W samorządach

10 wydarzeń 2012 roku, które wstrząsnęły samorządem

Janusz Król

10.01.2013

Minął rok, pora na podsumowania. Postanowiłem bardzo subiektywnie podejść do wydarzeń 2012 roku i spojrzeć na nie z przymrużeniem oka. Powstała więc historia wesoła, a przez to ogromnie smutna.

1.  Wdrażanie ustawy śmieciowej – cały rok 2012

 

Po latach upominania się przez samorządy o zdrowe zasady gospodarki odpadami komunalnymi resort środowiska ustąpił. Potężny lobbing firm śmieciowych został złamany. Sukces. Ale naprawdę to groźba płacenia kar przez państwo polskie zmusiła rząd do przerzucenia tego „zaszczytu” na samorządy. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach 1 lipca 2011 r., a już półtora roku później samorządy miały mieć przygotowany cały system prawny i ekonomiczny gospodarowania odpadami komunalnymi na swoim terenie. Kolejne pół roku i wszystko miało działać jak w zegarku.

 

Przez cały rok 2012 trwały przygotowania organizacyjne. Jednak tuż przed końcem roku, kiedy większość prac gminy wykonały, premier Tusk ocknął się w Białymstoku. Przerażony, że opłatami za odpady samorządy złupią jego wyborców, dał sygnał do nowelizacji ustawy. Senat pospiesznie wniósł projekt zmiany przepisów. Nie wiem, jak się potoczą losy tej noweli i jak bardzo zmieni ona reguły gry. Wiem, że rząd nie weźmie pod uwagę trudności, które będą musieli pokonać samorządowcy. Bo nigdy nie bierze.

 

Ale quasi-liberalizm, śmieciowe eldorado skończyło się. Teraz miliardowe biznesy, podobnie jak małe firmy, muszą ubiegać się o kontrakty wywozowe w publicznych przetargach. Według z góry ustalonych, kontrolowalnych warunków. A śmieci zamiast do lasów trafiać będą do instalacji oraz na wysypiska. Taką mam nadzieję.

 

2. Wniesienie obywatelskiego projektu ustawy o dochodach JST

Przemarsz do Sejmu z zebranymi podpisami pod obywatelskim projektem ustawy o dochodach JST wystartował spod pomnika Witosa. Z patronem ludowców projekt miał tyle wspólnego, że choć pomysł wyszedł ze Związku Miast Polskich, to większość podpisów pod nim zebrały gminy wiejskie. Z tym chybotliwym patronatem krótki przemarsz zakończył się obok Sejmu przed pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego. Trudno powiedzieć, czy to świadomy zamysł organizatorów, ale demonstracja samorządowców była dosyć konspiracyjna [maszerowało niewiele ponad 300 osób] – kudy jej do czarnej procesji z 1789 roku albo nawet tej z roku 1990.

 

Stawka większa niż 8 miliardów – takie było hasło akcji zbierania podpisów pod projektem obywatelskim – raczej się nie powiodła. W zasadzie to nawet inicjatorzy nie wierzyli w jej sukces. Stan kasy państwowej każdy zna i każdy wie, że choć samorządy tracą wiele pieniędzy z powodu zmian ustawowych, to na zrekompensowanie tych ubytków pieniędzy nie ma. Złości polityka rządu i niemoc samorządowców. Ale – jak mawiał Kazimierz Górski – gra się tak, jak przeciwnik pozwala.

 

Sprzed pomnika samorządowi liderzy zanieśli projekt ustawy do biura podawczego Sejmu. I wszelki słuch o nim zaginął.

 

3.  MAC nic nie zrobił dla samorządów przez cały rok

 

Chwała Bogu, że gdy powstało Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, ministrem został Michał Boni, specjalista od raportów, ksiąg białych i zielonych oraz od inicjatyw i negocjacji. Na wiceministra od samorządów wziął sobie młodą damę, której urok i świeżość wynikająca z braku doświadczenia życiowego zniewoliły starych i doświadczonych samorządowych pryków. Dzięki temu urząd osiągnął święty spokój na niwie samorządowej. Minister mógł więc zająć się inicjatywami własnymi, jak zamiana funduszu kościelnego na odpis podatkowy, zwalczanie mowy nienawiści oraz negocjowaniem inicjatyw wymuszonych przez obywateli, jak ACTA czy zbiórki publiczne.

