Rozmowy Wspólnoty W samorządach

Miasto z widokiem na Tatry

Sławomir Bukowski

18.12.2017

Jak zatrzymać turystów jadących tradycyjnie do Zakopanego i jak przyciągnąć miłośników jazdy rowerem oraz dzikiej, nieskażonej przyrody, opowiada burmistrz Nowego Targu Grzegorz Watycha.

Jeśli założyć, że każdy dorosły Polak choć raz w życiu gościł w Zakopanem, to był też dwukrotnie w Nowym Targu – jadąc w Tatry i w drodze powrotnej. Oczywiście przejazdem. Czy sąsiedztwo Zakopanego to dla was bardziej błogosławieństwo czy przekleństwo?

Przed laty ukuło się powiedzenie, że Nowy Targ to miasto przy drodze do Zakopanego. Jeszcze w latach siedemdziesiątych zakopiankę na wysokości naszego miasta przebudowano i był to jedyny dwujezdniowy odcinek od Krakowa do Tatr. W efekcie wszyscy przyspieszali, żeby przez Nowy Targ przejechać szybciej. Nie lubię tego określenia, że jesteśmy miastem przy drodze, bardziej adekwatne jest takie, że leżymy przy skrzyżowaniu ważnych dróg. Choć pełnimy rolę ośrodka administracji i handlu obsługującego cały region, faktycznie nie jesteśmy miejscem, do którego goście przybywający na Podhale kierują swoje pierwsze kroki.

 

Nowy Targ to ważny ośrodek przemysłowy, tutaj zawsze była praca.

Z racji swojej funkcji nazywany był stolicą Podhala, a rodowici Podhalanie mówią o nas: Miasto. Dokąd jedziesz? Do Miasta, więc wiadomo, że chodzi o Nowy Targ. Tutaj była siedziba urzędów, sądów, a handel trwa już od czasów króla Kazimierza Wielkiego. Jarmark nowotarski przez setki lat przyciągał rzesze ludzi nawet spoza Podhala.

 

Turyści jeśli przyjeżdżają, to na kilka godzin na jarmark, a potem wracają do Zakopanego czy Białki. Tutaj nie ma dobrej bazy noclegowej.

To powoli się zmienia. Działa już duży hotel w centrum, przybywa mniejszych hotelików i pensjonatów. W sezonie letnim, kiedy Zakopane przeżywa oblężenie, wielu turystów ląduje u nas i okazuje się, że nie są to ci, dla których zabrakło miejsca pod Tatrami, tylko tacy, którzy szukają nowych miejsc wartych odwiedzenia.

 

W latach 70. i 80. to Zakopane było kurortem przez duże K. Mam wrażenie, że Polakom przejadły się już miejsca, które widzieli dziesiątki razy, chcą poznawać nowe. Czy to nie szansa dla was?

Kiedyś turyści w dużym stopniu uzależnieni byli od transportu publicznego i jechali tam, gdzie docierał pociąg lub autobus, a więc Zakopane było w czołówce potencjalnych destynacji. Dziś mają samochody, są mobilni. Dlatego Nowy Targ – miasto z widokiem na Tatry – może być rozpatrywany jako wygodna baza wypadowa w góry, stąd blisko w Gorce, w Tatry czy Pieniny. Nasz mikroregion jest bogaty w atrakcje, zarówno po stronie polskiej, jak i słowackiej. Do tego obserwujemy wzrost aktywności i świadomości Polaków, którzy coraz częściej planują krótkie, weekendowe wyjazdy, podczas których chcą zobaczyć nowe, ciekawe miejsca, dotąd omijane przez masową turystykę. Chcemy i współpracujemy z Zakopanem i Białką, a nie konkurujemy. Co roku dziennikarze alarmują, że na górskich szlakach panuje tłok, że Tatry są zadeptane. Część gości zaczyna to odstraszać. My oferujemy bliskość gór i kontakt z nie mniej piękną przyrodą i atrakcjami. U nas zimą też można pojeździć na nartach.

 

Biegowych?

Biegowych i zjazdowych. Można uprawiać narciarstwo na dwóch dobrze przygotowanych stokach, które choć nie są zbyt duże, to gwarantują narciarzom znakomite warunki. Są idealne do nauki i rekreacyjnej rodzinnej jazdy, bez tłoku i zgiełku. Magnesem dla miłośników aktywnego wypoczynku zimą są też trasy do narciarstwa biegowego, które urządzamy w rejonie lotniska i na terenach leśnych.

 

Mieszkańcy Nowego Targu chyba trochę zazdroszczą zakopiańczykom, że tamci zbudowali swoje majątki na obsłudze ruchu turystycznego.

