W samorządach

Między niżem demograficznym a sztuczną inteligencją

Polska szkoła stoi dziś przed kilkoma równoległymi wyzwaniami: ubywa uczniów, rosną koszty utrzymania placówek, nauczyciele potrzebują większego wsparcia, a AI zmienia sposób myślenia o edukacji. Właśnie o tym debatowano podczas XIII Ogólnopolskiej Konferencji Samorządu i Oświaty „Edukacja Przyszłości”, która odbyła się 18–19 marca br. w Lublinie. Wśród uczestników była Paulina Piechna-Więckiewicz, podsekretarz stanu w MEN.

Konferencję otworzył wykład niezwykłego gościa – wybitnego językoznawcy, profesora Jerzego Bralczyka, emerytowanego wykładowcy uniwersyteckiego. Już na wstępie zjednał on sobie słuchaczy, przypominając, że sam wywodzi się z rodziny nauczycielskiej: jego pradziadkowie, dziadkowie i rodzice byli nauczycielami. Jako polonista przyjechał do Lublina, by pomówić o nazwach – o tym, jak określamy różne rzeczy i jak nazwy wpływają na nasze myślenie. Zależność jest bowiem obustronna: to, czym coś jest, wpływa na jego nazwę, ale sposób nazwania wpływa również na nasze postrzeganie rzeczywistości. Jak podkreślał profesor, nazwy wyznaczają nam tory myślenia.

– Dwa bliskoznaczne słowa: edukacja i oświata, często traktujemy jako synonimy, choć nie są one całkowicie tożsame. Słowo „edukacja” kojarzy się dziś z systemem, instytucją, a nawet z pewnym sposobem organizowania i zarządzania. Sam nie przepadam za słowem „zarządzanie”, bo niesie ono w sobie pewną pychę. Mówimy na przykład o zarządzaniu czasem, choć przecież to raczej czas zarządza nami. Te dwa słowa – edukacja i oświata – przez długi czas konkurowały ze sobą. W XVIII wieku powstała Komisja Edukacji Narodowej, jedno z pierwszych ministerstw edukacji w Europie. Później funkcjonowało Ministerstwo Wyznań i Oświecenia Publicznego, a po 1945 roku Ministerstwo Oświaty. Dziś znów mamy Ministerstwo Edukacji Narodowej, co pokazuje, że edukacja w pewnym sensie wygrała z oświatą, przynajmniej w oficjalnym nazewnictwie – mówił Bralczyk.

Językoznawca zwrócił też uwagę na interesującą właściwość języka polskiego. Rozróżniamy trzy pojęcia, które w wielu innych językach wyrażane są jednym słowem. Możemy wiedzieć, znać i umieć (po angielsku mówimy po prostu: „know”). Czujemy wyraźnie, że są to różne stany. Można wiedzieć, ale nie znać, znać, ale nie umieć. Edukacja wydaje się więc procesem, który prowadzi od wiedzy, przez znajomość, aż do umiejętności. – Sama „nauka” w języku polskim ma dwa znaczenia: oznacza zarówno zdobywanie wiedzy, jak i dziedzinę wiedzy. Co ciekawe, w pewnych kontekstach nabiera zupełnie innego wydźwięku. Zwrot „ja cię nauczę” brzmi jak groźba, a „dać komuś nauczkę” oznacza karę. Widać więc, jak bardzo znaczenie słów może się zmieniać – mówił.


Dzieci ubywa – jak zapewnić im rozwój w kurczących się klasach?

Po tym humanistycznym i refleksyjnym otwarciu uczestnicy konferencji przeszli do kwestii bardzo konkretnych – organizacyjnych, finansowych i systemowych. Debatę inauguracyjną zatytułowaną „Małe szkoły w niżu demograficznym” poprowadziła Ewa Dumkiewicz-Sprawka, wicedyrektor Lubelskiego Samorządowego Centrum Doskonalenia Nauczycieli. Zanim oddała głos panelistom, nakreśliła aktualny obraz polskiej oświaty. – Średnia liczba uczniów w oddziale szkoły podstawowej wynosi około 18. W dużych miastach jest to średnio 21 uczniów, natomiast na obszarach wiejskich około 15. Warto podkreślić, że oddział liczący 15 uczniów wcale nie jest oddziałem bardzo małym, choć w kontekście organizacyjnym bywa tak postrzegany – mówiła. Jak dodała, wśród szkół samorządowych znaczną część stanowią placówki o niewielkiej liczbie uczniów. W ponad dwóch tysiącach szkół uczy się mniej niż 100 uczniów, w kilkuset – mniej niż 50, a w ponad stu – mniej niż 25 uczniów. To pokazuje skalę wyzwań, z jakimi mierzą się dziś samorządy. Choć w bieżącym roku skutki zmian demograficznych nie są jeszcze bardzo dotkliwe, prognozy na kolejne lata wskazują jednoznacznie, że do roku 2030 spadek liczby uczniów będzie już bardzo wyraźny.

