Samorządowe Forum

Siła kobiet w samorządzie

Czy kobiece spojrzenie może zmienić samorządy? O sile kobiet w polityce lokalnej, ich sukcesach, ale i barierach, które wciąż utrudniają im drogę do najważniejszych stanowisk porozmawiamy podczas pierwszego dnia XXIII Samorządowego Forum Kapitału i Finansów.

Dane pokazują jasno: choć wyborcy coraz chętniej głosują na kandydatki, panie nadal stanowią mniejszość w sejmikach, radach gmin czy powiatów, a już szczególnie na stanowiskach wykonawczych. Przed nami długa droga do równowagi płci w samorządach i właśnie o tym chcemy rozmawiać z zaproszonymi przedstawicielkami lokalnych władz. 

Liczby nie kłamią

Jak wynika z raportu Instytutu Spraw Publicznych, kobiety stanowią mniej niż 20 proc. wszystkich włodarzy. Wprawdzie odsetek kandydatek w wyborach na wójta, burmistrza czy prezydenta w ostatnich 14 latach wzrósł, jednak zmiany są symboliczne. W przypadku wójtów to wzrost o 7,9 p. proc., burmistrzów – o 7,8 p. proc., a w miastach prezydenckich – zaledwie o 5 p. proc.

Podobnie wygląda sytuacja po wyborach. W niektórych województwach udział kobiet wśród włodarzy ledwo przekracza 10 proc. Tak jest na Podlasiu (10,2 proc.), w Małopolsce (12,1 proc.) i w Świętokrzyskiem (12,7 proc.). Nieco lepiej jest w województwie mazowieckim (19,1 proc.) czy pomorskim (19,5 proc.), ale i tam brakuje sporo do parytetu. Wyjątkiem pozostaje woj. lubuskie, gdzie kobiety obsadziły ponad jedną czwartą stanowisk wykonawczych.

Optymistyczniej wyglądają dane dotyczące sejmików wojewódzkich – od 2010 roku liczba kandydatek rośnie systematycznie, a w 2024 roku wyniosła 46,8 proc. To niemal połowa wszystkich startujących. Źródłem tej zmiany był wprowadzony w 2011 roku mechanizm kwotowy, który wymagał, aby co najmniej 35 proc. kandydatów na listach stanowiła płeć niedoreprezentowana. Kobiety zdobyły w wyniku tych zmian 39 proc. głosów – o 12,8 p. proc. więcej niż w 2010. To dowód, że społeczeństwo powoli przełamuje stereotypy dotyczące „męskiej polityki”, a główną barierą pozostają decyzje partyjnych decydentów.

Podobny obraz rysuje się na poziomie powiatów. W 2024 roku udział kobiet na listach nie wzrósł znacząco, ale liczba wybranych radnych już tak. Kobiety stanowią 28,2 proc. rad powiatów – o 4,4 p. proc. więcej niż w poprzednich wyborach. Warto przy tym zauważyć, że wyborcy chętnie głosowali na kandydatki, zdobyły one 36 proc. głosów.

Wzrost liczby kobiet w radach gmin, zwłaszcza w mniejszych gminach (poniżej 20 tys. mieszkańców), jest wolniejszy. W ostatnich 14 latach ich udział wzrósł o mniej niż 10 p. proc. W gminach powyżej 20 tys. mieszkańców mechanizm kwotowy przyczynił się do wzrostu liczby kandydatek o 14,5 p. proc., podczas gdy w mniejszych gminach wzrost wyniósł jedynie 6,8 p. proc.

W gminach poniżej 20 tys. mieszkańców kobiety miały wyższy udział wśród wybranych radnych niż w większych gminach, co wynika z ordynacji większościowej. W tych gminach każdy komitet zazwyczaj wystawia jednego kandydata, co zwiększa widoczność kandydatów i szanse kobiet na wybór. Gdyby w małych gminach wprowadzono dodatkowe mechanizmy wyrównywania szans, udział kobiet w radach mógłby jeszcze bardziej wzrosnąć. W 2024 roku najwięcej kobiet w radach dużych gmin znalazło się w woj. mazowieckim (38 proc.) i zachodniopomorskim (37,3 proc.). W żadnym regionie nie przekroczono jednak progu 40 proc.
 

Hejt, stereotypy i syndrom oszustki

Dlaczego, mimo rosnącego poparcia społecznego, udział kobiet w samorządach jest wciąż tak niski? Raport Instytutu Spraw Publicznych nie pozostawia złudzeń – droga pań do lokalnej polityki nadal jest usiana przeszkodami. Autorzy badania wskazują na kilka głównych barier, które sprawiają, że kobiety pozostają w mniejszości na stanowiskach, gdzie podejmuje się najważniejsze decyzje. Najbardziej dotkliwa przeszkoda to brak mechanizmów wyrównujących szanse w wyborach na wójta, burmistrza czy prezydenta miasta. W przeciwieństwie do wyborów proporcjonalnych, gdzie obowiązują kwoty płci, tutaj kobiety startują bez dodatkowego wsparcia systemowego.

