Odszedł Krzysztof Stefański, wójt gminy Świdnica

Samorządowiec przez ponad rok zmagał się chorobą nowotworową.

Krzysztof Stefański gminą Świdnica kierował od dwóch lat. Wiosną 2020 roku był bohaterem dużego artykułu we „Wspólnocie” (nr 7/2020), w którym opisywaliśmy bezprecedensową akcję pomocy, jaką dla Stefańskiego, potrzebującego pieniędzy na kosztowną rehabilitację, zorganizowali mieszkańcy, pracownicy urzędu, z udziałem innych samorządowców z woj. lubuskiego.

Przypomnijmy fragmenty tamtego artykułu:

Kryzys przyszedł latem 2019 r. Wójt od dłuższego czasu nie czuł się najlepiej, w końcu po serii badań lekarze postawili diagnozę: złośliwy nowotwór żołądka. Leczenie – natychmiastowe. Rokowania nie były dobre. Stefański uruchomił swoje oszczędności, zaczął szukać pomocy w prywatnych klinikach u dobrych specjalistów. Wyłączył się z pracy, jak się potem okazało, na prawie pół roku.

I wtedy stało się coś, co w Polsce nie ma precedensu. Poruszeni losem wójta mieszkańcy zorganizowali się i ruszyła zbiórka pieniędzy na leczenie. „Wszystko po to, aby pomóc prywatnie naszemu przyjacielowi, a służbowo Wójtowi Gminy Świdnica, w ciężkiej i nierównej walce z rakiem. Przed Krzyśkiem długa chemioterapia, wyjazdy na badania, wizyty kontrolne, specjalna dieta i leki wzmacniające. To wszystko kosztuje, dlatego mamy nadzieję, że zbierzemy chociaż częściową kwotę” – można było przeczytać na internetowej stronie poświęconej zbiórce.

Nauczyciele oraz uczniowie Szkoły Podstawowej w Świdnicy zorganizowali pierwszy charytatywny koncert dedykowany Krzysztofowi Stefańskiemu z udziałem młodych artystów, na którym zbierano datki. Do akcji zaczęły dołączać sołectwa. W Koźli 9 listopada odbyła się zabawa charytatywna dla wszystkich mieszkańców gminy. – Każda okazja do pomocy jest dobra! Chcemy pokazać panu wójtowi, że ma przyjaciół i mieszkańców, którzy czekają, aby wrócił do zdrowia i by dalej angażował się z nami w tę gminę – mówiła sołtys Koźli Teresa Sygut, cytowana przez „Gazetę Lubuską”. – Organizujemy charytatywną zabawę taneczną w ramach andrzejek. Planujemy licytację, będziemy sprzedawać cegiełki, czyli wstęp na wydarzenie. Każdy mieszkaniec, który będzie miał ochotę dołożyć się do pomocy, może wziąć udział – zachęcała.

Kolejny duży koncert zorganizowali mieszkańcy z pomocą pracowników urzędu gminy. Ludzie przynosili fanty na aukcje. Rzeźbę na licytację przeznaczył też znany miejscowy artysta Grzegorz Hadzicki. – Nie wahałem się nawet przez chwilę. Stefański to świetny gospodarz i dobry człowiek – mówi Hadzicki. Wójt o rzeźbiarzu też wypowiada się z uznaniem: – Bardzo ceniony mieszkaniec, wiele razy pomagał nam w różnych wydarzeniach, tworzy piękne dzieła i nieraz już przekazywał je nam na rozmaite licytacje.

Wicewójt Świdnicy Izabela Mazurkiewicz wspomina: – Niesamowite było to, że akcja nie była inspirowana przez urząd. Ludzie sami wyszli z inicjatywą. Wójt nie miał pojęcia, że coś takiego się wydarzy, że we wszystkich sołectwach wyzwoli się taka ilość dobrej energii. Jako urząd nie mogliśmy wesprzeć wójta finansowo, ale po godzinach pomagaliśmy organizacyjnie. Wysyłaliśmy zaproszenia do okolicznych samorządów na imprezę połączoną z rywalizacjami sportowymi. Powiat zielonogórski wystawił swoją ekipę z udziałem starosty, pani skarbnik i pani sekretarz, przyjechali samorządowcy z gmin Kargowa, Nowogród Bobrzański, Czerwieńsk, Zabór. Udało się skompletować sześć drużyn – mówi. Prywatne firmy, które wcześniej odpłatnie organizowały lokalne festyny, ofiarowały się, że za darmo dostarczą scenę z nagłośnieniem i oświetleniem. Zgłosili się lokalni artyści, że mogą wystąpić charytatywnie. Koncert dała lokalna gwiazda – zielonogórski zespół Cadillac, która gra covery Pink Floyd, Led Zeppelin, U2 czy The Doors.