Stanisław Jastrzębski, prezes Związku Gmin Wiejskich RP, skupił się przede wszystkim na potrzebach rozwojowych dzieci. – Celowo zaczynam od tego, a nie od pieniędzy. Oczywiście, finanse są istotne, ale na pewno nie są najważniejsze. Najważniejsze jest dziecko i jego potrzeby – zaznaczył. Jak podkreślał, jedną z podstawowych potrzeb rozwojowych jest funkcjonowanie w grupie rówieśniczej. Potwierdzają to wieloletnie badania naukowe oraz opinie specjalistów, których – jak mówił – powinniśmy słuchać. Tymczasem na obszarach wiejskich coraz częściej mamy do czynienia z problemem wyludniania się i spadku liczby dzieci. W efekcie w niektórych szkołach liczba uczniów jest skrajnie niska. – W niektórych klasach mamy od jednego do dwóch, trzech, czasem czterech uczniów. W takiej sytuacji trudno mówić o zapewnieniu warunków do pełnego rozwoju. Dotychczas stosowane rozwiązania, jak łączenie różnych roczników, nie są właściwe. Nie sprzyjają rozwojowi ani młodszych, ani starszych uczniów. Szczególnie dotyka to dzieci rozwijające się szybciej, które potrzebują odpowiedniego środowiska nie tylko do rozwoju intelektualnego czy sportowego, ale przede wszystkim społecznego i emocjonalnego – mówił prezes ZGWRP.

Mariusz Banach, zastępca prezydenta Lublina, zwrócił uwagę, że problem dostosowywania sieci szkół do malejącej liczby dzieci nie dotyczy wyłącznie gmin wiejskich, ale także dużych miast. Mówił również o emocjach, jakie nieodłącznie towarzyszą takim decyzjom. – Doskonale państwo wiedzą, że w samorządzie nie ma decyzji trudniejszych i bardziej obciążonych emocjonalnie niż te związane ze zmianami sieci szkół. Każda wywołuje protesty i każdy z nas, pracujących w samorządzie, ma w tym zakresie spore doświadczenie. Zwykle jest tak, że społeczność lokalna z czasem dochodzi do wniosku, że decyzja była słuszna, ale zanim to nastąpi, koszt emocjonalny jest bardzo duży. Dlatego decyzje, przed którymi dziś stoimy, są tak trudne – mówił. 

Ciekawym głosem w dyskusji było wystąpienie Mirosława Seweryna, wójta liczącej osiem tysięcy mieszkańców gminy Mirzec w woj. świętokrzyskim. Gmina prowadzi osiem szkół podstawowych, z czego siedem funkcjonuje jako samodzielne jednostki, a jedna jako zespół szkolno-przedszkolny. – Już w 2022 roku, kiedy zaczęliśmy odczuwać poważne trudności finansowe, podjęliśmy próbę reformy sieci szkolnej. Niestety, nie zakończyła się powodzeniem. W tym czasie zmieniły się przepisy, obecnie konieczne jest uzyskanie pozytywnej opinii kuratora oświaty, podczas gdy wcześniej była to jedynie opinia niewiążąca, a ostateczną decyzję podejmował organ stanowiący. Dziś to główna bariera w planowaniu zmian – mówił Seweryn. Jak dodał, gmina stara się rozmawiać z rodzicami. – Proponujemy dowożenie dzieci z mniejszych oddziałów do większych szkół, gdzie warunki nauki są lepsze, między innymi dzięki dostępności stołówek czy sal gimnastycznych. Część rodziców akceptuje takie rozwiązania, ale nie zawsze.

Wójt Mirca nie ukrywał, że oczekuje zmian systemowych – przede wszystkim powrotu do wcześniejszych rozwiązań, w których opinia kuratora nie miała charakteru wiążącego. To organ prowadzący powinien decydować o sieci szkół i ponosić za to odpowiedzialność. Dziś samorządy są w pewnym sensie pozbawione realnych narzędzi działania.


Rozwijające się miasto vs. mała gmina obwarzankowa

Jak skrajnie różne potrafią być problemy gmin, można było przekonać się podczas kolejnej debaty, zatytułowanej „Jak zapanować nad rosnącymi kosztami utrzymania szkół”, moderowanej przez Agatę Saracyn, ekspertkę ds. oświaty w Związku Gmin Wiejskich RP. Szczególnie kontrastowe okazały się wypowiedzi przedstawicielek gminy Piaseczno – dużej i wciąż rozwijającej się jednostki pod Warszawą – oraz borykającej się z malejącą liczbą uczniów gminy wiejskiej Gostynin.

