Pracownik Samorządowy

Udzielanie pierwszej pomocy w pracy

Umiejętność niesienia bezinteresownej pomocy jest jedną z najważniejszych cech człowieczeństwa. Dysponujemy wiedzą i umiejętnościami ratującymi życie – jest to coś, czego nie potrafi żadna inna istota na świecie. Pierwszej pomocy należy udzielać nie dlatego, że tak każe prawo, ale dlatego. że jest to przywilej bycia człowiekiem. Jak robić to skutecznie, o czym pamiętać i dlaczego warto przechodzić cykliczne szkolenia?

Zacznijmy od kwestii podstawowej – czy istnieje obowiązek udzielenia pierwszej pomocy osobie poszkodowanej? Odpowiedź brzmi: tak! Obowiązek wynika z ustawy o państwowym ratownictwie medycznym (dalej również: ustawa o PRM) – art. 4 mówi jasno: „Kto zauważy osobę lub osoby znajdujące się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego lub jest świadkiem zdarzenia powodującego taki stan, w miarę posiadanych możliwości i umiejętności ma obowiązek niezwłocznego podjęcia działań zmierzających do skutecznego powiadomienia o tym zdarzeniu podmiotów ustawowo powołanych do niesienia pomocy osobom w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego”.
Kolejnym przepisem prawnym jest art. 162 kodeksu karnego: „Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.
Przepisy to jednak nie wszystko, za koniecznością pomocy innej osobie przemawia też etyka i moralność, czyli po prostu fakt bycia człowiekiem. Dlatego nie powinniśmy myśleć o tym jedynie w kontekście obowiązku. Co sprawia więc, że poziom świadomości w społeczeństwie wciąż jest zbyt niski? Zapewne kilka elementów, a kluczowe to strach i brak umiejętności.

Nie bój się pomagać
Przed udzieleniem pomocy osobie poszkodowanej powstrzymuje zazwyczaj obawa przed podjęciem niewłaściwych czynności i zrobieniem krzywdy, niepewność własnych umiejętności, strach przed odpowiedzialnością za zniszczenia materialne i lęk przed ryzykiem. W większości te obawy są nieuzasadnione. Bo tak jak prawo nakłada obowiązek udzielania pomocy, tak również chroni przed ewentualnymi skutkami prawnymi.
Art. 5 ustawy o PRM mówi: „Osoba udzielająca pierwszej pomocy, kwalifikowanej pierwszej pomocy oraz podejmująca medyczne czynności ratunkowe korzysta z ochrony przewidzianej w ustawie z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (DzU nr 88 poz. 553, z późn. zm.) dla funkcjonariuszy publicznych”.
Oznacza to, że osoba taka jest traktowana jak funkcjonariusz publiczny i korzysta z takiej samej ochrony. Ponadto, ze względu na stan wyższej konieczności jest zwolniona z odpowiedzialności materialnej za rzeczy uszkodzone podczas udzielania pomocy. Obejmuje ją też ochrona przed skutkami ewentualnego niewłaściwego postępowania, czego boi się wiele osób. Udzielając pierwszej pomocy można postąpić niewłaściwie tylko w jeden sposób – nie udzielić jej wcale. Pozostałe przypadki – nieskuteczna pomoc czy ewentualne urazy wynikające z wykonywania czynności ratunkowych – nie są traktowane jako błędy.
Do nielicznych sytuacji, w których jest się zwolnionym z obowiązku udzielania pierwszej pomocy, należą te, gdzie istnieje realne zagrożenie życia lub zdrowia ratownika, a więc gdy osoba udzielająca pierwszej pomocy sama mogłaby ulec wypadkowi. Jednak nawet taki przypadek nie sprawia, że można nie robić nic – należy przynajmniej wezwać służby ratunkowe, dzwoniąc pod numer alarmowy 112.

