Rozmowy Wspólnoty

Skoro rząd naprawia Polski Ład, niech urealni też dochody samorządów

Z ust przedstawicieli rządu wyraźnie słyszałem, że gminy na Polskim Ładzie nie stracą. Skoro tak, to należy zwiększyć procentowy udział samorządów w podatku dochodowym od osób fizycznych, aby rzeczywistość zgadzała się z obietnicami. To byłoby rozwiązanie systemowe, pozwalające nam planować dochody w dłuższej perspektywie – mówi Waldemar Nalazek, wójt gminy Osiecznica.

Na początek proszę podać podstawowe informacje o gminie Osiecznica, aby czytelnicy „Wspólnoty” wiedzieli, o jakiej jednostce rozmawiamy.
Osiecznica położona jest w powiecie bolesławieckim w północnej części województwa dolnośląskiego, przy samej granicy z woj. lubuskim. To niezbyt duża gmina wiejska, liczy 7,5 tys. mieszkańców. Mamy osiem sołectw, a spośród naszych 12 miejscowości największe są Osiecznica z Kliczkowem, gdzie znajduje się Zamek Kliczków oraz Świętoszów, gdzie stacjonuje jednostka wojsk pancernych – 10 Brygada Kawalerii Pancernej im. gen. broni Stanisława Maczka. Gmina Osiecznica  leży w centrum wielkiego kompleksu Borów Dolnośląskich i dlatego cały jej obszar został zakwalifikowany jako Natura 2000. Lesistość naszej gminy wynosi ponad 63 proc.

Przy budżecie w wysokości około 40 mln zł Osiecznica traci – według informacji ministra finansów – ponad milion złotych z podatku dochodowego od osób fizycznych. To ponad 15 proc. straty na tym jednym źródle dochodów. Czy przyczyną jest Polski Ład, czy może wystąpiły jakieś lokalne przesłanki, np. jakaś upadłość, wzrost bezrobocia itp.?
Rzeczywiście, różnica między dochodem z PIT wykonanym w roku ubiegłym a prognozą na rok 2022 przedstawioną przez ministra finansów wynosi około miliona złotych. Trzeba jednak pamiętać, że w latach ubiegłych dochody podatkowe z PIT stale rosły, więc realnie strata jest jeszcze o kilkanaście procent wyższa. W związku z tą sytuacją otrzymaliśmy subwencję uzupełniającą w wysokości 732 tys. zł, ale nie pokrywa to naszej straty, bo wpływy z PIT oraz subwencja uzupełniająca razem dają około 95 proc. dochodów ubiegłorocznych z tego źródła. Z subwencją uzupełniającą jest dodatkowo problem, bo nie wiemy, czy będzie ona miała charakter systemowy, czy to transfer jednorazowy. Sumując: w ubiegłym roku z udziałów w podatku PIT gmina miała 6.839 tys. zł, a prognoza na rok bieżący to 5.813 tys. zł. Z uwagi na fakt, że nie wystąpiły żadne lokalne uwarunkowania, które powodowałyby spadek udziałów w podatku dochodowym od osób fizycznych, to odpowiedź jest oczywista.

Prognozowane przez ministra obniżenie dochodów zostało częściowo zrekompensowane  przez subwencję uzupełniającą, to znaczy, że ministerstwo widzi problem. Czy prowadzicie z nim jakiś dialog, aby wiedzieć, czego należy spodziewać się w przyszłości?
Nasza gmina należy do Związku Gmin Wiejskich RP i jestem w stałym kontakcie z zarządem związku. ZGW RP stale monitoruje sytuację takich gmin jak nasza oraz w naszym imieniu prowadzi rozmowy z ministrem finansów. Z tego co wiem, rozmowy toczą się głównie z ministrem Skuzą, który jest nastawiony merytorycznie i życzliwie do samorządów. Ale dzisiaj trudno określić, jaki skutek dadzą te rozmowy. Osobiście uważam, że skoro obecnie modyfikuje się niektóre regulacje Polskiego Ładu, powinno się też tą drogą dokonać urealnienia dochodów gmin poprzez zwiększenie udziału procentowego w podatku PIT. Skoro mówiło się, a słyszałem to bardzo wyraźnie z ust przedstawicieli rządu, że gminy nie stracą na Polskim Ładzie, to udziały w podatku powinny zostać skorygowane tak, aby rzeczywistość zgadzała się z obietnicami. To byłoby rozwiązanie systemowe pozwalające nam planować dochody gminy w dłuższej perspektywie. Gorsze rozwiązanie polegałoby na zwiększeniu subwencji, ale wtedy nie mamy żadnej gwarancji co do pewności i wysokości tego dochodu.

