Rozmowy Wspólnoty

Nie zamierzamy oszczędzać na kulturze

Nasza kultura oparta jest na lokalnych tradycjach artystycznych. To działalność non profit, uprawiana przez amatorów, z potrzeby serca, przez ludzi nieoczekujących pieniędzy dla siebie. Wychodzić naprzeciw ich oczekiwaniom. Po 30 latach inwestowania jesteśmy na takim poziomie rozwoju, że możemy i musimy sobie pozwolić na działania miękkie, czyli na kulturę, rozrywkę i sport – mówi Marian Buras, burmistrz miasta i gminy Morawica.

Czy do dzieci z gminy Morawica przyjechał już z Rovaniemi św. Mikołaj?
W tym roku św. Mikołaj przyjechał do nas wcześnie, bo gminę mamy dużą i dużo dzieci brało udział w konkursie mikołajkowym. To nasza długoletnia tradycja, że organizujemy mikołajki dla najmłodszych. Kiedyś były to tłumne spotkania w hali sportowej, ale od dwóch lat ze względu na pandemię organizujemy je na Facebooku. W ubiegłym roku dzieci miały za zadanie polubić naszą stronę, w tym zrobiliśmy konkurs z zagadkami. Ogłosiliśmy go w listopadzie publikując na naszym fanpage’u film zachęcający dzieci, aby rozwiązały proste zagadki i nadsyłały odpowiedzi. Następnie, podobnie jak rok wcześniej, 6 grudnia wyemitowaliśmy film z uroczystego powitania św. Mikołaja w naszej gminie i dostarczyliśmy kilkuset dzieciakom prezenty. Były to książeczki z bajkami i życzenia od św. Mikołaja. Warto zajrzeć na nasz profil i zobaczyć, jak zorganizowaliśmy to wydarzenie.

Gmina Morawica słynie z działalności licznych zespołów artystycznych ludowych i nowoczesnych. Jakie atrakcje przygotowali lokalni artyści na święta Bożego Narodzenia?
Sezon przedświątecznych występów zwykle otwierało wydarzenie, którym jest tzw. Cecyliada. Tradycyjnie w ostatnią niedzielę listopada spotykamy się z artystami na uroczystej mszy ku czci św. Cecylii, patronki muzyki i śpiewu. Nabożeństwo odprawiane jest w intencji miejscowych twórców, których mamy ponad 200 i podczas tej uroczystości składamy im życzenia oraz wręczamy pamiątkowe kalendarze. Następnie cyklicznie odbywały się jasełka, różne przedstawienia artystyczne, w tym huczne „Mikołajki”, a także koncerty kolęd, aż do kulminacji w postaci zabawy sylwestrowej na placu przed Centrum Samorządowym. W tym roku nagramy koncert kolęd w wykonaniu naszego ludowego zespołu pieśni i tańca z udziałem solistów wykonujących muzykę popularną i wyemitujemy film w internecie. Mamy takie czasy, kiedy dla bezpieczeństwa ludzi nie możemy organizować koncertów z udziałem publiczności.