Nie tylko na ulicy – do wypadków dochodzi wszędzie, również w pracy
Do stanów nagłych zagrażających życiu może dojść wszędzie, również w pracy. Spędzamy tam sporą część dnia i chcielibyśmy, aby to było miejsce bezpieczne. Konieczność zapewnienia ochrony życia i zdrowia pracowników wynika przede wszystkim z przepisów kodeksu pracy, ale również z troski o pracownika. Dlatego w każdym miejscu pracy powinna znajdować się apteczka, a także musi zostać wyznaczona osoba do udzielania pierwszej pomocy, będąca po przeszkoleniu. Tam, gdzie przewija się wiele osób – pracownicy, klienci, petenci, warto dodatkowo zadbać o automatyczny defibrylator AED, niezbędny podczas udzielania pomocy w nagłym zatrzymaniu krążenia. Im więcej ludzi, tym wyższe ryzyko wystąpienia stanów zagrożenia życia – to właśnie dlatego AED instaluje się w miejscach dużych skupisk ludzkich.
Mimo że pracodawca zobligowany jest do wyznaczenia konkretnej osoby do udzielania pomocy, to jednak wskazane jest, aby wszyscy pozostali pracownicy również zostali przeszkoleni. Kursy z pierwszej pomocy powinny być dostosowane do specyfiki warunków pracy – nacisk na inne umiejętności związane z pierwszą pomocą kładzie się w przypadku zatrudnionych w tartaku czy fabryce, a na inne w przypadku pracowników administracyjnych urzędu. Wiedza ta przydaje się jednak nie tylko w pracy, ale także na co dzień, w każdej sytuacji.

Szybkie podjęcie akcji ratunkowej ma znaczenie dla przeżycia
Dlaczego tyle piszemy o konieczności podjęcia działań? Ponieważ w wielu przypadkach, zwłaszcza gdy dochodzi do nagłego zatrzymania krążenia lub stanu zagrożenia życia, liczą się minuty, a każda sekunda jest na wagę złota. Opóźnienie udzielania pomocy w sytuacji zatrzymania krążenia powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu już po kilku minutach. Każda minuta opóźnienia resuscytacji krążeniowo-oddechowej i defibrylacji drastycznie zmniejsza szansę nie tylko przeżycia, ale też wypisu ze szpitala w dobrym stanie neurologicznym. Nie chodzi bowiem o to, aby poszkodowanemu jedynie przywrócić czynności życiowe (spontaniczny oddech i akcję serca), ale by taka osoba mogła powrócić do funkcjonowania na poziomie możliwie najbardziej zbliżonym do wcześniejszego.
Oczywiście, pierwsza pomoc to nie tylko resuscytacja krążeniowo-oddechowa, ale również wszystkie czynności wykonywane w czasie wypadku, urazu lub nagłego zdarzenia zdrowotnego, mające na celu ochronę życia i zdrowia poszkodowanego. Należą do nich: pomoc podczas utraty przytomności, czynności podejmowane podczas zadławienia, tamowanie krwotoków i opatrywanie ran, usztywnianie urazów, pomoc podczas nagłych stanów zagrożenia życia i wiele innych czynności. W każdym z tych przypadków liczy się czas podjęcia czynności – i tu kluczową funkcję pełni świadek zdarzenia, czyli osoba taka jak ty.
Czas przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego na miejsce zdarzenia od momentu przyjęcia zgłoszenia powinien wynosić do 8 minut w mieście i do 15 minut poza miastem (powyżej 10 tys. mieszkańców). I chociaż w większości czasy te są krótsze, nie da się ukryć, że bywa inaczej. Zresztą nawet te 5–8 minut to dla poszkodowanego z zatrzymaniem krążenia stanowczo za długo, dlatego kluczową rolę pełnią świadkowie zdarzenia, którzy podejmą natychmiastową pomoc. To oni są kluczowym elementem łańcucha przeżycia i aż 3 z 4 ogniw zależy właśnie od nich.

Czym jest łańcuch przeżycia?
To sposób przedstawienia najważniejszych etapów czynności ratunkowych przy nagłym zatrzymaniu krążenia. Podobnie jak ogniwa łańcucha są ze sobą równoważne, a przerwanie któregokolwiek powoduje rozerwanie całości, tak w przypadku łańcucha przeżycia każdy z etapów jest równie ważny i nie można go pominąć. Samo zastosowanie czynności nie gwarantuje oczywiście sukcesu, jednak znacząco zwiększa szansę poszkodowanego na przeżycie.


Ogniwa łańcucha przeżycia
> Wczesne rozpoznanie stanu zagrożenia życia i wezwanie pomocy –     pierwsza pomoc zaczyna się na tym etapie, podstawą jest jak najszybsze rozpoznanie stanu zagrożenia życia, odpowiednia reakcja i wezwanie służb ratunkowych (numer alarmowy 112 lub 999). Im szybciej zostanie to wykonane, tym lepiej i tu naprawdę liczą się minuty. O tym, jak rozpoznać stan zagrożenia życia i jakie czynności podjąć, możesz się nauczyć na kursach pierwszej pomocy.
> Wczesne rozpoczęcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej – rozpoczęcie natychmiastowej resuscytacji zwiększa szansę przeżycia poszkodowanego 2–4-krotnie w porównaniu do sytuacji, w której RKO podejmowane jest dopiero po przyjeździe zespołu ratownictwa medycznego.
> Wczesna defibrylacja – to kolejny niezwykle istotny element. Defibrylacja wykonana w ciągu 3–5 minut od zatrzymania krążenia zwiększa szansę przeżycia o 50–70 proc., za to każda minuta opóźnienia znacząco zmniejsza prawdopodobieństwo wypisu ze szpitala.
> Wdrożenie zaawansowanych czynności ratunkowych i opieka poresuscytacyjna – dopiero to ogniwo łańcucha przeżycia zależy od zespołu ratownictwa medycznego oraz personelu szpitala. Pacjent musi trafić pod profesjonalną opiekę, jednak ta będzie miała sens i szansę powodzenia wyłącznie w przypadku, jeżeli wszystkie powyższe ogniwa łańcucha zostaną spełnione.


