szkół – mówiła Anna Zalewska, podczas Ogólnopolskiej Samorządowej Debaty Oświatowej, która odbyła się 2 czerwca w Warszawie. – Ale mieliśmy w tym pewien cel. Przygotowujemy rozwiązania, które zapewnią dodatkowe finansowanie małych szkół na biednych terenach. Nie udało się nam zaprojektować tej zmiany jeszcze w tym roku, dlatego wstrzymaliśmy zmiany w sieci szkół poprzez nadzór kuratora. Docelowo kuratorzy będą jednak korzystali z tego prawa wyjątkowo ostrożnie, a przepisy zostaną jeszcze poprawione – mówiła Zalewska, która zapowiedziała wprowadzenie odpowiedniej wagi dla małych szkół uzależnionej od PKB regionu na którym znajduje się szkoła. Czym biedniejsza gmina tym wyższą wagę w przypadku posiadania małych szkół dostanie. Jeżeli spełni swoją obietnicę, to rzeczywiście większe zmiany w sieci szkół w tym roku mogłyby się okazać bezcelowe.

 

Wcześniej, w trakcie dyskusji w gronie samorządowym, zmiana roli kuratorów, oraz problemy finansowe spowodowały postulaty (w tym stanowiska regionalnych organizacji) by finansowanie płac nauczycielskich przejął wprost budżet państwa. O tym, że nie musiało by być to korzystne dla samorządów pisaliśmy w pierwszej części artykułu (tutaj >>>). W trakcie dyskusji głos zabrał m.in. wójt gminy Morawica Marian Buras potwierdzając nasze obawy. – Takie rozwiązanie byłoby korzystne jedynie dla miast. Dla mojej gminy to strata 3 mln zł – mówił. Jest to możliwe przy założeniu, że wraz z przejęciem wynagrodzeń nauczycielskich przez państwo zostałaby skasowana w całości subwencja oświatowa. To wydaje się jednak nieusprawiedliwione ponieważ cześć rzeczowa subwencji mogłaby być nadal przyznawana samorządom (taki jest zresztą postulat samorządów – kwota na wydatki rzeczowe stanowi ok. 20 proc. kwoty części oświatowej subwencji ogólnej). Ponieważ Marian Buras mówił jednocześnie, że u niego w gminie wydatki na pensje nauczycieli stanowią ok. 70 proc. to oznacza, że przy tym drugim, postulowanym rozwiązaniu Morawica traciłaby ok. 1 mln zł rocznie. Dodatkowo skomplikowałaby się sytuacja gmin, które przekazały swoje szkoły innym podmiotom. One też byłyby na tym rozwiązaniu sporo stratne.

 

W trakcie dyskusji samorządowcy zwracali uwagę, że zachowanie przez kuratorów pełni władzy nad siatką szkół w gminie, a co za tym idzie finansami samorządu (oświata to często 50 proc. budżetu gminy) musiałoby w końcu skutkować postulatem przejęcia finansowania szkół w całości przez budżet państwa. Podawano za przykład Francję, gdzie szkoły są w całości utrzymywane z budżetu państwa, ale gdy liczba uczniów jest zbyt mała szkoła jest automatycznie likwidowana, chyba, że władze samorządowe chcą ją prowadzić z własnego budżetu.

 

Zapowiedź nowej wagi 

Marek Olszewski, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich, prowadzący konferencję, odnosząc się do propozycji nowej wagi podkreślał, że za takim rozwiązaniem powinny iść też dodatkowe pieniądze. – W przeciwnym razie to jest tylko zabieranie jednym samorządom, żeby dać drugim – mówił Mariusz Tobor, ekspert oświatowy z firmy Vulcan. I w praktyce tak się to często odbywa. Rząd przyznaje nowe wagi, niby daje coś szkołom wiejskim, albo szkołom sportowym, ale nie mówi, że robi to np. kosztem szkół zawodowych i miejskich, ponieważ wraz ze zmianą wysokości wag nie zmienia się ogólna kwota subwencji. Zmienia się więc tylko sposób podziału, a nie kwota.

 

Od dawna na łamach Wspólnoty postulujemy, żeby wysokość wag bezpośrednio wpływała na wysokość subwencji. Naszym zdaniem (pierwszy taką teorię przedstawił ekspert oświatowy dr Bogdan Stępień) liczbę uczniów przeliczeniowych, a więc liczbę uczniów po uwzględnieniu wag, na podstawie których dzielone są pieniądze, powinno się traktować jako „zadania oświatowe”. W zależności od tej liczby (uczniów przeliczeniowych, czyli zadań oświatowych) naliczane byłyby zmiany wysokości subwencji oświatowej na kolejny rok, o czym mówi art. 28 ust. 1 ustawy o dochodach JST. Czytamy w nim, że o zmianie kwoty subwencji decyduje zmiana liczby zadań oświatowych. Nigdzie jednak nie jest zdefiniowane „zadanie oświatowe”. Z logiki całego systemu wynika jednak, że powinna być to liczba uczniów przeliczeniowych, w której powinno się jeszcze uwzględnić zmianę struktury kadry nauczycielskiej w całej Polsce i odpowiednio kreować kwotę na kolejny rok. Tego jednak rząd nie robi, naliczając kwotę subwencji w budżecie państwa według dziwacznych i niejasnych zasad. To wiąże się z kolejnym postulatem samorządów.

