Rozmowy Wspólnoty

Będziemy upominać się o rozwiązania dla samorządów w tarczach antykryzysowych

Rozmawia: Janusz Król

07.05.2020

Wprawdzie rząd przygotowuje kolejne przepisy, ale zdaje się zapominać o nas. Tymczasem samorząd jest potężnym pracodawcą. Ponosi koszty pracy, odprowadza składki na ZUS. Do tego dochodzi szereg innych obciążeń wynikających ze spadku przychodów – mówi Piotr Kuczera, przewodniczący Śląskiego Związku Gmin i Powiatów, prezydent Rybnika.

Śląski Związek Gmin i Powiatów to prężna organizacja, która niebawem będzie obchodziła swój jubileusz. Wśród wielu działań w związku z epidemią ogłosiliście akcję „Podziel się rozwiązaniem”. Na czym ona polega?

Rzeczywiście, w przyszłym roku minie 30 lat od momentu powstania związku i wierzę, że wtedy będziemy mogli świętować jubileusz. Akcja „Podziel się rozwiązaniem” polega na zebraniu w jednym miejscu dobrych praktyk, które podejmują wspólnoty lokalne w województwie śląskim w walce z koronawirusem. Każdy samorząd realizuje wartościowe inicjatywy. Stąd pomysł na stworzenie platformy na stronie internetowej, na której możemy się podzielić pomysłami. Nie oceniamy tych rozwiązań, lecz tworzymy możliwość rozpowszechniania sprawdzonych praktyk. Akcja buduje również poczucie wspólnoty w dobie kryzysu. Takie przedsięwzięcia pokazują, że chcemy się dzielić tym, co robimy i wzajemnie się wspierać.

 

Niedawno, bo 8 kwietnia, zarząd związku wystosował komunikat ostrzegający samorządy przed systemowym zwalnianiem przedsiębiorstw z podatku od nieruchomości, ponieważ w tegorocznych budżetach rysuje się duży ubytek. Jaka była reakcja śląskich samorządów?

Stanowisko zawarte w tym komunikacie wypracowaliśmy podczas kilku posiedzeń zarządu Związku w formie wideokonferencji. Są w nim zawarte dwa ważne spostrzeżenia. Po pierwsze, podejmując decyzje musimy mieć na uwadze ich długofalowe skutki. Spontaniczne działanie w danej chwili może się wydawać słuszne, ale niekoniecznie musi tak być w dłuższej perspektywie. Musimy myśleć o sytuacji po koronawirusie. Zwróciło na to uwagę wielu naszych członków, którzy zostali poddani naciskom ze strony przedsiębiorców oczekujących powszechnych zwolnień z podatków, przynajmniej na kilka miesięcy.

Realnym zagrożeniem dla finansów samorządowych jest utrata dochodów budżetowych. Dziś nikt nie jest w stanie określić, jak głęboki będzie to ubytek. Dlatego lepiej stosować aktualnie dostępne rozwiązania, które polegają na indywidualnym rozpatrywaniu sytuacji poszczególnych podatników i ocenie, na ile taka pomoc jest potrzebna i skuteczna. Po drugie, trzeba zauważyć, że rząd wprawdzie przygotowuje kolejne przepisy tworzące tarczę antykryzysową, ale w proponowanych rozwiązaniach zdaje się zapominać o samorządzie. A samorząd jest potężnym pracodawcą. Dzisiaj nasze główne koszty to koszty pracy i pochodne, szczególnie składki na ZUS. Podczas uchwalania budżetów już na ten rok samorządy sygnalizowały niedostatek środków, a teraz poniosły dodatkowe obciążenia. Składają się na nie zwolnienia z opłat parkingowych, ulgi w komunikacji miejskiej czy brak jakichkolwiek przychodów w instytucjach kultury i sportu, które działają w miastach, gminach i powiatach. Aktualnie dochodzą do nas sygnały o wielkości tych ubytków. Zbieramy dane i na tej podstawie będziemy się upominać o rozwiązania dedykowane samorządom w rządowych tarczach. Jak widać, podejście, które zarekomendowaliśmy, wynika z obaw o skumulowane, negatywne skutki dla budżetów. Wprawdzie straty z podatków i opłat lokalnych czy ulg w czynszu każdy może sobie łatwo policzyć, ale tego, co się stanie z dochodami z udziałów w podatkach państwowych, nie wie już nikt. Prawdopodobnie część samorządów będzie musiała bardzo mocno zrewidować budżety w ciągu tego roku.

