Rozmowy Wspólnoty

Cztery miasta łączą siły

Dlaczego rywalizacja się nie opłaca, jak stworzyć efekt synergii, jakie wartości wnoszą członkowie porozumienia – opowiada Marcin Marzec, burmistrz Sandomierza.

Skąd wzięła się idea czwórmiasta Sandomierz, Tarnobrzeg, Stalowa Wola i Nisko, skoro odległości między wami nie są małe, a zaledwie 100 km od was leżą trzy duże ośrodki wojewódzkie: Rzeszów, Kielce i Lublin?

Właśnie dlatego, że duże miasta dzieli od nas aż taka odległość, rysuje się potrzeba stworzenia lokalnej aglomeracji. A dystans między naszymi ośrodkami nie jest znaczny. Z Sandomierza do Tarnobrzega jest 15 km, do Stalowej Woli 25 km, Nisko leży troszkę dalej, ale ma bardzo blisko do Stalowej Woli. Znaczenie miał też fakt, że przed reformą 1998 r. istniało województwo tarnobrzeskie i wytworzyło dość silne więzy. Ostatnio do naszego porozumienia dołączyły miasto Nowa Dęba i gmina Gorzyce, co świadczy o zainteresowaniu inicjatywą okolicznych samorządów i o tym, że nasza formuła współpracy jest otwarta. Oczywiście, mamy wspólne interesy, tworzymy aglomerację, którą łącznie zamieszkuje ponad 350 tysięcy osób i mamy swoje międzyludzkie związki. My, sandomierzanie, mamy znajomych w Tarnobrzegu i w Stalowej Woli. Bardzo często mieszkańcy Sandomierza pracują w strefach ekonomicznych stalowowolskiej i tarnobrzeskiej, są też tacy, którzy mieszkają w Tarnobrzegu, bo tam są tańsze mieszkania, a pracują w Sandomierzu. Obserwujemy, że trend kupowania mieszkań w Tarnobrzegu narasta z dnia na dzień.

 

Każde z miast czwórmiasta jest zupełnie inne, ma swoją specyfikę – jakie wartości, jakie aktywa wnoszą do idei współpracy?

Dzięki różnej specyfice doskonale uzupełniamy się na naszym lokalnym rynku. Wartości historyczne, kulturalne, wnosi Sandomierz, ofertę wypoczynkową ma Tarnobrzeg ze swoim jeziorem. Nasi mieszkańcy znajdują oferty pracy w strefach ekonomicznych. Na przykład na pograniczu Tarnobrzega i Nowej Dęby Pilkington wybudował już drugi, po powodzi 2010 roku, zakład produkcji szyb samochodowych, bardzo dynamicznie rozwija się też strefa przemysłowa w Stalowej Woli. Staramy się tak działać, aby nasza oferta była atrakcyjna dla młodych i zatrzymała ich na miejscu. To ważne, bo wielkie aglomeracje, na przykład prężnie rozwijający się Rzeszów, który wchłania kolejne miejscowości, ma budownictwo, przemysł, autostradę, lotnisko i jest otwarty na świat, wysysają potencjał ludzki z naszego regionu. A my musimy zawalczyć o swoje i zachęcić mieszkańców do pozostania na miejscu. Musimy sprawić, że dostrzegą potencjał tkwiący w dawnym województwie tarnobrzeskim.

 

Jakie najważniejsze i najbliższe cele postawiły przed sobą samorządy podejmując tę współpracę?

Chcemy rozwijać inwestycje. Już teraz zadziałaliśmy w niezwykle istotnej dla nas koncepcji budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego i połączeniu z nim południowo-wschodniej Polski tzw. szprychą nr 6. Wystąpiliśmy do władz, żeby przebieg tej linii uwzględniał Sandomierz, Tarnobrzeg, Stalową Wolę i Nisko, aby się ta szprycha trochę uelastyczniła, zahaczając o wszystkie nasze miasta. Zdajemy sobie sprawę, że to może być trudne, ale próbujemy. Oczywiście, przyjmiemy też takie rozwiązanie, że powstanie jeden duży dworzec, byle towarzyszył mu odpowiedni węzeł przesiadkowy. Niezwykle ważne jest stworzenie dobrej komunikacji między naszymi miastami, a do tego potrzebny jest odpowiedni stan dróg łączących ośrodki aglomeracji. Dotyczy to również mostów, chodzi o to, żeby przeprawa przez Wisłę w Sandomierzu sprawnie łączyła obie części miasta oraz upłynniała ruch tranzytowy, bo tu jest wąskie gardło. Zadanie to wymaga budowy mostu na istniejących starych filarach, aby uruchomić drugi pas ruchu i powstania w ciągu drogi krajowej 77 tzw. Lwowskiej bis, czyli małej dwupasmowej obwodnicy wyprowadzającej ruch w stronę Stalowej Woli i Tarnobrzega. W planach jest też droga ekspresowa S74 z Opatowa do Niska, która połączy nasze miasta z budowaną przez Nisko drogą ekspresową S19 Via Carpatia.

Rozmawiamy o ścieżkach rowerowych, w naszym regionie znajduje się Puszcza Sandomierska i są lokalne, rzadko uczęszczane drogi, częściowo asfaltowe, częściowo szutrowe, którymi można jeździć między naszymi miastami. Chcemy przy nich budować asfaltowe ścieżki rowerowe, aby można było bezkolizyjnie podróżować rowerem. Sam często jeżdżę tymi trasami i wiem, że to atrakcyjne tereny.

