Niestety, nasze położenie geograficzne tworzy ryzyko polityczne, a to będzie się przekładać na wyższe koszty pożyczania pieniędzy, których gospodarka może nie udźwignąć. Rosną nam wydatki socjalne, bo mamy program Rodzina 800 plus, „babciowe”, rentę wdowią itd., co skutkuje brakiem środków na inwestycje, bo zjada je nam bieżąca konsumpcja. Powstającą dziurę w finansach publicznych rząd stara się łatać podwyższając daniny i podatki. Brak dyscypliny budżetowej, kryzys demograficzny i groźba załamania systemu emerytalnego wymagają szybkiego wdrożenia systemu naprawczego – głoszą autorzy raportu. To twierdzenie nie jest gołosłowne, bo sygnały ostrzegawcze są widoczne. Nasze wydatki budżetowe przekroczyły 50 proc. PKB, deficyt budżetowy może sięgnąć nawet 6,8 proc. PKB, dług publiczny rośnie – do 2030 r. może dojść do 70 proc. PKB. To wiąże się z miliardami na obsługę zadłużenia zamiast na inwestycje rozwojowe.
Co wpływa na tak zły stan naszych finansów? W powszechnym odczuciu wini się wydatki na zbrojenia, tymczasem na ten sektor wydajemy 25 proc. całkowitego wzrostu wydatków. Niestety, najwięcej pochłaniają transfery socjalne, bo odpowiadają za 40 proc. wydatków państwa. Staliśmy się liderem wydatków publicznych pośród krajów naszego regionu, krajem należącym do grupy mających w Unii największe obciążenia składkowo-podatkowe. Najwięcej pieniędzy poszło na zwiększone transfery socjalne (o 2,7 proc. PKB) i wynagrodzenia w sektorze publicznym (o 2,2 proc. PKB).
Pytanie, jak uzdrowić finanse publiczne: ciąć wydatki czy podnosić podatki? Zdaniem autorów raportu, konsolidacje oparte na redukcji wydatków są skuteczniejsze niż podnoszenie podatków. Podają przykład Szwecji, gdzie deficyt rzędu 10 proc. PKB pokonano poprzez rygorystyczne reguły fiskalne, prywatyzację usług publicznych i reformę systemu emerytalnego. Natomiast amerykańska inicjatywa DOGE, gdzie postawiono na cięcia w zatrudnieniu a nie na redukcję funkcji państwa, poniosła porażkę, bo zamiast 2 bln dolarów udało się zaoszczędzić jedynie 170 mld. Dlaczego Szwedom się udało? Zwiększyli bazę podatku VAT, obniżyli krańcowe stawki podatku dochodowego, przeprowadzili deregulację oraz prywatyzację.
Autorzy raportu wskazują drogę, jaką powinna pójść Polska, aby pokonać zagrożenia związane z rosnącym deficytem budżetowym. Proponują bardziej efektywne ściąganie podatków zamiast ich podwyższania. Wielkość szarej strefy w Polsce sięga aż 18,5 proc. PKB – trzykrotnie więcej niż nasz dług publiczny. Luka VAT w 2024 r. to strata 21,5 mld zł, jej ograniczenie pozwoliłoby znacząco zniwelować deficyt. Raport rekomenduje główne filary niezbędnych reform. Ma to być likwidacja 13. i 14. emerytury, wprowadzenie kryterium dochodowego w programie 800+, podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat, prywatyzacja spółek niemających strategicznego znaczenia oraz sprzedaż ziemi państwowej, uszczelnienie systemu podatkowego, zwłaszcza VAT. To dość bolesna terapia lecz – zdaniem autorów raportu – niezbędna.
Dziś mamy w naszym dyskursie politycznym licytacje, kto da więcej na wydatki socjalne, zamiast konkurencji na programy reform strukturalnych. Program Rodzina 800 plus kosztuje nas rocznie 63,8 mld zł, dodatkowe emerytury – 31,5 mld zł, a „babciowe” i renta wdowia – 1,6 mld zł. Porażka programu Bezpieczny Kredyt 2 proc. kosztowała nas 16 mld zł, a jego beneficjentami z powodu gwałtownego wzrostu cen mieszkań stały się banki i deweloperzy zamiast młodych rodzin.
Raport rekomenduje 4-letni Plan Stabilizacji Finansów Publicznych, gdzie oszczędności mają pochodzić z racjonalizacji wydatków publicznych, reformy systemu transferów socjalnych, ograniczenia zatrudnienia w sektorze publicznym, likwidacji szarej strefy i luk podatkowych, jednolitego podatku VAT, zniesienia monopolu hazardowego i moratorium na sprzedaż ziemi. Narzędziem oddłużenia ma być także prywatyzacja, a pieniądze z niej mają trafić do Funduszu Redukcji Długu Narodowego, z którego nie można byłoby realizować wydatków bieżących.
Aby zrealizować te ambitne plany, autorzy raportu mówią o potrzebie ponadpartyjnej zgody i wskazują przykład Szwecji, gdzie politycy potrafili się dogadać, aby zreformować finanse publiczne. Czy nasze partie i politycy zdobędą się na taki krok?
* zastępca redaktora naczelnego „Wspólnoty”









