W samorządach

RFIL wciąż dla wybranych

Trzecia transza środków z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych przypadła w zdecydowanej większości samorządom wywodzącym się z PiS - wynika z badania dla Fundacji Batorego.

Podział środków III transzy RFIL w przeliczeniu na głowę mieszkańca powiela wzór występujący w przypadku II transzy - wynika z badania przeprowadzonego przez prof. Pawła Swianiewicza i dr. Jarosława Flisa. W większych gminach różnica pomiędzy tymi, w których burmistrz jest przedstawicielem partii rządzącej, a tymi rządzonymi przez przedstawicieli opozycji nie uległa zmianie – nadal przeciętna gmina, gdzie władza jest z PiS, otrzymuje ponad dziesięciokrotnie większe dotacje. W mniejszych gminach w miejsce, stwierdzonego przy rozdziale drugiej transzy RFIL, sześciokrotnego przechyłu na rzecz własnej partii tym razem jest już przechył „tylko” trzykrotny.

Z osobnej analizy przydziałów w II i III transzy wynika, że nieomal wszystkie gminy rządzone przez władzę z PiS zostały dofinansowane, zaś połowa z nich dwukrotnie. Natomiast gminy z włodarzami z partii opozycyjnych w wyraźnej większości przypadków zostały pominięte w obu transzach. Wzór ten jest nieomal identyczny w przypadku mniejszych i większych gmin (do i powyżej 24 tys. mieszkańców).

Tak drastyczne zróżnicowanie dofinansowania w zależności od przynależności władz gminy nie wynika z aktywności w zgłaszaniu wniosków. Wręcz przeciwnie. „Można się zastanawiać, dlaczego samorządy z włodarzami opozycyjnymi w ogóle podejmują trud składania wniosków, jeśli szanse powodzenia są tak marginalne – kilkukrotnie mniejsze niż w przypadku sąsiednich gmin, różniących się jedynie przynależnością partyjną włodarza” - piszą badacze. I podsumowują: „Analiza III transzy RFIL nie nastraja optymistycznie. Najwyraźniej publiczna krytyka, także ze strony organizacji samorządowych, nie zmieniła reguł podziału środków. Reguły te nie okazały się zatem wypadkiem przy pracy czy przejawem nadgorliwości administracji wojewódzkiej, rekomendującej wnioski do dofinansowania. Są świadomą i celową polityką rządu. (...) Nie sposób traktować takiej polityki jako przełamywania podziałów – to bez wątpienia wciąż większe ich pogłębianie. Uprzywilejowane z tego powodu samorządy obejmują mniej niż jedną dziesiątą kraju. Pozostałe dziewięć dziesiątych Polski może liczyć na niewielkie fundusze rządowe zapewne tylko dlatego, że przy tak skromnym stanie posiadania obozu rządzącego we władzach samorządowych nie sposób całkowicie pominąć tych, którzy są zwycięskimi konkurentami tego obozu na poziomie lokalnym.”

fot. Pixabay