 

Zebrani na debacie domagali się, żeby metryczki, a co za tym idzie także planowane kwoty subwencji na kolejny rok otrzymywali w październiku, przed planowaniem budżetu, a nie tak jak teraz nawet w styczniu roku budżetowego. Obecnie mamy do czynienia z patologiczną sytuacją, gdy rozporządzenie w sprawie podziału, określające wagi, a więc i liczbę uczniów przeliczeniowych na kolejny rok i kwoty jakie otrzymają samorządy jest podpisywane dopiero pod koniec grudnia każdego roku. Czyli po czasie w którym określa się w budżecie państwa wysokość kwoty części oświatowej subwencji ogólnej i po czasie w którym przygotowuje się budżety samorządów. Są one więc już na początku obarczone sporym błędem (jedna z największych kwot w budżecie jest często dokładniej określana już po jego uchwaleniu).  

 

Stopnie awansu, standaryzacja 

Raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący kształcenia zawodowego nauczycieli był katastrofalny – mówiła podczas debaty Anna Zalewska i zapowiedziała wprowadzenie nowego stopnia awansu zawodowego nauczycieli. To dlatego, że dziś większość z nauczycieli jest już na najwyższym stopniu awansu i nie mają żadnej presji, żeby się dokształcać i doskonalić. Takie zmiany samorządowcy przyjęliby bardzo dobrze. Nie zapominajmy jednak, że od dawna postulatem ze strony JST jest zwiększenie, a przynajmniej urealnienie pensum i zmiana statusu urlopów na poratowanie zdrowia, które zdaniem samorządów powinny być finansowane z budżety NFZ.

 

Minister Edukacji zapowiedziała też, albo zwiększenie dotacji na sześciolatków, albo objęcie ich subwencją oświatową. Jak wyraziła się minister Zalewska chodzi, o to „żeby sześciolatki przestały być zakładnikiem polityki”. Można z tego zrozumieć, że zmiana te będzie obojętna finansowo z punktu widzenia ogółu samorządów. Objęcie sześciolatków subwencją oświatową sprawiłoby jednak, że z punktu widzenia dochodowego cała operacja byłaby obojętna finansowo, w przypadku nieobjęcia subwencją i nie dołożenia dodatkowych pieniędzy w formie wyższej dotacji na operacji tej straciłyby gminy, a zyskały powiaty.

 

W wypracowanym stanowisku kończącym debatę samorządowcy postulują, aby w systemie finansowania uwzględnić faktyczne koszty funkcjonowania oświaty, w tym wielkości oddziałów, a także zapewnić odpowiednie finansowanie nowych zadań oświatowych.  Samorządowcy po raz kolejny postulują więc próbę zmiany finansowania szkół i wprowadzenie subwencji opartej o standardy oświatowe. Samorządowcy wskazują też, że pochopna likwidacja gimnazjów nie rozwiąże problemu jakości kształcenia ogólnego, natomiast spowoduje zmarnowanie dorobku ostatnich lat i nowe koszty na kilka następnych. Problemem nie jest bowiem ustrój szkolny, lecz programy nauczania („ważne jest, kiedy, jak i czego, a nie gdzie uczymy”).

 

Przedstawiciele ogólnopolskich organizacji zauważyli też, że bez samorządów nie da się zrealizować celów polityki oświatowej. Żaden minister edukacji nie osiągnie sukcesu bez współpracy z samorządem. Stanowisko zostało wypracowane podczas pracy w  3 zespołach problemowych skupionych wokół tematów finansowania edukacji gminnej (przedszkolnej, podstawowej, gimnazjalnej), kształcenia ogólnego, szkolnictwa zawodowego oraz doskonalenia zawodowego nauczycieli (wynagrodzenia nauczycieli, pensum, powiązanie z przepisami Karty Nauczyciela). W trakcie debaty Anna Zalewska zapowiedziała, że przedstawione pod koniec czerwca zmiany nie będą obowiązywać już w kolejnym roku szkolnym. – Nie będzie rewolucji w roku szkolnym 2016/2017 – zapowiedziała. I to najlepsza wiadomość dla samorządów.

 

 

Materiały Ogólnopolskiej Samorządowej Debaty Oświatowej>>>

 


Zachęcamy zwłaszcza do zapoznania się z artykułem Mirosława Obrębskiego "Oświatowy remanent", który publikowany był na łamach Wspólnoty>>>

TAGI: finanse samorządowe, oświata,