Prawo

Nie restrykcje, a nowa strategia

Podczas letniej kanikuły powraca temat spożywania alkoholu i jego łatwej dostępności w przestrzeni publicznej. W naszym kraju mamy restrykcyjne prawo dotyczące sprzedaży napojów alkoholowych – nie wolno sprzedawać ich osobom nieletnim ani nietrzeźwym, a dodatkowo obowiązują ograniczenia godzinowe i miejscowe. Samorządy dysponują dziś narzędziami do kształtowania lokalnej polityki w tym zakresie. Mimo to, jak pokazuje praktyka, obowiązujące zakazy nie są skuteczne, ponieważ są powszechnie naruszane.

Kilka znanych fundacji, z Forum Obywatelskiego Rozwoju na czele, przedstawiło 12 rekomendacji dotyczących nowej polityki publicznej w zakresie zakazów sprzedaży i dostępności alkoholu, w której dużą rolę mają odgrywać właśnie samorządy terytorialne. Autorzy raportu odradzają wprowadzanie jednolitego, centralnego zakazu sprzedaży w określonych miejscach i godzinach, ponieważ jest on łatwy do obejścia. Krytycznie oceniają również tzw. nocną prohibicję, uznając ją za drogę na skróty i przejaw kapitulacji lokalnych władz, nieradzących sobie z egzekwowaniem obowiązujących w gminach przepisów.

Autorzy raportu proponują w przypadku podwyższenia akcyzy zwiększenie środków na profilaktykę i leczenie uzależnień alkoholowych. Dziś, według raportu NIK, podatek od słynnych „małpek”, który miał finansować walkę z alkoholizmem, nie przełożył się na wzrost takich nakładów. Akcyza jest powszechnie postrzegana jako jaskrawy przejaw fiskalizmu, który w rozwiązywanie problemów alkoholowych niewiele wnosi.

Co ciekawe, badania dotyczące inicjacji alkoholowej wśród młodzieży wskazują, że wpływ reklamy na ten proces jest marginalny – wynosi około 1,9 procent, zaś o pierwszym kieliszku decydują dorośli i grupa rówieśnicza. Jeśli więc chcemy zmieniać postawę wobec spożywania alkoholu, to drogą do tego są programy profilaktyczne i kampanie informacyjne skierowane do rodzin i społeczności lokalnych oraz większe wsparcie dla osób uzależnionych. Mamy do czynienia z paradoksem, bo w Polsce kurczy się rynek sprzedaży piwa, którego reklama w mediach jest wszechobecna, natomiast rośnie spożywanie wyrobów spirytusowych, których reklama jest zakazana. Jak się okazuje, walka z reklamą alkoholu, która miała być narzędziem do ograniczenia jego nadużywania, wcale się nie sprawdziła.

Co zatem proponują autorzy raportu? Jedną z bardziej nowatorskich rekomendacji jest liberalizacja przepisów dotyczących spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Zdaniem autorów, obecny centralny zakaz nie zmniejszył jego konsumpcji, a jedynie generuje tysiące interwencji straży miejskiej i policji oraz znaczne koszty. Postulują oni wprowadzenie ogólnej zasady dopuszczającej spożywanie „procentów”, pozostawiając samorządom prawo do wprowadzania punktowych ograniczeń. Propozycje są takie, aby tereny turystyczne, strefy bulwarów, parków, plaż miały możliwość legalnego picia. Dziś jest to możliwe w wydzielonych ogródkach, gdzie spacerowicze mogą zaglądać klientom do kufli. To swoisty paradoks naszego prawa.

Zamiast więc tworzyć kolejne zakazy, trzeba na nowo określić ramy naszej polityki alkoholowej, gdzie działania edukacyjne i profilaktyczne będą miały pierwszeństwo przed surowymi restrykcjami. Presja budżetowa i akcyza nie mogą, zdaniem twórców rekomendacji, decydować o wprowadzeniu kolejnych nieskutecznych ograniczeń.

*zastępca redaktora naczelnego „Wspólnoty”

Aby zapewnić prawidłowe działanie i wygląd niniejszego serwisu oraz aby go stale ulepszać, stosujemy takie technologie jak pliki cookie oraz usługi firm Adobe oraz Google. Ponieważ cenimy Twoją prywatność, prosimy o zgodę na wykorzystanie tych technologii.

Zgoda na wszystkie
Zgoda na wybrane