Coraz większym problemem dla samorządów jest gospodarka odpadami, rosną ceny usług wywozu śmieci, a w konsekwencji ceny dla mieszkańców. Dlatego na jednym z ostatnich spotkań rozmawialiśmy o wspólnej inwestycji w spalarnię odpadów. Mamy ten problem i w Sandomierzu, sporządziliśmy analizy i przewidujemy, że jesienią będziemy musieli naszym mieszkańcom podnieść ceny. W tej sytuacji spalarnia mogłaby wszystkim pomóc.

 

Duży wpływ na cenę odpadów ma opłata marszałkowska, a wy należycie do dwóch różnych województw: Sandomierz znajduje się w woj. świętokrzyskim, a pozostałe miasta w podkarpackim. Trzeba to zharmonizować i dogadać się w sprawie funduszy europejskich.

Nie są to łatwe sprawy, skoro reforma administracyjna tak nas podzieliła, ale zorganizowaliśmy spotkanie z marszałkami obu województw, aby kwestię współpracy przedyskutować. Wierzymy, że jeśli z obu stron będzie dobra wola, to wszystkie problemy są do pokonania.

Dodam jeszcze, że nasza współpraca doskonale rozwija się na polu kultury. Muzeum Okręgowe w Sandomierzu nawiązało współpracę w Muzeum Historii Tarnobrzega, które jest zlokalizowane w Zamku Tarnowskich w Dzikowie. Między innymi dzięki porozumieniu turysta kupujący bilet do któregoś z tych muzeów, w drugim będzie mógł nabyć wejściówkę ze zniżką. Mamy też ciekawą inicjatywę pań z Tarnobrzega, Sandomierza i Stalowej Woli, które zachęciły mieszkanki naszych miast i powiatów do zorganizowania serii warsztatów: dziennikarstwa modowego, prezentacji i autoprezentacji, makijażu i fryzur, stylizacji w biznesie oraz fotograficzne, które zakończą się zorganizowanym, centralnym pokazem mody na rynku Starego Miasta w Sandomierzu, w którym udział weźmie około 10 projektantów z całej Polski. To świetny przykład oddolnej inicjatywy, zorganizowanej, aby pogłębiać współpracę między miastami. Okazuje się, że nasze porozumienie stało się impulsem dla aktywnych mieszkańców, aby szukać związków i organizować współpracę wśród ludzi.

 

Sandomierz jest najbardziej rozpoznawalną marką z całego czwórmiasta. Historia, zabytki, muzea, podziemna trasa, a także krzemień pasiasty i atrakcyjne ukształtowanie terenu to atuty szeroko znane. Pozostałe miasta – z całym szacunkiem dla nich – nie mogą się takimi walorami pochwalić. Pytam więc, jakie korzyści chce pan odnieść z tej współpracy dla swoich mieszkańców?

Od wielu lat mamy niezałatwiony problem komunikacyjny Lwowskiej bis i liczę na to, że przy wsparciu partnerów z pozostałych miast uda się go wreszcie rozwiązać. Wspólne lobbowanie i szukanie poparcia u władz wojewódzkich i krajowych powinno dać dobry skutek, bo to nie jest tylko nasz problem, ale też całego regionu i turystów. Liczę też na powstanie S74, w sprawie której trwają konsultacje. Bierzemy w nich udział razem z pozostałymi samorządami. Droga ma powstać do 2028 roku i będzie doskonałym powiązaniem czwórmiasta z międzynarodową trasą S19.

 

Turystyka to niezwykle ważna gałąź gospodarki Sandomierza. Jak na jej kondycję wpłynęła sytuacja pandemiczna?

Pandemia bardzo mocno odbiła się na tej branży. Uderzyła także w finanse miasta, bezpośrednio, jak i pośrednio. Bezpośrednio, bo byliśmy zmuszeni dofinansować naszą jednostkę kultury, administrującą największymi atrakcjami miasta, czyli trasą podziemną i Bramą Opatowską. W kwietniu i w maju na ulicach było pusto, nie przyjeżdżały autokary z wycieczkami, a wycieczki szkolne generują zazwyczaj ponad 50 proc. przychodów Sandomierskiego Centrum Kultury. Musieliśmy dołożyć z budżetu ponad 300 tys. zł. Teraz ruch turystyczny powoli się odnawia i liczymy na to, że wróci do normy. Musieliśmy też przyjść z pomocą naszym przedsiębiorcom z branży turystycznej, dając im lokalną tarczę antykryzysową w postaci obniżki czynszów o 50 proc. oraz odraczając podatki i opłaty lokalne. Z tego tytułu budżet w samym kwietniu stracił ponad 2 mln zł, w maju 1 mln, a w czerwcu ponad 600 tys. zł (przy budżecie rocznym w wysokości 130 mln zł). Wprawdzie trendy są optymistyczne, ale dochody budżetu pozostają niezrealizowane o tę straconą kwotę. Zobaczymy, co będzie dalej, trochę się martwimy, bo dotychczas w samym mieście nie mieliśmy przypadków koronawirusa, tymczasem ostatnio służby sanitarne odnotowały kilka zakażeń.

 

Zarówno pan, jak i prezydent Tarnobrzega Dariusz Bożek oraz burmistrz Niska Waldemar Ślusarczyk urzędujecie pierwszą kadencję, prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny też jest młodym samorządowcem, to jego druga kadencja. Czy to, że dopiero wkraczacie w życie samorządowe, miało rozstrzygające znaczenie dla podjęcia współpracy zamiast konkurowania ze sobą?

Nie jesteśmy pierwsi, bo podobną inicjatywę podjęto w przeszłości, gdy istniało jeszcze województwo tarnobrzeskie. Nie wiem, dlaczego wtedy się nie udało. Być może to, że jesteśmy młodymi i otwartymi samorządowcami, bardziej skłania nas do współpracy. Nie chcemy konkurować, wolimy działać wspólnie, bo myślimy, że tylko połączenie sił może przynieść korzyść naszym mieszkańcom.