Rozmowy Wspólnoty

Województwo częstochowskie przyspieszy nasz rozwój

Rozmawia: Janusz Król

21.01.2020

Gdybyśmy zrobili ankietę i zapytali samorządy współpracujące w ramach subregionu, czy chciałyby utworzenia województwa częstochowskiego, zapewne uzyskalibyśmy zgodę wszystkich. Dlatego trzymamy kciuki za rządzących, którzy wielokrotnie obiecywali nam korektę podziału administracyjnego – mówi Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy.

 

W jakim celu powstał Związek Gmin i Powiatów Subregionu Północnego Województwa Śląskiego? O jakie pieniądze walczy?
Związek powstał, aby skuteczniej pozyskiwać pieniądze dla całego subregionu i zaspokajać potrzeby mieszkańców. Do tej pory funkcjonowaliśmy w luźnej formule, gdzie Częstochowa była liderem i miała podpisane porozumienia z 34 samorządami. Udało się nam pozyskać i prawie wydać 104 mln euro. Ale w związku z interpretacją przepisów przez UE nie możemy dalej tak działać. Musieliśmy sformalizować współpracę i powołać stowarzyszenie gmin, podobnie jak subregion południowy. Natomiast subregiony zachodni i centralny województwa śląskiego takie związki powołały wcześniej. Trudno określić, jak dużo pieniędzy będzie na regionalne inwestycje terytorialne w następnym okresie programowania, ale liczymy, że więcej niż dotychczas. Ze spotkań z europarlamentarzystami, które organizował Śląski Związek Gmin i Powiatów, wiemy, że dotychczas na ZIT i RIT-y przeznaczono 6 proc. środków RPO, a w instytucjach UE słychać opinie, że powinno to być 10 proc. Rzecz jasna związek ma szansę pozyskiwać środki także z innych źródeł, zarówno europejskich, jak i krajowych, bo samorządy zjednoczone w związku mają szansę przedstawić projekty bardziej kompleksowe, niż uczyniłyby to pojedyncze gminy.

Związek łączy silnie uprzemysłowioną Aglomerację Częstochowską i na przykład mniej uprzemysłowiony powiat myszkowski, jednym słowem gminy przemysłowe i gminy jurajskie. Jakie wspólne cele mogą mieć tak różne jednostki?
Samorządy naszego subregionu łączy dobre doświadczenie z dotychczasowej współpracy i oczekiwanie, że w przyszłości ta współpraca będzie korzystna dla wszystkich. Wprawdzie środki dostępne w ramach ZIT-u i RIT-ów przeznaczone są dla miast i ich obszarów funkcjonalnych, ale my nikogo nie wykluczamy i ze wszystkimi chcemy współpracować. Oczywiście, moglibyśmy się dogadać z Myszkowem i Kłobuckiem i doprosić kilka gmin leżących pomiędzy naszymi miastami, ale doszliśmy do wniosku, że nasz potencjał jako całego subregionu jest większy. Kiedy przyjeżdża do nas inwestor, to dzisiaj jest mniej zainteresowany przygotowanymi terenami. Bardziej interesuje go, jakimi kadrami dysponujemy. Mniejsza, czy te kadry pochodzą z Częstochowy, czy skądinąd, czy przyjadą komunikacją publiczną, czy samochodami prywatnymi, ważne aby były dostępne. Obecnie Częstochowa ma najniższe od czasów transformacji ustrojowej bezrobocie, więc musimy wskazywać sąsiednie gminy jako miejsce pozyskania pracowników.

Rozwój przemysłu i oferty biznesowej to cele miejskie, a jakie są propozycje stowarzyszenia i RIT-u dla gmin wiejskich?
Stowarzyszenie i RIT mają się zajmować głównie zaspokajaniem potrzeb naszych mieszkańców, a one są różne. Jedni całymi rodzinami pracują w przemyśle, inni chcą rozwijać turystykę. Jesteśmy przecież regionem, którego większa część położona jest na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, w pięknym i rozwojowym obszarze Polski, dlatego z pewnością część środków z RIT-u pójdzie na ścieżki rowerowe, rozwój bazy turystycznej, na wszystko, co sprawi, że będziemy bardziej dostępni i łatwiej dostrzegalni. Dzięki temu ludzie przyjeżdżający do Częstochowy z pielgrzymką dowiedzą się, że oprócz Jasnej Góry są w pobliżu ciekawe i atrakcyjne turystycznie miejsca. Ta wiedza może ich zachęcić do odwiedzenia okolic. A bez współpracy z sąsiednimi gminami, bez ścieżek rowerowych łączących gminy, nie będzie to możliwe. Już teraz w samym mieście mamy 80 km ścieżek, ale dzięki współpracy i koordynacji zadań z innymi samorządami możemy zaoferować nie tylko przejazd po mieście, ale i przez Jurę. To pozwala wykorzystać potencjał także niedużych gmin, w których są piękne skały czy jaskinie.

