Rozmowy Wspólnoty

Jesteśmy jedyną gminą, która ma plan miejscowy dla jeziora

O nowatorskich projektach mających chronić mazurską przyrodę i pozwalających zapanować nad ruchem turystycznym opowiada Piotr Jakubowski, burmistrz Mikołajek.

Kończy się właśnie sezon turystyczny na Mazurach. Jak owocne były wakacje 2022 dla Mikołajek?
Kończący się sezon trudno mi ocenić jednoznacznie. Poprzednie dwa, które miały być zagrożeniem dla turystyki z powodu pandemii COVID-19, okazały się akurat bardzo dobre. Wielu Polaków nie wyjechało na zagraniczne wakacje z powodu zamkniętych granic, chętnie odwiedzali Mazury. Spodziewaliśmy się katastrofy, a rzeczywistość okazała się lepsza niż przed wybuchem pandemii – wykorzystanie miejsc noclegowych i wyniki branży gastronomicznej były rekordowo dobre. Z tego powodu obecny sezon powinniśmy porównywać do lat sprzed pandemii. Wówczas miał on kilka charakterystycznych momentów: wiosną i do początku czerwca gościliśmy głównie turystów weekendowych, potem pojawiali się ci niemający dzieci w wieku szkolnym, a właściwy sezon trwał od początku lipca do ostatnich dni sierpnia. Potem jakby ktoś nam tlen odcinał, przyjezdnych było dużo mniej. W tym roku sezon rozwijał się bardzo powoli mniej więcej do 10 lipca, następnie do 20 sierpnia mieliśmy praktycznie pełne obłożenie, a po letnim szczycie nastąpił wyraźny spadek, tym bardziej, że z początkiem września znacznie pogorszyła się pogoda. Jeśli więc porównać wiosnę i wakacje 2022 do roku poprzedniego, to szacuję, że liczba turystów zmniejszyła się o około 30 proc., a jeśli do lat wcześniejszych, to można powiedzieć, że jest porównywalna. Trzeba też zaznaczyć, że w sezonie wysokim znacznie skrócił się przeciętny czas pobytu.
Szereg niekorzystnych zjawisk skumulowało się za to w branży gastronomicznej. Z tych usług korzystało znacznie mniej odwiedzających. Zdecydowany wpływ miał wzrost cen spowodowany inflacją oraz wyraźne ograniczenie budżetu urlopowego Polaków. Właściwie we wszystkich pensjonatach, kwaterach prywatnych dało się zauważyć, że turyści starają się przygotowywać posiłki samodzielnie, aby zaoszczędzić na wydatkach.

Jaki wpływ może to mieć na mikołajskie przedsiębiorstwa gastronomiczne?
Więcej będę mógł powiedzieć na przełomie roku, po określeniu przez radę stawek podatkowych, kiedy znajdę na biurku wnioski o odroczenie terminu płatności podatków. Zwykle tak bywa, kiedy sezon jest słabszy, bo branża turystyczna musi w I kwartale akumulować środki na przygotowanie się do kolejnego sezonu. Nie spodziewam się natomiast zamykania firm, skoro na ich założenie poniesiono duże nakłady, przedsiębiorcy będą starali się swoich firm bronić. Obawiam się jednak długofalowych skutków recesji, perspektywy nie są obiecujące.

Czy sytuacja, którą ma pan w Mikołajkach, dotyczy także innych turystycznych gmin mazurskich?
Rozmowy z włodarzami sąsiednich gmin położonych na Szlaku Wielkich Jezior: z Giżycka, Rucianego-Nidy czy Orzysza, Pisza wskazują, że wszędzie jest podobnie. W zasadzie nie ma co się dziwić, bo turyści przyjeżdżający na Mazury, do naszych miast, są pod względem socjologicznym podobni, a oferta turystyczna – zbliżona.

