W samorządach

Szkoła sołtysek

Joanna Rybacka-Barišić (siedzi pierwsza od prawej) i jej kursantki przed siedzibą ULTI Fot. Archiwum ULTI

Uczestniczki kursu liderskiego w Elgnówku – sołtyski, członkinie kół gospodyń i lokalne działaczki – wracają do swoich miejscowości z konkretną wiedzą i motywacją do działania. Organizują wydarzenia, zakładają stowarzyszenia, piszą projekty i aktywizują mieszkańców. Ich historie pokazują, że zmiany zaczynają się od małych kroków i osób, które chcą spróbować zrobić coś więcej dla swojej społeczności.

Jeśli chcesz, żeby inni coś zrobili, musisz dać przykład i zrobić to najpierw sama. I nie chodzi o pracę w szpilkach czy przed komputerem, tylko w kaloszach, z grabiami i taczką, jeśli akurat jest taka potrzeba – mówi Anna Piątkowska, sołtyska, animatorka, absolwentka kursu „Odkryj w sobie liderską moc”. W niewielkim Elgnówku pod Olsztynkiem zakończyła się właśnie 5. edycja szkolenia adresowanego do kobiet.

Wykonać pierwszy krok
Po zapisaniu się na kurs Ania uznała, że zbyt spontanicznie podjęła decyzję. Nie mogła przecież zostawiać na całe weekendy dzieci, męża i domu. Postanowiła pojechać na pierwszy zjazd, żeby osobiście powiedzieć o tym Asi – organizatorce. Ale tyle się działo podczas zajęć, że nie było okazji. Pojechała na drugi i na wszystkie pozostałe. Dzisiaj jest sołtyską, założycielką dwóch stowarzyszeń oraz wiceprezeską koła gospodyń. – Chyba tak musiało być. Najtrudniejszy jest pierwszy krok. Potem już niesie cię fala: ludzi, wydarzeń i nowych pomysłów – mówi.

Maria marzyła o własnej firmie, ale nie wiedziała, jak się za to zabrać. Mając czworo dzieci miała również zbyt wiele na głowie, żeby się zatrzymać i pomyśleć o sobie. Podczas szkolenia miała na to czas. – Wzięłam najmłodszą córkę i pojechałam. I wróciłam podbudowana, pełna wsparcia i z gotowym planem działania – przyznaje. Od pięciu lat kalendarz jej firmy cateringowej jej wypełniony. Przez 10 lat była sołtyską. Działa w kole gospodyń, do którego założenia się przyczyniła.

Gabrysi o kursie powiedziała zaprzyjaźniona nauczycielka. – Gdy usłyszałam, że mogę pojechać z dziećmi, nawet przez chwilę się nie zastanawiałam. Byłam już zmęczona byciem matką Polką i potrzebowałam kontaktu z ludźmi – mówi i dodaje, że to był początek dużych zmian w jej życiu. Dzisiaj prowadzi firmę cukierniczą, w regionie słynie ze swoich tortów. Jako wiceprezeska koła gospodyń współorganizuje wiele imprez i projektów. – Potrzebowałam, żeby ktoś mi powiedział, że to, co robię ma wartość. I to była ta iskra, która mnie odpaliła – śmieje się.

Przestrzeń pełna możliwości
Joanna Rybacka-Barišić przyznaje, że jej życie nigdy nie toczyło się według klasycznego scenariusza. Nie pracowała na etacie, po ukończeniu politologii w Olsztynie studiowała także rozwój lokalny we Włoszech i na Węgrzech, niedawno obroniła na uczelni w Słowenii doktorat z przedsiębiorczości. Przez lata pracowała z młodzieżą jako trenerka i animatorka, realizowała szkolenia i międzynarodowe projekty, na które sama pozyskiwała dofinansowania. Mieszkała w Chorwacji, ale często wracała na rodzinne Mazury, gdzie równolegle koordynowała wiele działań.

