W samorządach

Przetargi grozy

Drożyzna nie ustępuje. Projekcja inflacji opublikowana przez NBP wskazuje, że w 2022 r. stopa wzrostu wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych sięgnie 10,8 proc. Jak radzą sobie samorządy, które muszą dziś realizować kontrakty zawarte w innej rzeczywistości rynkowej? Czy mogą ratować się klauzulą waloryzacyjną?

Prawo zamówień publicznych dopuszcza możliwość zmiany postanowień zawartych w umowie. Jednak nie można dokonywać jej w dowolny sposób tak, jak ma to miejsce w obrocie pomiędzy dwoma prywatnymi podmiotami. Zgodnie z art. 455 prawa zamówień publicznych, dopuszczalna jest zmiana umowy bez przeprowadzenia nowego postępowania o udzielenie zamówienia:
– niezależnie od wartości tej zmiany, o ile została przewidziana w ogłoszeniu o zamówieniu lub dokumentach zamówienia w postaci jasnych, precyzyjnych i jednoznacznych postanowień umownych, które mogą obejmować postanowienia dotyczące zasad wprowadzania zmian wysokości ceny,
– gdy nowy wykonawca ma zastąpić dotychczasowego,
– jeżeli dotyczy realizacji przez dotychczasowego wykonawcę dodatkowych dostaw, usług lub robót budowlanych, a w przypadku zamówień w dziedzinach obronności i bezpieczeństwa – usług lub robót budowlanych, których nie uwzględniono w zamówieniu podstawowym, o ile stały się one niezbędne,
– jeżeli konieczność zmiany umowy spowodowana jest okolicznościami, których zamawiający, działając z należytą starannością, nie mógł przewidzieć, o ile zmiana nie modyfikuje ogólnego charakteru umowy, a wzrost ceny spowodowany każdą kolejną zmianą nie przekracza 50 proc. wartości pierwotnej umowy.

Klauzula ratunkowa

Zanim jednak zamawiający zdecyduje się sięgnąć po tak drastyczne kroki, warto przeanalizować sytuację i zastanowić się, czy nie lepiej skorzystać z tzw. klauzuli waloryzacyjnej. Jej głównym celem jest utrzymywanie stanu równowagi ekonomicznej między stronami umowy o zamówienie publiczne, zachwianego przez określone zdarzenia, które zaszły w trakcie jej wykonywania. Klauzula waloryzacyjna ma za zadanie utrzymanie w racjonalnych granicach wynagrodzenia wykonawcy w przypadku zmian cen materiałów lub kosztów związanych z realizacją kontraktu publicznego. Mechanizm ten działa w zależności od okoliczności (wzrostu lub spadku cen lub kosztów) i dotyczy zarówno podwyższenia, jak i obniżenia wynagrodzenia.
Klauzule waloryzacyjne zyskują na znaczeniu właśnie podczas aktualnej sytuacji gospodarczej, w sytuacji znacznego wzrostu cen materiałów i robót budowlanych, braków kadrowych, trudności w dostępie do sprzętu czy realizacji usług transportowych.

Treść i zastosowanie

Zgodnie z art. 439 ust. 1 prawa zamówień publicznych umowa, której przedmiotem są roboty budowlane lub usługi, zawarta na dłużej niż 12 miesięcy, musi zawierać postanowienia dotyczące zasad wprowadzania zmian wysokości wynagrodzenia należnego wykonawcy w przypadku zmiany ceny materiałów lub kosztów związanych z realizacją zamówienia. W umowie powinny zostać określone:
– poziom zmiany ceny materiałów lub kosztów, uprawniający strony umowy do żądania zmiany wynagrodzenia oraz początkowy termin ustalenia zmiany wynagrodzenia,
– sposób ustalania zmiany wynagrodzenia,
– sposób określenia wpływu zmiany ceny materiałów lub kosztów na koszt wykonania zamówienia oraz określenie okresów, w których może następować zmiana wynagrodzenia wykonawcy,
– maksymalna wartość zmiany wynagrodzenia, jaką dopuszcza zamawiający w efekcie zastosowania postanowień o zasadach wprowadzania zmian wysokości wynagrodzenia.

