Rozmowy Wspólnoty

5G pozwoli samorządom zbudować przewagę konkurencyjną

Dotychczasowa infrastruktura sieci w Polsce wkrótce nie podoła potrzebom mieszkańców i przedsiębiorców. Tym bardziej, że oczekiwania co do wysokiej jakości i niezawodności rosną w szybkim tempie. Potrzebujemy nowej infrastruktury sieciowej w standardzie 5G i nie ma od niej odwrotu. Samorządy mają tu do odegrania arcyważną i odpowiedzialną rolę – mówi Krzysztof Głomb, prezes Stowarzyszenia „Miasta w Internecie”.

Z powodu pandemii 24 Kongres Miast w Internecie najpewniej odbędzie się w sieci. To prowokuje mnie do pytania, jak łączyliśmy się z siecią w 1996 roku, jak szybkie były wówczas transfery danych, jak i z czym miasta raczkowały w sieci?

Dwadzieścia pięć lat temu, gdy powstawało Stowarzyszenie „Miasta w Internecie”, nasze myślenie o zastosowaniach internetu w środowisku miejskim napędzał intelektualnie pobudzający i profetyczny „Raport Bangemanna” – przełomowa, jak pokazała historia, inspiracja do myślenia o nowej rzeczywistości „społeczeństwa informacji”. Dla uzmysłowienia sobie rzeczywistości tamtego czasu i lokalizacji w nim naszych prac nad czymś, co wkrótce nazwano „samorządowym internetem”, warto przypomnieć, że pierwsze jaskółki polskiej sieci datuje się na 1990 bądź 1991 rok. Pierwszy ogólnopolski portal Wirtualna Polska zadebiutował właśnie w 1995 roku, a rok później Telekomunikacja Polska udostępniła Polkom i Polakom połączenie komutowane przez numer 02 02 122.

Eksperymentując wtedy w Tarnowie z serwisami www mojego miasta i wielu innych gmin Małopolski, śledząc europejską literaturę, pracowaliśmy świadomi szerokiego spektrum zastosowań nowego medium. Koncentrowaliśmy się jednak na niebywałej sile jego odziaływania informacyjnego i nowej jakości komunikacji społecznej, antycypując niejako możliwości social media. Do dziś pamiętam emocje podczas jednego z pierwszych szkoleń, jakie zorganizowaliśmy z Ustjanowej koło Ustrzyk Dolnych dla wójtów z bieszczadzkich gmin i ich zdumione twarze, gdy na ekranach pecetów podpiętych do łącza o przepustowości 9600 bitów na sekundę, z magicznej przestrzeni internetu wyłaniały się z wolna strony www różnych instytucji publicznej. To była prawdziwa rewolucja… mentalna. Dziś – ćwierć wieku później – żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości. Porzućmy historię, porozmawiajmy o przyszłości.    

  

Nieprawdopodobny rozwój technologii, szczególnie mobilnej, sprawił, że dzisiaj rząd, samorządy i przedsiębiorcy przenieśli mnóstwo usług do internetu, ułatwiając życie ludziom. Jaki będzie następny etap?

Polskie samorządy wciąż jeszcze nie są gestorami cyfrowych usług publicznych o jakości porównywalnej z usługami komercyjnych dostawców. Przyczyn jest wiele i nie zawsze leżą one po stronie samych samorządów. Najogólniej: pogubiliśmy drogowskazy – coraz bardziej złożona rzeczywistość i rozwój technologii cyfrowych utrudnia podejmowanie decyzji, na co nakładają się dodatkowo deficyty kompetencyjne. Ale doceniam pana intuicję: istotnie, aby zmienić ten stan rzeczy potrzebne jest świadome otwarcie nowego etapu transformacji cyfrowej administracji lokalnej i nadanie nowego impetu rozwojowi cyfrowemu społeczności miast i gmin wiejskich. Po 30 latach aktywności polskiego samorządu terytorialnego czas na rewizję poglądu, że każda z gmin powinna być u siebie „panem na zagrodzie” i doprowadzenie do standaryzacji cyfrowych usług publicznych, co zdecydowanie ułatwi ich automatyzację i realne wdrożenie w skali kraju.

