Prawo

Zamrozić budżety obywatelskie - felieton

Zdzisław Majewski

19.05.2020

Pandemia demoluje finanse samorządowe. Miasta i gminy informują o utracie znaczącej części dochodów z opłat i podatków, na to nakładają się umorzenia czynszów i inne formy finansowej pomocy dla przedsiębiorców oraz duże koszty walki z koronawirusem.

A przecież w 2020 rok, jeszcze przed pandemią, samorządy wchodziły z uszczuplonymi dochodami, bo zwolnione zostały z PIT osoby do 26. roku życia, bo podwyższono płacę minimalną i wynagrodzenia nauczycieli. Już wiadomo, że nie uda się zrealizować wielu inwestycji, spadną wydatki na kulturę i oświatę, cięcia wydatków dotkną każdej sfery funkcjonowania samorządu.

Wobec takich finansowych spustoszeń zdrowy rozsądek podpowiada, żeby szukać w gminnej kasie oszczędności. Tymczasem od wielu lat ustawy narzucają samorządom kolejne sztywne wydatki wiążące się z nakładaniem nowych zadań lub niedostatkiem środków w subwencjach i dotacjach centralnych na zadania już realizowane. Od niedawna do grona obligatoryjnych wydatków w miastach na prawach powiatu należą środki na przedsięwzięcia z budżetów obywatelskich. Dziś są to wielomilionowe kwoty, zwłaszcza w dużych aglomeracjach. Dlatego o rezygnacji z budżetów obywatelskich w tym roku, o ograniczeniu przyznawanych na ten cel środków czy przesunięciu realizacji przedsięwzięć na przyszły rok – mówią prezydenci wielu miast. Oczywiście, takie decyzje nie podobają się organizacjom pozarządowym, które uważają, że właśnie teraz – w dobie pandemii – budżety obywatelskie są niezwykle ważne dla społeczności lokalnych, bo służą poprawie jakości życia mieszkańców, budują społeczeństwo obywatelskie, wpływają na szybszy powrót do normalnego życia.

Przyznam się, że nie byłem i nie jestem fanem obligatoryjnych budżetów obywatelskich. Pisałem o tym kilka razy, dając przykłady dość egzotycznych, czasem nazbyt ekskluzywnych pomysłów lansowanych przez grupy hobbystów aktywnych w mediach społecznościowych. Ich viralowe kampanie w internecie, pomysły, aby zorganizować festyn, zbudować kolejną siłownię itp., są szybko przechwytywane i popierane przez bywalców sieci. Ale czy w okresie biedy budżetowej spowodowanej pandemią, gdy samorządy stają przed dramatycznymi wyborami, gdzie ciąć wydatki, budżety obywatelskie powinny być szczególnie chronione? Czy obligatoryjne przeznaczanie 0,5 proc. wydatków na budżety obywatelskie, które ustawodawca zafundował miastom na prawach powiatu, ma dziś sens, a przewidziane tam przedsięwzięcia można obronić patrząc na obecne priorytety budżetowe? Sama organizacja i przeprowadzanie budżetu obywatelskiego już na etapie zbierania podpisów i promocji pomysłu to duże wyzwanie, bo bezpośrednie dotarcie do mieszkańców sprawia spore problemy.

Zamrożenie budżetów obywatelskich nie spotyka się z przychylnością organów nadzoru finansowego, bo przepisy prawa są nieubłagane, zakazują usuwania lub modyfikowania (w istotnym stopniu) zadań wybranych przez mieszkańców w ramach budżetów obywatelskich. Zabraniają także przeznaczania już wpisanych do budżetu środków na inne cele. Szkoda, że tarcze antykryzysowe, dając włodarzom miast, gmin i powiatów duże uprawnienia do przesuwania środków finansowych, nie rozwiązały problemów, jakie stwarza usztywnienie wydatków w ramach budżetów obywatelskich. Duży kłopot mają właśnie miasta na prawach powiatu, bo tam, gdzie budżet obywatelski nie jest obowiązkowy, samorządy mogą postępować bardziej elastycznie.

Prezydenci niektórych miast zapowiadają rezygnację lub ograniczenia w realizacji budżetów obywatelskich – jednak w obecnym stanie prawnym istnieje niebezpieczeństwo, że postawiony zostanie im zarzut rażącego naruszenia prawa. Pretensje mogą mieć regionalne izby obrachunkowe, zwłaszcza do projektów przyjętych jeszcze w 2019 roku, ale do realizacji wpisanych w 2020 r. Oczywiście, mogą być kłopoty przy udzielaniu absolutorium.

Jedną z podstawowych zasad gospodarowania środkami finansowymi jest zasada celowości wydawania pieniędzy. Dziś w budżetach obywatelskich trudno jest obronić wiele kosztownych projektów, bo pandemia i skala utraconych z tego powodu dochodów JST zweryfikowała cele i priorytety budżetowe. Dlatego przyłączam się do apelu tych włodarzy miast, którzy patrząc realnie na swoje budżety chcą chronić wydatki decydujące o funkcjonowaniu najważniejszych inwestycji, usług i instytucji samorządowych. Place zabaw, imprezy kulturalne, festyny itp. projekty – niestety, trzeba odłożyć na lepsze czasy. Ale żeby tak się stało, ustawodawca powinien jak najszybciej odblokować zamrożone w budżetach obywatelskich środki i zawiesić procedurę przeprowadzania budżetu obywatelskiego w 2020 roku.

 

Zdzisław Majewski

zastępca redaktora naczelnego „Wspólnoty”