W samorządach

Potrzeby ekologiczne nie dla wszystkich?

Fot. Pixabay

Na liście beneficjentów otrzymujących środki z tytułu potrzeb ekologicznych nie powinno być największych miast. To abstrakcyjne, że Warszawa musi mieć rekompensatę z tego tytułu, że ma niewielkie obszary leśne w swoich granicach – mówi Eugeniusz Gołembiewski, wiceprezes Unii Miasteczek Polskich, burmistrz Kowala.

Unia Miasteczek Polskich zwróciła się do Ministerstwa Finansów z postulatem dotyczącym zasad podziału środków z tytułu potrzeb ekologicznych. W piśmie do Hanny Majszczyk, podsekretarz stanu, ocenia, że obecny sposób ich naliczania nie uwzględnia rzeczywistego wpływu obszarów chronionych na sytuację ekonomiczną poszczególnych samorządów.

Ograniczenie czy szansa?
Zdaniem UMP, przy określaniu wysokości środków, obok powierzchni obszarów chronionych, należałoby brać pod uwagę poziom dochodów JST per capita, w tym z PIT, CIT i podatków lokalnych. Pozwoliłoby to ocenić, czy obecność obszarów chronionych rzeczywiście ogranicza rozwój gospodarczy i przekłada się na kondycję finansową danej jednostki. Środków nie powinny otrzymywać samorządy, których dochód per capita przekracza np. 120 proc. średniej krajowej, przy czym dla najmniejszych gmin próg ten mógłby być odpowiednio wyższy.

Eugeniusz Gołembiewski, wiceprezes Unii Miasteczek Polskich, podkreśla, że nie kwestionuje samej idei rekompensowania samorządom ograniczeń wynikających z ochrony przyrody. Jego zdaniem trzeba jednak sprawdzić, czy takie ograniczenia rzeczywiście przekładają się na sytuację gospodarczą i finansową konkretnej gminy. – Przez wiele lat potrzeby ekologiczne uzasadniano tym, że posiadanie obszarów chronionych hamuje rozwój gospodarczy. Jeśli tak, to sprawdźmy, jak jest naprawdę. Mamy dane dostępne w Ministerstwie Finansów, możemy sprawdzić dochody per capita, w tym z PIT i CIT. Na tej podstawie można w miarę precyzyjnie określić, czy rzeczywiście obszar chroniony stanowi utrudnienie dla rozwoju danej gminy – mówi Gołembiewski.

Zwraca przy tym uwagę, że obecność terenów chronionych nie musi oznaczać wyłącznie ograniczeń. Może również zwiększać atrakcyjność gminy jako miejsca zamieszkania, a w konsekwencji przynosić jej dodatkowe dochody. – Takie obszary to również sposobność ściągnięcia mieszkańców, często takich, którzy dobrze sobie w życiu radzą. Przynoszą nie tylko podatek od nieruchomości od wybudowanego domu, ale również swoje PIT-y. Dlatego najprostszy sposób to po prostu zbadać zamożność gminy – przekonuje wiceprezes organizacji.

Cały artykuł ukazał się w 17. numerze papierowego wydania “Wspólnoty”

Ta strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny.

Zgoda na wszystkie
Zgoda na wybrane