Rozmowy Wspólnoty

Podpatrujemy na całym świecie sposoby ratowania lokalnej gospodarki

Rozmawia: Janusz Król

21.04.2020

Niezwykle ważne dla nas sektory zostały dotknięte najmocniej. Ludzie funkcjonujący w tzw. przemysłach czasu wolnego nie mogą wykonywać swojej działalności, a są emblematyczni dla miasta w sferze wizerunkowej i czysto ekonomicznej. Dlatego szukamy rozwiązań typu win-win i je wdrażamy – mówi wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała.

Gdynia szybko i sprawnie reaguje na kryzys wywołany pandemią. Środki ostrożności w komunikacji publicznej wprowadzono zanim zdecydował o tym rząd. Proszę przypomnieć, co w tym zakresie zrobiło miasto?

Od pierwszych chwil staraliśmy się kierować zdrowym rozsądkiem, mając na uwadze, że najważniejsze jest bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców. Oczywiście, nie jesteśmy ekspertami medycznymi, ale staraliśmy się czerpać z najlepszych źródeł wiedzy, zarówno tych lokalnych, jak i z tego, co dzieje się na świecie. Pomysł, aby w komunikacji miejskiej oznaczyć siedzenia jako dostępne co drugie i na krzyż, żeby maksymalnie zwiększyć dystans między pasażerami, przyszedł mi do głowy podczas przeglądania zagranicznych stron internetowych. Zrobiłam zrzut ekranu i poprosiłam dyrektora ZKM, aby od następnego dnia wprowadził takie rozwiązanie w Gdyni. Trzy dni później okazało się, że rząd postanowił o zmniejszeniu liczby pasażerów w pojazdach komunikacji publicznej. Kierowanie się dobrymi wzorcami czy naśladowanie kogoś, gdy widzimy, że jest to dobry pomysł, nikomu ujmy nie przynosi.

 

Jednym słowem trzeba szukać rozwiązań…

Tak, trzeba szukać i podstawą radzenia sobie w tych warunkach jest uświadomienie sobie, że mamy do czynienia z sytuacją całkowicie nową. Proste adaptowanie starych wzorców i zachowań całkowicie spali na panewce, będą nieadekwatne. Mierzenie się z tą sytuacją wymaga ogromnej pracy. Cały świat ma problem, a że poszczególne kraje są na różnych etapach epidemii, możliwe jest podglądanie, jak sobie radzą w danej sytuacji.

 

Jakie inne działania dla bezpieczeństwa mieszkańców podejmuje się w Gdyni?

Od pierwszych dni postawiliśmy na informację. Wiele komunikatów ukazywało się na stronie Gdynia.pl, ale zauważyliśmy, że ludzie chcieliby je mieć w jednym miejscu, więc powstał specjalnie dedykowany portal. Przed weekendem, na który prognozowano piękną pogodę, postawiliśmy wiele ledowych tablic ostrzegawczych z hasztagiem #zostańwdomu. Nawiązaliśmy współpracę z parafiami, żeby łatwiej dotrzeć do seniorów z wiedzą, w jaki sposób mogą bezpiecznie korzystać z posługi religijnej. Inną grupą, która budziła mój niepokój, byli nastolatkowie. Przygotowaliśmy dla nich młodzieżowy w stylistyce spot, w którym młodzi ludzie mówią, co można robić w domu, jak i czym się zająć. Wykupiliśmy miejsce na portalach, a ponieważ dla niektórych z nich Facebook czy YouTube są zbyt „stare”, został umieszczony także na TikToku. To była trafiona inicjatywa, bzauważyłam, że nawet moim dzieci często włączał się ten spot, gdy używały swoich aplikacji. Właściwie niewiele więcej możemy teraz dodać do podjętych już działań, choć pojawiają się nowe prośby. Na przykład wydawało się, że postawienie pojedynczych barierek przy wejściu na plażę czy na bulwar jest wystarczające, ale policja zwróciła się do nas, aby fizycznie uniemożliwić dostęp do tych miejsc. Staramy się więc to robić, choć to skomplikowane z uwagi na rozległość obszaru. Czasami podejmujemy inne decyzje niż sąsiednie gminy. Wykorzystując nowoczesne narzędzia zainstalowaliśmy algorytm, który na podstawie danych z monitoringu miejskiego pozwala ocenić, w jakich miejscach występują zgromadzenia ludzi i alarmuje operatora. To nie jest rozwiązanie policyjne i nie naruszamy prawa do prywatności, ale możemy zwiększyć bezpieczeństwo. Ostatnio prezydent Sopotu wydał decyzję o zamknięciu cmentarzy, na których były tłumy, ale my zrobiliśmy inaczej obserwując ruch i widząc, że ludzie się tam nie gromadzą. Oczywiście, jeśli to się zmieni, szybko zareagujemy.

 

Niezwykle ważne było ogłoszenie programu antykryzysowego Gdyński Falochron. Z jakich filarów się składa?

