Rozmowy Wspólnoty

Piękny przykład transgranicznej współpracy

O budowie polsko-czeskiego szlaku turystycznego, rewitalizacji historycznego centrum i świątecznym klimacie miasta opowiada Gabriela Staszkiewicz, burmistrz Cieszyna.

Idąc do ratusza pięknie zrewitalizowaną ulicą Głęboką zwróciłem uwagę na szynę tramwajową ułożoną pomiędzy kostką brukową. Skąd ten pomysł?

To element realizowanego właśnie projektu „Szlakiem cieszyńskiego tramwaju”. W naszym mieście przez ponad dziesięć lat, od 1911 roku, kursował elektryczny tramwaj. Linię zbudowano, aby żołnierze stacjonujący w koszarach mogli dojeżdżać do dworca, który znajdował się po dzisiejszej czeskiej stronie. Linia była popularna, choć miała zaledwie 1793 metry długości, a na trasie było aż 11 przystanków. W 1921 roku kursy zawieszono, bo po podziale Śląska Cieszyńskiego pomiędzy Polskę i Czechosłowację nie było wiadomo, jak rozliczać się z biletów i kosztów.

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej i otwarciu granic zaczęły pojawiać się pomysły reaktywacji linii, która mogłaby pełnić rolę komunikacyjną i byłaby magnesem dla turystów. Jednak analizy pokazywały, że to niezwykle skomplikowane i kosztowne przedsięwzięcie. Chodzi nie tylko o budowę infrastruktury i zakup taboru, ale późniejsze utrzymanie linii. Trudno byłoby też ustalić podział kosztów, bo w Polsce i Czechach obowiązują inne systemy podatkowe, są inne zasady dopuszczania pojazdów do eksploatacji i ich serwisowania. Ostatecznie postanowiono, że wspólnymi siłami stworzymy produkt turystyczny „Szlakiem cieszyńskiego tramwaju”, realizowany przez Cieszyn i Czeski Cieszyn, na który pozyskamy środki unijne – upamiętniający tramwaj, ale też pozwalający zrewitalizować fragmenty obu miast. Dla nas to było ważne, bowiem po modernizacji gospodarki wodnościekowej i wybudowaniu sieci ciepłowniczej nawierzchnia historycznej, reprezentacyjnej ulicy Głębokiej wymagała interwencji. Projekt był ogromną szansą na zmianę wizerunku tej ulicy oraz Rynku, przez który również linia tramwajowa przed stu laty wiodła. Elementem spajającym cały projekt, mocno nawiązującym do historii miasta, jest właśnie szyna umieszczona w nawierzchni.

 

Na jakim etapie jest dziś realizacja projektu?

Najważniejsze prace na ulicy Głębokiej mamy za sobą, pozostało dopieszczenie detali. Część kamienic ma prywatnych właścicieli albo należą do wspólnot mieszkaniowych, to trochę spowalnia prace. Przy dwóch budynkach znajdują się podcienia, które wyremontujemy po załatwieniu formalności związanych między innymi z ustaleniem służebności gruntowej. Teraz najważniejsze prace toczą się na Rynku. Jesteśmy już po badaniach archeologicznych, trwa układanie nawierzchni. Na części placu pojawi się kostka brukowa, bo tak Rynek wyglądał historycznie. Zachowany zostanie szpaler drzew i pojawią się nowe nasadzenia – będziemy mieli więcej drzew niż Rynek w Krakowie. Przestrzeń zostanie zamknięta dla ruchu, zlikwidujemy parkowanie, pozostanie jedynie możliwość dowozu zaopatrzenia do sklepów i restauracji oraz dojazdu do domu dla mieszkańców kamienic. Rynek będzie wyłącznie miejscem spotkań, koncertów, festynów, wydarzeń kulturalnych, jarmarków świątecznych, wypełniony gwarem rozmów z restauracyjnych i kawiarnianych ogródków. Powinien być gotowy w połowie 2023 roku. Ale na nim rewitalizacja się nie skończy, prace przeniosą się na ulicę Szersznika, do Wyższej Bramy, bo tam znajdował się pierwszy przystanek cieszyńskiego tramwaju. A szyna, którą już pan widział, pojawi się na całym szlaku, zaś na Rynku, gdzie była tramwajowa mijanka, układ szyn to upamiętni. Cieszyński biznes już zaczyna wykorzystywać elementy związane z tramwajem. Niedawno otworzyła się serwująca znakomite naleśniki restauracja o nazwie Przystanek Głęboka 17.

