Prawo

Procedury na złe czasy - felieton

Zdzisław Majewski

18.04.2020

Epidemia koronawirusa dewastuje nasze życie we wszystkich jego odsłonach. Zewsząd słychać głosy, że nie sprawdza się prawo ani procedury przygotowane na czas spokoju i pogody. Przez całe lata tworzyliśmy tysiące przepisów prawnych, regulujących nawet drobne aspekty życia gospodarczego i społecznego, funkcjonowania administracji publicznej, finansów, nie wspominając o bardzo bogatym dorobku legislacyjnym w ochronie zdrowia.

Przyjęta właśnie przez Sejm tzw. tarcza antykryzysowa pokazuje, że pisząc paragrafy nikt nie zastanawiał się nad tym, co się stanie, jeśli dotychczasowy porządek naszego życia codziennego zostanie wywrócony do góry nogami. Dlatego uchwalona specustawa to ogromny pakiet ustaw, którego analiza umęczonego epidemią obywatela przysparza o dodatkowy ból głowy. To setki przepisów na nowo regulujących lub zmieniających dotychczasowe ustawy, które przez lata sobie fundowaliśmy, ale bez refleksji, czy będą przydatne na czarną godzinę.

Zabezpieczenie w maseczki, respiratory, lekarstwa i inne środki oraz sprzęt i odzież ochronną dla służby zdrowia to tylko materialna i niezwykle ważna kwestia, z którą dziś stara się uporać administracja publiczna. Mam nadzieję, że maseczki da się dość szybko uszyć, a respiratory wyprodukować lub zaimportować, lecz pozostaje cała sfera działań administracji wymagających przeglądu i wypracowania nowych procedur postępowania i zmiany nieżyciowych przepisów. Od odbioru śmieci z posesji objętych kwarantanną i ich unieszkodliwiania do opieki nad osobami pozbawionymi wsparcia rodzin – za chwilę mogą pojawić się problemy w wykluczeniem ekonomicznym i bezrobociem.  To będzie wymagać nowego zorganizowania pracy całej sfery opieki społecznej i świadczeń socjalnych, rewizji samorządowych budżetów. Tymczasem jeśli spojrzymy na naszą administrację publiczną to właśnie tam, gdzie dziś wymaga się najwięcej pracy i poświęceń od instytucji oraz jej pracowników – mamy najwięcej zaniedbań. Dotyczy to newralgicznych części naszej administracji, jak służba zdrowia, sanepid, laboratoria diagnostyczne, różnorakie inspekcje i nadzory.

Na nowo trzeba będzie spojrzeć na rozdział 2 ustawy o samorządzie gminnym, określający zakres działania i zadania gminy. Wobec zapisanych tam zadań bledną toczone polityczne potyczki i spory, bo samorządy mają o wiele większe wyzwania.  Do nich należą wszystkie sprawy publiczne o znaczeniu lokalnym, jeśli ustawy nie zastrzegły ich dla innych podmiotów. A tych spraw – dziś przez włodarzy gmin jeszcze nieznanych lub nieuświadomionych – może być dużo, dużo więcej, niż przewiduje to katalog w ustawie ustrojowej i setkach innych. Dotyczy to także powiatów i samorządowych województw.

Nowa koronawirusowa rzeczywistość zweryfikuje samorządowych przywódców, a ich zachowania i decyzje w tym trudnym czasie zadecydują o ich politycznej przyszłości. Wyjdą sprawy niegdyś zaniedbane, odłożone lub zagubione po drodze. Były inne, wydawało się bardzo ważne priorytety, w strategiach zapisaliśmy społecznie doniosłe cele, które teraz mogą nijak nie przystawać do rzeczywistości, niektóre okażą się w ogóle nierealne, bo zabraknie pieniędzy. Trzeba będzie wybierać, oceniać ryzyka, brać odpowiedzialność za zawinione i niezawinione zaniedbania.

Ale samorządowi liderzy nie mogą wyłącznie koncentrować się na tym, co należy zrobić dziś, aby ugasić pojawiające się zewsząd pożary. Trzeba poświęcić chwilę na myślenie o tym, co będzie po pandemii… Co nas czeka za kilka miesięcy, za rok? To mogą być nie mniejsze wyzwania. Nikt nam nie da gwarancji, że tuż za rogiem nie czai się nowy wirus, niekoniecznie o charakterze epidemiologicznym. Jak z nim walczyć? Na pewno nie wystarczą standardowe rozwiązania, tradycyjne polityki, awaryjnie podejmowane decyzje czy dotychczasowe podejście do stanowienia prawa.  Koniecznie trzeba więc przygotować na złe czasy ważne społecznie instytucje, nieodzowne procedury, zgromadzić odpowiednie zasoby materialne i finansowe, aby nie dać się zaskoczyć. Można zatrzymać produkcję samochodów, ale nie wolno zatrzymać pracy administracji publicznej, zwłaszcza lokalnej, bo to grozi paraliżem całego państwa.

fot. pixabay