Niemal od początku przewodniczy pan Stowarzyszeniu Wielkie Jeziora Mazurskie 2020. Jakie cele postawili sobie członkowie stowarzyszenia biorąc pod uwagę wspólnotę interesów, ale i konkurencję o turystów?
W pewnym sensie do zawiązania stowarzyszenia zmusiła nas sytuacja. Założyliśmy je w 2015 roku, kiedy zaczęliśmy otrzymywać z urzędu marszałkowskiego informacje i materiały wskazujące, że największe szanse na finansowanie będą miały projekty sieciowe, wywierające znaczący wpływ na funkcjonowanie większych obszarów. We wstępnych założeniach stowarzyszenie miało łączyć działania trzech miast: Giżycka, Mrągowa i Mikołajek, ale uznaliśmy, że skoro nasze miasta znajdują się przy Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, warto do współpracy zaprosić pozostałe gminy. Skorzystaliśmy z rządowego wsparcia na identyfikację i tworzenie obszaru funkcjonalnego, to był nasz pierwszy mały sukces, zwłaszcza że była to era dominacji ZIT-ów. Krótko po powstaniu stowarzyszenia opracowaliśmy strategię rozwoju naszego obszaru, spójną z celami zaktualizowanej strategii województwa warmińsko-mazurskiego, a tym samym z przygotowywanym RPO oraz innymi funduszami z perspektywy 2014–2020. Jako główny cel obraliśmy wspólne starania o pozyskanie środków na realizację założonych w strategii przedsięwzięć. Część z nich ze względu na swój szeroki zakres oraz wyraźne powiązanie z celami polityki gospodarczej województwa znalazła uznanie w oczach ówczesnych władz regionu. Należy wskazać, że były to działania umożliwiające rozwój wszystkich gmin obszaru, a przede wszystkim potencjału Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, czyli naszego wspólnego dobra. Wspólna aktywność, działania rozwiązujące łączące nas problemy i wzmacniające nasze gminy – cały czas uczą nas, że współpraca opłaca się dużo bardziej niż niezdrowa konkurencja, a spotkania pozwalają dzielić się doświadczeniami i wzajemnie motywować, czyli konkurować na dobre pomysły. Co nie oznacza, że jest łatwo i przyjemnie, każdy wspólny projekt to nowe wyzwanie i nowe doświadczenie.

