Głos Gmin Wiejskich

Widmo „piątki dla zwierząt” krąży nad wsią

Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt trafiła do sejmowej zamrażarki, ale wcale nie potrzeba zmian legislacyjnych, by osiągnąć zamierzone cele. Pretekstem na przykład do wybicia wszystkich norek na fermie może być wirus SARS-CoV-2.

Nerwowo zrobiło się jesienią. Wtedy – dokładnie w październiku – przez Polskę przetoczyła się fala rolniczych protestów. Miały różną formę, od powolnego przemieszczania się ciągnikami po ulicach po pikietowanie pod biurami poselskimi parlamentarzystów, którzy głosowali za przyjęciem tzw. piątki dla zwierząt.

Nastroje szybko nie opadły. 13 grudnia, w rocznicę ogłoszenia stanu wojennego, rolnicy protestowali przed domem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Na ulicy położyli martwą świnię, poleciały jajka, potoczyły się główki kapusty. Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii, oznajmił: „Nie będzie nam Kaczyński rolnictwa niszczył”.

 

Punkty zapalne

Rolników rozzłościła tzw. piątka dla zwierząt. Pakiet ustaw zawierał pięć propozycji, które we wrześniu 2020 roku zaprezentowali Jarosław Kaczyński oraz szef Forum Młodych PiS Michał Moskal. Wśród pomysłów znalazły się: zakaz hodowli zwierząt futerkowych i zakaz rytualnego uboju. Te właśnie punkty doprowadziły do eskalacji nastrojów.

W tym samym miesiącu sprawa trafiła do parlamentu. Za zakazem hodowli zwierząt futerkowych zagłosowało 356 posłów, 75 było przeciw (w tym 15 posłów PiS), 18 się wstrzymało, 11 nie oddało głosu. Wśród głosujących przeciw znalazł się minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski (wkrótce premier przyjął jego dymisję, choć w partii ostatecznie pozostał).

Senat 14 października przyjął nowelizację ustawę o ochronie zwierząt, wprowadzając jednak poprawki. Głosami PiS i partii bloku senackiego wykreślono m.in. zakaz uboju rytualnego drobiu. Wydłużono okres przejściowy wprowadzenia ustawy do 31 lipca 2023 roku dla hodowców zwierząt futerkowych i do 31 grudnia 2025 roku w przypadku uboju rytualnego bydła.

Sejm do tej pory nie rozpatrzył poprawek izby wyższej parlamentu, a wiceszef klubu PiS Marek Suski w połowie lutego 2021 r. zapowiedział, że nowa wersja „piątki dla zwierząt” nie będzie zawierała zakazu uboju rytualnego. Zatrzymanie prac nad ustawą pozwoliło zatem hodowcom nieco spokojniej spojrzeć w przyszłość.

Spokój nie potrwał długo. W połowie lutego zakończył się bowiem pierwszy etap konsultacji Planu Strategicznego Wspólnej Polityki Rolnej po 2022 roku (taki projekt ma przygotować każde państwo członkowskie UE). Przedłożona koncepcja zaniepokoiła zainteresowanych. Od rolników i mieszkańców wsi, organizacji i związków rolniczych, instytutów i ośrodków doradztwa rolniczego wpłynęło aż 3,5 tysiąca uwag. Wiele reakcji wywołał tzw. ekoschemat z programu „Dobrostan zwierząt”, który ma być zachętą do rezygnacji z uboju rytualnego. Według tej koncepcji, do uzyskania dopłaty niezbędne będzie oświadczenie uzyskane przez rolnika od kupującego o niestosowaniu uboju niezgodnego z ekoschematem. Minister rolnictwa Grzegorz Puda tłumaczył dziennikarzom, że to tylko pewien „system zachęt”, który do niczego nie zmusza.

 

„Piątka” szturmuje od tyłu

To właśnie wpisany w projekt „system zachęt” sprawił, że mroźny luty okazał się gorętszy niż jesień. W mediach zagotowało się od krytycznych opinii. Zdecydowanie najgłośniej wybrzmiała krytyka ze strony byłego ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, obecnie przewodniczącego Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy prezydencie RP. „PiS wbija gwóźdź do trumny rolnictwa! PiS uległ ideologii ekologizmu!” – zagrzmiał na portalu PCh24.pl. „W tej chwili działacze lewicowi – w Polsce można wymienić panią europoseł Spurek i innych, którzy również w ten sposób się wypowiadają – twierdzą, że produkcja mleka jest barbarzyństwem, że hodowla bydła jest gwałceniem krów, że mleko jest szkodliwym produktem, bez którego ludzie mogą żyć, a miód to jest produkt kradziony pszczołom”.

Cały artykuł dostępny w dodatku Głos Gmin Wiejskich w numerze 6/2021 "Wspólnoty"

fot. Agrostar