W samorządach

Trudno dojść do Ładu

Dotacje z rządowego Programu Inwestycji Strategicznych pożera inflacja. Samorządy apelują o działania zapobiegawcze i ratunkowe.

Kolejne edycje Programu Inwestycji Strategicznych, stanowiącego element Polskiego Ładu, mają wspomagać samorządowe przedsięwzięcia z różnych dziedzin – od modernizacji infrastruktury wodno-kanalizacyjnej, wymiany źródeł ciepła, budowy żłobków i przedszkoli przez inwestycje w gminach, w których działały niegdyś PGR-y, po wsparcie dla stref przemysłowych.
W pierwszej edycji programu wnioskujące JST otrzymały blisko 24 mld zł, w drugiej rozdysponowano 30 mld zł, rozstrzygnięto również trzecią i czwartą edycję (odpowiednio dla uzdrowisk i gmin popegeerowskich). Najwyższy poziom dofinansowania miał sięgać 95 proc. kosztów inwestycyjnych. Miał, bo inflacja sprawiła, że znaczna część środków stopniała jeszcze przed zakończeniem postępowania przetargowego.
Zgodnie z poprawką wprowadzoną przez rząd w kwietniu samorządy, które otrzymały dotację, mają 9 miesięcy na ogłoszenie przetargów. Czas mierzony jest od dnia otrzymania wstępnej promesy inwestycyjnej od Banku Gospodarstwa Krajowego, który pełni rolę operatora Programu Inwestycji Strategicznych (przed zmianą okres ten wynosił 6 miesięcy). To oznacza, że JST, które otrzymały dofinansowanie z pierwszej edycji PIS, powinny ogłosić postępowania zakupowe do 18 sierpnia. Jednak, jak zauważa Danuta Lange, skarbnik Katowic, wysoka inflacja przekładająca się na wzrost cen materiałów budowlanych, energii, paliw, jak również stóp procentowych kredytu sprawiła, że w wielu samorządach złożone przez wykonawców oferty znacząco przekroczyły zabezpieczone na ten cel środki.

Gospodarka deficytu 

Aby szerzej poznać skalę problemu Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolski przeprowadziło badanie, które miało zweryfikować, czy przetargi zostały już ogłoszone i jaki był ich rezultat. Pomiędzy 21 lipca a 1 sierpnia na pytania zawarte w ankiecie odpowiedziało 95 samorządów z regionu. Większość badanych przeprowadziła już procedury przetargowe. Jak się okazało, w 47 przypadkach nie udało się wyłonić wykonawcy w cenie, która pozwoliłaby zrealizować działanie w ramach przyznanej promesy. Skala deficytu jest różna – czasem jest relatywnie niewielki, jak w przypadku Śmigla (powiat kościański; ok. 250 tys. zł), Ryczywołu (powiat obornicki; ok. 340 tys. zł) czy gminy Złotów (ok. 415 tys. zł), czasem znaczący, jak w gminie Pępowo (powiat gostyński; ok. 6 mln zł), Damasławku (powiat wągrowiecki; ok. 10,5 mln zł) czy Okonku (powiat złotowski; ponad 12 mln zł).
– Liczby, a także skala różnic, robią wrażenie. Tak jak przypadku gminy Kiszkowo, gdzie przyznana promesa miała wartość 9,3 mln zł, zaś najniższa oferta w przetargu sięgnęła 18,5 mln zł – zauważa Jacek Gursz, przewodniczący Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Wielkopolski, dodając, że drugą z sygnalizowanych w ankiecie spraw są kłopoty z realizacją projektów już zakontraktowanych, ze względu na drastyczny wzrost kosztów materiałów, co pociąga za sobą próby renegocjacji założeń umowy przez wykonawców.

– W sytuacji, w jakiej znajdują się samorządy, bardzo trudne lub wręcz niemożliwe jest zabezpieczenie dodatkowych środków na realizację zaakceptowanych przedsięwzięć, a zgodnie z regulaminem pierwszego naboru, aby nie utracić dofinansowania, beneficjent winien pokryć różnicę wynikającą ze wzrostu kosztów realizacji inwestycji – zauważa Danuta Lange. – Pozyskanie przez samorządy zwrotnych źródeł finansowania na ten cel, takich jak obligacje czy kredyty, wiąże się z koniecznością zapewnienia obsługi nowego długu, co przy topniejących nadwyżkach operacyjnych może nie uzyskać akceptacji regionalnych izb obrachunkowych. Zaś ogłaszanie nowych przetargów w dzisiejszej sytuacji gospodarczej stwarza ryzyko, że kolejne oferty będą jeszcze wyższe. Rozwiązaniem mogłaby być rewolucja w zadaniach objętych programem wieloletnich przedsięwzięć inwestycyjnych i, w przypadku zadań jeszcze nierozpoczętych, rezygnacja z nich lub przesunięcie na kolejne lata tak, by nie stracić tak znaczącego dofinansowania – dodaje skarbnik Katowic.

