Rozmowy Wspólnoty

Przekop Mierzei Wiślanej to dla nas same atuty

Rozmawia: Janusz Król

01.07.2020

Chciałbym, żeby jak najszybciej do Elbląga wpłynęła pierwsza pełnomorska jednostka. Bardzo mocno kibicujemy budowie kanału żeglugowego. Mówię to w imieniu wszystkich mieszkańców Elbląga. Do tej pory przedsięwzięcie miało pecha, bo w grę za mocno wchodzi polityka, ale czekamy na tę inwestycję i my, i wszystkie miejscowości nad Zalewem Wiślanym – mówi Witold Wróblewski, prezydent Elbląga.

Kiedy kilka lat temu rozmawiałem o przekopie Mierzei Wiślanej z burmistrzem Krynicy Morskiej Krzysztofem Swatem. Bardzo obawiał się o skutki dla turystyki oraz dla środowiska naturalnego. Co pan o tym sądzi?

Jestem w samorządzie od 1991 roku, więc dobrze pamiętam, że kiedy istniało jeszcze województwo elbląskie Komitet Badań Naukowych zlecił badania fauny i flory Zalewu Wiślanego. Prowadzono też wiele innych badań i dlatego twierdzę, że w Polsce chyba nie ma drugiego tak dokładnie przebadanego akwenu, jak Zalew. Jestem zdziwiony, z czego się to bierze, że aż tak wiele energii idzie na to, aby coś blokować. Przypomnę tylko, że w lutym 2017 roku przyjęta została specustawa w tej sprawie przez Sejm. Głosowało za nią 410 z 428 posłów. Dla nas i nie tylko dla nas przekop jest niezwykle ważny. Już podczas pierwszej kadencji Rada Miasta Elbląga powołała komisję morską, która rozpoczęła działania, żeby miasto powróciło do swych dawnych morskich korzeni. Po wojnie, kiedy Cieśnina Piławska znalazła się w rękach ZSRR, to Rosjanie decydowali, czy wolno coś tamtędy wozić, czy nie. W efekcie port w Elblągu znikał i zaczęto wracać do pomysłu budowy kanału żeglugowego przez mierzeję. To dlatego ówczesny prezydent miasta Henryk Słonina natychmiast, kiedy tylko zaczęły być dostępne środki unijne, przygotował projekty i powstały terminale towarowy i pasażerski, aby dzięki portowi Elbląg mógł się rozwijać. Właśnie z tego powodu, że ruch statków – nawet do Kaliningradu – zamierał, gdy w Moskwie decydowano, czy cieśninę otwierają, czy zamykają, nieistniejący już dziś Komunalny Związek Gmin Nadzalewowych, skupiający samorządy położone od Braniewa poprzez Frombork, Tolkmicko po Nowy Dwór Gdański, Stegnę, czy Sztutowo, oczekiwał otwarcia na morze. Tylko jedna Krynica Morska sprzeciwiała się temu projektowi.

Obecnie, gdy ze środków europejskich powstała tzw. Pętla Żuławska, tzn. szlak łączący na ciekach i akwenach Pomorza oraz Warmii i Mazur wiele portów, marin i przystani, żeglarze skarżą się, że nie ma jak dopłynąć do nas z Bałtyku i nie ma jak z tego szlaku wyjść na morze. To po kwestiach gospodarczych i geopolitycznych kolejny argument za budową kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną.

Co do kwestii ekologii, to z osobistego doświadczenia powiem, że wszystko da się uzgodnić i zrobić, jeśli jest dobra wola. Kiedy pracowałem w zarządzie województwa warmińsko-mazurskiego odpowiadałem za budowę lotniska w Szymanach na szczególnie chronionym terenie, bo graniczącym z obszarem Natura 2000. I udało się to zadanie wykonać! Tutaj takich ograniczeń nie ma, a jeśli tylko pojawiały się kwestie ochrony jakichś gatunków, dokładano starań, aby przyrodzie nie stała się krzywda. Podjęto wiele zadań kompensujących ingerencję w naturę, łącznie ze zmianą miejsca przekopu czy budową wysp lęgowych na Zalewie.

 

Są też ludzie, którzy powątpiewają w ekonomiczny sens przedsięwzięcia, bo korzyści są niepewne, a nakłady na przekop mierzei, budowę toru i pogłębienie rzeki Elbląg będą niebotyczne. Co pan na to?