– W pewnym momencie poczułam, że ten etap się kończy. Byłam po trzydziestce. Potrzebowałam nowego kierunku, osobistego i zawodowego. I myśląc o sobie, zaczęłam myśleć o innych kobietach, pochodzących tak jak ja z małych miejscowości. Tak zrodził się pomysł stworzenia dla nich przestrzeni,wyposażenia ich w umiejętności, dzięki którym odkryją swoje możliwości, potencjał i zaczną z nich korzystać, a razem z nimi lokalna społeczność – wyjaśnia.

Projekty, którym ta idea przyświecała, ruszyły w gminie Olsztynek w 2016 roku. Pierwszy kurs, z którego Anna Piątkowska, sołtyska Dębienia, nieskutecznie próbowała się wypisać, organizowało SEN Stowarzyszenie Edukacji Nieformalnej, którego Asia była prezeską. Sama stworzyła program zajęć i zdobyła dofinansowanie. Rekrutację na pierwszą edycję prowadziła przez zaprzyjaźnione organizacje, ośrodki opieki społecznej i znajomych. Na kolejne kursy dziewczyny zgłaszały się same, zachęcona przez absolwentki poprzednich.

W 2020 roku na bazie SEN-u powstał Uniwersytet Ludowy Twórczych Inicjatyw (ULTI), który należy do Ogólnopolskiej Sieć Uniwersytetów Ludowych. Asia pełni funkcję dyrektora zarządzającego, a Elgnówko zostało jego siedzibą. Udało się tu stworzyć bazę noclegową i rozwinąć przestrzeń do zajęć i warsztatów. I mimo różnorodności realizowanych projektów, również językowych czy rękodzielniczych, kursy liderskie nadal są główną osią jego działalności. Ostatni, tegoroczny nazywa się „ULTI – dodaje warmińsko-mazurskim kobietom skrzydeł!”.

W każdym szkoleniu udział bierze kilkanaście kobiet. Kursantki to najczęściej osoby, które chcą coś zmienić, zacząć działać, ale nie umieją, podobnie jak Asia wcześniej, znaleźć kierunku. – Większość dziewczyn jest w okresie przejściowym: bez pracy albo na urlopach macierzyńskich, w trudnych relacjach rodzinnych albo po prostu szukają swojej drogi. Często potrzebują zatrzymać się i spojrzeć na swoje życie z dystansu. Potrzebny im jest impuls, który pozwoliłby się aktywować – wyjaśnia Asia.

Kurs trwa pół roku. Składa się z kilku części. Podczas sześciu trzydniowych zjazdów uczestniczki uczą się m.in. komunikacji, asertywności, kreatywnego myślenia, pisania projektów, zasad działania organizacji pozarządowych. Ale nie to jest najważniejsze w tych spotkaniach. – My przede wszystkim mogłyśmy mówić i dzielić się swoimi doświadczeniami i obawami – mówi Ania. – Nagle się okazało, że bardzo wiele nas łączy. Mamy te same wątpliwości, podobne rzeczy nas bolą i niepokoją.

– Okazało się, że nie jest łatwo mówić o sobie. Asia potrafiła nas otworzyć, stworzyć atmosferę zaufania, która dawała dużą pewność siebie – wspomina Maria. Gabrysia podkreśla, że najważniejsze dla niej było, że nie czuła się oceniana. – Bardzo szybko złapałyśmy ze wszystkimi dziewczynami kontakt, nawiązała się więź, która pozwoliła szczerze rozmawiać. Fakt, że się nie znałyśmy, bardzo to ułatwiał – dodaje.

