Rozmowy Wspólnoty

Musimy przebudować strategię rozwoju województwa

Rozmawia: Janusz Król

05.06.2020

W pierwszej kolejności zaoferowaliśmy pomoc przedsiębiorcom. Ale w dłuższej perspektywie będziemy musieli poświęcić szczególną uwagę ludziom najbardziej narażonym na zagrożenia, niesamodzielnym. Budowanie poczucia bezpieczeństwa da społecznościom lokalnym pewność, że stoimy na stabilnym fundamencie – mówi Piotr Całbecki, marszałek woj. kujawsko-pomorskiego.

Samorząd województwa kujawsko-pomorskiego ogłosił wart 740 mln zł program przeciwdziałania skutkom epidemii COVID-19. Na jakim etapie jest jego realizacja?

To zależy od obszaru interwencji. Chodzi, oczywiście, o nasz regionalny program wsparcia, bo instytucji zaangażowanych w walkę z epidemią jest znacznie więcej. Analizujemy to, co robią rząd oraz inni i uzupełniamy lub wzmacniamy te działania. Najbardziej zaawansowane są nasze działania w obszarze gospodarki. Program instrumentów zwrotnych najszybciej dało się przekształcić w rozwiązania mniej sformalizowane i bardziej przyjazne dla przedsiębiorców postawionych dziś w trudnej sytuacji finansowej, którzy dużo stracili na pandemii. Od pierwszej chwili zaoferowaliśmy bardzo atrakcyjne pożyczki z długą karencją spłat wszystkim małym i średnim przedsiębiorcom, którzy potrzebowali środków obrotowych lub inwestycyjnych, aby przeżyć, przebranżowić się. W tym zakresie udzieliliśmy wsparcia już ponad 300 podmiotom. Kolejny ważny element pomocy dla naszej regionalnej gospodarki to dotacje. 20 maja ruszył konkurs dotacyjny dla przedsiębiorców. Postawiliśmy warunek utrzymania miejsc pracy. Oferujemy mikrodotacje do 60 tys. zł, jednak przedsiębiorca musi wykazać, że obroty jego firmy w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego spadły o minimum 25 proc. Maksymalnie ograniczyliśmy niezbędne formalności, wystarczy wypełnić jedną kartkę papieru i wniosek zostanie rozpatrzony. Co ciekawe, o dotacje mogą się też ubiegać firmy, które są w dobrej sytuacji finansowej, ale chcą tworzyć nowe miejsca pracy. One będą mogły ubiegać się o dotację inwestycyjną na zakup urządzeń czy sprzętu niezbędnego do utworzenia miejsca pracy. Dotacja może stanowić nawet 95 proc. wartości przedsięwzięcia.

Odrębnym modułem adresowanym do przedsiębiorców jest akcelerator cyfrowy, czyli to, co nazwaliśmy roboczo e-bonami. Są to dotacje dla przedsiębiorców, którzy chcą zmienić sposób organizacji pracy, sprzedaży usług, towarów albo metody produkcji w oparciu o technologie cyfrowe. Wspieramy w ten sposób czynnik innowacyjny w przedsiębiorstwach funkcjonujących dotychczas w tradycyjny sposób. Dzięki temu będą się mogły nieco zmienić i unowocześnić, bo ten covidowy czas sprzyja właśnie szerszemu wykorzystaniu sieci do sprzedaży towarów, usług czy po prostu prowadzenia działalności. To jeden z naszych priorytetów i cieszymy się, bo widzimy na rynku spore zainteresowanie tym instrumentem wsparcia.

Uruchamiamy też unikalny i bardzo interesujący projekt dla małych sklepów, zakładów usługowych i aptek służący klimatyzowaniu, wentylowaniu i wietrzeniu pomieszczeń. To ważne, aby klienci czuli się bezpiecznie, a wiemy, że najczęściej w małych pomieszczeniach takich urządzeń nie ma. Dlatego kierujemy do właścicieli obiektów dotacje, aby ułatwić modernizację pomieszczeń użytkowych.

 

Jednak nie wszystkie podjęte działania są jednakowo zaawansowane?

Większość już uruchomiliśmy – udzielamy pożyczek, dotacje ruszyły, pierwsze e-bony trafią do firm jeszcze tego lata.

 

Jakie działania skierowano do sektorów innych niż gospodarka?

