Prawo

Prasa samorządowa zostaje? Nagły zwrot akcji

Fot. Pixabay

Jeszcze w październiku podczas prezentacji założeń ustawy medialnej minister kultury Marta Cienkowska wśród jej filarów wymieniała zakaz wydawania prasy przez samorządy. Temat od miesięcy był przedmiotem gorącej debaty, a resort wydawał się konsekwentnie stać po stronie wprowadzenia ograniczeń. Tymczasem w opublikowanym 8 grudnia projekcie ustawy taki zapis się nie pojawia, ku zaskoczeniu zarówno zwolenników, jak i przeciwników regulacji.

Minister zdecydowanie zapowiadała ograniczenia w wydawaniu mediów samorządowych, uzasadniając to konkurencją nie do przejścia dla prywatnych redakcji oraz potrzebą wzmocnienia niezależnych mediów lokalnych. W projekcie miał się znaleźć zapis, zgodnie z którym samorządy mogą wydawać wyłącznie biuletyny informacyjne, bez treści publicystycznych i reklam, ze wskazaniem źródła finansowania. Szefowa resortu kultury podkreślała, że prowadzenie działalności prasowej nie należy do zadań JST, a samorządowe periodyki wypierają z rynku media niezależne.

Tę argumentację popierali przedstawiciele mediów oraz organizacje obywatelskie, które wspierały zapowiadane w ustawie zmiany, zauważając, że część samorządowych gazet pełni funkcję promocyjną władz, ogranicza pluralizm i narusza równowagę konkurencyjną lokalnego rynku mediów.

W obecnej wersji projektu przepisy o prasie samorządowej zostały w całości usunięte. Ministerstwo nie wyjaśniło przyczyn zmiany stanowiska. Dokument koncentruje się na innych elementach reformy: stabilnym finansowaniu mediów publicznych z budżetu, wzmocnieniu KRRiT i likwidacji RMN, przejrzystości własności mediów i przeciwdziałaniu koncentracji oraz zasadach dystrybucji reklamy publicznej.

Wydawcy: Patologiczna sytuacja
Na brak zapowiadanych przepisów ostro zareagowały organizacje wydawców prasy. Izba Wydawców Prasy (IWP), Stowarzyszenie Gazet Lokalnych (SGL) i Stowarzyszenie Mediów Lokalnych (SML) wydały wspólne oświadczenie, w którym nie kryją oburzenia. Podkreślają, że z projektu z nieznanych powodów i bez uzasadnienia zniknęły regulacje, które „miały naprawić istniejącą w Polsce patologiczną sytuację”.

Według wydawców, prasa samorządowa nie jest prasą, a najczęściej tubą propagandową lokalnych włodarzy. „Niezależna, profesjonalna prasa lokalna nie ma żadnych szans rywalizować z tytułami finansowanymi z nielimitowanych środków publicznych, przejmującymi dodatkowo także reklamy” – czytamy w oświadczeniu. Jego autorzy zauważają, że wycofanie się z ograniczeń odbywa się w czasie wzmożonej dezinformacji, gdy szczególna rola rzetelnej prasy powinna być wzmacniana, nie osłabiana.

Organizacje zarzucają rządowi brak kompleksowego wsparcia dla mediów lokalnych: nadal nie wprowadzono zerowego VAT na prasę, nie ma mechanizmów wspierających kolportaż, prenumeratę czy ochronę praw twórców wobec platform cyfrowych.

„To działanie świadczy o braku zrozumienia w sprawie. (…) Jest jeszcze czas na wprowadzenie zrównoważonych, zgodnych z europejskimi regulacjami rozwiązań, które zapowiadano jeszcze kilka dni temu – w interesie demokracji i bezpieczeństwa informacyjnego Polski” – apelują Marek Frąckowiak, prezes IWP, Andrzej Andrysiak, prezes SGL oraz Mateusz Orzechowski, wiceprezes SML.

Samorządowcy: Zakaz sprzeczny z prawem
Z drugiej strony sporu znajdują się samorządowcy i organizacje samorządowe, które lobbowały przeciwko zakazowi. Związek Miast Polskich w listopadzie kolejny raz wydał oficjalne stanowisko, w którym zdecydowanie krytykował proponowane regulacje, argumentując, że ograniczenia są sprzeczne zarówno z Konstytucją RP, jak i Europejskim Aktem Wolności Mediów. Według ZMP, akt gwarantuje wszystkim podmiotom – także publicznym – prawo do prowadzenia działalności medialnej, pod warunkiem zachowania przejrzystości i niezależności. Zakaz wydawania prasy nie wynika ani z prawa krajowego, ani unijnego i byłby środkiem nieproporcjonalnym, skoro istnieją znacznie łagodniejsze i skuteczniejsze narzędzia, takie jak standardy przejrzystości czy niezależne rady programowe.

W oświadczeniu ZMP podkreślano, że problemem jest nie prasa lokalna, lecz „upolitycznienie mediów centralnych”, których kierownictwa po każdych wyborach stają się łupem politycznym. Samorządowcy podkreślają również, że w wielu gminach nie istnieją prywatne media, a biuletyny i gazety lokalne są jedynym źródłem informacji o wydarzeniach, inwestycjach, zagrożeniach czy działaniach władz, a zmuszanie samorządów do obowiązkowego wykupywania ogłoszeń w komercyjnych tytułach to „ewidentny skok na publiczne pieniądze”, który przyniósłby nieuzasadnione korzyści prywatnym wydawcom.

Projekt ustawy trafił do konsultacji międzyresortowych i społecznych. Uwagi można zgłaszać do 23 stycznia 2026 r.

Aby zapewnić prawidłowe działanie i wygląd niniejszego serwisu oraz aby go stale ulepszać, stosujemy takie technologie jak pliki cookie oraz usługi firm Adobe oraz Google. Ponieważ cenimy Twoją prywatność, prosimy o zgodę na wykorzystanie tych technologii.

Zgoda na wszystkie
Zgoda na wybrane