Efekt domina
Konkretna wiedza, pewność siebie, przekonanie, że jednak można coś zmienić, okazały się całkiem niezłym początkiem do działania. Ania zaraz po zakończeniu szkolenia odważyła się otworzyć pierwsze stowarzyszenie – Dzieci Twardowskiego. Organizacja działa przy szkole w Rumianie, do której chodzą jej dzieci. Głównym celem było zdobywanie środków na dodatkowe zajęcia i projekty edukacyjne. Swoją aktywnością Ania zaraziła innych rodziców, którzy pomagają i wspierają realizację jej pomysłów. – Mnie najbardziej cieszy, że wyrobiliśmy już taki zwyczaj współudziału, angażowania się, że to jest normalne również dla dzieci z naszej szkoły, że coś razem robią poza lekcjami. To tak naprawdę najskuteczniejszy sposób nauki – przez naśladownictwo – zauważa moja rozmówczyni.

Jak dodaje, niedługo jej najmłodsze dziecko kończy szkołę, dlatego przygotowuje innych rodziców do przejęcia Dzieci Twardowskiego. Sama zamierza skupić się na działalności stowarzyszenia Nasz Dębień, które założyła, żeby wspierać wieś, której jest sołtyską. – Pozyskaliśmy środki na budowę pszczelego inhalatorium, na tężnię, na uporządkowanie placu w centrum Dębienia i zrobienie tam kwietnej łąki. W czynie społecznym uporządkowaliśmy staw – wylicza.

Prezesem stowarzyszenia jest były sołtys, po którym Ania przejęła funkcję. On chciał trochę odpocząć, ona czuła, że to jest dobry moment na podjęcie takiej odpowiedzialności. – Najpierw uzgodniłam to z rodziną. Bo to jest praca na cały etat, w którą zaangażowani są wszyscy domownicy. I mąż i dzieci byli za, dlatego teraz spędzamy wspólnie czas na organizacji wiejskich wydarzeń – śmieje się Ania i podkreśla, że w działania angażuje się cała wieś. Z kolei z miejscowym kołem gospodyń skupia się na integrowaniu wsi. Realizują projekty, które pozwalają się spotkać podczas warsztatów, festynów, zajęć sportowych.
Z Asią i ULTI cały czas jest w kontakcie. Prowadzi zajęcia rękodzielnicze, dzieli się swoimi umiejętnościami w pisaniu projektów i pozyskiwaniu środków. – Asia ma dar, wyciąga z ludzi to, czego sami w sobie jeszcze nie widzą. Dzięki niej działam. I moje działania przyciągają kolejne osoby. To idzie dalej, jak efekt domina. Mogę się odwdzięczyć za to pchnięcie do przodu sprzed kilku lat – podsumowuje.

Dobre życie w swoim miejscu
Maria Kozłowska, sołtyska Truszczyn, poznała Asię przypadkiem – na spotkaniu dla sołtysów w gminie Rybno. Przyszła z ciekawości, wyszła z nowym spojrzeniem na to, co może. To właśnie wtedy po raz pierwszy usłyszała, że można działać inaczej, nie tylko „dla ludzi”, ale „z ludźmi”. Niedługo potem, podczas ferii, zaprosiła kobiety ze wsi, by wspólnie upiekły pączki dla dzieci. Tak narodził się pomysł na koło gospodyń i pierwszy krok Marii do działania. Gdy trafiła na kurs liderski, miała już skrystalizowany cel: założenie własnej firmy cateringowej. Asia podpowiedziała, jak to zrobić. Maria napisała wniosek na założenie spółdzielni socjalnej. Chociaż nie udało się jej otrzymać dofinansowania nie zrezygnowała i skorzystała z dotacji z urzędu pracy i otworzyła działalność gospodarczą. Musiała zmienić pierwotny biznes plan, jednak udało się i dzisiaj przygotowuje przyjęcia. Pracuje tak, jak chce – będąc blisko domu i najmłodszej córki. – Wcześniej działałam bardziej po cichu. Często się wahałam, czy coś ma sens. Asia dała mi odwagę. Poczułam, ze mam sprawczość, mogę coś zaplanować i to zrealizować, a takie myślenie wiele ułatwia – mówi.