Drugi, nie mniej ważny komponent, to zdrowie. Przeznaczyliśmy 130 mln zł na zakupy sprzętu i środków ochrony osobistej dla wszystkich szpitali w województwie (łącznie 30 placówek), nie tylko dla szpitala jednoimiennego w Grudziądzu czy lecznic prowadzących oddziały zakaźne. Uznajemy, że COVID-19 może pojawić się wszędzie i wszędzie potrzebne jest odpowiednie wyposażenie. Chodzi o leczenie pacjentów niecovidowych, bo w warunkach pandemii wiele osób cierpi z powodu braku przyjęć do szpitali, są one zamknięte albo wprowadziły ograniczenia. Daliśmy im sprzęt i środki ochrony osobistej, przygotowujemy też mechanizm umożliwiający przekazywanie środków na działalność bieżącą w obszarze płac. Chcemy zachęcić do utrzymania zatrudnienia w placówkach, które stracą zapewne część środków kontraktowych z NFZ i muszą rozważać ograniczenie wynagrodzeń pracownikom medycznym zatrudnionym na kontraktach. Dzisiejsza sytuacja, w której ci ludzie nie mogą pracować, bo im się tego zabrania, jest demotywująca, a w przyszłości może skutkować brakami w zatrudnieniu medyków. Chcemy przeciwdziałać temu zagrożeniu.

Dla pracowników służby zdrowia pracujących na pierwszej linii uruchomiliśmy również dwa cieszące się dużym zainteresowaniem ośrodki wytchnieniowe – w okolicach Torunia i Brodnicy. Tworzymy nasz regionalny samorządowy magazyn materiałów ochronnych, który w przyszłości będzie stałą rezerwą tych środków na wypadek zdarzeń podobnych do obecnej pandemii. Chodzi o to, żeby – kiedy to będzie potrzebne – nie tracić czasu na dopełnianie procedur zamówieniowych, by środki ochrony osobistej czekały w gotowości.

Trzeci filar naszego programu to wsparcie sektora usług społecznych. Realizujemy go poprzez zakup środków ochrony osobistej i testów w kierunku COVID-19 dla pracowników oraz dopłatę 1000 zł miesięcznego dodatku do pensji wszystkim pracownikom domów pomocy społecznej i zakładów pielęgnacyjno-leczniczych, a także środowiskowym pracownikom społecznym. Dzięki temu nie mamy odejść z pracy, mało tego, osiągnęliśmy takie zdyscyplinowanie, że pracownicy zaakceptowali tygodniowy rytm pracy zmianowej. Polega on na tym, że zmiana pracuje w placówce DPS przez tydzień nie opuszczając go, a w tym czasie testowani są na obecność koronawirusa pozostali pracownicy, którzy dodatkowo podpisują zobowiązanie niepodejmowania ryzykownych epidemiologicznie zachowań. Zrobiliśmy to pierwsi w Polsce, teraz podobne działanie uruchamia rząd. To bardzo dobrze, że zauważono ten problem.

Czwarty moduł programu wsparcia dotyczy edukacji. Pierwsi w Polsce uruchomiliśmy e-szkołę, która działa doskonale, bo zatrudniliśmy w niej świetnych pedagogów. Wystartowaliśmy już w pierwszy poniedziałek po decyzji o zamknięciu szkół. Jesteśmy zadowoleni, że nasza e-szkoła szybko nabrała doświadczeń, wspiera młodzież oraz nauczycieli.

 

Jakie działania oraz jaką kwotę przeznaczono w programie regionalnym dla samorządów gminnych i powiatowych, bo – jak pan wie – straty dochodów w budżetach samorządów są ogromne?