Niestety, kobiety w polityce lokalnej coraz częściej doświadczają ataków personalnych. Hejt w mediach społecznościowych, nagonki trolli, krytyka stroju czy życia rodzinnego – to ich codzienność. Nie chodzi o spór polityczny, ale o uderzanie w ich wiarygodność i poczucie własnej wartości.

Kandydatki, szczególnie startujące z własnych komitetów, często zostają same, bez zaplecza partyjnego, bez pieniędzy, bez sztabu doradców. Brak organizacyjnego wsparcia oznacza, że muszą finansować kampanię z własnej kieszeni i podejmować ryzyko, które dla wielu staje się barierą nie do pokonania.

Jak się również okazuje, stereotypy są wciąż silniejsze niż fakty. „Kobieta jest za miękka”, „kobieta nie nadaje się na lidera” – takie opinie wciąż krążą po kuluarach lokalnej polityki. Kandydatki są częściej oceniane przez pryzmat wyglądu niż kompetencji. Kolor sukienki czy paznokci staje się pretekstem do krytyki, a osiągnięcia schodzą na drugi plan. To nie tylko zniechęca kobiety do startu, ale i sprawia, że same zaczynają wątpić w swoje możliwości.

Raport pokazuje, że przez to częściej niż mężczyźni poddają się wewnętrznym wątpliwościom. Nawet z doświadczeniem i zapleczem czują, że muszą udowadniać swoją wartość bardziej niż koledzy. Z jednej strony nakładają na siebie wysokie wymagania, z drugiej słyszą, że nie pasują do roli liderki. To powoduje, że nawet jeśli osiągną sukces, często towarzyszy im syndrom oszustki.

Kandydatki często muszą godzić intensywną kampanię z rolą matek i opiekunek. Społeczny stereotyp „złej matki” lub „niezaangażowanej w dom” sprawia, że spotykają się z krytyką, której mężczyźni nie doświadczają.

Wreszcie – system. Brak kwot w wyborach na stanowiska wykonawcze, zasada kadencyjności i dominacja mężczyzn w lokalnych strukturach partyjnych ograniczają możliwości awansu kobiet. Do tego dochodzi słaba widoczność w mediach – to mężczyźni są częściej przedstawiani jako naturalni liderzy, podczas gdy osiągnięcia kobiet schodzą na margines relacji.
 

Zapraszamy na panel

Instytut Spraw Publicznych apeluje o wprowadzenie tzw. suwaka, czyli obowiązkowej naprzemienności kobiet i mężczyzn na listach. Wskazuje też na potrzebę kampanii profrekwencyjnych, działań przeciwko przemocy i hejtowi, a także tworzenia sieci wsparcia dla liderek samorządowych. Ale przepisy to nie wszystko. Równie istotne są zmiany kulturowe i społeczne.

Debata o sile kobiet w samorządzie, ma służyć właśnie temu – uświadomieniu, że mimo rosnących liczb, Polska lokalna polityka wciąż nie jest równościowa. Dyskusje, wymiana doświadczeń i wskazywanie barier pozostają potrzebne, bo bez nich zmiana będzie postępować zbyt wolno. Pytanie nie brzmi już, czy kobiety chcą i potrafią być obecne w samorządach. Chodzi o to, jak stworzyć im warunki, aby mogły robić to na równych zasadach.
 


XXIII Samorządowe Forum Kapitału i Finansów to największa i najlepiej rozpoznawalna konferencja samorządowa w Polsce, od lat gromadząca liderów JST, administracji publicznej, instytucji finansowych oraz firm wspierających rozwój lokalny. Uczestnikami są m.in. prezydenci, burmistrzowie, marszałkowie, starostowie, skarbnicy, sekretarze, radni, eksperci branżowi i przedstawiciele nauki. To przestrzeń wymiany doświadczeń i rozmów o tym, jak skutecznie reagować na aktualne wyzwania samorządów – od zarządzania środkami publicznymi i finansowania projektów, po transformację energetyczną, rozwój mobilności, gospodarkę komunalną, audyt oraz nowoczesne podejście do mieszkalnictwa i oświaty. Forum dostarcza praktycznych rozwiązań, prezentuje innowacje i wspiera rozwój kompetencji.

Więcej informacji, rejestracja i szczegółowy program: https://www.samorzadoweforum.pl/.

Ta strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny.

Zgoda na wszystkie
Zgoda na wybrane