 

Rzeczywiście, wiele samorządów już przyjmuje programy dużych oszczędności. W Łodzi ogłoszono, że taki program sięgnie 100 mln zł. Stąd moje pytanie, jak na wasze stanowisko zareagowały samorządy w województwie śląskim?

Nasz związek jest bardzo zróżnicowany, zrzeszamy małe miasteczka, gminy wiejskie, ale także duże miasta i powiaty. Większość samorządów wzięła sobie ten komunikat do serca. Jest on wykorzystywany jako argument w rozmowach z radnymi oraz przedsiębiorcami. Taki zresztą był jego cel. Miał pokazać, co może się wydarzyć w przyszłości i jakie mogą być konsekwencje obecnie podejmowanych decyzji. Samorządowcy mają świadomość, że trzeba działać w sposób indywidualny i celowy, bo przecież nie wszystkie branże w jednakowy sposób zostały dotknięte tym kryzysem. Nie można przy tym lekceważyć dochodów samorządów, bo jako pracodawcy muszą się one wywiązywać z obowiązków wobec zatrudnionych pracowników i nie mogą zapominać, że inwestycje są ważnym elementem pobudzania lokalnej gospodarki.

 

Wspomniałem na początku, że Śląski Związek Gmin i Powiatów to prężna organizacja, proszę przybliżyć naszym czytelnikom najważniejsze informacje o niej.

Zaczynaliśmy jako stowarzyszenie zrzeszające polskie i czeskie samorządy z obszaru historycznego Śląska. Z czasem ograniczyliśmy naszą działalność do skali krajowej. Związek zrzesza aktualnie 76 proc. JST z województwa śląskiego, czyli 140 jednostek i – co nas szczególnie cieszy – w ostatnim czasie dołączyło do nas kilka kolejnych samorządów. To pokazuje, że w skali ogólnopolskiej jesteśmy silną regionalną organizacją. Naszym zadaniem jest reprezentowanie interesów samorządów oraz budowanie współpracy. To oczywiście trudne zadanie, bo inaczej na pewne sprawy patrzy wójt małej gminy, a inaczej prezydent dużego miasta z miliardowym budżetem. Jednak nasza dotychczasowa praca na rzecz rozwijania wiedzy i wymiany doświadczeń pokazuje, że można podejmować działania, które są wartościowe dla wszystkich. W ramach związku funkcjonują silne merytorycznie zespoły złożone ze specjalistów, którzy na co dzień pracują w różnych urzędach i starostwach. Dzięki temu każdy członek może korzystać z wiedzy i doświadczeń innych. Staramy się też informować, co ważnego dzieje się w całym środowisku samorządowym. Jednak w tym zakresie stawiamy najpierw na wartość merytoryczną przekazywanych informacji, a w drugiej kolejności dopiero na szybkość ich dystrybuowania. Stale się czegoś uczymy, nawet ta trudna sytuacja epidemiologiczna spowodowała, że zaczęliśmy się przekonywać do wideokonferencji jako dobrego narzędzia komunikacji.

 

Mówił pan, że dysponujecie sporą grupą ekspertów spośród urzędników, ale ktoś musi ich pracę koordynować. Jak ważnym ogniwem w działalności związku jest wasze biuro?