Hanna Kułakowska-Michalak, zastępca burmistrza Piaseczna, mówiła, że budżet oświaty u niej wynosi ponad 410 mln zł. Gmina liczy ponad 90 tysięcy mieszkańców. To właśnie w Piasecznie działa jedna z największych szkół w Polsce, licząca około 2100 uczniów. – Nasza sytuacja jest specyficzna, bo wciąż się rozwijamy. W niektórych miejscowościach, zwłaszcza graniczących z Warszawą, liczba mieszkańców dynamicznie rośnie. W jednej z takich lokalizacji budujemy nową szkołę, ponieważ obecna infrastruktura nie jest w stanie pomieścić wszystkich uczniów. Przygotowania do inwestycji trwały blisko 10 lat. Nową szkołę planujemy oddać do użytku pod koniec 2027 r., ale już dziś musimy wynajmować dodatkowe pomieszczenia, aby zapewnić dzieciom odpowiednie warunki nauki – mówiła.

Renata Kędzierska, wójt gminy Gostynin („obwarzankowej”, otaczającej miasto Gostynin) nakreśliła zupełnie inne wyzwanie. U niej gęstość zaludnienia wynosi 43 osoby na kilometr kwadratowy, natomiast liczba dzieci przypadających na kilometr kwadratowy to zaledwie 3,5. – Gmina jest atrakcyjnym miejscem do życia. Są jeziora, lasy, ruch turystyczny jest bardzo duży. Powstają domy rekreacyjne i jednorodzinne, a liczba mieszkańców rośnie. Niestety, nie przekłada się to na wzrost liczby uczniów w naszych szkołach. Nowi mieszkańcy zapisują dzieci do szkół w mieście – opowiadała.

Dwa lata temu wójt rozpoczęła szczegółową analizę sytuacji oświatowej. Przygotowano kompleksowy raport i przedstawiono jego wyniki podczas spotkań we wszystkich szkołach. – Chcieliśmy pokazać mieszkańcom rzeczywisty stan oświaty i przygotować ich na konieczne zmiany. Reakcje były bardzo różne. Rodzice z najmniejszych szkół kierowali pisma do władz gminy, posłów, kuratora oświaty. W efekcie kurator osobiście odwiedził trzy najmniejsze placówki. Mimo trudnych warunków lokalowych – braku sal gimnastycznych i ograniczonej infrastruktury – ocenił je bardzo pozytywnie. Znaleźliśmy się w sytuacji zawieszenia. Wstrzymaliśmy dalsze działania dotyczące racjonalizacji sieci szkolnej i czekamy na rozwój sytuacji legislacyjnej. Jednocześnie mamy świadomość, że problemu nie da się odkładać w nieskończoność – dodała.

Do problemów finansowania szkół odniosła się Elżbieta Rabenda, ekspertka ds. oświaty i przedstawicielka Centrum Wsparcia Rozwoju Edukacji i Biznesu OTUS. Zwróciła uwagę, że konieczne jest precyzyjne rozumienie mechanizmów finansowania. W jej ocenie często mylone są dwa porządki: finansowanie wynagrodzeń nauczycieli, które powinno być odpowiednio zabezpieczone przez państwo, oraz koszty utrzymania infrastruktury edukacyjnej, obciążające samorządy. Podkreślała rosnącą presję finansową na samorządy i zaznaczała, że kolejne reformy oraz nowe obowiązki nie idą w parze z adekwatnym finansowaniem. Szczególnie widoczne jest to w obszarze zatrudniania specjalistów, gdzie mimo spadku liczby uczniów utrzymywane są wysokie wymagania kadrowe.


Ponad 20 paneli i warsztatów

Lubelska konferencja nie ograniczała się do debat plenarnych. Uczestnicy mieli do wyboru ponad 20 paneli dyskusyjnych i warsztatów. W mniejszych salach przez dwa dni odbywały się kameralne spotkania poświęcone problemom, z jakimi na co dzień mierzą się przedstawiciele organów prowadzących placówki oświatowe, ale także dyrektorzy szkół i sami nauczyciele. Dyskutowano o systemowym niedofinansowaniu oświaty, sposobach pracy z uczniem wymagającym wsparcia, metodach sprawdzania wiedzy, prawach uczniowskich, kondycji psychicznej współczesnej młodzieży. Nie zabrakło tematów związanych z nową podstawą programową, wykorzystywaniem technologii, czy miejscem szkoły w systemie ochrony ludności i obrony cywilnej.