Takie rzeczy opowiadają ludzie, którzy nie zadali sobie trudu, aby zapoznać się z projektem. Przecież studium wykonalności pokazuje, że to przedsięwzięcie opłacalne. Wystarczy je przeczytać. A czy trzeba będzie ponosić koszty utrzymania? Odpowiem obrazowo: czy po wybudowaniu drogi mamy gwarancję, że nie będziemy łatali dziur? Każdą drogę trzeba naprawiać, każdy tor wodny, czy to przez Zalew, czy żeby wpłynąć do Trójmiasta, trzeba pogłębiać. Tor wodny do Gdańska jest właśnie pogłębiany za wiele milionów i nikt nie pyta, czy są to dobrze wydane pieniądze.

W okresie międzywojennym do elbląskiej stoczni Schichaua utrzymywany był tor wodny o głębokości nawet do 5 metrów, w tej chwili jego głębokość wynosi 3 metry, bo nikt nie chciał go pogłębiać. Teraz Urząd Morski to zrobi i barki morskie będą mogły do nas zawijać. Będą mogły też wpływać jachty turystyczne i statki białej floty. A patrząc na koszty budowy kanału żeglugowego i toru wodnego – trzeba je widzieć w odniesieniu do innych inwestycji infrastrukturalnych. Proszę zobaczyć, ile kosztuje budowa drogi ekspresowej – 12-kilometrowy odcinek S7 z Ostródy do Miłomłyna kosztował 4 mld zł, a ile wyniesie koszt całej budowy całego toru wodnego? Około 2 mld zł. Trzeba też rozumieć, że nakłady na infrastrukturę mają rozwijać możliwości komunikacji. Nie są to inwestycje komercyjne, przynoszące zysk.

 

Historycznie Elbląg i okolice były ważnym ośrodkiem handlu bałtyckiego. Mówię o pruskim Truso oraz o czasach niemieckiej Hanzy. Ale była to inna epoka, inny handel. Co dziś Elbląg ma do zaoferowania w międzynarodowej wymianie handlowej?

Kolejny raz odsyłam do lektury studium wykonalności, które pokazuje te uwarunkowania. Są firmy takie jak np. Glenport, które wożą pasze, mają tłocznie oleju i rozbudowują się, bo widzą, że będzie możliwość pływania z pominięciem Cieśniny Piławskiej. W ubiegłej kadencji uruchomiliśmy odprawy fitosanitarne, które poszerzyły wachlarz asortymentu przywożonego do portu. Importowany jest na przykład torf. Jeśli chodzi o eksport, to oprócz materiałów budowlanych mogą być wożone elementy metalurgii ciężkiej, towary masowe itd. Do Kaliningradu drogą przez kanał żeglugowy na Zatokę Gdańską nadal będą mogły pływać barki o zanurzeniu do 4 metrów. To ważne, bo Rosjanie na swojej części Zalewu nie pogłębiają torów wodnych prowadzących do granicy z nami. Niedługo nic tam nie będzie mogło pływać poza żaglówkami. A na barkę wchodzi np. 9 cystern cementu, które już nie muszą korzystać z dróg lądowych. Bardzo dużo tych barek pływało, gdy w Kaliningradzie budowany był stadion na mistrzostwa w piłce nożnej. Jestem pewien, że wystarczy stworzyć korzystne warunki, a biznes z łatwością znajdzie sposób, aby je wykorzystać. Mamy w Polsce rzutkich i energicznych przedsiębiorców. Warto dodać, że możliwościami naszego portu interesują się nie tylko polscy inwestorzy, ale również zagraniczni – Białorusini, Ukraińcy, którzy mogliby tu otworzyć własne terminale. Jesteśmy konkurencyjni w stosunku do Gdańska i Gdyni, u nas są zdecydowanie niższe ceny i to jest argument. Jednak kontrahenci na razie się wstrzymują, obserwują niepokoje i zamieszanie wokół przekopu.

 

Na szczęście prace nad przekopem są zaawansowane i dojdzie on do skutku. Według dokumentów rządowych wasz port ma być komplementarny w stosunku do Gdańska i Gdyni. Jakie cele strategiczne przygotowuje miasto dla portu w Elblągu i jakimi środkami chce je zrealizować?

