Rozmowy Wspólnoty

Samorządowcy pracują pod presją pomówień i publicznych oskarżeń

Moje sprawy nie mają żadnego wpływu na działalność związku i moją w nim obecność. Zresztą podczas Zgromadzenia Ogólnego poświęciliśmy im sporo uwagi, bo w przeszłości wielu innych kolegów i koleżanek było oskarżanych, a później oczyszczanych z zarzutów. Oskarżenia rzucano na nich publicznie, ale tego, że zostali oczyszczeni, nikt już nie pamiętał i nikt ich nie przepraszał. Pracujemy w środowisku narażonym na ryzyko pomówień – mówi Jacek Sutryk, prezes Związku Miast Polskich, prezydent Wrocławia.

Jak ocenia pan dziś kondycję Związku Miast Polskich oraz jego wpływ na politykę państwa wobec samorządu?

Związek Miast Polskich to silna i stale rozwijająca się organizacja. Mówiłem o tym na Zgromadzeniu Ogólnym, składając sprawozdanie z działalności zarządu za ubiegły rok. Reprezentujemy niemal 400 miast, czyli około 80 proc. mieszkańców terenów miejskich w kraju. Można więc powiedzieć, że jesteśmy największą organizacją rzeczniczą, która każdego dnia zabiega o sprawy mieszkańców. Staramy się wpływać na kształt nowo uchwalanych przepisów w taki sposób, aby realnie poprawiały jakość życia społeczności, dla których pracujemy. To jest dla nas najważniejsze.
Dla mnie osobiście kluczowe jest także to, że potrafimy działać wspólnie mimo różnic politycznych. Każdy z nas ma swoje poglądy, ale w sprawach najważniejszych dla naszych mieszkańców mówimy jednym głosem. Proszę też pamiętać, że jesteśmy organizacją egalitarną – reprezentujemy miasta duże, średnie i małe.
 

Do związku należy niemal 400 miast, jednak to wciąż mniej niż połowa wszystkich miast w Polsce.

To prawda, ale reprezentujemy największe ośrodki, a jednocześnie współpracujemy z innymi organizacjami samorządowymi. To zróżnicowanie jest wartością, często właśnie z niego rodzą się piękne i mądre pomysły i rozwiązania dla samorządu. Każda organizacja rozwija swoją bazę członkowską. My jesteśmy z naszej bardzo zadowoleni. Dziś, podczas posiedzenia zarządu, przyjęliśmy do naszego związku nowe miasto (chodzi o Janów położony w województwie śląskim – przyp. red.). To dowód, że nasza oferta jest potrzebna.

Najważniejsze jednak jest to, aby organizacje samorządowe oraz samorządy ze sobą rozmawiały. Forma komunikacji ma drugorzędne znaczenie, natomiast ważne jest, aby z tych rozmów wynikały konkretne, dobre rozwiązania, które możemy wnosić do Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.
 

Tym niemniej czasem pojawiają się zarzuty, że związek reprezentuje głównie potrzeby dużych miast, co często pozostaje w konflikcie z interesami miast mniejszych.

Uważam, że wszyscy mamy te same problemy, różni nas jedynie ich skala oraz możliwości reagowania. Oczywiście, inne są możliwości radzenia sobie z nimi. Inaczej wygląda perspektywa milionowej metropolii, a inaczej małego miasta. Natomiast w codziennej pracy związku nie widzę sytuacji, w których działamy kosztem mniejszych ośrodków. Bardzo tego pilnujemy.

Różnice interesów oczywiście istnieją, ale nie tylko wewnątrz naszego związku. Są też napięcia pomiędzy korporacjami samorządowymi, na przykład w kwestii granic administracyjnych gmin. To bardzo trudne tematy, wymagające dyskusji i uwzględnienia interesu publicznego. Naszym zadaniem jest wypracowywanie wspólnych, dobrych rozwiązań.
 

Obecny rok jest ważny dla związku, bowiem przypada właśnie 35-lecie jego restytucji. Co udało się wam osiągnąć w tym czasie i szczególnie w ostatnim okresie?

To rzeczywiście rok jubileuszowy, ale nie dotyczy to tylko związku. Ten okres był ważny dla całej Polski. Odbudowa samorządu po 1989 roku realnie zmieniła Polskę i lokalne społeczności. Odtworzony system samorządnych gmin, a później także powiatów i województw, okazał się skuteczny i pozwolił na rozwiązanie wielu problemów gospodarczych i społecznych Polski.

Oczywiście nadal istnieją wyzwania, dlatego samorządowcy oczekują lepszego prawa. Rolą związku jest wspieranie legislatorów w jego tworzeniu, dla dobra mieszkańców.

Przekazaliśmy rządowi pakiet zmian deregulacyjnych, które mają przywrócić status quo ante, ograniczyć centralizację i wzmocnić samorządność. To nie były nasze pierwsze propozycje – pracujemy nad kolejnymi.
 

No właśnie, jak układa się wam współpraca z rządem?

Rząd jest dziś partnerem samorządu nie tylko deklaratywnie, ale także praktycznie. Jednocześnie złożoność koalicji sprawia, że proces decyzyjny bywa trudny oraz wolniejszy.

Partnerzy tworzący koalicję rządową mają różne punkty widzenia na wiele spraw. To utrudnia pracę nad naszymi postulatami. My samorządowcy jednak jesteśmy cierpliwi – to jest wpisane w charakter naszej pracy.
 

Przejdźmy do konkretów. Co dziś jest najważniejszym polem w dyskusjach z rządem?