Z programu dla przedsiębiorców, dla organizacji pozarządowych dla kultury, następnie dla edukacji i sportu. Niewykluczone, że w przyszłości pojawią się kolejne filary, bo sytuacja jest dynamiczna w sensie epidemicznym i ekonomicznym. Każdy z wymienionych pakietów pomyślany jest szeroko, ale są one otwarte na aktualizacje, bo cały czas staramy się elastycznie dostosowywać do sytuacji.

 

Jakie działania przewidziane w filarze Falochron Biznesu, za który pani odpowiada, są realizowane już dziś, a jakie są przygotowywane na przyszłość?

Chcielibyśmy mieć więcej możliwości wspierania przedsiębiorców, którzy nie są naszymi najemcami. Bo w tej chwili w Falochronie najkorzystniejsze działania adresowane są do tych, którzy prowadzą działalność gospodarczą w lokalach należących do miasta. Odstąpiliśmy od pobierania należności czynszowych od podmiotów, które zostały objęte zakazami prowadzenia działalności, ale mogą o to wnioskować także ci, których taki zakaz nie obowiązuje, lecz są powiązani z podmiotami, które działać nie mogą. W takiej sytuacji znalazł się na przykład sklep muzealny, który mógłby pracować, ale co z tego, skoro muzeum jest zamknięte. Innym podmiotom nieobjętym zakazem prowadzenia działalności, ale wykazującym negatywne skutki ekonomiczne, będziemy obniżać czynsze za lokale i grunty o 50 proc. za okres od marca do końca miesiąca, w którym zakazy ustaną. Tym, którzy wybiorą inne rozwiązania, zaoferujemy bezodsetkowe odroczenie płatności czynszowych. Dajemy też wszystkim przedsiębiorcom możliwość wnioskowania o obniżenie czynszu za lokale i nieruchomości gruntowe będące własnością gminy o 30 proc. do końca 2020 roku. Ponieważ Gdynia jest miastem turystycznym proponujemy zwolnienie z czynszu lub opłat za zajęcie pasa drogowego na ogródki gastronomiczne. W tym przypadku zainteresowane podmioty są w szczególnej sytuacji, bo umowy z nimi zawierane są na rok i właśnie dokładnie teraz są one odnawiane. Zwolnienie to wymaga zmiany uchwały rady, ale postaramy się to zrobić.

Martwi nas los tych, którzy pozostają poza naszymi zasobami. Mamy za krótkie ręce, żeby na ich rzecz działać bezpośrednio. Dlatego prezydent Wojciech Szczurek zwrócił się do właścicieli prywatnych nieruchomości oraz do spółdzielni mieszkaniowych o rozważenie dostępnych narzędzi wsparcia. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że nie każdy właściciel nieruchomości ma taką płynność, że może całkowicie zwolnić najemców z czynszu, ale być może mógłby odroczyć płatność albo ten czynsz obniżyć. Wiadomo, że terminy opłat i podatków lokalnych ustawowo odroczone są do czerwca, natomiast w następnych miesiącach będzie możliwość ubiegania się o kolejne odroczenia bądź częściowe lub w uzasadnionych przypadkach całkowite umorzenia.

Widzimy również pilną potrzebę uruchomienia szeroko rozumianego doradztwa dla wszystkich zainteresowanych. Mamy Gdyńskie Centrum Wpierania Przedsiębiorczości, które jest miejscem unikatowym w skali ogólnopolskiej, bo jest tam zawsze urzędnik, który zajmuje się wsparciem dla przedsiębiorców i rejestracją działalności gospodarczej, są także urzędnicy z ZUS-u i urzędu skarbowego. Teraz poszerzamy działalność Centrum – będzie świadczyć usługi doradcze nie tylko w zakresie wypełniania wniosków kierowanych do miasta, ale też przewidywanych przez tarczę antykryzysową. Wdrożyliśmy procedurę, że każdy złożony wniosek bez względu na formę rozpatrujemy tak, jakby był kompletny. Oczywiście, będziemy wzywać do uzupełnienia go, bo tego wymaga od nas prawo, ale terminy będą biegły od chwili złożenia wniosku. Przepisy są skomplikowane, więc dotyczy to szczególnie mikroprzedsiębiorców, którzy nie prowadzą pełnej księgowości lub korzystają z outsourcingu usług księgowych. Ci ludzie nie wypełniają skomplikowanych wniosków codziennie. Dlatego mają trudności nawet na poziomie technicznym, choćby związane z przesyłaniem wniosków do ZUS-u przez PUE. Mamy już pewne osiągnięcia, bo już w pierwszym dniu obowiązywania tarczy wpłynęły 143 wnioski dotyczące pożyczek dla mikroprzedsiębiorców. Wzmacniamy też to, co nasze Centrum robiło zawsze, a więc nieodpłatne doradztwo ekonomiczne, podatkowe i prawne oraz z zakresu prowadzenia biznesu.

 

W jakim zakresie miasto współdziała z większymi podmiotami?