Czy w subregionie zostały wyodrębnione mniejsze obszary interwencji RIT?
Nasza współpraca odbywa się w ramach lokalnych planów rozwoju, lokalnych dokumentów strategicznych. Każdy samorząd bada potrzeby swojej gminy czy powiatu, ocenia, jakie zadania są niezbędne do realizacji i sprawdza, czy są środki europejskie na zaspokojenie tych potrzeb. Potem integrujemy to we wspólnym planie określając, kto i co będzie chciał w pierwszej kolejności wykorzystać. To daje nam często możliwość rezygnacji z wydatków na zadania, które nie mają szansy zostać zrealizowane lub mogą być zrealizowane później, po ich przygotowaniu. Ta wspólna analiza pozwala władzom lokalnym skoncentrować się na zadaniach realnych do wykonania w najbliższym okresie. Proszę zauważyć, że w niektórych konkursach oferujących niewielką kwotę do podziału koszty przygotowania aplikacji, dokumentacji technicznej i projektowej dla gmin mogą przewyższać wysokość potencjalnych dotacji. W naszym przypadku, kiedy działamy wspólnie i rozsądnie planujemy, środki zainwestowane w przygotowanie zadania nie są marnotrawione.

Czy związek będzie konkurował z Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolią w ramach województwa śląskiego?
Będziemy konkurować z Metropolią, z subregionem zachodnim, który ma większe doświadczenie, bo dłużej funkcjonuje w tej formule, ale ja konkurencją się nie martwię. Jestem pewien, że praca w ramach związku da nam większe możliwości i szansę sięgania po projekty, które do tej pory nie były dla nas dostępne. Choćby dlatego, że za współpracę dostaniemy więcej punktów, niż gdyby każdy startował oddzielnie. Zyskamy też lepszą, bardziej profesjonalną kadrę zajmującą się przygotowaniem i realizacją projektów.

Kto weźmie na siebie ciężar koordynacji, jakie będą tego koszty? Jaką rolę odegra Częstochowa?
Dotychczas kwestie pisania wniosków i rozliczania projektów brała na siebie w dużej mierze Częstochowa, to znaczy sprawy subregionu koordynowali urzędnicy naszego ratusza. Oczywiście, współpracowali ze swoimi odpowiednikami w każdym powiecie i każdej gminie. Te same osoby będą się zajmowały projektami pracując dla stowarzyszenia. Mamy dobrych specjalistów, o czym świadczy fakt, że jesteśmy liderem w pozyskiwaniu funduszy. Nikt tak szybko i sprawnie nie wydaje środków z ZIT-u i z RIT-u, jak nam udało się to zrobić. To zasługa bardzo dobrych fachowców, ale też pełnego zaufania między samorządami i przekonania, że nie ma co głupio rywalizować, tylko trzeba mądrze współpracować. To pozwala sprawnie wykorzystywać środki, które przysługują nam w ramach programów oraz pomogło uzyskać kilkuprocentowy bonus, który dzielimy pomiędzy siebie. Staramy się współpracować przy wzajemnym zrozumieniu i w taki sposób, aby nie zawieść zaufania naszych partnerów.

Jaka jest formuła prawna związku, skład, władze i tryb podejmowania decyzji?
Związek ma formę prawną stowarzyszenia, jego statut został przyjęty, wybrano władze, a na początku przyszłego roku zostanie zarejestrowany w KRS. Także w przyszłym roku czeka nas spotkanie w celu przyjęcia regulaminów wykonawczych do statutu. Natomiast co do trybu podejmowania decyzji – jesteśmy zgodni i lojalnie współpracujemy, więc do tej pory udawało nam się znajdować ogólne porozumienie, ale dla sprawności działania decyzje będą zapadały większością głosów.

Wśród priorytetów i celów Strategii Rozwoju Subregionu Północnego jest „wzmocnienie funkcji regionotwórczych Częstochowy”. Czy ten cel i ta metoda współpracy mają być środkiem, aby powstało województwo częstochowskie, co podkreślacie na swojej stronie internetowej?
Powiem tak: gdybyśmy zrobili ankietę i zapytali samorządy współpracujące w ramach subregionu, czy chciałyby utworzenia województwa częstochowskiego, to zapewne uzyskalibyśmy zgodę wszystkich. Ale zdajemy sobie sprawę, że aby do tego doszło, samorządów musi być trochę więcej. Trzymamy więc kciuki za rządzących, którzy wielokrotnie nam obiecywali, że województwo ponownie powstanie. Ja bardzo bym tego chciał, bo wtedy uzyskalibyśmy dodatkowe możliwości rozwoju.