W jakim stopniu kultura, o którą w Morawicy dba się pieczołowicie, wpływa na sukcesy gminy: dynamiczny wzrost osadnictwa, dodatni przyrost naturalny, wysoki poziom szkolnictwa gminnego oraz rozwój gospodarczy gminy?
Trudno sobie wyobrazić naszą gminę bez aktywności kulturalnej i działalności lokalnych artystów. Mamy liczne zespoły ludowe, zespół pieśni i tańca, mamy solistów biorących udział w telewizyjnych produkcjach, jak „Mam Talent” czy „Bitwa na głosy”. Tworzą u nas rzeźbiarze, a w Chałupkach garncarze działają przy Ośrodku Tradycji Garncarstwa. Są pisarze i poeci stowarzyszeni w grupie literackiej Bocianie Gniazdo. Wśród tych twórców są zarówno osoby od pokoleń mieszkające w gminie Morawica, jak i napływowi mieszkańcy osiedlający się tu w ostatnich latach. Szczególnie cieszy, że nasi nowi mieszkańcy chcą korzystać z oferty kulturalnej, chcą się w naszej społeczności odnaleźć i tu u nas realizować.
Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku nasze zespoły ludowe z braku sceny występowały na przyczepach ciągnikowych, była ogromna bieda, bezrobocie i zapóźnienia infrastrukturalne. I właśnie wtedy w tak niekorzystnych warunkach, w 1994 roku, zdecydowaliśmy się wybudować nową muszlę koncertową. Spotkało się to z krytyką, bo brakowało wodociągów, nie było dróg, więc budowa muszli koncertowej wyglądała na zachciankę władz. Jednak nasze podejście było przemyślane, na każdym etapie rozwoju gminy dawaliśmy ludziom szansę, aby mogli się realizować także w dziedzinie kultury, bo to buduje gminę kompletną. Bardzo ważny jest przemysł, zarabianie pieniędzy, techniczne warunki życia, ale sfera kultury, tradycji, rozwoju duchowego jest równie ważna i musi być pielęgnowana przez wszystkich, od najmłodszego do najstarszego mieszkańca. Dlatego mamy bardzo wiele dobrych zespołów dziecięcych, mamy też zespoły seniorskie przy klubach seniora i uniwersytecie trzeciego wieku. Dążenie do możliwie powszechnego udziału w kulturze pełni bardzo ważną rolę integracyjną, szczególnie nowi mieszkańcy przybywający do nas z wielkich miast mówią, że tam czuli się anonimowi, wyobcowani, tu natomiast dzięki uczestnictwu w lokalnych wydarzeniach zaczęli być postrzegani jako członkowie wspólnoty. Kultura spaja, czyni ludzi bliższymi sobie. Na tym gmina tylko zyskuje, bo nowi mieszkańcy opowiadają swoim znajomym, przyjaciołom, co się u nas dzieje, zachęcając ich do osiedlania się w naszej gminie. W rezultacie w 1990 roku w gminie Morawica było 10 500 mieszkańców, obecnie jest nas już 16 700.

Czy i w jaki sposób bliskie sąsiedztwo Kielc oraz mieszanie się napływowej ludności miejskiej z wiejskim autochtonami wpływa na ewolucję tradycji świątecznych i zainteresowanie kulturą ludową?
Ludzie chcą być razem, nie chcą być anonimowi, chętnie uczestniczą w prywatnych, spontanicznych spotkaniach i równie chętnie w publicznych imprezach kulturalnych. Co oczywiste, spotkania takie charakteryzuje pewien synkretyzm kulturowy, mieszanie się tradycji i zbliżenie różnych środowisk. Nie ma jednak znaczących różnic w tradycjach świątecznych, zaś zainteresowanie lokalną kulturą jest duże i stanowi element, który zbliża mieszkańców buduje więzi oraz tożsamość lokalną.
W naszej gminie takim tyglem jest miejscowość Bilcza, gdzie od 1990 roku liczba mieszkańców się potroiła. Kilka lat temu powstało tam stowarzyszenie pod nazwą Kreatywne Bilczanki specjalizujące się w wytwarzaniu przedmiotów dekoracyjnych i świątecznych inspirowanych kulturą ludową oraz tradycjami świątecznymi. Panie ze stowarzyszenia bardzo chętnie uczestniczyły w dorocznych świątecznych kiermaszach w morawickim Centrum Samorządowym, gdzie można było kupić ich rękodzieła. Uczestniczyły też i reprezentowały naszą gminę podczas Jarmarku Świętokrzyskiego na Świętym Krzyżu. Co chciałbym podkreślić: dwie trzecie pań ze stowarzyszenia to mieszkanki przybyłe do nas w ostatnich latach, one już się wtopiły w naszą społeczność, całkowicie z nami zintegrowały. Mieliśmy też przypadek imprezy charytatywnej, podczas której odbyła się zbiórka dla osoby ciężko chorej. Podczas niej zebrano sporo pieniędzy zarówno od mieszkańców związanych z gminą od pokoleń, jak i od nowo przybyłych, a trzeba podkreślić, że liczny udział ludzi w imprezie był niejako wbrew pogodzie, bo lało wtedy jak z cebra.