Jak rozpoznać stan zagrożenia życia i jakie czynności podjąć?
Pierwszymi objawami zwiastującymi zatrzymanie krążenia mogą być objawy typowe dla ostrej choroby wieńcowej: bóle w klatce piersiowej, kołatanie serca, uczucie nagłej duszności, zaburzenia świadomości czy zawroty głowy. W przypadku podejrzenia zawału serca należy natychmiastowo powiadomić służby ratunkowe, nie czekając do momentu, aż stan chorego się pogorszy.
Oto informacje, które należy podać dyspozytorowi:
1. dokładne miejsce zdarzenia (adres, lokalizacja, punkty orientacyjne),
2. powód wezwania,
3. kto potrzebuje pomocy,
4. kto wzywa zespół ratownictwa medycznego.
Kolejność jest nieprzypadkowa i taką należy zachować. Ponadto nie należy odkładać słuchawki, zanim nie zrobi tego dyspozytor, gdyż może chcieć jeszcze o coś dopytać lub wspomóc zgłaszającego wiedzą.
Do nagłych stanów zagrażających życiu zalicza się także: utratę przytomności, zaburzenia świadomości, drgawki, nasilone duszności, nagły ból w klatce piersiowej, nagły i ostry ból brzucha, ostre reakcje uczuleniowe, zatrucia lekami oraz środkami chemicznymi, rozległe oparzenia, udar cieplny, hipotermię i hipertermię, porażenie prądem, utonięcie, upadek z dużej wysokości, rozległe rany i urazy, hipoglikemię, udar mózgu i wiele innych, stanowiących zagrożenie dla życia. Świadek zdarzenia nie musi stawiać rozpoznania, ale powinien wezwać pomoc, a w przypadku zatrzymania krążenia bezzwłocznie podjąć resuscytację krążeniowo-oddechową.
Zatrzymanie krążenia rozpoznaje się na podstawie obserwacji poszkodowanego – czy jest przytomny i czy reaguje na bodźce dźwiękowe i dotykowe, a jeżeli nie, to czy po udrożnieniu dróg oddechowych ma zachowany prawidłowy oddech. W przypadku jego braku lub niepewności, pomimo udrożnienia dróg oddechowych, świadek zdarzenia powinien rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową, polegającą na wykonywaniu naprzemiennie 30 ucisków klatki piersiowej oaz 2 oddechów zastępczych. Jednak ich wykonywanie nie jest obowiązkowe, jeżeli nie ma takiej możliwości lub z jakichś przyczyn nie chcemy tego robić. Można się ograniczyć do przeprowadzania jedynie prawidłowych ucisków klatki piersiowej. Przy czym niezwykle istotne jest, aby wykonywać tę czynność prawidłowo – z odpowiednią częstotliwością (100–120/min), przy zachowaniu odpowiedniej głębokości (ok. 1/3 głębokości klatki piersiowej) i czasie relaksacji (powinna być pełna i trwać tyle samo, ile kompresja).

Warto wziąć udział w kursie pierwszej pomocy
Prawidłowego prowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowe na zaawansowanych fantomach treningowych pracownicy nauczą się na kursach pierwszej pomocy prowadzonych przez specjalistów. Praktyczne szkolenie i regularnie odnawiane umiejętności pozwalają działać automatycznie w sytuacji ekstremalnej, dają pewność siebie, niwelują strach przed działaniem i zwiększają skuteczność prowadzonych czynności. Zachęcamy więc do regularnego udziału w szkoleniach, aby odświeżać i przypominać sobie umiejętności, które z upływe, czasu mogą ulegać zatarciu. Pierwsza pomoc jest skuteczna nawet, gdy nie robisz wszystkiego idealnie, ale będzie dużo skuteczniejsza, gdy zrobisz to perfekcyjnie.

 


fot. Adobe Stock