 

Zaawansowanie projektu po stronie czeskiej jest podobne?

Zrewitalizowana została prowadząca do historycznego budynku dworca kolejowego ulica Nádražní, czyli Dworcowa. Podobnie jak u nas, prace jeszcze trwają. Na całym odcinku wszystkie 11 przystanków tramwajowych zostanie oznaczonych słupkami i tablicami informacyjnymi. A przed nami jeszcze jedno przedsięwzięcie: wyburzenie dawnego budynku posterunku granicznego przy moście nad Olzą. On nie budził dobrych skojarzeń, mieszkańcy pamiętają czasy skrupulatnych i długich kontroli przed przekroczeniem granicy z Czechosłowacją. W jego miejscu stanie nowy obiekt, a w nim znajdzie się Centrum Informacji Transgranicznej, opowiadające o szlaku tramwaju oraz o atrakcjach turystycznych po obu stronach granicy. Informacji udzielać będą zatrudnieni tam i Polacy, i Czesi. W budynku zaplanowana jest sala konferencyjna z pięknym widokiem na Olzę. A obok Centrum stanie chyba największa atrakcja – naturalnej wielkości replika tramwaju, która dziś wywołuje duże emocje. Jej kosztorysowa wartość to 700 tysięcy złotych, ale okazało się, że musimy zapłacić aż 1,7 miliona. Kalkulacje pochodziły z 2017 roku, od tamtej pory ceny bardzo się zmieniły. Dobrze, że realizacja całego projektu rozpoczęła się kilka lat temu, dziś koszty byłyby o wiele wyższe, czego dowodem jest różnica w cenie samej tylko repliki wagonu tramwajowego.

 

Jesteście na etapie tworzenia ambitnego produktu turystycznego, ale Cieszyn od wielu lat żyje z ruchu turystycznego i przygranicznego. Jak branża poradziła sobie z pandemią?

To dla przedsiębiorców był trudny czas, bo Cieszyn to nie tylko turystyka krajoznawcza, ale i handlowa. Czesi lubią przyjeżdżać do nas na zakupy, do naszych sklepów i butików odzieżowych. W Cieszynie działa mnóstwo kawiarni i restauracji serwujących kuchnie świata – gruzińską, ormiańską, węgierską, japońską, polską, czeską. Około 80 proc. lokali ulokowanych jest w budynkach należących do miasta – to okazało się zaletą, bo mogliśmy zastosować wiele ulg i zniżek w opłatach i podatkach, ich wartość wyniosła prawie pół miliona złotych. Do tego doszła pomoc od państwa. Dzięki temu branża przetrwała i gdy skończyły się obostrzenia, zaczęła odbudowywać się ze zdwojoną energią. Dziś mamy więcej lokali gastronomicznych niż przed pandemią. Zamyka się tylko jedna popularna ciastkarnia, ale nie z powodów finansowych – po prostu jej właściciele odchodzą na emeryturę.

 

Dużo macie gości z drugiego brzegu Olzy?

Cieszyn i Czeski Cieszyn to tak naprawdę jeden organizm miejski, choć mają odrębne władze lokalne. Polacy lubią wpaść do czeskiej gospody na piwo, a Czesi uwielbiają nasze kawiarnie. Jest anegdota, że na moście nad Olzą spotykają Czech i Polak. Czech idzie do naszej piekarni Bethlehem po chleb, bo u nich tak dobrego nie pieką. Z kolei Polak idzie na tamtejszy rynek po chleb z kminkiem, bo ma niezrównany smak i w Polsce jest nie do zdobycia.

 

Przez cztery lata burmistrzynią Czeskiego Cieszyna była pani imienniczka, Gabriela Hřebačková. Zakładam, że zbudowanie dobrych transgranicznych relacji przebiegło błyskawicznie.

Z Gabrysią znamy się od wielu lat. W poprzedniej kadencji ja byłam przewodniczącą Rady Miasta Cieszyna, a ona zastępcą burmistrza Czeskiego Cieszyna. Potem obie zostałyśmy burmistrzyniami. Od wielu lat spotykamy się i służbowo, i nieformalnie, podczas wystaw czy w teatrze. Lubimy się, cenimy, nasi mężowie też dobrze się znają. Jednak niedawno w Czechach odbyły się wybory i na fotel burmistrza Czeskiego Cieszyna powrócił Vít Slováček. To jego czwarta kadencja. Z nim również mam bardzo dobry kontakt. A Gabriela Hřebačková pozostała w samorządzie, jest radną, pracuje jako zastępca dyrektora szkoły.