Niegdyś święta Bożego Narodzenia to była głównie tradycja religijna, wszyscy czekali na przyjście Pana Jezusa, obecnie tradycja ta szczególnie w wielkich miastach wypierana jest przez komercję, święta stają się coraz bardziej laickie. Czy wraz z napływem do Morawicy ludności wielkomiejskiej zmieniają się też zachowania mieszkańców?
Różnie z tym bywa, ale gdy chodzę do naszych kościołów na mszę, a mamy na terenie gminy siedem parafii, to widzę, że w obrzędach religijnych uczestniczy dużo ludzi. Tak dzieje się także tam, gdzie jest liczna grupa ludności napływowej. Wydaje mi się, że problem laicyzacji świąt Bożego Narodzenia nie zależy od miejsca zamieszkania człowieka, a jest wynikiem tradycji rodzinnej, tego, co człowiek wynosi z domu. Jest więc tak, że niektórzy spędzają ten czas na wycieczkach, traktując ten okres jako okazję do wypoczynku, ale duża część społeczeństwa podtrzymuje tradycje religijne. Nawet teraz, mimo pandemii, ludzie bardzo licznie spotykają się na Wigilii, w kościele, spędzają czas ze sobą, bo to święto jest bardzo rodzinne. Obserwuję to również w mojej rodzinie. Wszyscy jesteśmy zaszczepieni, a wnuki, zbyt małe, by się szczepić, koniecznie chcą sobie zrobić testy na koronawirusa, bo boją się, że nie będą mogły przyjechać do dziadków na Wigilię. Kochają tę atmosferę, podniosły nastrój, dzielenie się opłatkiem. Naprawdę ciepło się robi w sercu na taki widok. Myślę, że u nas w Polsce większość ludzi jest i pozostanie wierna tradycji obchodzenia tych świąt religijnie.

W minionych latach dynamicznie rosły dochody podatkowe budżetu gminy, głównie z podatku PIT, więc obniżenie dochodów wskutek Polskiego Ładu dotknie finanse Morawicy. Czy będzie to miało wpływ na zmniejszenie wydatków na kulturę, na której jak wiadomo najłatwiej oszczędzać?
U nas na pewno tak nie będzie. Nasza kultura oparta jest na lokalnych tradycjach artystycznych. To działalność non profit, uprawiana przez amatorów, z potrzeby serca, przez ludzi nieoczekujących pieniędzy dla siebie, ale potrzebujących finansów, aby możliwe było uprawianie twórczości. Oczywiście, płacimy pensje osobom odpowiedzialnym za organizowanie działalności kulturalnej, ale główne wydatki to tworzenie warunków do rozwoju działalności artystycznej. Nie zamierzamy na tym oszczędzać. Chcemy wychodzić naprzeciw oczekiwaniom dzieci, młodzieży i dorosłych. Trzeba też uczciwie powiedzieć, że po 30 latach inwestowania jesteśmy na takim poziomie rozwoju, że możemy i musimy sobie pozwolić na działania miękkie, czyli na kulturę, rozrywkę i sport.
Jako burmistrz z trzydziestoletnim doświadczeniem mam poczucie upływu czasu i świadomość, jak wielu naszych artystów już nie ma wśród nas. Gdybyśmy lata temu nie stworzyli im warunków rozwoju, to dziś nie mielibyśmy nic. Tradycja przez nich stworzona nie istniałaby. W zeszłym roku zmarła nasza lokalna artystka Cecylia Korban, człowiek niesamowitych talentów, pieśniarka, poetka, wikliniarka, twórczyni wiejskich gawęd. Wspomagaliśmy rozwój pani Cecylii, wysyłaliśmy ją na festiwale, konkursy, finansowaliśmy jej wyjazdy po całej Polsce. Wygrywała nawet z góralami konkursy gawędziarzy organizowane na Podhalu. Proszę sobie wyobrazić, co by po niej zostało, gdybyśmy jej nie wspierali, nie finansowali wydania jej wierszy i pieśni. W jednej z naszych miejscowości, w Brzezinach, działa stowarzyszenie badające historię tamtejszych rodzin, w efekcie o zwyczajnych brzezińskich rodach powstają publikacje historyczne. Ludzie z tego stowarzyszenia dokonali rzeczy unikatowej w skali kraju – na miejscowym cmentarzu postawili ścianę pamięci ze zdjęciami mieszkańców, którzy jako żołnierze przepadli bez śladu na obu wojnach światowych. O ich losach nic nie wiadomo, nie wiadomo nawet, gdzie zginęli. Zostało po nich tylko to upamiętnienie. Rozumiem więc konieczność zachowywania tego, co jest dziś, aby jutro ten dorobek był dostępny dla przyszłych pokoleń.