W samorządach

Burmistrz Zakopanego zostaje

Sławomir Bukowski

14.01.2013

Niedzielne referendum w sprawie odwołania burmistrza Zakopanego Janusza Majchra jest nieważne, do urn poszło za mało osób – poinformowała Miejska Komisja do Spraw Referendum w Zakopanem.

Minimum potrzebne do odwołania włodarza miasta wynosiło 5045 osób, tymczasem głosy oddało nieco ponad 3300, z tego za odwołaniem burmistrza było 2661 zakopiańczyków.

 

Kampania przed referendum tak naprawdę zaczęła się po Nowym Roku. Na ulicach Zakopanego przeciwnicy burmistrza zawiesili billboardy informujące o tym jak głosować, aby odwołać Janusza Majchra  ze stanowiska. Odbyły się też dwa procesy w trybie wyborczym. W pierwszym Majcher pozwał przewodniczącego rady miasta Jerzego Zacharkę, aby ten odwołał swoje słowa na temat działalności burmistrza i zapłacił 20 tys. zł. Sąd jednak oddalił wniosek.

 

Drugi pozew złożył Zacharko przeciw dwóm radnym z Platformy Obywatelskiej i lokalnego ugrupowania Twoje Zakopanego, domagając się zakazu publikowania przygotowanego przez nich oświadczenia, w którym namawiali mieszkańców Zakopanego do zbojkotowania referendum. Także i ten wniosek sąd odrzucił.

 

Burmistrz kontra radni

Janusz Majcher rządzi Zakopanem drugą kadencję. Reprezentuje lokalne ugrupowanie Twoje Zakopane, choć nie kryje sympatii do Platformy Obywatelskiej.

 

Zakopiańska rada, z inicjatywy której odbyło się referendum, jest mocno podzielona. Burmistrz po swojej stronie ma czterech radnych z klubu Twoje Zakopane i sześciu z PO. Razem 10 szabel. Opozycję tworzą: Jedność Tatrzańska – 4 radnych, Solidarne Zakopane – 5 i Tatrzański Klub Niezależnych – 2. Razem 11.

 

Ale to nie wszystko. Najważniejsze stanowiska w radzie wzięła opozycja. Przewodniczącym jest Jerzy Zacharko z Solidarnego Zakopanego, zastępcami Leszek Dorula z Jedności Tatrzańskiej i Marek Trzaskoś z Tatrzańskiego Klubu Niezależnych.

 

Kto komu blokuje pracę

Burmistrz nie dostał absolutorium za rok 2010, potem za 2011. Radni zarzucają mu złe planowanie i realizowanie inwestycji, brak nadzoru nad kluczowymi wydziałami urzędu miasta oraz ochronę prywatnych interesów biznesów kosztem miasta. Twierdzą, że nie realizuje obietnic wyborczych, a projekty budżetów, które co roku przedkłada radzie, są nierealistyczne.

 

Burmistrz z kolei uważa, że to rada blokuje jego pracę i odrzuca projekty uchwał przez niego przygotowanych. Działania opozycji nazywa hucpą i gra wyborczą. Pytany jeszcze przed referendum mówił, że zamierza dotrwać do końca kadencji, aby dokończyć zadania, które zaczął.