Setki indywidualnych projektów informatyzujących urzędy i tkankę gmin – realizowanych głównie z powodu dostępności środków z regionalnych programów operacyjnych lub pod wpływem lobbystów konkretnych rozwiązań, a nie z potrzeby mieszkańców – wcale nie doprowadziły do powszechnej automatyzacji świadczenia usług online, za to obniżyły jakość wdrożeń, zarazem podnosząc koszty indywidualnych inwestycji i utrzymania systemów. Twierdzę zatem, że u progu nowej perspektywy budżetowej UE powinniśmy poważnie zastanowić się nad paradygmatem samodzielności pojedynczych samorządów w tej kwestii i mieć odwagę podjąć debatę o potrzebie standaryzacji, budowania platform obsługujących wiele samorządów, a także o zwiększeniu skuteczności i bezpieczeństwa e-usług samorządowych. Od strony technologicznej oznacza to, że przyszedł czas z jednej strony na zobowiązanie samorządów do stosowania się do rozwijanych dotąd przez Ministerstwo Cyfryzacji wizji, standardów, modeli i pryncypiów Architektury Informacyjnej Państwa, z drugiej zaś do realizacji e-usług z wykorzystaniem wyspecjalizowanych platform, obsługujących bezpiecznie i efektywnie kosztowo, w chmurze, dziesiątki, setki, jeśli nie tysiące JST. Rozwiązaniem jest współpraca, współdzielenie zasobów, optymalizacja procesów i kosztów.  

Co to oznaczałoby dla informatyki w urzędach małych gmin? Rewolucję. W wymiarze praktycznym – odejście od rozwijania własnych serwerowni i wdrażania systemów informatycznych na rzecz świadczenia usług poprzez wyspecjalizowane platformy dedykowane rożnym typom usług. Aby do takiej rewolucji dojść mogło, potrzebny jest merytoryczny dialog i – nie boję się tego powiedzieć – historyczny, bo oparty na uzgodnieniach zatrącających o sferę polityki, kompromis między rządem a samorządami.

 

Mówi się, że technologia 5G umożliwi masowe wdrożenie nowych technologii, m.in. chmury obliczeniowej, internetu rzeczy (IoT), sztucznej inteligencji (AI), dzięki czemu zarządzanie miastem, usługami publicznymi, będzie rzeczywiście inteligentne (smart city). Co się musi stać, aby polskie samorządy poszły tą drogą? 

Standard 5G to z jednej strony konieczność, z drugiej technologia prawdziwie dysruptywna, stwarzająca szanse na nowe usługi i zastosowania, w szczególności biznesowe. Potrzebujemy jej, bo w perspektywie roku, dwóch, wyczerpie się pojemność istniejących sieci mobilnych i po prostu nie będziemy w stanie skutecznie wykorzystywać ich do codziennych celów: rozmów, korzystania z mediów społecznościowych, edukacji czy rozrywki. W szerszym planie 5G jest niezbędne, żeby zapewnić warunki do rozwoju nowych usług poprawiających jakość życia, zapewniających bezpieczeństwo mieszkańców, dostęp do kultury i usług publicznych czy lepszą komunikację. I rzecz fundamentalna: powszechnie dostępna infrastruktura nowej generacji jest warunkiem rozwoju przedsiębiorstw Przemysłu 4.0, bez której nie ma szans na zapewnienie konkurencyjności polskiej gospodarki na rynku europejskim i globalnym w perspektywie 3. dekady XXI wieku. Uświadommy to sobie, marudząc o „szkodliwości” 5G.  Cyfrowa infrastruktura jest organicznym elementem łańcucha wartości Przemysłu 4.0, ale – jak pokazał czas COVID-19 – także tradycyjnych branż gospodarki, które w krótkim czasie dokonywały transformacji cyfrowej, co decydowało o ich pozostaniu w grze na rynku. Bez niej skazujemy się na gospodarczy skansen.      

Znalezienie się w zasięgu 5G będzie zatem już wkrótce kluczowym czynnikiem rozwoju lokalnych przedsiębiorców i warunkiem inwestowania w gminie. Dlatego władzom samorządowym powinno zwłaszcza dziś zależeć na dobrej współpracy z operatorami sieci mobilnych i dążeniu do podejmowania wspólnych inicjatyw realizowanymi w modelu win-win.

 

Zapowiedź wdrożenia sieci 5G obudziła sui generis ruch antyszczepionkowy. Szerzy się propaganda o szkodliwości tej technologii dla zdrowia, w Wielkiej Brytanii znaleźli się ludzie, którzy podpalali stacje bazowe sieci, a i w Polsce objawiają się przeciwnicy. Czy zagrożenia, o których mówią ci ludzie, są realne?