 

Rozmawiamy pod koniec roku, jednak nie ponarzekaliśmy jeszcze na inflację, wzrost cen energii. Proszę choć o krótki opis budżetu Cieszyna na 2023 rok.

Sesja budżetowa zaplanowana jest na 22 grudnia, ale sygnały z komisji płyną dobre, mam nadzieję, że projekt zostanie przyjęty. Nastawiamy się na dokończenie realizowanych właśnie inwestycji i na nie pójdzie duża część środków. Nie będziemy zaczynać nowych dużych przedsięwzięć. Przed nami kolejna perspektywa finansowa UE, trzeba najpierw przygotować dobre projekty i zgłosić do realizacji w ramach ZIT-ów oraz programów transgranicznych Chcemy pozyskać dotacje na budowę ścieżek rowerowych oraz termomodernizację budynków i dostosowywanie ich do wymogu dostępności. Planujemy budowę farmy fotowoltaicznej, mamy już nawet przygotowany teren. Zamierzamy zacząć produkować energię na potrzeby miejskich obiektów, bo wiele z nich jest bardzo energochłonnych, na przykład lodowisko czy oczyszczalnia ścieków. Ale wracając do przyszłorocznego budżetu, jedna informacja nie jest pozytywna. Po raz pierwszy założyliśmy w projekcie deficyt operacyjny – około 7 mln przy budżecie wynoszącym po stronie wydatków 212 milionów. To trochę boli, nie byliśmy przyzwyczajeni do takiego planowania finansowego. Ale to nasza odpowiedź na potrzeby mieszkańców, bo widzimy, że dotyka ich kryzys. Podwyższymy podatki lokalne zgodnie z proponowanym przez rząd pułapem, ale nie zmienimy opłaty śmieciowej. Chcemy oszczędzić ludziom gwałtownych podwyżek, jednak odbędzie się to kosztem deficytu budżetowego.

 

Minąłem pod drodze do ratusza nieduży, ale bardzo ładny jarmark świąteczny. Będzie też choinka miejska i iluminacje?

Choinka jest w tym roku mniejsza, stanęła przy ulicy Głębokiej, bo na rynku trwają prace. Przystroiliśmy też naturalnie rosnące choinki, ale ozdoby będą cieszyły oko krócej, tylko do 9 stycznia – musimy oszczędzać energię. Przez Cieszyn przeszedł już coroczny barwny korowód ze Wzgórza Zamkowego do centrum miasta z historycznymi postaciami i bohaterami podań i legend. Szedł książę cieszyński Przemysław Noszak, nazywany wielkim panem małego księstwa, szedł święty Mikołaj jako biskup, szli turoń i diabeł. Był występ Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Cieszyńskiej i koncert kolęd w wykonaniu orkiestry Cieszynianka.

 

A pani, jak spędzi święta?

Wigilię w domu, z rodziną, braćmi i ich rodzinami. W tym roku odeszła od nas ważna postać, Jerzy Kronhold – poeta, działacz „Solidarności”, założyciel Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej, pomysłodawca Festiwalu Teatralnego „Na Granicy”, dyrektor Instytutu Polskiego w Bratysławie. A prywatnie mój wujek. Będzie nam go brakowało… Natomiast w pierwszy dzień świąt wybieramy się do Krakowa – mój mąż jest krakusem – w odwiedziny do moich teściów.

 

Gdyby miała pani złożyć życzenia samorządowcom na nowy rok, jakie by one były?

Przede wszystkim życzyłabym stabilności – prawa, planów, zadań, jakie wykonujemy. Obecna kadencja mocno nas doświadczyła. Zamykaliśmy granicę, organizowaliśmy szczepienia covidowe, pomagaliśmy przedsiębiorcom przetrwać pandemię, wspieraliśmy Ukraińców. Teraz sprzedajemy węgiel. Boję się pomyśleć, co zrobimy, jeśli piekarnie zaczną mieć problemy… Może w urzędach zaczniemy piec chleb? Wszyscy potrzebujemy stabilizacji. Samorządowcom z całej Polski życzę też, byśmy zawsze mogli spotkać się, niezależnie od przekonań politycznych, we własnym gronie oraz z mieszkańcami, i powiedzieć z pełnym przekonaniem, że tworzymy wspólnotę.