Rozmowy Wspólnoty

Zrównoważony rozwój to nasz sposób na budowanie atrakcyjności gminy

O tworzeniu warunków sprzyjających rozwojowi osadnictwa i budowie wizerunku przyjaznej gminy, a także rozwiązywaniu problemów infrastrukturalnych oraz związanych z pogłębiającym się niedoborem wody, mówi Dariusz Witczak, burmistrz Kruszwicy.

Startował pan do wyborów na swoją trzecią kadencję z hasłem zrównoważonego rozwoju – jak pan to rozumie i jak realizuje ten postulat w mieście i gminie?

Myśląc o zrównoważonym rozwoju, myślę głównie o równowadze. Równowaga jest potrzebna wszystkim ludziom i we wszystkim, co robimy. W kierowaniu gminą, którą można porównać do organizmu, konieczne jest zachowanie równego podejścia do ludzi i problemów, a także w realizacji zadań uwzględniających potrzeby wszystkich mieszkańców. W naszym przypadku oznacza to realizację celów rozwojowych miasta i w podobnym stopniu także wsi należących do gminy. Te cele i potrzeby trochę się różnią, ale jedne i drugie trzeba brać pod uwagę, jeśli się chce, aby gmina rozwijała się harmonijnie, a mieszkańcy żyli zgodnie. Taka jest specyfika gmin miejsko-wiejskich i sądzę, że większość samorządowców pracujących w takich gminach podchodzi to tego zagadnienia podobnie.

 

Kruszwica to z jednej strony bardzo silne przetwórstwo żywności, powiązane z nim rolnictwo, ale też ogromny potencjał turystyczny, bo jest jezioro i fantastyczne zabytki w mieście oraz okolicy. Jakie jest znaczenie tych atutów dla lokalnej gospodarki?

Rzeczywiście, to atuty naszej gminy. Mamy silne rolnictwo i jako drugi fundament, na którym się wspieramy, przemysł rolno-spożywczy. Od kilku lat staramy się o zbudowanie trzeciego filaru naszej gospodarki, czyli turystyki. Wiadomo jednak, że nie da się rozwinąć biznesu turystycznego na pstryknięcie palcami, to wymaga czasu, ale działamy w tym kierunku. W minionym roku, covidowym, jak niektórzy go nazwali, taka struktura gospodarki Kruszwicy okazała się niezwykle ważna. Nasze dochody budżetowe dało się obronić, podczas gdy gminy opierające się wyłącznie na turystyce, poniosły duże straty. Patrząc tylko na dochody z podatku PIT udało się nam je utrzymać na poziomie z 2019 roku. To pozwoliło zrealizować inwestycje i działania prorozwojowe tak, jak je zaplanowaliśmy. Każdy z sektorów odegrał ważną rolę w warunkach pandemii i będzie ważny w przyszłości.

Wykorzystując posiadany potencjał gospodarczy staramy się podnosić jakość życia mieszkańców i wydaje mi się, że ludzie pozytywnie odbierają zmiany, które zaszły w naszej gminie w ostatnich latach. Może o tym świadczyć chociażby rosnąca liczba osób, które wybrały Kruszwicę lub okoliczne miejscowości jako swoje miejsce do życia. W tych trudnych czasach to bardzo optymistyczne zjawisko. Ludzie budując dom w konkretnym miejscu patrzą, czy będą mieli w okolicy żłobek, przedszkole, dobrą szkołę dla swoich dzieci. Notabene, właśnie kończymy adaptację części szkoły na żłobek. Ludzie chcą mieć po pracy możliwość atrakcyjnego spędzania wolnego czasu, dobre warunki do wypoczynku, a Kruszwica te możliwości oferuje dzięki rozwijaniu potencjału turystycznego i rekreacyjnego naszych miejscowości. Historia, przyroda i ludzie tworzą w Kruszwicy niepowtarzalną atmosferę, warto do nas przyjeżdżać, warto się u nas osiedlać. Bardzo serdecznie zapraszamy, przyjeżdżajcie do Kruszwicy turystycznie i na stałe.

