Elektroniczną kontrolę z wykorzystaniem aut wdraża coraz więcej miast. Jest skuteczna, a inwestycja w pojazdy i sprzęt zwraca się w krótkim czasie. W Poznaniu ten system jest wykorzystywany od marca zeszłego roku. Obecnie obsługują go trzy pojazdy wyposażone w odpowiedni sprzęt. Miasto podkreśla, że nie oznacza to rezygnacji z pieszych kontroli, te bowiem funkcjonują równolegle. Już pierwsze dane pokazały wyraźny efekt zastosowania nowej technologii. Liczba zawiadomień o opłacie dodatkowej wzrosła z 84,5 tys. w 2024 roku do 102,6 tys. w 2025 r. Co ciekawe, rosną również wpływy ze strefy płatnego parkowania, co sugeruje, że obawa przed „elektronicznym okiem” skłania użytkowników do częstszego regulowania opłat.
Podobne wnioski płyną z Lublina, gdzie mobilna kontrola działa od listopada 2024 roku. Tu system opiera się na dwóch pojazdach z kamerami oraz sześciu kontrolerach pieszych, którzy obsługują głównie trudniej dostępne obszary, takie jak Stare Miasto. W 2025 roku miesięcznie wystawiano około 1790 wezwań, z czego około 880 pochodziło z e-kontroli. W 2026 roku liczba ta spadła do około 1460 miesięcznie, w tym 640 z kontroli elektronicznej. Jak tłumaczą urzędnicy, nie oznacza to mniejszej skuteczności – to efekt prewencyjny. Pojazdy z kamerami są w stanie skontrolować znacznie większą liczbę aut niż piesi kontrolerzy. Dziennie skanowanych jest około 10 tys. tablic rejestracyjnych, co przy 10-godzinnym czasie obowiązywania opłat daje średnio 1 tys. sprawdzeń na godzinę. Taka skala buduje wśród kierowców przekonanie, że uniknięcie opłaty jest niemal niemożliwe.
Do wdrożenia systemu przygotowują się kolejne. W tym roku pojazdy z kamerami mają wyjechać na ulice Olsztyna. Po pilotażu zdecydowano o wprowadzeniu systemu na stałe, rozwiązanie okazało się bowiem znacznie skuteczniejsze niż tradycyjne kontrole.
Na samochód, który widzi wszystko, czeka również Bydgoszcz. Według szacunków drogowców pojazd będzie w stanie wykonać około 3,5 tys. odczytów dziennie, podczas gdy piesze patrole sprawdzają około tysiąca aut. Nowy system ma uszczelnić strefę płatnego parkowania. Miasto szacuje, że obecnie opłat unika ok. 9 proc. kierowców, co przekłada się na straty rzędu 1,5 mln zł rocznie. E-kontrola ma też zwiększyć rotację aut w centrum. Nie oznacza to całkowitej rezygnacji z kontroli pieszych – jak w innych miastach będą one nadal wykorzystywane w miejscach, gdzie odczyt tablic jest utrudniony.