Jako samorząd województwa mamy dokładnie taki sam problem, jak gminy i powiaty, bo na dochody z PIT i CIT nie mamy wpływu. Natomiast jako dysponent środków unijnych zastanawiamy się, czy całkowicie nie przebudować przygotowywanej właśnie strategii rozwoju województwa. Dotyczy to zwłaszcza wsparcia miast, a szczególnie tych, które żyją z turystyki. W regionalnym programie operacyjnym obecnej perspektywy zostało nam już niewiele pieniędzy, musimy więc zastanowić się nad ich najbardziej efektywnym wykorzystaniem. W sytuacji, jaka dotknęła samorządy, widzę konieczność zaapelowania do rządu o to, aby nie koncentrował się wyłącznie na bezpośrednim wspieraniu przedsiębiorstw i kompensowaniu im utraconych przychodów, ale za pośrednictwem samorządów przekazał przedsiębiorcom te pieniądze w formie zamówień publicznych. Nie chodzi, oczywiście, o całą pomoc, bo nie możemy pozbawić się narzędzi obrony miejsc pracy, ale powinien funkcjonować rynek zleceń, choćby w budownictwie. W naszym województwie mamy gotowy program irygacji rolniczych, który może posłużyć zatrudnieniu ogromnej liczby ludzi. Powinniśmy jako państwo zaciągać dług publiczny na rynku wewnętrznym i z tego finansować rozwój kraju. Chodzi głównie o zadania długoterminowe, bo one z pewnością ożywiłyby wszystkie sektory gospodarki. Wiem, że obecnie nie wszyscy rządzący lubią samorządy, jednak powinniśmy pozbyć się uprzedzeń, bo dzięki temu zrobilibyśmy kawał dobrej roboty. Ludzie na pewno by to docenili. Zastrzyk inwestycyjny w wysokości na przykład pół miliarda złotych dla naszego województwa, przy założeniu, że wsparcie dla innych województw byłoby podobnego rzędu, nie byłby dla budżetu państwa zbyt obciążającym wydatkiem, a ożywiłby całą gospodarkę.

 

Środki w programie wsparcia pochodzą z regionalnego programu operacyjnego, zatem zostały przesunięte z przedsięwzięć planowanych na zadania ratunkowe. Z jakich elementów RPO musieliście zrezygnować, jakie zadania przesunąć, żeby wdrożyć program antykryzysowy?

Przesunęliśmy środki głównie z Europejskiego Funduszu Społecznego, przeznaczone na działania edukacyjne czy podwyższanie kwalifikacji już pracujących osób. W obecnej sytuacji i tak tych zadań nie moglibyśmy zrealizować. Program wsparcia nie odbywa się kosztem projektów już wykonywanych ani zadań inwestycyjnych. Podjęliśmy decyzję o bezwarunkowym utrzymaniu inwestycji realizowanych przez przedsiębiorców i samorządy. Obserwujemy w zamówieniach publicznych, że oferty wykonawców inwestycji znacząco potaniały, nawet o 30 proc. wartości kosztorysów inwestorskich. To znaczy, że ludzie chcą pracować i czekają na te zlecenia.

 

Kiedyś pandemia się skończy, jak w pańskiej ocenie wpłynie ona na korektę polityki samorządów kujawsko-pomorskich – od najmniejszej gminy do samorządu województwa?

Bez wątpienia będziemy musieli zajmować się bieżącymi potrzebami nas wszystkich, czyli zwykłych ludzi. A szczególną uwagę będziemy musieli poświęcić ludziom szczególnie narażonym na zagrożenia, niesamodzielnym. Budowanie poczucia bezpieczeństwa da społecznościom lokalnym pewność, że stoimy na stabilnym fundamencie. Zabezpieczenie domów pomocy społecznej i zakładów opiekuńczo-leczniczych, dobra służba zdrowia – dadzą nam gotowość do mierzenia się z wyzwaniami. Chodzi o to, aby w sytuacji zagrożenia wszelkie usługi niezbędne w codziennym życiu były zagwarantowane. Potrzebna jest też wewnętrzna niezależność gospodarcza. Ile zamieszania wywołał ten wirus! Te antonowy, sprowadzanie z całego świata sprzętu…

 

… cały świat sprowadzał z jednego miejsca, z Chin.

...który powinien był być na miejscu, zmagazynowany, czekać w pełnej gotowości. Własny przemysł, nauka, badania, wynalazczość – to trzeba rozwijać, abyśmy byli zależni jedynie od siebie, a nie od tego, co świat nam dyktuje. Warto też zauważyć na przykładzie Tajwanu, że zdyscyplinowane społeczeństwo, które wie, co ma robić, potrafi sobie poradzić z zagrożeniami. Dlatego trzeba inwestować w człowieka, w edukację, szkolnictwo wyższe, w kulturę. Ktoś mógłby powiedzieć, że po co nam dziś te teatry, filharmonie i opery. Nie mam wątpliwości, że kultura i twórczość są nam bardzo potrzebne – między innymi po to, by łączyć ludzi, budować wspólnotę w trudnych sytuacjach. Solidarne społeczeństwo da poczucie bezpieczeństwa wszystkim. To jest priorytet na przyszłość.