Które z tych celów udało się już osiągnąć i jakie są plany?
Nasze plany i kierunki działań są różnorodne, ustaliliśmy jednak, że skoncentrujemy się na przedsięwzięciach rozwijających lokalną gospodarkę, w tym na produktach turystycznych, ekologii oraz edukacji. Nie zabraknie działań związanych z promocją gospodarczą. Przez 7 lat zrealizowaliśmy kilka dużych, jak na tak małe gminy, projektów inwestycyjnych. Ich wartość przekroczyła 450 mln zł. Większość z nich przeprowadziliśmy wspólnie z partnerami spoza samorządu, np. Wodami Polskimi, GDDKiA, Lasami Państwowymi, także prywatnymi podmiotami. Największe przedsięwzięcie, nadal realizowane, dotyczy budowy i przebudowy infrastruktury związanej z rozwojem funkcji gospodarczych na szlakach wodnych Wielkich Jezior Mazurskich. Na szlaku żeglugowym od Pisza aż do Węgorzewa udało nam się zrewitalizować nabrzeża, porty, mosty i kładki nad jeziorami. Co najistotniejsze, zaprosiliśmy do projektu Wody Polskie, dzięki czemu modernizowane są wszystkie kanały oraz zbudowana została nowa śluza do przepraw statków pasażerskich pomiędzy jeziorami Bełdany i Nidzkie. Wkrótce remontowana będzie zabytkowa śluza Guzianka 1. Ten projekt to największe przedsięwzięcie inwestycyjne realizowane na mazurskim szlaku od czasów przedwojennych. Ponad 100-km szlak zyskuje nowe oblicze, staje się bezpieczny dla użytkowników, posiada nowe miejsca do cumowania z nowoczesnym zapleczem sanitarnym i infrastrukturą żeglarską podnoszącą komfort użytkowników.
Poza modernizacją infrastruktury wodnej budujemy też Mazurską Pętlę Rowerową, czyli szlak, który okala cały szlak żeglarski. Pętla liczy ponad 310 km i biegnie przez najpiękniejsze i najcenniejsze atrakcje naszego obszaru, w znacznej części w pobliżu brzegów jezior. Właśnie jest wyposażana w infrastrukturę towarzyszącą w postaci miejsc wypoczynku i technicznego wsparcia rowerzystów czy wieże widokowe. W Węgorzewie Mazurska Pętla Rowerowa połączy się z północno-wschodnim szlakiem Green Velo, który zaczyna się w Elblągu, a kończy w Bieszczadach. Szlak ma zróżnicowany charakter, znaczna jego część to ścieżki asfaltowe czy polbrukowe, część to drogi szutrowe. Równolegle przygotowywane są plany dalszej rozbudowy szlaku i zintegrowania go z innymi atrakcjami turystycznymi.
W mijającej perspektywie UE udało nam się także zrealizować wspólny projekt cyfryzacji urzędów, projekt promocji gospodarczej Wielkich Jezior, projekty IT w szkołach, do tego doszły działania związane z gospodarką wodno-ściekową.
Obecnie pracujemy nad aktualizacją naszej strategii i koncepcją projektów do nowej perspektywy, część z nich to kontynuacja realizowanych dotąd przedsięwzięć. O szlaku rowerowym już wspomniałem, mamy też w planach dalsze uzupełnianie zielonej infrastruktury na szlaku żeglarskim, tym razem kładziemy jeszcze większy nacisk na ochronę dzikich brzegów przed presją żeglarzy i motorowodniaków oraz rozbudowę zaplecza sanitarnego portów i marin, a przede wszystkim zorganizowany odbiór ścieków z łodzi – to nasz największy problem, gdyż ze względu na małą liczbę punktów odbioru i brak nawyku oddawania ścieków, nieczystości płynne ze znakomitej większości jachtów wypuszczane są wprost do jezior. Chcemy zrealizować program, który systemowo zabezpieczy porty i mariny, a równocześnie zawalczyć o nowe, ostrzejsze prawo, aby zmobilizować i zobowiązać wodniaków do ochrony mazurskich wód. Mamy sygnały, że to zadanie spotkało się z dużym zainteresowaniem przedstawicieli UE, w związku z tym staramy się zawrzeć porozumienie z Wodami Polskimi, bo uważamy, że połączenie sił może przynieść wymierne efekty. Chcemy, by beneficjentami projektu byli przedsiębiorcy zajmujący się wynajmem żaglówek i łodzi, właściciele portów.
Nasze stowarzyszenie ma zamiar realizować także projekt sieciowy związany z podnoszeniem efektywności energetycznej budynków użyteczności publicznej, źródeł ciepła, zarządzania energią w gminach. Pracujemy nad przedsięwzięciem związanym z dziedzictwem kulturowym Mazur – siecią małych lokalnych muzeów, które będą pokazywały różne elementy dziedzictwa historycznego poszczególnych miejscowości, np. związane z rybactwem, gospodarką leśną, kolejnictwem, legendami i podaniami mazurskimi.