Posiadamy strategię rozwoju uwzględniającą przywrócenie funkcji morskich Elblągowi, jesteśmy też przygotowani infrastrukturalnie. Mamy międzynarodowy terminal pasażerski, z którego pływały statki do Kaliningradu. Przygotowany jest on w taki sposób, że nawet na statki typu ro-ro przez klapę mogłyby wjeżdżać samochody. Mamy ponad 5 ha terenów w terminalu towarowym, które obecnie wykorzystywane są w niewielkim stopniu, bo wskutek podniesienia ceł przez Federację Rosyjską ruch towarowy bardzo zmalał. Mamy także marinę dla jachtów, przygotowujemy kolejne nabrzeża na starym mieście. Do tego dojdą prywatni inwestorzy, którzy już są zainteresowani inwestycjami w porcie i mamy dla nich odpowiednie tereny. Ruch morski będzie się sukcesywnie rozwijał, a wraz z nim będą rosły możliwości portu. W kolejnej perspektywie finansowej UE chcemy doprowadzić do budowy obrotnicy dla statków. Ten projekt miał już wcześniej wstępną akceptację ze strony naszego województwa, ale trzeba było zaczekać, aż budowa kanału żeglugowego stanie się faktem. Będę zabiegał, aby w nowej perspektywie rząd zarezerwował środki na to zadanie.

 

W czasach Prus i w okresie, kiedy Elbląg należał do Niemiec, stacjonował tu silny garnizon, co poskutkowało niemal kompletnym zniszczeniem miasta w czasie ofensywy wojsk sowieckich. Mówi się, że jedną z przyczyn budowy przekopu jest bezpieczeństwo na Zalewie Wiślanym, który Polska dzieli z Federacją Rosyjską. Jakie to ma znaczenie dla miasta?

Na tak postawione pytanie trudno mi wprost odpowiedzieć. Mamy u siebie międzynarodową dywizję NATO w ramach tzw. flanki wschodniej. Ale gdyby jednostki rosyjskie chciały wejść na Zalew, to od razu po wyjściu z portu wojennego mają otwartą drogę. Nasi ze swoim sprzętem wojskowym musieliby docierać przez Cieśninę Piławską, co jest oczywistym absurdem. Dlatego przekop z pewnością zostanie wykorzystany do celów wojskowych, gdyby zaszła potrzeba wejścia tu jednostek z Gdyni czy z Gdańska. Oczywiście, są dokumenty i plany dotyczące sfery wojskowej, ale ja nie miałem do nich dostępu, bo nie podlegają one uzgadnianiu z samorządami. Było za to sporo spotkań, na których przedstawiciele marynarki wojennej prezentowali to, co mogli cywilom przekazać. Mówili, że przekop wzmacnia ich możliwości obronne, ale nie wchodzili w szczegóły, więc nie będę się na ten temat wypowiadał. Natomiast nie ulega wątpliwości, że wraz z budową kanału strona rosyjska traci jedną z kart przetargowych, którą niejednokrotnie wykorzystywała jako środek nacisku w sprawach niezwiązanych z żeglugą. Mogę też powiedzieć, że dla bezpieczeństwa mieszkańców Elbląga przekop może mieć ważne znaczenie pod innym względem. Jako miasto ustawicznie jesteśmy zagrożeni podtopieniami wskutek cofki na rzece Elbląg. Są wyliczenia, które wskazują, że w przypadku grożących cofką silnych wiatrów północno-wschodnich przekop może pełnić rolę syfonu rozładowującego napór wody. To jeden z efektów hydrologicznych tej inwestycji akurat związany z ochroną przeciwpowodziową.

 

Kiedy do portu w Elblągu wpłynie pierwsza pełnomorska jednostka drogą przez kanał żeglugowy w Mierzei Wiślanej?

Chciałbym, aby się to stało jak najszybciej, ale my jako samorząd nie jesteśmy inwestorem. To zadanie realizuje Urząd Morski, ale silnie mu kibicujemy. Mówię to w imieniu wszystkich mieszkańców Elbląga. Do tej pory to przedsięwzięcie miało pecha, bo w grę za mocno wchodzi polityka, ale czekamy na tę inwestycję i czekają na nią wszystkie miejscowości nad Zalewem Wiślanym.