W samorządach

Zdzisław Majewski: Czy strategia dla ciepłownictwa przetrwa zimę?

Trwają właśnie konsultacje publiczne „Strategii dla ciepłownictwa do roku 2030 z perspektywą do 2040 r.”. Gospodarzem dokumentu jest Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

W efekcie konsultacji mamy się dowiedzieć, jak optymalnie przeprowadzić transformację polskiego ciepłownictwa. Wiemy, że gros ciepłowni, zwłaszcza w średnich i mniejszych miastach, należy do samorządów. To władze lokalne odpowiadają za bezpieczne i ekonomiczne dostawy ciepła dla mieszkańców po akceptowalnych społecznie cenach. Reforma tego ważnego sektora usług publicznych jest dla samorządów wielkim wyzwaniem organizacyjnym i finansowym, a priorytetem ma być suwerenność energetyczna.

Niestety, częściowo zdezaktualizowały się przyjęte tak niedawno krajowe dokumenty: Polityka energetyczna Polski do 2040 r. oraz Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu na lata 2021–2023. A cisną nas także dyrektywy unijne oraz procedowany właśnie pakiet Fit For 55, znacznie podwyższający cele w zakresie redukcji emisji. Przypomnę, że obecne trudności i zakłócenia na światowym rynku energii spowodowały, że Komisja Europejska 8 marca br. przedstawiła plan REPowerEU. To komunikat wskazujący jak uodpornić unijny system energetyczny wobec rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Importowany gaz z Rosji mają szybko zastąpić odnawialne źródła energii, wodór i biometan. Trzeba zaradzić gwałtownym wzrostom cen energii, przygotować Unię do magazynowania gazu na przyszłą zimę i uniezależnić od rosyjskich paliw kopalnych.

Sytuacja naszego ciepłownictwa jest bardzo trudna, nawet kryzysowa, bo oparte na węglu będzie ponosić coraz wyższe koszty związane z emisją CO2. W ciepłowniach z węgla kamiennego powstaje ponad 70 proc. ciepła, niespełna po 10 proc. przypada na gaz i OZE, reszta to inne źródła, jak geotermia, panele słoneczne. Samorządy nie mają środków na konieczne inwestycje, toteż bez odpowiedniego wsparcia zewnętrznego nie można liczyć, że same zrestrukturyzują ten ważny sektor.

Eksperci twierdzą, że jedynym ratunkiem dla węglowych ciepłowni są inwestycje pozwalające od niego uciec, aby uniknąć ogromnych opłat emisyjnych. Trzeba postawić na nowe źródła kogeneracyjne z gazem i odnawialne, podjąć modernizację już istniejących, wdrażać technologie związane z odzyskiem i magazynowaniem ciepła, zagospodarowaniem odpadów.

W przedstawionym projekcie Strategii czytamy, że trzeba wdrażać dekarbonizację ciepłownictwa przez wzrost udziału wodoru i biometanu. Mniej optymistycznie autorzy dokumentu patrzą na możliwość stosowania biomasy, bo są kłopoty z jej ilością i jakością, a brak odpowiednich regulacji uniemożliwia dziś zawieranie długoterminowych kontraktów. Także pompy cieplne w systemach ciepłowniczych niewiele zdziałają, bo są mało wydajne, a zasilane energią elektryczną nie będą mogły być uważane za w pełni odnawialne źródło.

Na to wszystko konieczne będą duże pieniądze, a budżety małych i średnich miast tego nie udźwigną. Koszty przestawienia rozdrobnionego ciepłownictwa (prawie 400 podmiotów funkcjonujących w trudnych warunkach techniczno-finansowych) prognozuje się na od 40 do ponad 70 mld zł, przy dzisiejszych cenach.

Dyskusje wokół przyszłości ciepłownictwa nie skończą się 30 czerwca br., kiedy ministerstwo zbierze samorządowe opinie. Dziś miasta i gminy postulują, aby inwestować w spalarnie odpadów. Chcą poszerzenia definicji ciepła odpadowego o ciepło powstające podczas spalania odpadów. Jest też apel do Komisji Europejskiej o włączenie spalarni do dokumentu Taksonomii UE. Przypomnę, że taksonomia wprowadzona rozporządzeniem Parlamentu i Rady UE ustanawia ramy ułatwiające zrównoważone inwestycje i służy jako narzędzie zielonej transformacji.

Nowy projekt Strategii dla ciepłownictwa kreśli do 2030 r. trzy scenariusze. W pierwszym udział węgla planuje się na 58 proc., gazu – 13 proc., a biomasy – 12 proc. W drugim odpowiednio 37 proc. węgiel, 27 proc. gaz, 21 proc. biomasa. Bardziej ambitny trzeci scenariusz przewiduje, że udział węgla spadnie aż do 1 proc., natomiast gazu wzrośnie do 45 proc., biomasy będzie na poziomie 21 proc. Samorządowe ciepłownie, zdaniem ekspertów, już wkrótce staną przed wyzwaniami związanymi z cenami węgla i gazu, a część z nich zmierzy się z widmem bankructwa. Przedstawiane są różne recepty, np. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju popiera budowę mikrosieci ogrzewniczych, gdzie udział mikstu OZE ma przekraczać nawet 95 procent.

Strategia dla sektora ciepłowniczego poszła do opiniowania, ale eksperci już dziś głośno mówią, że nie odpowiada ona na najważniejsze wyzwania ciepłownictwa oraz na to, co zawarte jest w dokumentach unijnych. Mają także wątpliwości, czy wpisuje się ona w europejskie regulacje, które chcą, aby Unia osiągnęła klimatyczną neutralność w 2050 r. Są też głosy, że jej założenia mogą nie przetrwać najbliższej zimy.

Zdzisław Majewski
zastępca redaktora naczelnego „Wspólnoty”