Nie przecenia pan znaczenia zwykłej funkcji administracyjnej miasta dla jego rozwoju? Największe amerykańskie miasta rozwinęły się niejako wbrew regionalnym funkcjom administracyjnym, które zlokalizowano w mniejszych ośrodkach.
Dzisiaj Częstochowa ma wpływ na dwa budżety – gminy i miasta na prawach powiatu, a gdyby miała jeszcze do dyspozycji budżet wojewody i marszałka, i gdyby z tego poziomu zapadały decyzje o podziale środków europejskich, którymi dysponuje marszałek…

Ale miałby pan wtedy wojewodę i marszałka z PiS-u.
Dobrze (śmiech), wojewoda byłby z PiS-u, ale marszałek już niekoniecznie. A poważnie, dużo łatwiej podejmuje się dobre decyzje będąc bliżej spraw lokalnych, pracując po partnersku. My współpracując w ramach RIT-u wypracowaliśmy takie relacje, że gdybyśmy teraz dostali narzędzia w postaci środków dzielonych przez marszałka, lepiej osiągalibyśmy założone cele. Lepiej dla nas wszystkich, nawet dla tego wojewody z nadania PiS (śmiech).

Oczywiście, nie dla wszystkich. Utworzenie małego województwa musiałoby się wiązać z likwidacją powiatów. Ich istnienie nie miałoby sensu.
Dotyka pan kwestii, która wiąże się z całą reformą administracyjną. Kto wie, czy ona by się nie przydała, bo już trochę lat minęło i każdy ma swoje odczucia, czy obecna formuła organizacji państwa jest w pełni funkcjonalna. Warto zrobić przegląd, żeby zobaczyć, czym dysponujemy. Myślę, że wiele rozwiązań okazałoby się dysfunkcyjnych. Jak to możliwe, że samorząd, który odpowiada za szkoły na swoim terenie, nie może nic z nimi zrobić bez zgody kuratora? Jak to możliwe, że prezydent, który finansuje szkolnictwo na swoim terenie, nie ma pieniędzy na ten cel, bo subwencja oświatowa nie wystarcza? Sama Częstochowa przeznacza 120 mln zł tylko na dofinansowanie do subwencjonowanych zadań oświatowych. To nie jest dobre rozwiązanie! Albo niech rząd zabiera te szkoły i sam za nie płaci, albo niech da samodzielność samorządom, aby mogły one decydować o takich sprawach, jak choćby sieć szkół.

Dlaczego, pana zdaniem, te złe rozwiązania trwają w naszym systemie prawnym?
Bo odpowiadają tym, którzy w Warszawie o tym decydują. Rząd PiS w świetle dnia podejmuje decyzje o rozdawnictwie pieniędzy, po to aby nocą wyciągnąć nam te pieniądze z kieszeni, poprzez m.in. podwyżki cen prądu, kosztów systemu gospodarowania odpadami czy wzrost innych opłat, na przykład za odprowadzanie wód deszczowych.

Pewnie dlatego premier Morawiecki wzywa samorządowców, żeby oszczędzali…
Oto konkretny przykład z Częstochowy: w latach 2015 i 2016 dofinansowanie oświaty z naszego budżetu wynosiło 46–48 mln zł, w roku 2019 – już 110 mln. W przyszłym będzie 120 mln. To dwa i pół raza więcej. Znamy rozpaczliwy przypadek samorządowca, który nie wypłacił nauczycielom należności wynikających z przepisów dlatego, że nie miał na to pieniędzy, a wcześniej bezskutecznie starał się u kuratora oświaty o zgodę na zmianę sieci organizacyjnej szkół. Do niedawna rosły nam dochody z PIT i samorządowcy starali się jakoś budżety pokleić. Ale to się skończyło, w przyszłym roku nasz udział w tym podatku ma być mniejszy o pół miliona złotych. Nie może tak być, że musimy robić rzeczy, które stają się niewykonalne.

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Czego życzy kolegom samorządowcom prezydent miasta będącego duchową stolicą Polaków?
Zdrowych, pogodnych, wesołych świąt i odpoczynku w gronie najbliższych. A także naładowania akumulatorów, bo w nowym roku czekają nas nowe wyzwania i trzeba mieć dużo sił, cierpliwości, energii i empatii, żeby im sprostać.