Rozmowy Wspólnoty

Najważniejsze jest ustabilizowanie finansów samorządowych

Ustępujący rząd przez ostatnie lata narobił dużo zamętu i bałaganu. Zmiany w podatkach, nowe zadania zlecane bez odpowiednich pieniędzy oraz inne rozstrzygnięcia legislacyjne spowodowały znaczne ubytki dochodów JST. Dlatego zapewnienie samorządom środków w budżecie na 2024 rok jest dla nas priorytetem – mówi Jacek Protas, przewodniczący sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.

Ukonstytuowała się Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, w której objął pan przewodnictwo. Proszę powiedzieć, jaki jest skład, kierownictwo oraz doświadczenie jej członków oraz jakie nadzieje wiąże pan z pracami tego gremium?

Mamy za sobą posiedzenie konstytuujące, w prezydium komisji oprócz mojej osoby jako przewodniczącego jest jeszcze czterech zastępców. Są to Waldemar Sługocki, znany polityk Platformy Obywatelskiej z doświadczeniem ministerialnym, wiceprzewodniczącą z ramienia Prawa i Sprawiedliwości jest Anna Pieczarka, z kolei Michał Parzyk reprezentuje PSL – Trzecią Drogę, a Marcin Skonieczka, były wójt gminy Płużnica, Polskę 2050 – Trzecią Drogę. Mamy w komisji dużą grupę nowych posłów, bo to kadencja, w której w Sejmie znalazła się ponad setka nowicjuszy, co oczywiście znalazło odzwierciedlenie w składach komisji. W naszej znaleźli się przedstawiciele wszystkich klubów poselskich i – jak zdążyłem się zorientować przejrzawszy CV posłów – wielu ma bogate doświadczenie samorządowe na różnych szczeblach. Jest wśród nas były prezydent Sopotu Jacek Karnowski, z kolei Artur Chojecki ma za sobą doświadczenie w administracji rządowej jako były wojewoda warmińsko-mazurski. Mogę powiedzieć, że większość posłów ma solidną wiedzę samorządową.

 

Zapewne komisja nie zdążyła jeszcze przedyskutować, jakie będą główne punkty jej planu działań, ale pan z pewnością ma już swoje przemyślenia.

W najbliższym czasie spotkamy się w gronie prezydium komisji, przedyskutujemy najważniejsze zagadnienia, w tym celu spotkamy się też wkrótce w pełnym składzie, a w styczniu 2024 r. przyjmiemy plan pracy. W tej sprawie czekamy aż ukonstytuuje się nowy rząd, bo najpilniejsze kwestie chciałbym przedyskutować nie tylko ze stroną samorządową, ale i z ministrem odpowiedzialnym w rządzie za sprawy samorządu terytorialnego i za przygotowywanie ustaw w tym zakresie. Natomiast z korporacjami samorządowymi oraz think-tankami, jak np. Fundacją Batorego, utrzymuję stały kontakt. Mam go dzięki temu, że przez dwie ostatnie kadencje byłem wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej i odpowiadałem za współpracę z samorządem z ramienia Platformy Obywatelskiej. Dało mi to możliwość comiesięcznych spotkań z członkami KWRiST po posiedzeniach tej komisji i dyskusji o problemach podnoszonych przez samorządowców.

W tej chwili najważniejsze jest ustabilizowanie finansów samorządowych, bowiem ustępujący rząd przez ostatnie lata narobił bardzo dużo zamętu i bałaganu. Zmiany w podatkach, nowe zadania zlecane bez odpowiednich pieniędzy oraz inne rozstrzygnięcia legislacyjne spowodowały znaczne ubytki dochodów JST. Do tego subwencja oświatowa z każdym rokiem pokrywała coraz mniejszą część realnych potrzeb oświaty. Dlatego zapewnienie samorządom środków w budżecie na 2024 rok jest priorytetem, z którym zgadzają się nie tylko samorządowcy, ale i wszystkie partie nowej koalicji rządzącej. Ponadto nowa koalicja obiecała podwyżki nauczycielom i pracownikom sfery budżetowej, więc ich wprowadzenie będzie wymagało odzwierciedlenia w wysokości subwencji i transferów budżetowych. I w tej sprawie mamy drugi problem, bo rząd premiera Morawieckiego nie złożył do Sejmu projektu budżetu, a wskutek dyskontynuacji przedłożenie rządowe z września nie może stanowić podstaw do procedowania przez Sejm. Złożono tylko projekt ustawy okołobudżetowej, co wygląda na pułapkę zastawioną na nową koalicję, bowiem uchwalony budżet do końca stycznia musi znaleźć się na biurku prezydenta pod groźbą rozwiązania Sejmu.