Obserwujemy otwartość mieszkańców na rozwój sektora usług turystycznych, ale wiele inwestycji narciarskich nie jest możliwych do przeprowadzenia z powodu ograniczeń własnościowych, czy środowiskowych. Do tej pory nie byliśmy w stanie zbudować większej stacji narciarskiej, która stałaby się kołem zamachowym dla rozwoju turystyki, ale nie tracimy nadziei, że kiedyś to się uda. Nastawiamy się na politykę małych kroków. Po ponad 30 latach przerwy uruchomiliśmy schronisko na Łapsowej Polanie w Gorcach. Budynek odkupiliśmy od Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, znaleźliśmy dla niego dzierżawców, którzy przeprowadzili remont i stworzyli gościnny klimat. W schronisku można smacznie zjeść, jest 30 miejsc noclegowych. Gospodarze już mają pierwsze sukcesy, bo gości przybywa. Powyżej schroniska zaprojektowaliśmy i wkrótce postawimy wieżę widokową. To atrakcyjne miejsce, można tam dojść pieszo, można dojechać rowerem. Piękna przyroda. Ostatnio fotokamera zarejestrowała nocą wizytę niedźwiedzia, który penetrował okolice schroniska.

 

Czy szansą dla Nowego Targu nie jest gwałtowny wzrost popularności turystyki rowerowej?

To jeden z naszych priorytetów w planowaniu rozwoju. Jesteśmy ważnym punktem na mapie transgranicznego rowerowego Szlaku Wokół Tatr. Powstał już pierwszy etap, teraz budowany jest drugi, a zaprojektowany został trzeci, który pozwoli domknąć pętlę. To wspólne przedsięwzięcie kilkunastu partnerów samorządowych ze Słowacji i Polski, wśród nich jest Nowy Targ, a wiodącą rolę odgrywa Europejskie Ugrupowanie Współpracy Terytorialnej TATRY. Budowa naszego odcinka kosztuje niecałe 3 mln zł, dofinansowanie unijne wynosi 2,1 mln. Ale łączna wartość zamówień wszystkich dziesięciu partnerów to 4,7 mln euro. Szlak Wokół Tatr to jedna z najważniejszych inwestycji turystycznych w tej części Europy, wszyscy liczymy na to, że pozwoli rozruszać turystycznie region kojarzony dotąd głównie z narciarstwem.

 

W jakim standardzie budowane są drogi rowerowe?

Nawierzchnia jest asfaltowa, tylko na krótkim odcinku w rejonie rezerwatu Bór, w sąsiedztwie lotniska, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska poleciła naturalną nawierzchnię. Ale cały szlak jest odseparowany od ruchu samochodowego, a w naszej okolicy dodatkową zaletą jest niewielka różnica wzniesień, co pozwoli jeździć rowerem wszystkim, także rodzinom, nie trzeba mieć świetnej kondycji fizycznej. Poszczególne samorządy dobudowują do Szlaku Wokół Tatr inne ścieżki, co stworzy rozległą sieć, o różnym stopniu trudności. Bardzo dużo się dzieje. Urząd Marszałkowski finansuje budowę ścieżek rowerowych w ramach sieci Euro Velo, poszczególne odcinki biorą nazwy od rzek. Jest VeloRaba, VeloSkawa, a nas najbardziej interesuje VeloDunajec – wzdłuż Dunajca przez Nowy Targ do Zakopanego. Przebiegać będzie przez najbardziej malownicze tereny doliny Dunajca z widokami na Beskidy, Pieniny i Tatry. Przemierzając trasę, rowerzyści będą mogli dotrzeć m.in. do zabytkowego kościoła św. Michała w Dębnie, zamku w Niedzicy, Pienińskiego Parku Narodowego z przełomem Dunajca, kładki pieszo-rowerowej na Dunajcu prowadzącej na stronę słowacką, uzdrowiska w Szczawnicy, Sądeckiego Parku Etnograficznego. To wszystko udaje się dzięki dobrej współpracy samorządów wszystkich szczebli.

 

Żeby móc korzystać z uroków Podhala, trzeba tu jakoś dojechać, a transport zawsze był piętą achillesową regionu.

Za kilka lat z Krakowa do Nowego Targu dojedziemy ekspresówką. Trwa rozbudowa zakopianki od Lubnia do Chabówki, ten odcinek razem z ponaddwukilometrowym tunelem ma być gotowy w 2021 roku. Według najnowszych informacji GDDKiA kolejny odcinek, aż do Nowego Targu, ma zostać oddany rok później. Nasze miasto stanie się głównym węzłem rozprowadzającym ruch w kierunku Zakopanego, także alternatywnie przez Czarny Dunajec, oraz w kierunku Białki Tatrzańskiej i Szczawnicy. A niezależnie od tego już w połowie przyszłego roku powinny ruszyć pociągi Podhalańskiej Kolei Aglomeracyjnej z Nowego Targu do Zakopanego. Będą kursować co godzinę i zapewnią szybki dojazd do zimowej stolicy Polski, pozwolą ominąć korki na zakopiance.

 

Ale samorządy będą musiały wyłożyć pieniądze na kolej?

Przedsięwzięcie realizuje urząd marszałkowski ze wsparciem finansowym gmin i powiatu. Na przyszły rok musimy zarezerwować w budżecie około 150 tys. zł na dotację do tego połączenia. Zobaczymy, czy pomysł chwyci wśród turystów, traktujemy to jako eksperyment.