W najbliższych dniach prezydent powoła Radę Ekonomiczną, bo chcemy wykorzystać obecność w Gdyni kilka przedsiębiorstw światowej klasy. Warto skorzystać z wiedzy ich menedżerów. Mamy też oferty współpracy od wybitnych naukowców i powołana spośród tych grup rada będzie działać nie tylko w okresie kryzysu, ale na stałe. Chodzi o to, by wykorzystać wiedzę ekspertów do prognozowania przyszłości i tworzenia programów oddziaływania na sektor biznesowy w dłuższej perspektywie.

Będziemy starali się realizować zamówienia publiczne na rynku lokalnym i wzmacniać funkcjonujący od pewnego czasu system klauzul społecznych. To bardzo trudne w polskim systemie prawnym, ale będziemy się starać, aby to, co jest możliwe do kupienia od lokalnego biznesu, kontraktować na gdyńskim rynku. Badamy też warunki, aby samodzielnie lub w systemie PPP uruchomić fundusz pożyczkowo-poręczeniowy. Widzimy potrzebę istnienia podmiotu dostarczającego płynności lokalnym przedsiębiorcom. Jednak to zagadnienie jest skomplikowane pod względem prawnym, bo gmina nie może samodzielnie udzielać pożyczek, a z kolei za pośrednictwem istniejących instytucji regionalnych nie możemy ich zadedykować wyłącznie gdynianom, więc szukamy innych możliwości i odpowiedniego rozwiązania. Szybka pomoc jest niezwykle ważna i chcemy ją świadczyć, aby ratować małe biznesy przed zamknięciem, a ludzi przed utratą pracy, ale staramy się patrzeć długoterminowo i nastawiamy się na długi marsz.

 

Jaka będzie Gdynia po kryzysie? Chodzi o sytuację ekonomiczną i strukturę lokalnej gospodarki. Jaka będzie sytuacja społeczna?

Zmiany na pewno nastąpią, natomiast trudno prognozować, jak bardzo będą głębokie. Patrzymy na sytuację naszych zagranicznych przyjaciół, którzy są na bardziej zaawansowanym etapie pandemii, na skutki gospodarcze, jakie odczuwają wskutek kryzysu. Mam wielu przyjaciół samorządowców we Włoszech i obserwuję, że miasta, które wcześniej były bardzo żywotne, mają też wielką energię w kryzysie. Jednak widzę też, że niezwykle ważne dla nas sektory gospodarki zostały dotknięte najmocniej. Mówię o przemysłach czasu wolnego. Gdynia zawsze definiowała się jako miasto kultury i dla tego sektora stworzyliśmy specjalny pakiet nazwany Falochronem Kultury. To bardzo ważne, bo ludzie funkcjonujący w tym sektorze zostali szczególnie mocno uderzeni przez kryzys. Nie mogą wykonywać swojej działalności, a są emblematyczni dla miasta w sferze wizerunkowej i czysto ekonomicznej. Inną ciężko doświadczoną branżą jest turystyka. Dla podmiotów turystycznych szukamy rozwiązań typu win-win. Na przykład korzystając z formuły „hotel dla lekarza” oferujemy miejsca w hotelach medykom, którzy po pracy nie chcą, bądź nie mogą wrócić do domu, aby nie narażać bliskich. Osiągamy podwójny efekt, bo równocześnie jest to walka z epidemią i wsparcie branży poprzez wykup – po niższej cenie, ale jednak – usług hotelowych. Podobnie jest z gastronomią, gdzie skorzystaliśmy z akcji „Gastro pomaga”, która początkowo miała charakter wyłącznie pomocowy, ale teraz za pośrednictwem aplikacji i miasto, i gdynianie opłacają posiłki dla medyków. Nie gwarantuje to przychodów, jakie były przed epidemią, ale pozwala restauratorom wykorzystać ludzi i zapasy magazynowe, czyli działać bez konieczności zamykania biznesu. To dla nas niezwykle ważne, bo turystyka stanowi bardzo istotny element systemu gospodarczego Gdyni. Myślimy też o sektorze beauty, bo w Gdyni działa ponad 1000 takich podmiotów – fryzjerzy, kosmetyczki, salony masażu, tatuażu i inne. Mają ograniczone możliwości korzystania z pomocy państwa, bo ich działalność długo nie była objęta zakazem. Próbujemy skonstruować dla nich system voucherów do wykorzystania w przyszłości, bo przecież każda mieszkanka Gdyni ma swoich fryzjerów, swoje kosmetyczki, do których będzie chciała wrócić, kiedy skończy się pandemia. Niestety często przepisy wiążą nam ręce.

Patrzymy też na duży biznes, który pewnie ma większą poduszkę płynnościową niż mali przedsiębiorcy, ale nie zgadzam się z panującym powszechnie poglądem, że ten sektor mniej wymaga pomocy. To nieprawda, bo jeśli w dłuższym okresie zachwieją się lub padną duże firmy, to te małe, które są kooperantami i podwykonawcami, padną tym bardziej. Wtedy tylko naszymi działaniami ich nie uratujemy. Dlatego staramy się przyglądać potrzebom dużego biznesu i współpracować z tymi firmami oraz z grupującymi ich organizacjami biznesowymi.