 

Gdy w końcu roku MAC opublikował na stronie internetowej własną listę sukcesów, nic dziwnego, że wśród 12 wielkich osiągnięć resortu nie znalazła się żadna sprawa samorządowa. A przecież był to rok wdrażania ustawy śmieciowej, protestów samorządów w sprawie ich dojenia finansowego przez rząd, samorządowej manifestacji ulicznej, kongresu oświatowego przeciw nonsensom systemu edukacji publicznej itp. Tym większy podziw budzi okazany dystans i olimpijski spokój naszego resortu.

 

Nie śmiejcie się, MAC mógł tak narozrabiać, że w pięty by Wam poszło. Ministerstwo mogłoby, na przykład, starać się zostać – aj, aj, aj – adwokatem spraw samorządowych w rządzie i parlamencie. Na szczęście tak się nie stało. Zaiste, słuszną linię ma nasza władza!

 

4.  Falstart Kolei Śląskich – dymisja marszałka Matusiewicza

 

Honor to wynagrodzenie dla idiotów, mądrzy ludzie potrafią się rozsądniej ustawić! Z powodu głupiego niezadziałania Kolei Śląskich uniósł się marszałek województwa śląskiego Adam Matusiewicz i zrezygnował ze stanowiska. „Wolę odejść z honorem, niż zapisać się w historii w galerii tchórzy i asekurantów, którzy boją się podejmować ważne decyzje, a ich jedynym celem byłoby nikomu się nie narażać i tylko trwać” – podkreślił przed głosowaniem Matusiewicz. Oczywiście, na jego miejsce już czyhał niedoszły prezydent Zabrza.

 

A prezesa tychże kolei ruszyć nie można! Poszedł chłopina na zwolnienie lekarskie i mogą mu naskoczyć. Przy okazji wyszło na jaw, że w jakiejś sprawie jest na bakier z prokuraturą i ponoć starał się o wiadome papiery. Potwierdza to, że marszałek Matusiewicz nie bał się podejmować odważnych decyzji.

 

5. Sąd uniewinnił prezydenta Poznania w sprawie sprzedaży Starego Browaru

 

Ten sukces Ryszarda Grobelnego zaniepokoił mnie nie na żarty. Bo jeśli prokuratura przez tyle lat się starała, wydawała pieniądze na kolejne ekspertyzy i wyceny, ciągnęła sprawę tak długo, to chyba nie bez powodu? Raz już przecież wygrała… i co?

 

I ten sąd, który wbrew przedkładanym wycenom stwierdził, że grunt jest tyle warty, ile rynek chce zapłacić! Przecież sąd musiał wiedzieć, że to nie żaden rynek, tylko doktor Jan. Jan Kulczyk, oczywiście. Oligarcha. Wiadomo, że mógł zapłacić więcej!

 

No tak. Tak sobie chyba myślał prokurator. Ale ja myślę, że sędziowie w Polsce szybciej pojmują reguły gospodarki rynkowej. Bo ową rzekomą stratę między realnie uzyskaną ceną a prokuratorską życzeniową wyceną miasto już odzyskało dzięki podatkom. Co nie znaczy – Panowie Burmistrzowie – że tak mają wszystkie sądy. A więc uważać!

 

6.Euro 2012 – kulminacja samorządowych projektów inwestycyjnych

 

Mistrzostwo zdobyli Hiszpanie. Irlandczycy zachwycili stoicką pieśnią klęski Fields of Athenry, za co pokochano ich w Poznaniu z wzajemnością. W Warszawie tłukliśmy się z Ruskimi. I tak mistrzostwa przeszły do historii, a z nimi Lato.

 

Na pocieszenie zostały stadiony i kawałki autostrad. Te stadiony, choć piękne, słono kosztują. Trzeba zwracać zaciągnięte kredyty, utrzymywać je. We Wrocławiu już wiedzą, że organizowanie na nich czegokolwiek tylko zwiększa koszty. Chyba z tego powodu popłynął jeden z wiceprezydentów. W Poznaniu wyglądało to najlepiej – kibice Lecha potrafili arenę przy Bułgarskiej zapełniać nawet szczelnie. Co z tego, skoro Kolejorz zaczął w lidze dołować!