 

W zeszłym roku aktywiści z Alarmu Smogowego podali, że Nowy Targ jest na trzecim miejscu w Polsce pod względem stopnia zanieczyszczenia powietrza, wyprzedzając nawet Zakopane. To nie jest dobry prognostyk dla rozwoju branży turystycznej.

Po pierwsze, wyniki pomiarów ogłaszane są tylko dla miejscowości, w których ulokowane są stacje pomiarowe. Nie wolno więc mówić, że Nowy Targ jest na czele listy miast z największym smogiem. Po drugie, realizujemy wiele przedsięwzięć proekologicznych, ale ich skutki odczujemy co najmniej za kilka, jeśli nie kilkanaście lat. Od 1 lipca 2017 r. obowiązuje uchwała antysmogowa sejmiku małopolskiego zakazująca palenia  w domowych paleniskach flotami węglowymi i mułami czy mokrym drewnem. Od tego dnia nie wolno już instalować w domach pieców, tzw. kopciuchów. Niezależnie od tego Nowy Targ dofinansowuje wymianę domowych kotłów na ekologiczne, w ciągu ostatnich dwóch lat wypłaciliśmy dotacje dla 170 gospodarstw. Miasto jest zgazyfikowane, utrzymujemy dobre relacje z PGNiG, wspieramy budowę nowych przyłączy. Kontrolujemy, czym ludzie palą w piecach. Od 2018 roku wprowadzimy pięcioletnie zwolnienie od podatku od nieruchomości dla wszystkich prywatnych gospodarstw wyposażonych w ekologiczne źródła ciepła. Kto ogrzewa dom wykorzystując energię elektryczną, gaz albo odnawialne źródła energii, ten nie będzie płacił podatku. Ale kto ma piec na ekogroszek, już zwolnienia nie dostanie. Panie redaktorze, niezależnie od tego, ile będziemy robić, smogu w krótkim czasie nie wyeliminujemy. Nowy Targ leży w niecce, powietrze przesycone jest parą wodną, a to utrudnia przewietrzanie. Poza tym mierzymy się teraz z pyłem z kotłowni domowych, ale pozostaje jeszcze do opanowania niska emisja, której źródłem są samochody, a tych wciąż przybywa. Pewnie staniemy niedługo przed wyzwaniem ograniczenia wjazdu do centrum miasta.

 

Na Podhalu znajdują się bogate źródła wody termalnej. Czy można je wykorzystać do celów komunalnych?

Mamy projekt ogrzewania lokali w Nowym Targu ciepłem z geotermii. Badania geologiczne wykazały, że u nas wiercić się nie da, ale w sąsiednich Szaflarach – jak najbardziej. Jest już pierwszy sukces naszych starań. Szaflary dostały od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska gigantyczną jak na nasze warunki dotację w wysokości 45 mln zł na wykonanie najgłębszego w Polsce, sięgającego 5,3 km odwiertu. Gorąca woda ma posłużyć do produkowania prądu oraz ogrzewania domów. Inwestycja ruszy w przyszłym roku. Jeśli badania potwierdzą możliwość wykorzystania wody do celów komunalnych, to my zawiążemy spółkę Geotermia Nowotarska, której celem będzie zbudowanie rurociągu do Nowego Targu do kotłowni należącej do Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.

 

Wszystkie gminy na Podhalu walczą dziś o turystów, upatrując w nich źródła przyszłej zamożności. Czy Nowy Targ rzeczywiście ma szansę tę walkę wygrać i definitywnie skończyć z określeniem „miasto przy drodze do Zakopanego”?

W najbliższych latach zakończy się szereg inwestycji, które mogą spowodować znaczne przyspieszenie naszego rozwoju. Z Krakowa do Nowego Targu dojedziemy ekspresówką w nieco ponad godzinę. Gotowy będzie rowerowy Szlak Wokół Tatr z siecią ścieżek tworzących spójny system. W samym mieście zbudujemy Centrum Sportów Lodowych z zapleczem rekreacyjno- hotelowym, pozwalające rozgrywać mecze hokejowe, zawody łyżwiarstwa figurowego oraz inne imprezy rangi mistrzostw Europy. To będzie także baza treningowa dla sportowców. Sama hala – wielofunkcyjna – pozwoli organizować imprezy masowe przez cały rok. Te inwestycje automatycznie wygenerują zainteresowanie prywatnych podmiotów budową obiektów noclegowych, od małych pensjonatów po kilkugwiazdkowe hotele. Zmodernizujemy Miejski Ośrodek Kultury i stworzymy reprezentacyjną salę widowiskową, która stanie się prawdziwym salonem miasta. To pozwoli na organizację atrakcyjnych imprez kulturalnych w warunkach nieporównywalnie lepszych od tego, co mamy dzisiaj. Zresztą już teraz wystarczy spojrzeć na kalendarz imprez, żeby przekonać się, jak dużo u nas dzieje się przez cały rok. W kampanii wyborczej obiecałem przywrócić miastu miano stolicy Podhala. O to, że w ciągu kilku lat ten cel osiągniemy, jestem spokojny.