Dotychczas gmina sobie bardzo dobrze radziła – uchwalony na ten rok deficyt w wysokości 6 mln zł zamierzacie pokryć z nadwyżki wypracowanej w latach ubiegłych oraz niewykorzystanych środków w 2021 roku. Jeśli wydacie te zasoby w tym roku, co będzie w przyszłości?
Staramy się rozważnie zarządzać finansami, nie czyścić budżetu do zera, stąd z lat ubiegłych mamy nadwyżkę. Gospodarowaliśmy tak, aby maksymalizować dochody bieżące, zaś wydatki bieżące utrzymywać na rozsądnym poziomie. Zaoszczędzone w ten sposób środki przeznaczaliśmy na zadania inwestycyjne. Jednak teraz nadwyżka operacyjna skurczy się nam znacząco. Mimo problemów z podatkiem dochodowym nasza sytuacja nie jest dramatyczna. Byłbym nieuczciwy, gdybym tak twierdził. Nadwyżkę nadal mamy, w przeszłości zrealizowaliśmy większość zadań inwestycyjnych ważnych dla ludzi – gmina jest w 100 proc. zwodociągowana, w 55 proc. skanalizowana, mamy wyremontowane drogi, zbudowaliśmy infrastrukturę oświatową i sportową. Oczywiście, istnieje problem wydatków bieżących, które rosną z powodu inflacji oraz presji płacowej. Podniesienie płacy minimalnej w sektorze budżetowym wywołuje większe konsekwencje finansowe niż w przedsiębiorstwach prywatnych, bo my wraz z podstawą musimy proporcjonalnie zwiększać dodatki stażowe, trzynastki itd. Najbardziej boleśnie odczuwamy to w oświacie, na którą przeznaczamy coraz większe środki spoza subwencji oświatowej. Podobnie jak w wielu gminach ta subwencja, której wysokość związana jest z liczbą uczniów, realnie maleje. Proszę sobie wyobrazić, że planowane są podwyżki dla nauczycieli i pracowników oświaty, a póki co u mnie standard A, czyli subwencja liczona na jednego ucznia, w tym roku wzrośnie tylko o 0,81 proc.! To istota problemu, z którym borykają się wszystkie gminy. Minister Czarnek twierdzi, że rząd ma środki na pełne pokrycie podwyżek i ja oczekuję, że takie środki zostaną nam przekazane. Niemniej jednak uważam, że najwłaściwszym rozwiązaniem byłoby, aby to rząd zabezpieczał pieniądze na wynagrodzenia dla nauczycieli i wypłacał im pensje. Tak to jest rozwiązane w wielu krajach europejskich. Problem samorządów zostałby rozwiązany, bo wtedy ten, kto decyduje o wynagrodzeniach, równocześnie jest płatnikiem.

Jest to podejście racjonalne, ale pan wie, że ma ono wśród samorządowców wielu przeciwników…
Ale takie rozwiązanie byłoby właściwe.