 

Euro wywołało w Polsce istny boom budowy stadionów. Każde miasto chce mieć własny i nowy. Gdynia to nawet chce mieć obok nowego stadionu własne nowe lotnisko. Panie i panowie prezydenci, uważajcie na koszty. Polityka „zastaw się, a postaw się” nie popłaca. Lepiej przeznaczyć pieniądze na sport młodzieży, niż pakować kasę w trzecioligową drużynę.

 

PS. A w Krakowie mają tych stadionów aż trzy – Wisły, Cracovii i Hutnika. Ale Kraków to w końcu miasto cesarsko-królewskie i stołeczne. Muszą się pokazać.

 

7. Półmetek kadencji samorządów – podsumowania prezydentów

W listopadzie i grudniu minęła druga rocznica wyborów samorządowych VI kadencji. Półmetek to okazja do podsumowań i rozliczeń. W wielu samorządach opublikowano liczne sprawozdania podkreślające osiągnięcia władz. Tych osiągnięć było wiele. Nie będziemy ich tu wymieniać, aby – broń Boże – nie reklamować nikogo i nikogo nie wyróżniać.

 

Niektórzy nie drukowali sprawozdań (laurek, laudacji, apoteoz etc. – jak komu się podoba) na papierze, tylko publikowali je w internecie. Słusznie, taniej wyszło, a i parę drzew przy okazji się uratowało.

 

A Ty, czy już rozliczyłeś się ze swoimi wyborcami? Jeśli nie, to oni Cię rozliczą!

 

8.  Rodzenie noweli ustaw ustrojowych w Kancelarii Prezydenta

 

Kiedy startowało Forum Debaty Publicznej zainaugurowane przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, samorządowcy mieli nadzieję, że znajdą w Kancelarii wsparcie, którego tak oczekiwali od rządu. Wiele wskazywało, że tak się stanie i że od Pana Prezydenta wyjdzie ustawa, która usunie wiele absurdów prawnych krępujących funkcjonowanie JST. Dyskusja jednak skręcała coraz bardziej w stronę aktywizowania obywateli i – poprzez debatowanie – włączania ich w lokalne struktury władzy.

 

Oczywiście, są tacy, którzy nie zrozumieli szlachetnych intencji ludzi Pana Prezydenta. A przecież niejeden z ministrów i doradców prezydenckich był w Unii Demokratycznej, a później w Unii Wolności i wie, że społeczeństwo nieaktywizowane, nie aktywizuje się. Oczywiście tak być nie powinno i dlatego trzeba samorządy i społeczeństwo naprawić. Najlepiej poprzez ustawę.

 

Nie powiem, że góra urodziła mysz. Nie powiem.

 

9.Wspólnota dwutygodnikiem!

 

Internet wszystko zmienia. Po co płacić za informacje, skoro w internecie są za darmo? Tak myśli wielu. Dla rynku prasowego to istny Armagedon – zamknięto wielkie tytuły, jak Financial Times Deutschland czy US News & World Report, amerykański Newsweek przeszedł już wyłącznie na wersję elektroniczną. Pozostali wydawcy zaciskają pasa i martwią się, jak przeżyć.

 

Na płyciutkim rynku samorządowym coraz trudniej zarobić na regularny periodyk. Dlatego w połowie roku „Wspólnota” zmieniła cykl wydawniczy. Pozostawiliśmy wydanie magazynowe powiększone o kilkanaście stron, ale musieliśmy zrezygnować z wydań monograficznych. I tak już zostanie. Nadal jednak wierzymy, że nie ma roboty bez „Wspólnoty” (oczywiście w samorządzie). A Wy w to wierzycie?

 

10.  Nieudany koniec świata

 

Zapowiadany od wielu miesięcy koniec świata według Majów okazał się całkowitym blamażem. Nie tylko 21 grudnia minął spokojnie. Przeszły święta Bożego Narodzenia, sylwester i nadszedł Nowy Rok 2013. Niestety, trzeba będzie spłacać kredyty, składać noworoczne zobowiązania – chudnąć, nie palić, być lepszym człowiekiem itd. itp.

 

Miasta były czujne, we władzach panowało powszechne przekonanie, że ten koniec świata to ściema. Dlatego pięknie rozświetlono świąteczne noce i zorganizowano huczne bale sylwestrowe. Warszawa zafundowała sylwestra Polsatowi, Wrocław TVP2, a Kraków wsparł niebiedny przecież TVN. Nie wyszedł tylko Sylwester z Jedynką. Czy nie wyszła jedynka?