Mówiąc o projekcie ochrony wód jezior wyprzedził pan moje pytanie. Jak chcecie uzyskać równowagę między pożytkami z intensywnej turystyki a ochroną cennych zasobów przyrodniczych?
Przy tak intensywnym ruchu turystycznym, który ma miejsce w lipcu i sierpniu, musimy dbać szczególnie o to, aby miał on charakter usystematyzowany, stąd pomysł na szlak rowerowy wraz z infrastrukturą towarzyszącą, z której korzystać mogą turyści zwiedzający Mazury rowerem (miejsca odpoczynku, toalety). Przebudowa marin i portów, ich wyposażanie w infrastrukturę, pozwala nam skanalizować ruch turystyczny na wodzie i ograniczyć cumowanie na dziko w zatoczkach i trzcinowiskach, a co za tym idzie, ograniczyć problem pozostawiania śmieci w przypadkowych miejscach i niszczenia brzegów. Z racji ogromnej presji związanej z budową domów letniskowych przy brzegach, czy też domów na wodzie, a także ustawianiem różnego rodzaju mieszkalnych czy gastronomicznych barek, pomostów, częstymi próbami niszczenia skarp i trzcinowisk, podjęliśmy działania związane z przyjęciem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego na jezioro, który znacznie ograniczy tego typu działania i pozwoli je mieć pod kontrolą. Jesteśmy chyba jedyną gminą w Polsce, która ma taki MPZP, niedawno podjęliśmy kolejną uchwałę o opracowaniu takiego planu dla naszych pozostałych jezior – Śniardw, Tałt. W planach wyznaczamy miejsca bezwzględnie chronione przed wycinką drzew, niszczeniem skarp, chroniące szlaki migracji zwierząt itp. Muszę powiedzieć, że naszym pomysłem zainteresowały się nawet gminy z odległych regionów. Zderzamy się też z silną ingerencją inwestycyjną i próbami fragmentaryzacji terenu w bezpośrednim sąsiedztwie unikatowych obszarów chronionych, w związku z tym przyjmujemy MPZP także dla tego typu obszarów. Problemem są jednak tereny pozbawione planów oraz takie, które mają plany sprzed 20 lat nieodpowiadające dzisiejszym standardom ochrony krajobrazu. W przygotowywanej przez stowarzyszenie aktualizacji strategii uwzględniliśmy rekomendacje dotyczące lokalnej polityki przestrzennej.

Na terenie gminy Mikołajki, w Urwitałcie, powstaje Mazurskie Centrum Bioróżnorodności i Edukacji KUMAK. Kiedy będzie można odwiedzić centrum i jakie atrakcje będą tam czekać na turystów?
Projekt jest realizowany przez Uniwersytet Warszawski w ramach strategii rozwoju naszego obszaru funkcjonalnego, został uznany za jeden z projektów kluczowych w naszym RPO. KUMAK to kompleks naukowo-edukacyjny usytuowany w bezpośrednim sąsiedztwie znanego rezerwatu jeziora Łuknajno. Centrum docelowo składać się będzie z dwóch budynków. Pierwszy, tzw. seminaryjny, ma zapewnić bazę socjalną oraz pracownie do badań naukowych, zajęć akademickich i warsztatów edukacyjnych. Drugi, określany przez nas Expo, stanie się przestrzenią przyrodniczej wystawy edukacyjnej, otwartej dla wszystkich mieszkańców i turystów. Centrum stworzy nowoczesne warunki do prowadzenia badań naukowych, a równocześnie będzie przyjazną przestrzenią wymiany doświadczeń i stanie się miejscem, w którym ochrona przyrody będzie realizowana przez edukację, w tym zielone szkoły. Na ekspozycji ważnym elementem będą akwaria biotopowe prezentujące zwierzęta i rośliny drobnych zbiorników wodnych, niedużych kanałów śródpolnych i kałuż. To fascynujący, nieznany szerszemu gronu podwodny wszechświat. Roboczy tytuł ekspozycji to „W Krainie Małych Jezior Mazurskich”. Z części ekspozycyjnej skorzystają też turyści zainteresowani bogactwem przyrodniczym Mazur. Budowa jest już ukończona, trwa tworzenie ekspozycji. Projekt obejmuje też ratowanie terenów podmokłych poprzez budowę zastawek, które poprawią stosunki wodne okolic jeziora Łuknajno.
Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego kilka lat temu wyróżniło projekt Mazurskiego Centrum Bioróżnorodności i Edukacji KUMAK jako najbardziej ekologiczny. Centrum staje się przykładem, jak budować w zgodzie z otaczającą przyrodą.