 

Na Kujawach oraz w sąsiedniej Wielkopolsce pojawił się dotkliwy problem deficytu wody – wysychają rzeki i jeziora. Czy ten problem dotyczy też Gopła oraz Noteci i odciska się na branży rolnej?

Istotnie, braki wody szczególnie szybko i dotkliwie odczuwa rolnictwo, ale dziś pod tym względem mamy nienajgorszą sytuację, bo hydrologia się poprawiła. Poziom jeziora jest zadowalający, myślę, że wpływ na to ma fakt, iż Gopło jest jeziorem przepływowym i poziom wody w nim zależy od sytuacji w całej zlewni Noteci. Ale na poziom jeziora wpłynęła też zima i ostatnie obfite opady.

Zdajemy sobie sprawę, że jako samorząd gminny nie jesteśmy w stanie kompleksowo rozwiązać problemów z brakiem wody, dlatego muszę wspomnieć o inicjatywie grupy gmin z południa województwa kujawsko-pomorskiego, które chcą, aby je wpisano do Terytorialnego Planu Sprawiedliwej Transformacji Województwa Wielkopolskiego. Chodzi o gminy: Kruszwica, Piotrków Kujawski, Strzelno i Jeziora Wielkie. Wiem, że to trudny problem, ale staramy się znaleźć dostęp do środków przeznaczonych na obszary pokopalniane. Trzeba sobie zdawać sprawę, że PAK Kopalnia Węgla Brunatnego Konin oddziałuje na ekologię wspomnianych przeze mnie samorządów. Jednak przez lata z racji innej przynależności administracyjnej nie mieliśmy możliwości czerpania korzyści z kopalni, jak gminy wielkopolskie, natomiast negatywne konsekwencje ponosimy cały czas. Wielokrotnie staraliśmy się poprzez Nadgoplański Park Tysiąclecia, za pośrednictwem wojewody i marszałka, wpływać na kopalnię i zwracać uwagę na jej oddziaływanie na Gopło, ale niewiele wskóraliśmy. A dla rozwoju turystyki nad Gopłem i dla hydrologii w ogóle duże znaczenie ma problem osadów, które wraz z wodą wypompowano z kopalni. Te osady zaległy na dnie i częściowo na brzegach Gopła, degradując jezioro.

Podejmujemy też działania w sprawie utrzymania infrastruktury nawodnienia i małej retencji, aby zatrzymywać wodę. Te działania mają również komponent adresowany do mieszkańców, których poprzez dotacje zachęcamy, aby oszczędzali i zatrzymywali wodę. Wspieramy budowę przydomowych oczyszczalni ścieków i – już z innego powodu – mamy program wymiany pieców centralnego ogrzewania na ekologiczne. Staramy się kompleksowo działać w ochronie środowiska, ale woda jest naszym największym wyzwaniem i największym skarbem. Cieszy mnie, że problem ten został zauważony w najnowszej strategii rozwoju województwa i znalazły się w niej zapisy wspierające gospodarkę wodną. Myślę, że problemy z wodą może rozwiązać jedynie współdziałanie państwa, samorządu województwa oraz samorządów gminnych, bo działania te wymagają naprawdę dużego wysiłku i ogromnych pieniędzy. Zresztą pewne kroki już podjęto: ze środków rządowych sfinansowano 7 kilometrów odbudowy kanału Bachorze, który dla gospodarki wodnej, w tym rolnictwa na tym obszarze, ma bardzo duże znaczenie.

Problemem, który obserwujemy, jest także bardzo duża liczba odwiertów głębinowych, które wykorzystuje się do nawadniania pól uprawnych. Zapewne odnowienie się poziomu wód głębinowych będzie trwało bardzo długo.

 

Wspomniał pan, w minionym roku finanse Kruszwicy zbytnio nie ucierpiały, czy zatem udało się zrealizować plany inwestycyjne?