Z jednej strony trzeba powiedzieć jasno: nie ma naukowych dowodów na szkodliwość pola magnetycznego generowanego przez rozwiązania 5G, z drugiej nie należy lekceważyć obaw ludzi, zwodzonych na manowce prawdy przez wyznawców teorii szpiegowskich czy propagatorów pseudonaukowych tez. Odpowiedzią na fake newsy w mediach społecznościowych i na aktywność działaczy różnorodnych organizacji czy koalicji powinny być rzeczowe, wyważone w formie, ale stanowcze w konsekwencji kampanie informacyjne i edukacyjne prostujące nieprawdy i przekłamania, prezentujące faktyczny stan rzeczy, dobrze zaadresowane do różnych grup odbiorców.

Dobrym przykładem takiej aktywności była inicjatywa Ministerstwa Cyfryzacji, która odprowadziła do wycofania się radnych Kraśnika z kompromitującej ich, a zarazem społeczność lokalną, uchwały popierającej zakaz inwestowania w 5G i nakazującej likwidację wi-fi w szkołach. Moja organizacja także gotowa jest wspierać samorządy w przekonywaniu mieszkańców do konieczności lokalizacji na ich terenie inwestycji w infrastrukturę nowej generacji, co więcej, planuje już podjęcie takich inicjatyw w perspektywie kilku miesięcy. Będziemy także systematycznie odpowiadać na próby wprowadzania w błąd społeczności lokalnych przez promocję fake newsów o szkodliwości dla zdrowia technologii nowej generacji. 

 

Skoro nie ma zagrożeń zdrowotnych, to jakie korzyści z wdrożenia sieci 5G będą mieć zwykli ludzie?

Na 5G należy patrzeć jak na środowisko rozwoju wszelkich procesów cyfryzacyjnych w skali globalnej w najbliższych latach. Procesów kluczowych m.in. dla naszego dobrostanu (teleopieka, telemedycyna), jakości życia (komunikacja z bliskimi, usługi publiczne, zakupy) czy bezpieczeństwa. Równie ważnych z powodów gospodarczych, o czym była już mowa. Sukcesywnie udostępniane nowe kanały e-usług cieszą się ogromnym zainteresowaniem, czego dowodem są ostatnie rekordowe wyniki Profilu Zaufanego (posiada go już 8 mln Polaków!), masowe korzystanie z systemu składania wniosków o wydanie dowodu osobistego, wpis do rejestru wyborców, czy o środki programu Rodzina 500+. Czas pandemii COVID-19 pokazał, jak organicznym i konstruującym elementem życia i pracy Polaków stał się dobrej jakości dostęp do internetu. 

Powiedzmy to jasno: dotychczasowa infrastruktura sieci w Polsce wkrótce nie podoła potrzebom mieszkańców i przedsiębiorców. Tym bardziej, że oczekiwania co do wysokiej jakości i niezawodności oraz korzystanie z usług streamingowych – rosną w szybkim tempie. Potrzebujemy nowej infrastruktury sieciowej w standardzie 5G i nie ma od niej odwrotu.  Najbliższe dwa lata będą zatem decydujące dla inwestycji w bezpieczną i niezawodną infrastrukturę nowej generacji. Samorządy obok rządu, tworzącego dla tego procesu środowisko formalnoprawne, mają do odegrania w tym procesie arcyważną i odpowiedzialną rolę. Szczególne znaczenie ma dialog z operatorami inwestującymi w infrastrukturę 5G, zapewnienie jej rzeczywistej dostępności, skrócenie do minimum procedur prawnych związanych z inwestycjami i przeciwdziałanie niemającym podstaw naukowych akcjom przeciwników technologii. Samorządy powinny być tego świadome i podejmować inicjatywy na tym polu w swoim najlepiej pojętym interesie. 

Równolegle samorządy powinny zadbać o włączanie operatorów w procesy rozwojowe gmin poprzez zapewnienie infrastruktury 5G na terenach inwestycyjnych, wzdłuż głównych traktów komunikacyjnych, czy też wszędzie tam, gdzie planowane są inwestycje w rozwiązania klasy smart city, tak związane z poprawą jakości zarządzania, optymalizacją transportu miejskiego, jak i wprowadzaniem inteligentnych systemów parkowania i… segregacji śmieci. Warto wspomnieć także o współpracy z operatorami w udostępnianiu wysokiej jakości dostępu do internetu w szkołach i instytucjach publicznych. Ogromne potrzeby na tym tych polach mają nie tylko duże miasta, ale także np. średnie miasta tracące swoje funkcje społeczno-gospodarcze czy gminy w sąsiedztwie miast, których dotyka suburbanizacja.