Najważniejsze wyzwanie to edukacja i większa elastyczność w zarządzaniu szkołami. Trudno zrozumieć, skąd bierze się ten upór po stronie rządu w blokowaniu gmin, gdy chodzi o ustalanie sieci szkół. Przecież samorząd ma te sprawy rozpoznane i trudno wyobrazić sobie, aby samorządowcy działali przeciwko mieszkańcom. Problem ten często sprowadzany jest jedynie do kwestii finansowej. Oczywiście, pieniądze są ważne, ale chodzi przede wszystkim o ich efektywne wykorzystanie.

Inną kwestią są sprawy ustrojowe, na przykład dwukadencyjność, wokół której toczy się niezrozumiały spór. Można być zwolennikiem lub przeciwnikiem tego rozwiązania, ale sam spór ma znaczenie drugorzędne. Rozwiązanie to, wprowadzone przez poprzedni rząd, jest po prostu niekonstytucyjne, bo ogranicza obywatelom bierne prawo wyborcze.

Niezwykle ważna jest też kwestia stabilizacji finansowej samorządów. Zerwanie z uznaniowością polityczną dokonało się w nowej ustawie…
 

…jest tylko pytanie, na ile zapewniła ona adekwatność dochodów do zadań?

Jesteśmy na etapie ewaluacji tej ustawy, w dużej mierze odpowiedziała na nasze oczekiwania, jednak życie pokazało, że zostały w niej popełnione pewne błędy. W dyskusji nad tą ustawą chcemy być dla rządu partnerem, który proponuje rozwiązania, a nie jest postrzegany jako przeciwnik. Nie ma rozwoju Polski bez rozwoju samorządu – i odwrotnie. W agendzie spraw podstawowych oprócz problemów krajowych są też sprawy związane z pomysłami Komisji Europejskiej na centralizację Funduszu Spójności. My jesteśmy za decentralizacją, za regionalnym prowadzeniem tych spraw.
 

Będzie wam trudniej, bo odchodzi dyrektor Biura ZMP Andrzej Porawski, filar związku, który był wszędzie, był zawsze, był w każdym ważnym miejscu, no i oczywiście jest żywą pamięcią Związku Miast Polskich.

To ogromna strata. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale to tylko częściowa prawda. Na szczęście Andrzej pozostaje ekspertem i nadal będzie wspierał związek. To osoba o ogromnym autorytecie, wiedzy i wrażliwości – symbol związku. Jego wkład w rozwój organizacji jest nie do przecenienia.
 

W tej rozmowie musimy też dotknąć pana osobistej sytuacji. Mierzy się pan z zarzutami, które mogą położyć się cieniem także na wizerunku związku. Jak widzi pan perspektywę swego funkcjonowania?

Moje sprawy nie mają żadnego wpływu na działalność związku i moją w nim obecność. Zresztą podczas dzisiejszego Zgromadzenia Ogólnego poświęciliśmy tym sprawom sporo uwagi, bo w przeszłości wielu innych kolegów i koleżanek było oskarżanych, a później oczyszczanych z zarzutów. Oskarżenia rzucano na nich publicznie, ale tego, że zostali oczyszczeni, nikt już nie pamiętał i nikt ich nie przepraszał. Pracujemy w środowisku narażonym na ryzyko pomówień, dlatego oczekujemy elementarnej uczciwości.

W moim przypadku także pojawiały się absurdalne zarzuty. W kampanii referendalnej jeden z posłów Konfederacji postawił mi zarzuty korupcyjne. Kiedy zareagowałem na to prawnie, wycofał się i przeprosił. Nie mam z tego powodu satysfakcji, ale uważam, że pora skończyć z tolerowaniem takich ataków. Nawet jeśli postępowania sądowe trwają wiele lat i nie jest to komfortowa sytuacja. Dla mnie najważniejsze jest zaufanie mieszkańców, cieszę się, kiedy czuję ich wsparcie, bo to daje mi energię do pracy na rzecz miasta.
 

Jakie widzi Pan najważniejsze zadania na kolejne lata funkcjonowania związku?

Chciałbym, aby udało się nam zrealizować kluczowe postulaty przedstawione rządowi. Najważniejsze to: stabilizacja finansowa samorządów, dobre i przewidywalne prawo oraz lepsze warunki dla przyszłych włodarzy. Musimy pamiętać, że dla wielu aktualnych burmistrzów i prezydentów to ostatnia kadencja. Bez ustabilizowania finansów samorządu sytuacja zarówno samorządów, jak i państwa może być naprawdę trudna i mogą powtarzać się kryzysy.
 

Oczekiwanie stabilizacji może być zawodne w sytuacji, kiedy w ostatnich trzech latach wydatki państwa w jednej trzeciej finansowane są z deficytu.

To prawda, niemniej jednak musimy pamiętać, że siła państwa jest funkcją stabilności i kondycji samorządu. Jeżeli samorząd będzie chybotliwy, jeżeli nie będzie miał ugruntowanych, mocnych podstaw finansowych, jeżeli nie będzie dobrego prawa, to będzie to realnie osłabiać państwo polskie. Dlatego potrzebna jest nowa umowa społeczna między rządem a samorządem, czyli jasny podział kompetencji i odpowiedzialności, także finansowej. Samorząd nie uchyla się od odpowiedzialności. Mamy swoje dochody, wiemy, za co odpowiadamy, wiemy, co mamy finansować, ale są też sprawy, za które odpowiada państwo i państwo musi się z tych obowiązków wywiązywać.

Ta strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny.

Zgoda na wszystkie
Zgoda na wybrane