Dłuższe promesy, częstsze płatności

Problem omawiano pod koniec lipca na Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Postulaty samorządów przedstawiał m.in. Jacek Brygman, wiceprzewodniczący zarządu Związku Gmin Wiejskich RP. Wśród proponowanych zmian, które mogłyby sprawić, że Program Inwestycji Strategicznych spełni swoje zadanie w obecnej sytuacji gospodarczej, znalazły się:
– wydłużenie ważności promes udzielonych przez BGK do 12 miesięcy,
– wprowadzenie możliwości ograniczenia zakresu zadania objętego uzyskaną promesą,
– wprowadzenie możliwości zawierania umów po częściowym rozstrzygnięciu przetargów, na określone etapy czy elementy całości zadania objętego promesą,
– wprowadzenie zmian w częstotliwości płatności za realizację inwestycji,
– wprowadzenia możliwości wykorzystania oszczędności przetargowych z danej promesy na ewentualne roszczenia firm dotyczące waloryzacji kontraktów.
Argumentem przemawiającym za koniecznością wydłużenia ważności promes są przedłużające się procedury administracyjne dotyczące uzyskiwania pozwoleń na budowę, co jest jeszcze efektem epidemii COVID-19. Wniosek o umożliwienie ograniczenia zakresu zadania objętego promesą wynika, rzecz jasna, ze wzrostu cen w przetargach. Wyrażenie zgody na zawieranie umów po częściowych rozstrzygnięciach przetargów pozwoli na wcześniejsze rozpoczęcie prac, co w konsekwencji nie doprowadzi do niekorzystnej kumulacji prac budowlanych w kolejnych kwartałach. Zapobiegnie też dalszemu wzrostowi cen w przypadku odkładania zleceń w czasie.
„Wysokie ceny ofert na przetargach w ramach Programu Inwestycji Strategicznych wynikają również z przełożenia prawie całości finansowania zadania na wykonawców, którzy muszą posiłkować się komercyjnymi kredytami na ich sfinansowanie. Takie przełożenie ciężaru finansowego na wykonawców eliminuje mniejsze, słabsze finansowo, ale dobrze funkcjonujące firmy lokalne na rzecz większych firm posiadających większy kapitał, co przyczynia się do ograniczenia konkurencyjności” – zauważają władze ZGW RP, stąd wniosek o możliwość zwiększenia częstotliwości płatności za wykonanie zadania na minimum kwartalne lub zgodnie z harmonogramem zawartym pomiędzy zamawiającym a wykonawcą.

Wadliwy mechanizm

Podobnie myślą władze Bydgoszczy. Wiceprezydent Michał Sztybel zauważa, że do drogich przetargów przyczynia się sam mechanizm PIS. Rozstrzygnięty przetarg, sfinalizowany umową, zobowiązuje bowiem wykonawcę do realizacji inwestycji i, na swój sposób, do jej kredytowania, bo zgodnie z regulaminem programu pierwsza płatność dla wykonawcy, w przypadku przedsięwzięcia trwającego 12 miesięcy, nastąpi po jego zakończeniu. W razie przedsięwzięcia trwającego dłużej będą to zaś dwie lub trzy płatności.
– Niestety, rządowy mechanizm przyznawania dotacji nie pozwala rozliczać się co miesiąc z wykonawcami, którzy muszą się kredytować, co wpływa na coraz wyższe ceny ofert w przetargach. Brakuje też możliwości realizacji części zadań. Inflacja spotęgowana nieodpowiedzialnymi decyzjami politycznymi powoduje, że szacunki przygotowane na etapie składania wniosków po roku nie przystają do rynkowych cen. Na przykład przyznane dofinansowanie na bulwary wystarczy nam zaledwie na realizację połowy planowanego zakresu inwestycji, a nie 95 proc., jak planował rząd. To wyjątkowo słabe strony Polskiego Ładu – mówi Michał Sztybel.
Zastępca prezydenta Bydgoszczy ma na myśli 30 mln zł dofinansowania na zadanie pod nazwą „Rewitalizacja bulwarów i nabrzeży obejmująca przebudowę umocnień, zagospodarowanie terenu nadrzecznego rzeki Brdy z towarzyszącą infrastrukturą”. Kiedy w połowie lipca otwarto oferty przetargowe okazało się, że najniższa opiewa na 63 mln zł, kolejna na ponad 96 mln zł, zaś trzecia, najwyższa, na blisko 112 mln zł.   
W tej sytuacji prezydent Rafał Bruski zwrócił się do premiera z propozycjami zmian. Chodzi, podobnie jak w przypadku propozycji ZGW RP, o możliwość powtórzenia postępowania przetargowego poprzez wydłużenie ważności promes z 9 do 12 miesięcy, możliwość miesięcznych płatności dla wykonawców oraz możliwość zmiany zakresu inwestycji w stosunku do pierwotnego i dostosowania go do przyznanych środków.

Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolski proponuje dodatkowo waloryzację promes w przypadku waloryzacji kontraktów oraz możliwość zaciągania kredytów w BGK przez JST na wsparcie realizacji projektu, aby odciążyć wykonawcę wybranego w przetargu.
Paweł Szefernaker, sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji zapowiedział, że po zakończeniu postępowań przetargowych rząd zastanowi się nad tym, jak wesprzeć gminy, którym nie uda się, ze względów finansowych, zrealizować inwestycji. Powołana ma zostać również specjalna grupa robocza, która przedyskutuje problemy związane z samorządowymi inwestycjami Polskiego Ładu.
 – Jeżeli powyższe postulaty nie znajdą zrozumienia, wiele samorządów będzie musiało zrezygnować z zaplanowanych inwestycji – przewiduje Danuta Lange, dodając, że w tej sytuacji sztandarowy program rządu może okazać się programem papierowym.


Fot. Pixabay