Zrealizowaliśmy zamierzoną liczbę inwestycji, bo nasze dochody znacząco nie spadły, a podobnie jak większość gmin otrzymaliśmy wsparcie od rządu na budowę dróg oraz na inne cele. Niektóre z dróg już zbudowaliśmy, dla kilku przygotowaliśmy projekty, a jeszcze inne zbudujemy w tym roku. Wynika to z przyjętego porządku oraz konsekwencji w planowaniu i działaniu. Moim zdaniem, skuteczną strategię inwestycyjną samorządu określają trzy słowa klucze: konsekwencja, odpowiedzialność, współdziałanie. Jeśli postępujemy według tego schematu, w działalności gminy panuje porządek, jedno z drugiego wynika i nawet, kiedy zmienia się burmistrz, zadania są realizowane, bo wynikają ze strategii, ta zaś z potrzeb lokalnej społeczności.

 

Środek miasta, tuż obok zamku i Mysiej Wieży przebiega droga krajowa nr 62, która jest bardzo uciążliwa dla mieszkańców. Jakie są szanse, że Kruszwica dostanie obwodnicę?

Niezwykle ważną dla nas inwestycją jest budowa mostu przez Noteć w ciągu drogi gminnej. Liczę, że w niedalekiej przyszłości ten most będzie wykorzystany przy budowie obwodnicy, na którą czekamy już bardzo długo. Na budowę mostu otrzymaliśmy dotację z rządowego programu Mosty dla Regionów w wysokości 80 proc. wartości inwestycji. W tej chwili, jak słyszę, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi postępowanie mające na celu opracowanie dokumentacji obwodnicy Kruszwicy, więc cieszę się, że został zrobiony pierwszy ważny krok w kierunku budowy tej niezwykle potrzebnej drogi.

 

Jest pan doświadczonym samorządowcem. Jak pan ocenia obecne położenie samorządów w Polsce w porównaniu do przełomu wieków czy lat 90.? Co pana zdaniem – oprócz zwiększenia ilości pieniędzy – należałoby zmienić, żeby sytuacja była lepsza?

Samorządowcem jestem od 1998 roku, a swoją działalność zaczynałem jako radny. W tamtym czasie samorząd rozwijał się świetnie, lepiej niż teraz, ale to normalne, że w życiu samorządu, podobnie jak państwa, występują okresy lepsze i gorsze, różna jest dynamika rozwoju. Najważniejszą zmianą, jakiej dziś oczekują samorządowcy, jest stabilizacja prawa. Niejasność przepisów, ciągłe zmiany, rodzą niepotrzebne utrudnienia w pracy, a czasem powodują niepewność co do wyboru rozwiązania, bo akurat w danej sytuacji obowiązują dwa sprzeczne przepisy albo orzeczenia sądowe. Bardzo potrzebne jest stabilne prawo podatkowe, przypomnę tylko, jakie są konsekwencje rozróżnienia budynku i budowli dla podatku od nieruchomości i ile z tego powodu jest ciągnących się latami spraw sądowych. Myślę też, że samorządy powinny być wyłączone z VAT-u. Warto by również przejrzeć sprawozdawczość, która jest nadmierna i niepotrzebnie angażuje pracowników urzędów. Dziś coraz trudniej jest znaleźć do pracy w urzędzie wykwalifikowanych fachowców. Kandydaci oczekują wysokich wynagrodzeń, a z tym jest problem, bo obowiązują sztywne przepisy. Sytuacja na rynku pracy powoduje, że firmy łatwo podkupują naszych pracowników, a wychowanie dobrego fachowca to czasem kilka lat pracy. Kwestii zarobków szefów samorządów nie chcę nawet podnosić, bo jest pandemia i wielu ludzi straciło dochody, a czasem i pracę.

 

Przeciwnie, o tym trzeba mówić! To nie jest banalna sprawa, to skandal, że obniżono wynagrodzenia ludziom odpowiedzialnym za funkcjonowanie administracji samorządowej, bo tak się komuś podobało i ten stan ciągle się utrzymuje.

Samorządowcy nie obrażają się na pracę, multum obowiązków i po prostu pracują... Ale to przykre, że do takiej sytuacji doszło. A trzeba dodać, że ciągle wzrasta ilość obowiązków i zakres odpowiedzialności – również karnej. Niestety, system wynagradzania w samorządach został w sposób istotny zaburzony.