 

Rzeczywiście kwestia finansów jest dziś centralnym problemem samorządów, ale w pakcie podpisanym przez Ruch Samorządowy Tak! Dla Polski z partiami tworzącymi nowa koalicję rządową zapisano wiele innych postulatów, których realizacja powinna nastąpić w pierwszym roku działania nowego rządu. Jakie znaczenie dla prac komisji będzie miał ten pakt?

Jako komisja nie jesteśmy od kreowania polityki, tylko od sprawnego procedowania projektów ustaw, które do nas trafią. Oczywiście uczestniczyłem w tworzeniu zapisów paktu, który Ruch Samorządowy Tak! Dla Polski zawarł z partiami politycznymi i jestem pewien, że skoro wszystkie partie ten dokument podpisały, będą go też respektować. Tym niemniej nowy rząd musi najpierw dokonać błyskawicznego audytu państwa na czele ze stanem finansów publicznych po to, żeby wiedzieć, z czym tak naprawdę w najbliższych miesiącach i latach mamy się mierzyć. Oczywiście, część zapisów, które są w tym pakcie i które wnosili samorządowcy, nie będzie miała wpływu na sytuację finansową i te bolące sprawy będziemy załatwiać w pierwszej kolejności. Zatem najpierw na wokandę pójdzie kwestia ustabilizowania finansów samorządowych oraz sprawy, co do których także jako Platforma wnosiliśmy projekty ustaw, jak choćby kwestia ustalania górnych granic opłat za wodę i ścieki, bo przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne znalazły się w bardzo trudnym położeniu. Tego typu ratunkowe ustawy będziemy wnosili bardzo szybko. Druga sprawa to podjęcie prac nad nową ustawą o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Obecna funkcjonuje od 2003 roku i chociaż była wielokrotnie nowelizowana, dzisiaj nie odpowiada potrzebom JST, trzeba ją więc napisać od nowa. To zadanie wymaga intensywnej współpracy z Ministerstwem Finansów i zajmie co najmniej kilka miesięcy. Trzecią grupą spraw są kwestie ustrojowe dotyczące decentralizacji państwa i umocnienia samorządności. Te zagadnienia wymagają dogłębnej dyskusji z samorządowcami oraz z partnerami społecznymi, aby przyjęte rozwiązania miały akceptację społeczną.

 

Obowiązkowe opinie Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego do ważnych ustaw były często pomijane przez rządzących, dzięki wykorzystywaniu tzw. inicjatywy poselskiej. W jakim stopniu pana komisja będzie korzystać ze współpracy organizacji samorządowych w takich przypadkach?

Już zapowiedziałem, że będę uczestniczył w posiedzeniach KWRiST. To obyczaj mający długą historię, pamiętam jeszcze jako współprzewodniczący tej komisji, kiedy pełniłem funkcję marszałka województwa, że obecny wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski jako przewodniczący sejmowej komisji w posiedzeniach KWRiST regularnie uczestniczył i utrzymywał bieżący kontakt z korporacjami samorządowymi. Będę więc to kontynuował i przekazywał prezydium mojej komisji informacje o tym, czym żyją samorządy i jakie są ich problemy.

 

Uczestnictwo w posiedzeniach Komisji Wspólnej to jedno, a projekty wnoszone w trybie inicjatywy poselskiej to drugie…