„Moim niezastąpionym przyjaciołom z urzędu gminy i jednostek, ze szkoły w Świdnicy, z Flesza, księżom proboszczom, koleżankom i kolegom, znajomym, mieszkańcom, sąsiadom. Wszystkim, którzy w trudnych dla mnie chwilach mocno mnie wspierali i wspierają – bardzo serdecznie i gorąco dziękuję. Wasze wielkie serca, bezinteresowna pomoc dodają mi tak bardzo potrzebnych sił do walki z chorobą i pomagają przetrwać to, co jeszcze przede mną. Całe dobro, które prosto z Waszych serc przekazaliście mnie i mojej rodzinie, wzruszyło mnie do łez i utwierdziło w przekonaniu, że człowiek sam, bez przyjaciół, nie znaczy nic. Dziękuję” – pisał Krzysztof Stefański na swoim fejsbukowym profilu. Mieszkańcy deklarowali: „Jesteśmy do Twojej dyspozycji Krzysio. Odpocznij i wracaj do aktywności. A my pomożemy. Nawet jak nie pytasz, pomożecie?” – napisał Czesław Fiedorowicz, były lubuski poseł i przewodniczący sejmiku. „Szybkiego powrotu do zdrowia. Już nie raz udowodnił Pan, że potrafi walczyć i wygrać ze wszystkimi przeciwnościami losu. Teraz też tak będzie. Proszę się nie załamywać, tylko walczyć, trzymamy kciuki” – dodała mieszkanka gminy. Inna napisała: „Krzysiu drogi, wspieramy szukając ukojenia własnych myśli o Tobie i słów, których teraz potrzebujesz. Bardzo dużo dobra wnosisz i wnosiłeś wtedy, kiedy szukaliśmy drogowskazu, jak dalej, co trzeba i co należy. Teraz egoistycznie pomyśl proszę o sobie, a o nas w kontekście, jak bardzo trzeba nam dalej Twoich wartości, Ciebie. Z całych sił pozdrawiam!”.

Krzysztof Stefański do pracy powrócił w styczniu 2020 roku. Gdy rozmawiam z nim na początku marca, nie widać po nim, jak ciężką drogę przebył. – Ja nie należę do osób, które biadolą i żądają pomocy. Samorządowcem jestem od 1990 roku, przez cały czas to ja starałem się pomagać ludziom w różnych sytuacjach życiowych. Kiedy przebywałem w domu, na zwolnieniu lekarskim, było ze mną naprawdę źle, nie wiedziałem, czy wrócę jeszcze do pracy. Przyjaciele odwiedzali mnie, opowiadali, co dzieje się w Świdnicy, a ja cały czas zastanawiałem się, czy na pewno zasłużyłem sobie na wsparcie, tak ogromne i z każdej strony – mówi wzruszony. – Księża proboszczowie organizowali msze, była zbiórka internetowa, szkoła zrobiła koncert i zebrała pieniądze, rodzice zorganizowali koncert w hali sportowej z licytacjami. Gdyby nie to wsparcie, w pierwszym etapie choroby, kiedy potrzebowałem sporo pieniędzy, pewnie zadłużyłbym się w banku po uszy. Dzięki tym wspaniałym mieszkańcom, przyjaciołom, doświadczyłem czegoś, czego każdemu życzę: ogromnego wsparcia i życzliwości.

Przed nim jeszcze długie leczenie. – Nowotwór we mnie jest i będzie nawet do końca życia. Ale staram się normalnie pracować, a dobra energia mieszkańców dodaje mi skrzydeł – mówi. Izabela Mazurkiewicz: – Ta praca to dla niego terapia, wójt żyje sprawami swoich mieszkańców, stara się być na każdym spotkaniu wiejskim, cieszy się, że może z tymi ludźmi rozmawiać. To mu daje energię do życia, do działania.

Krzysztof Stefański miał 61 lat.

Premier wyznaczy komisarza, który pokieruje gminą do czasu wyłonienia w przedterminowych wyborach nowego wójta. Wybory muszą odbyć się w ciągu 90 dni od dnia śmierci.