Wrócę do kwestii planowania finansowego. Macie nadwyżkę operacyjną, póki co jesteście w stanie wygospodarować środki na inwestycje, ale w sytuacji, kiedy potrzebne będą środki na finansowanie udziałów własnych w projektach UE? Czy w budżecie one się znajdą?
Wierzę, że poradzimy sobie z wykorzystaniem środków europejskich, tak jak radzimy sobie ze środkami na wspófinansowanie zadania realizowanego w ramach Polskiego Ładu. Myślę, że warto z uznaniem powiedzieć o Programie Inwestycji Strategicznych, z którego na rozbudowę oczyszczalni ścieków dostaliśmy dużą kwotę, bo 9,5 mln zł. Z tego co wiem, inne gminy także dostały otrzymały tego źródła znaczące środki na zadania inwestycyjne. To cieszy. Ale z pewnością ważniejsze będzie zwiększenie udziału samorządów w PIT, bo to pozwoli nam ze spokojem planować rozwój naszych gmin w dłuższej perspektywie.

Wspomniał pan, że gmina Osiecznica problem dróg ma rozwiązany. Ale w województwie dolnośląskim nie wygląda to dobrze. Ostatnio z powodu wypadku na autostradzie musiałem zjechać z A4 na Złotoryję, Lwówek i Nowogrodziec, a kiedy wracałem z zagranicy, z powodu innego zdarzenia przed Wrocławiem zjechałem za Legnicą w kierunki Środy Śląskiej i muszę powiedzieć, że drogi są w katastrofalnym stanie. Dlaczego tak się dzieje?
Mogę mówić o tym, co dzieje się u mnie. Przez gminę Osiecznica przebiegają dwie autostrady, z których A18 jest w przebudowie, a A4 ma być rozbudowana. Drogi wojewódzkie też są w dobrym stanie. Natomiast jeśli chodzi o gminne, to od wielu lat realizujemy program „Utwardzona droga do każdego mieszkańca” i  drogi pozostające w naszym zarządzie są w bardzo dobrym stanie. To rezultat konsekwentnego działania, dlatego nawet do najmniejszej wsi, czyli do Luboszowa, gdzie mieszkają jedynie dwie osoby, mamy – jak do wszystkich miejscowości – drogę asfaltową.

Osiecznica leży w pięknym miejscu pośrodku Borów Dolnośląskich, czy to położenie oraz bliskość granicy z Niemcami niosą jakieś szanse na rozwój i poprawę finansów gminy?
Mamy wiele atrakcji, oprócz borów jest rzeka Kwisa, zamek w Kliczkowie, atrakcyjne tereny rekreacyjne. To pozwala mieć nadzieję na rozwój funkcji turystycznej i agroturystycznej w gminie. W tym celu organizujemy wiele imprez, aby nasza oferta była coraz bardziej atrakcyjna. Ale turystyka nigdy nie stanowiła i raczej nie będzie miała podstawowego znaczenia dla budżetu gminy. To mówimy sobie bardzo jasno. Podstawowym źródłem dochodów są dochody podatkowe. Mamy kilku dużych podatników, m.in. jednostka wojskowa czy kopalnia piasków szklarskich. Od tego roku, dzięki uporowi gminy, posłów, a także organizacji samorządowych, w tym Związku Gmin Wiejskich RP, zmieniona została ustawa o podatkach i opłatach lokalnych w zakresie opodatkowania gruntów wchodzących w skład infrastruktury kolejowej. Dzięki temu w bieżącym roku wpływy podatkowe gminy będą większe o ponad 700 tys. zł. Mając na względzie te uwarunkowania patrzę na finanse gminy ze spokojem i wierzę, że jeśli zostanie zwiększony udział samorządów w podatku PIT, to będziemy sobie radzić. Niewątpliwie do stabilizacji dochodów przyczyniłoby się również wprowadzenie subwencji ekologicznej, o której mówi się od wielu lat. Dla gmina takich jak nasza, czyli objętych w całości obszarem Natura 2000, jest to bardzo istotne z uwagi na ograniczone możliwości rozwoju gospodarczego.