Prawo

Ustawa śmieciowa do kosza

Właśnie mija dziesięć lat od uchwalenia nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach i wprowadzenia selektywnej zbiórki odpadów. Pamiętam, jak wielkie nadzieje wiązano z nowymi przepisami. Mieliśmy pozbyć się śmieci w lasach i rowach, mieliśmy odzyskiwać surowce i zmniejszyć wywózkę na wysypiska. Pamiętam hasło towarzyszące ówczesnym zmiana prawa, że nowy system ma zapewnić, iż najtańszym odpadem jest ten, który nigdy nie powstanie.

W poprzednim numerze „Wspólnoty” wiele miejsca poświęciliśmy ostatniej nowelizacji ustawy śmieciowej, analizując jej blaski i cienie. Obraz legislacji, jaką fundują nam posłowie w obszarze zbierania i zagospodarowania odpadów, pozostawia jednak wiele do życzenia. Wśród ekspertów i samorządowców panuje opinia, że najpierw należało uporać się z ustawą o rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). Brak tej ustawy sprawia, że nie ma zachęt do segregacji odpadów u źródła, a przemysł przerzuca koszty związane z ich unieszkodliwianiem na gminy. Do 2035 r. mamy zapisany w unijnych dyrektywach obowiązek osiągnąć 65-proc. poziom przygotowania do ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych. Jak sprostać temu wyzwaniu? Nie poradzimy sobie, jeśli samorządy nie uzyskają solidnego wsparcia w przemyśle, który zasypuje nas opakowaniami nienadającymi się do recyklingu, a to generuje dodatkowe koszty i uderza w poziomy odzysku, zaś mieszkańców czekają kolejne podwyżki opłat.

Krótkie konsultacje nowelizacji ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi zakończyły się 6 września. Przedstawiciele przemysłu proponują napisanie tej ustawy od nowa, a jako uzasadnienie podają, że zawiera ona wiele błędnych założeń oraz nie gwarantuje efektów jakościowych w ochronie środowiska. Mówią, że sprowadza przemysł do roli pasywnego płatnika kosztów opłaty opakowaniowej. Chcą także wydłużenia czasu konsultacji. To nic nowego, bo producenci opakowań, zbierający, magazynujący i przetwarzający odpady, nie są i nie będą sprzymierzeńcami samorządów. Oni walczą o to, aby jak najmniej partycypować finansowo, straszą, że koszty poniosą konsumenci, ostrzegają, że nie pomoże to wdrożeniu gospodarki o obiegu zamkniętym. Sęk w tym, że gdy wreszcie ustawa o rozszerzonej odpowiedzialności powstanie, to czeka nas kolejna dyskusja, jak dostosować ustawę śmieciową do jej wymogów.

Trudno zaprzeczyć głosom rozczarowanych samorządowców, że takie postępowanie parlamentarzystów wprowadza dużą niepewność i nadal nie mamy logicznie zorganizowanego system gospodarowania odpadami, że reforma śmieciowa mimo upływu lat ciągle jest niedokończona, a prawo w tym obszarze zmieniamy punktowo, a nie systemowo. Taka radosna twórczość legislacyjna powoduje, że ustawa o utrzymaniu porządku i czystości jest łatana kolejnymi nowelami tak, że jej kolejny „artykuł 6” jest oznaczony literką „s”, a artykuły „9-te” są tak liczne (kończą się na 9w), że za chwilę zabraknie liter w alfabecie do ich uporządkowania.

Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku powinna być napisana od nowa, a argumenty związane z techniką legislacyjną są ostatnimi w kolejce, ważniejsze są przesłanki merytoryczne optujące za zmianami. System powinien być jak najtańszy, przemysł opakowaniowy musi partycypować w kosztach jego utrzymania, musimy uporać się z górami frakcji palnej odpadów, sprawić, żeby surowce wtórne były rzeczywiście zagospodarowane, wreszcie doprowadzić do selektywnej zbiorki, bo jej brak i niski poziom recyklingu spowodują, że zapłacimy wszyscy w postaci kar do unijnego budżetu.

Trzeba uelastycznić system, bo mała gmina wiejska ma inne problemy niż miasto. Odpowiedzieć na pytanie, jak ustalać opłaty i za co, jak dalece mają w nich partycypować mieszkańcy, a ile ma wnosić przemysł? Samorządów nie będzie stać na subsydiowanie gminnych systemów odpadowych, jeśli zatrzymamy się na tym, co dziś jest nieszczelne i drogo kosztuje. Wreszcie, jak dojść do sytuacji, że najwięcej płaci zanieczyszczający?

To tylko kilka problemów do rozwiązania w nowych przepisach o zbieraniu i zagospodarowaniu odpadów. Dlatego warty rozważenia jest pomysł Krajowej Izby Gospodarki Odpadami, aby wyrzucić aktualną ustawę śmieciową do kosza, a stworzyć nową, regulującą wyłącznie zakres związany z odpadami komunalnymi.

*zastępca redaktora naczelnego „Wspólnoty”