Jak wynika z treści przytoczonego przepisu, zamawiający zobowiązany jest zamieścić w umowie klauzulę waloryzacyjną w przypadku kontraktów zawieranych na dłużej niż 12 miesięcy. Obowiązku tego nie ma w przypadku krótszych umów.
Mechanizm stosowania klauzuli zależy w znaczącej mierze od tego, jak zostało to określone w umowie. Z jednej strony stosowana może być ona automatycznie w przypadku spełnienia ustawowych przesłanek – wykonawca nie będzie zobligowany do dokonywania dodatkowych czynności. Z drugiej strony umowa może przewidywać wprowadzenie zmian wynagrodzenia dopiero po zaistnieniu ustawowych przesłanek i przedstawieniu przez jedną ze stron takiego żądania.


Konrad Fijołek, prezydent Rzeszowa,
Jest dwa razy drożej

W zasadzie we wszystkich przetargach, które teraz rozstrzygamy, oferty są wyższe od szacunków. Niedawno otworzyłem przetarg na budowę hali przy I LO w Rzeszowie –kosztorys opiewał na 5 mln zł, a oferta, którą wybraliśmy, wynosiła 12 mln zł. Podobnie w przypadku przetargu na drogę łączącą z autostradą, który prowadzimy wspólnie z powiatem – szacunkowe koszty to 16 mln zł, a oferta – 32 mln zł. Szukamy środków, żeby sprostać tym wydatkom, bo zdajemy sobie sprawę, że inflacja i rosnące stopy procentowe sprawią niebawem, że oferty będą trzykrotnie wyższe niż szacunki. To bardzo trudny czas do przewidywania inwestycji. Kosztorys przygotowywany jest na mniej więcej dwa lata przed rozstrzygnięciem przetargu, a to w tej chwili przepaść. Kończy się to rezygnacją bądź odłożeniem części zaplanowanych inwestycji i pozostawieniem w budżecie jedynie tych rozpoczętych. Są pewne furtki do negocjacji wartości kontraktów, ale mimo to przydałaby się większa elastyczność prawna dla tych, którzy rozstrzygają przetargi na zamówienia publiczne. Bo procesu inwestycyjnego przyspieszyć się nie da.

Gustaw Marek Brzezin, marszałek woj. warmińsko-mazurskiego
Podobne problemy mieliśmy w 2004 roku

Rzeczywistość przedprzetargowa, kosztorysowa, była inna niż to, co stało się później. W mojej ponad 30-letniej karierze samorządowej obserwuję podobny przypadek drugi raz – wcześniej problemy były około 2004 roku, gdy na rynkach światowych bardzo mocno wzrosły ceny stali.
Dziś trudno nadążyć za zmianami prawa zamówień publicznych, także w wydaniu unijnym. Dlatego widzę tu ważną rolę ustawodawcy, który powinien być pomocny w kwestii wskazywania możliwości utrzymania kontraktów w sposób zgodny z prawem. Mam na myśli np. szkolenia czy debaty. No bo przecież, jeżeli w trakcie postępowania nastąpiłby nieuprawniony wzrost zapłaty, to pozostali uczestnicy postępowania, którzy wcześniej odpadli w przetargu, mieliby prawo domagać się odszkodowań.
W województwie warmińsko-mazurskim nie ma w tej chwili inwestycji zagrożonych z powodu wysokiego wzrostu cen. Była jedna, w moim przekonaniu od początku niedoszacowana, na co później nałożyła się sytuacja rynkowa. Dotyczyła jednostki kultury w województwie – wykonawca, z powodu niemożliwości zbilansowania, porzucił inwestycję. Wyłoniliśmy nowego wykonawcę – oczywiście przetarg był już znacznie droższy – i teraz rozpatrujemy zapisy umowne, jak dochodzić odszkodowań.

Marcin Krupa, prezydent Katowic
Wykonawcy ustalają ceny „z górką”

W przypadku zadań, które mieliśmy zaprogramowane i które są w trakcie realizacji, ceny są wyższe o co najmniej 30 procent. A więc, żeby dołożyć do jednego, trzeba zabrać z innego. Dobrym, choć bolesnym, przykładem mogą być zadania z budżetu obywatelskiego, które musimy zrealizować. Gros przedsięwzięć inwestycyjnych wychodzi znacznie drożej niż wskazywałyby zeszłoroczne szacunki. Ale co robić – mieszkańcy wybrali inwestycje, a na nas spoczywa społeczna odpowiedzialność za ich realizację.
Za chwilę ceny będą jeszcze wyższe, bo domyślam się, że wykonawcy, którzy zgłaszają się do przetargów, ustalają ceny „z górką” i ja się im nie dziwię, bo muszą kalkulować dziś, a realizować za rok, dwa lata.


Fot. Pixabay