Sołtyską była 10 lat. W międzyczasie została nagrodzona za swoją działalność przez marszałka województwa warmińsko-mazurskiego. Z funkcji niedawno zrezygnowała, ale wciąż angażuje się w pracę na rzecz wsi działając w kole gospodyń, bo jak mówi, od tego się nie da odzwyczaić.

Gabriela Skrocka od zawsze uwielbiała robić torty. Jej wypieki wzbudzały zachwyt znajomych. Ale dopiero podczas kursu pomyślała, że to może być sposób na pracę. Asia i współkursantki bardzo ją do tego namawiały, widząc ogromny potencjał, ale przede wszystkim pasję. Mając wiedzę jak, zaczęła zastanawiać się nad zdobyciem dofinansowania i założeniem działalności. Udało się. Dzisiaj jej tortowa pracownia jest słynna w całym regionie. – Asia to matka chrzestna mojej firmy. Gdyby nie ona, byłabym gdzie indziej. Może dalej tylko w swojej kuchni. Może dalej tylko dla znajomych. Ale dziś mam swoją markę, swoją przestrzeń. I wiem, że mam coś do dania światu – mówi.

Bo dalej poszło jak kula śnieżna. Z własną firmą i nabytą pewnością siebie zaczęła się angażować w lokalną działalność. Została wiceprezeską koła gospodyń w Wałach, założonego również dzięki pomocy Asi. – Przestałam pytać, czy wypada. Zaczęłam działać – mówi.Koło obchodzi właśnie 5. rocznicę działalności. Jak podkreśla Gabrysia, jest raczej dalekie od tradycyjnego wizerunku kół gotujących i robiących na drutach. Tworzą je aktywne, przedsiębiorcze kobiety. Członkinie nie tylko wspierają się wzajemnie, ale też aktywnie włączają w życie gminy i współorganizują lokalne wydarzenia. Realizują projekty dla seniorów oraz wydarzenia integracyjne i kulturalne dla całej wsi. Gdy sprowadziły teatr z Olsztyna, na widowni nie było wolnego miejsca. – Robię, co lubię. Działam dla siebie, ale działam też dla innych. Realizuję swoje ambicje, bo dla dziewczyn ze wsi, to nie zawsze jest wyjazd do miasta, ale po prostu dobre życie w swoim miejscu – mówi Gabrysia.

Sieć kobiecej siły
Do tej pory kursy dla liderek wiejskich zorganizowane przez SEN, potem przez ULTI, skończyło 75 kobiet. Część z nich założyła własne firmy: odzieżowe, gastronomiczne, rękodzielnicze czy studio masażu. Wśród absolwentek jest kilkanaście sołtysek, członkiń kół gospodyń i lokalnych stowarzyszeń. Wiele z nich wciąż jest związanych z ULTI i Elgnówkiem. Dzięki temu wokół projektu liderek powstała sieć kobiet, które wspierają się prywatnie i zawodowo, tworzą nowe inicjatywy, np. festiwale kulinarne i rękodzielnicze lub wracają na kursy jako prowadzące czy ekspertki. – Nie chodzi o to, żeby wszystkie dziewczyny, które do nas przyjeżdżają, od razu zakładały stowarzyszenia, ale żeby zrozumiały, że mogą decydować o swoim życiu. To nie jest zwykły kurs. To proces odkrywania siebie, odwagi i sprawczości – mówi Joanna Rybacka-Barišić i dodaje, że każda kobieta ma w sobie siłę. Trzeba tylko stworzyć miejsce, gdzie może ją zobaczyć.

 

 

 

Aby zapewnić prawidłowe działanie i wygląd niniejszego serwisu oraz aby go stale ulepszać, stosujemy takie technologie jak pliki cookie oraz usługi firm Adobe oraz Google. Ponieważ cenimy Twoją prywatność, prosimy o zgodę na wykorzystanie tych technologii.

Zgoda na wszystkie
Zgoda na wybrane