Współpracę budujemy na kilku poziomach, w skali naczelników wydziałów czy referatów, ale też pracowników poszczególnych komórek. W ten sposób nasza aktywność wnika głęboko w strukturę administracji, a więc czyni naszą pracę bardziej merytoryczną. Dzięki temu osoby zatrudnione w urzędach i starostwach nawiązują kontakty i często wspólnie rozwiązują bieżące problemy. Przykładowymi obszarami takiej wymiany doświadczeń są ochrona środowiska, w tym gospodarka odpadami czy gospodarowanie energią, oświata oraz służba zdrowia. Jeśli chodzi o organizację pracy biura związku, to wielkie zasługi w tej dziedzinie mają moi poprzednicy na stanowisku przewodniczącego: Zygmunt Frankiewicz i Jacek Krywult, bardzo doświadczeni samorządowcy. Dzięki nim związek zawsze skupiał się na najważniejszych problemach, którymi żył polski samorząd. Przyjmowane z ich inicjatywy stanowiska niejednokrotnie były ważnym głosem w trakcie posiedzeń Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Jednocześnie często wskazywały na nasze odrębne interesy, bo przecież jesteśmy specyficznym regionem, silnie zurbanizowanym i uprzemysłowionym. Muszę też wymienić postać Ferdynanda Morskiego, wieloletniego dyrektora biura związku, który wychował znakomity zespół bardzo profesjonalnych pracowników.

 

Wspomniał pan o udziale w pracach Komisji Wspólnej. Jaką wartość ma współpraca z innymi organizacjami w tej komisji?

Staramy się być obecni – albo ja, albo któryś z członków zarządu – na posiedzeniach komisji. To gremium jest miejscem, w którym rozpatrywane są najważniejsze zmiany prawne. Każda nowelizacja przepisów może utrudnić bieżące funkcjonowanie gmin i powiatów lub sprawić, że pewne zadania będzie można wykonywać sprawniej. Wobec tego udział w pracach Komisji Wspólnej jest dla nas bardzo ważny. Śledzimy też pracę ogólnopolskich organizacji samorządowych, starając się korzystać z ich doświadczeń i możliwości współdziałania. To gwarantuje nam również dostęp do wiedzy z pierwszej ręki.

 

Jak pan ocenia współpracę z instytucjami regionalnymi, takimi jak Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, samorząd województwa, wojewoda?

W relacjach z Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolią nasz związek stara się zachować równowagę. Trzeba podkreślić, że nasi członkowie w dużej mierze są również członkami Metropolii. Jednocześnie północna i południowa część województwa do niej nie należy. Dlatego obserwujemy działania podejmowane przez Metropolię, wspieramy je, ale też pracujemy na rzecz samorządów, które nie wchodzą w skład GZM. Chcemy, żeby wszystkie szczeble samorządu działały sprawnie, dotyczy to też samorządu województwa. Współpracujemy ze służbami podległymi marszałkowi i wojewodzie, mamy w tym zakresie raczej pozytywne doświadczenia. W utrzymaniu dobrej komunikacji pomaga obecność marszałka i wojewody albo ich przedstawicieli na posiedzeniach konwentów, sesjach zgromadzenia i posiedzeniach zarządu związku. Z naszej strony instytucje wojewódzkie zawsze mogą liczyć na konstruktywną współpracę, bo zależy nam na rozwoju naszych gmin, powiatów oraz całego regionu. Z całą pewnością nie chcielibyśmy województwa dwóch prędkości, z szybko rozwijającą się metropolią i pomijanymi obszarami peryferyjnymi. Każda instytucja ma jakieś atuty i staramy się je umiejętnie pokazywać i wspólnie wykorzystywać.

 

Proszę powiedzieć, jak obecnie wygląda sytuacja w Rybniku?

Kryzys wywołany koronawirusem zaczął się właśnie w Rybniku, w naszym mieście były pierwsze przypadki zachorowań. Jednak bardzo szybko udało się zlokalizować źródła rozprzestrzeniania się choroby i dzisiaj mamy już stabilną sytuację. Jestem bardzo wdzięczny mieszkańcom, że posłuchali apeli i zostali w domu. Przyznam, że ostatnie tygodnie to był bardzo dziwny okres, nigdy wcześniej nie widziałem tak wyludnionego Rybnika. Tak jak pozostałe samorządy, obawiamy się sytuacji finansowej po kryzysie. Wsłuchuję się w głosy przedsiębiorców, bardzo często związanych z branżą górniczą. Niestety, duże zakłady zaprzestały produkcji i to również będzie miało poważne konsekwencje finansowe dla nas wszystkich. Jednocześnie nie poddajemy się i nie ulegamy panice. Będziemy walczyć o to, aby zaplanowane inwestycje zostały zrealizowane i stały się impulsem do rozwoju lokalnego rynku.