Dużym zainteresowaniem cieszył się panel „Technologie i sztuczna inteligencja w szkole”, poprowadzony przez Rafała Lwa-Starowicza, pedagoga i wiceprezesa Fundacji EdTech Poland. Szukano odpowiedzi na pytanie, jak mądrze wprowadzać AI do systemu edukacji. W trakcie dyskusji mocno wybrzmiało przekonanie, że nowe technologie wymuszają przemyślenie celów kształcenia. Jeśli uczeń potrafi w kilka sekund uzyskać gotowe rozwiązanie zadania, szkoła nie może ograniczać się do sprawdzania odtwarzania wiedzy, lecz powinna jeszcze silniej rozwijać funkcje poznawcze, krytyczne myślenie, pamięć roboczą, umiejętność analizy i rozumienia. W debacie pojawiła się także obawa, że technologia może osłabiać naturalną ciekawość poznawczą. Uczenie zaczyna się od zdziwienia, od stawiania hipotez i sprawdzania ich w praktyce, tymczasem natychmiastowa odpowiedź generowana przez narzędzie cyfrowe może tę przestrzeń na odkrywanie ograniczać.

Z kolei dyskusja podczas panelu „Bezpieczeństwo psychiczne. Szkoła jako przestrzeń wsparcia”, moderowanego przez Adama Ejnika, nauczyciela Szkoły Podstawowej nr 1 w Żurominie, koncentrowała się wokół pytania o źródła kryzysów psychicznych dzieci i młodzieży oraz o rolę szkoły w ich rozpoznawaniu i łagodzeniu. Najważniejsza teza dotyczyła znaczenia relacji. Jakość relacji – z rodzicami, rówieśnikami, nauczycielami i innymi dorosłymi – wskazano jako podstawowy czynnik chroniący albo, przeciwnie, zwiększający ryzyko kryzysu. Ważnym wątkiem była też próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, po czym nauczyciel może rozpoznać, że uczeń przeżywa kryzys. Sygnałem alarmowym jest przede wszystkim zmiana zachowania. Problem w tym, że nie wszystkie dzieci manifestują trudności. Uczniowie agresywni, impulsywni czy sprawiający trudności wychowawcze są zwykle szybciej zauważani. Znacznie łatwiej przeoczyć dzieci ciche, wycofane, „niewidzialne”, które nie proszą o pomoc i nie przyciągają uwagi otoczenia.

Warto wreszcie podkreślić, że uczestniczką panelu „Oświata – Horyzonty – Praca: skuteczna współpraca państwa, JST i edukacji na rzecz młodzieży i zrównoważonego rozwoju regionów” była Paulina Piechna-Więckiewicz, podsekretarz stanu w MEN. Konferencja w Lublinie to znakomita okazja do skonfrontowania problemów występujących na poziomie gminnym ze spojrzeniem prezentowanym z pułapu rządowego.

Integracja i rozmowy

Jak co roku uczestnicy konferencji „Edukacja przyszłości” mieli wyjątkową okazję do integracji i rozmów w mniej formalnej atmosferze. Podczas Lubelskiego Wieczoru Artystycznego przenieśli się do słonecznej Italii dzięki koncertowi „BELLA CIAO – największe włoskie przeboje” z Nicolą Palladinim, rodowitym Rzymianinem, jako wokalistą. Po koncercie do wspólnej zabawy zaprosił DJ. 

Konferencja odbyła się w Lubelskim Centrum Konferencyjnym, spełniającym najwyższe standardy organizacji wydarzeń. Zlokalizowane w pobliżu takich instytucji jak Centrum Spotkania Kultur, Filharmonia Lubelska czy Teatr Muzyczny, centrum oferuje przestrzeń doskonale dostosowaną do różnorodnych przedsięwzięć – od dużych kongresów po spotkania w formule hybrydowej. Uczestnicy wydarzenia mieli również okazję poznać Lublin – jedno z najciekawszych polskich miast, które dzięki bogatej ofercie kulturalnej i turystycznej umacnia swoją pozycję jako istotny ośrodek na europejskiej mapie MICE (Meetings, Incentives, Conferences and Exhibitions).

Organizatorem XIII Ogólnopolskiej Konferencji Samorządu i Oświaty „Edukacja Przyszłości” była spółka Municipium S.A, wydawca „Wspólnoty”. Współgospodarzem: miasto Lublin. Partnerem: Urząd Marszałkowski Województwa Marszałkowskiego „Lubelskie. Smakuj życie!”.

 

 

 

Ta strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny.

Zgoda na wszystkie
Zgoda na wybrane