W samorządach

Samorząd Zakopanego przejmuje od PKP zabytkowy dworzec

Sławomir Bukowski

08.02.2013

Rozmowy miasta z koleją trwały cztery lata. Burmistrz Zakopanego obiecuje modernizację zdewastowanego obiektu.

11 lutego miasto oficjalnie przejęło od PKP znany chyba każdemu Polakowi dworzec wraz z gruntami wokół budynku. – Turyści, którzy koleją wjeżdżają do Zakopanego, witani są przez zdewastowane budynki. Tę negatywną wizytówkę chcemy jak najszybciej zmienić – powiedział burmistrz Janusz Majcher.

 

Zakopiański dworzec wpisany jest do rejestru zabytków. Powstał w 1899 roku dzięki staraniom hrabiego Władysława Zamoyskiego. Przez ostatnie 30 lat kolej nie dbała o niego. Budynek przypomina dziś prowincjonalne PRL-owskie stacyjki, podróżnych idących do kasy witają skrzypiące przeraźliwie drzwi, a chodnik wokół budynku jest pofalowany i wyszczerbiony. Fakt, że coraz więcej osób przyjeżdża w Tatry samochodem albo autobusem, ale ci, którzy decydują się na podróż koleją, kręcą z dezaprobatą głowami na widok siermiężnej infrastruktury na stacji.

 

Władze Zakopanego zapowiadają, że budynek zachowa swoją funkcję, zostanie jednak w pierwszej kolejności porządnie wyczyszczony i odświeżony. Wszystko będzie się działo w porozumieniu z konserwatorem zabytków. W dalszej przyszłości miasto zlikwiduje nieużywane bocznice kolejowe i zbuduje tam dworzec autobusowy z płytą postojową dla taksówek.

 

Nie wiadomo jeszcze, jakie będą koszty całego przedsięwzięcia, ale miasto chciałoby zarabiać na wynajmie powierzchni komercyjnych na terenie dworca. – Będziemy chcieli powołać Agencję Rozwoju Zakopanego, która pozyskane tereny będzie zagospodarowywała, a zyski zainwestuje w inne działania rozwojowe – powiedział burmistrz Majcher.

 

Zakopane ma połączenia kolejowe z największymi miastami w Polsce, m.in. z Warszawą, Katowicami, Gdynią, Szczecinem, Łodzią, Olsztynem. Rocznie do Zakopanego przyjeżdża łącznie 6.5 tys. pociągów.

 

Dworzec w Zakopanem ma szczęście, że trafił w ręce samorządowców, bo ten w pobliskim Nowym Targu nie ma i nieprędko chyba będzie miał dobrego gospodarza. Budynek przypomina ruinę. W grudniu zamknięto tam wszystkie kasy, a w poczekalni nie ma nawet ławki. Oficjalne tłumaczenia kolejarzy są takie, że z dworca korzysta zbyt mało podróżnych, aby opłacało się utrzymywanie kas.

TAGI: dobre praktyki, nieruchomości, obiekty budowlane, zagospodarowanie przestrzenne,