…procedowanie projektów poselskich to był wybieg do niedawna rządzących, którzy w ten sposób chcieli omijać konsultacje społeczne zresztą nie tylko w Komisji Wspólnej i nie tylko w sprawach samorządowych. To było uchwalanie prawa szybko, po cichu i najlepiej w nocy. Mogę powiedzieć, że ta praktyka się skończyła i tak już nie będzie. Jestem pewien, że strona samorządowa będzie mogła korzystać z dobrodziejstwa Komisji Wspólnej i tam ucierać kierunki zmian przepisów. Nie oszukujmy się, bez akceptacji rządu żaden projekt nie przejdzie, bo większość sejmowa po prostu go nie przegłosuje. Jest więc szansa, aby na forum Komisji Wspólnej, w zespołach, które w niej działają, tak doszlifowywać przepisy, aby one gładko przechodziły przez procedury parlamentarne. Jeśli zaś w trybie poselskim znajdą się projekty wrzucane przez opozycję, to zapowiadam, że skorzystam ze swoich uprawnień i będę je szeroko konsultował na posiedzeniach komisji lub w powoływanych do tego celu podkomisjach.

 

W minionej kadencji parlamentu powszechne było narzekanie samorządowców na politykę rządu. Obecna koalicja obudziła w tym środowisku wielkie nadzieje na poprawę relacji między administracją rządową a samorządem terytorialnym. Jakie są pana zdaniem kluczowe czynniki poprawy stosunków między tymi dwoma skrzydłami administracji publicznej?

Dobrze pan to ujął, bo administracja rządowa i samorządowa są jedną administracją publiczną, która ma jak najlepiej służyć Polkom i Polakom. Jesteśmy odpowiedzialni za to, aby tak się stało. Trzeba jednak rozumieć, że nie unikniemy zgrzytów na linii rząd – samorząd. To naturalne zjawisko, bowiem czasem dobre chęci samorządu z różnych powodów nie mogą być przekuwane w ustawy. Najważniejsze jest więc zrozumienie i wzajemny szacunek. Komisja Wspólna jest wspaniałą zdobyczą polskiej demokracji, bo jest to chyba jedyny tego typu organ w Europie i powinna służyć przygotowywaniu jak najlepszych rozwiązań. Nie ma lepszego forum i nie ma lepszego gremium do tego zadania. Mówię to z perspektywy ponad dwudziestu lat pracy w samorządzie na wszystkich szczeblach, z perspektywy członka i współprzewodniczącego tej komisji, jak również z perspektywy posła od ośmiu lat pracującego w parlamentarnej komisji właściwej do spraw samorządu. Podejście partii tworzących obecną koalicję rządzącą jest jasne: nie ma lepszego sposobu na zarządzanie państwem niż decentralizacja, więc nie będzie sporów dotyczących podstaw samorządności czy jakichś konfliktów nie do przezwyciężenia. Będą oczywiście różnice zdań, ale nie będą one wykraczały poza komisję wspólną.

 

W parlamencie obowiązuje zasada dyskontynuacji, ale są gotowe projekty przygotowane w poprzedniej kadencji. Czy zamierzacie z nich skorzystać?

Projekty ustaw o dochodach jednostek samorządu terytorialnego przygotowane niemal jednocześnie w Sejmie i w Senacie są bardzo do siebie podobne. Dziś są nieaktualne także z tego powodu, że dochodów z PIT do podziału pomiędzy rząd i samorząd pozostało niewiele. Dlatego ograniczenie się do ustalenia wysokości udziału w PIT nie rozwiąże problemów i konieczne jest kompleksowe podejście. Są przecież postulaty wprowadzenia subwencji ekologicznej, funduszu rozwoju lokalnego, funduszu rozwoju regionalnego i inne. Tego nie da się załatwić metodami partyzanckimi, bo trzeba tak zabezpieczyć interesy samorządów, aby przy okazji nie zrujnować finansów państwa. A na razie jeszcze nie wiemy, jaki jest stan finansów, jakie miny poprzedni rząd poukrywał w różnych funduszach. Jestem jednak optymistycznie nastawiony i wierzę, że w kolejnych miesiącach i latach ta wielka reprezentacja samorządowców w Sejmie i w Senacie przyczyni się do harmonijnej współpracy rządu, parlamentu i organizacji samorządowych z korzyścią dla wszystkich Polek i Polaków.

Aby zapewnić prawidłowe działanie i wygląd niniejszego serwisu oraz aby go stale ulepszać, stosujemy takie technologie jak pliki cookie oraz usługi firm Adobe oraz Google. Ponieważ cenimy Twoją prywatność, prosimy o zgodę na wykorzystanie tych technologii.

Zgoda na wszystkie
Zgoda na wybrane