W debacie o przyszłym budżecie Unii Europejskiej coraz mocniej wybrzmiewa pytanie o rolę miast. Nie chodzi wyłącznie o wysokość środków, które po 2027 r. trafią do samorządów, ale o sam model ich podziału. Polskie i europejskie miasta obawiają się, że polityka spójności może zostać podporządkowana logice centralnego zarządzania, a decyzje o inwestycjach będą podejmowane z pominięciem tych, którzy najlepiej znają potrzeby mieszkańców.
Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi, zwraca uwagę, że miasta są motorami rozwoju, innowacji, szkolnictwa wyższego i nowych technologii. To w nich koncentrują się uczelnie, firmy, instytucje kultury, transport publiczny, mieszkalnictwo i najważniejsze wyzwania klimatyczne. Dlatego – jej zdaniem – trudno mówić o rozwoju Europy bez silnego miejskiego wymiaru polityki spójności.
Łódź od lat działa w sieci Eurocities, która postuluje większe uwzględnienie dużych miast w przyszłej perspektywie finansowej UE. Samorządy miejskie wskazują, że miasta nie są wyłącznie jednymi z wielu beneficjentów funduszy europejskich. Realizują funkcje metropolitalne, świadczą usługi także dla mieszkańców gmin ościennych i odpowiadają za jakość życia ogromnej części społeczeństwa.
Szczególne obawy budzi możliwość połączenia środków na politykę spójności, rolnictwo i bezpieczeństwo w jeden „wspólny worek”. Zdaniem prezydent Łodzi takie rozwiązanie może oznaczać odsunięcie miast na dalszy plan. W sytuacjach kryzysowych priorytetem władz centralnych mogą stać się te grupy i obszary, które mają większą siłę politycznego nacisku.
Tymczasem to właśnie do władz miast mieszkańcy kierują oczekiwania dotyczące jakości usług publicznych, dostępności mieszkań, transportu, miejsc pracy, zieleni i dobrze zaprojektowanej przestrzeni publicznej. Jeżeli decyzje o podziale środków będą zapadały przede wszystkim centralnie, miasta mogą zostać pozbawione realnego wpływu na inwestycje, które bezpośrednio kształtują codzienne życie mieszkańców.
Dlatego samorządowcy miejscy oczekują albo wyraźnie wydzielonej koperty miejskiej, albo silnego zabezpieczenia środków na instrumenty terytorialne. Wśród nich szczególne znaczenie mają zintegrowane inwestycje terytorialne. ZIT-y są przez wiele miast oceniane pozytywnie, ponieważ wzmacniają współpracę metropolitalną i pozwalają przekraczać administracyjne granice gmin.
Z perspektywy mieszkańca granica między jedną jednostką samorządu terytorialnego a drugą często nie ma znaczenia. Liczy się sprawny transport, dostęp do usług, mieszkań, zieleni, szkół, instytucji kultury i infrastruktury społecznej. Właśnie dlatego instrumenty terytorialne są tak ważne: pozwalają planować rozwój nie według granic administracyjnych, lecz według rzeczywistych powiązań funkcjonalnych.
Spór o przyszłość polityki spójności po 2027 r. jest więc także sporem o miejsce miast w europejskim modelu rozwoju. Jeżeli fundusze zostaną nadmiernie scentralizowane, samorządy mogą stracić możliwość elastycznego reagowania na lokalne potrzeby. Jeżeli natomiast miasta otrzymają realny wpływ na planowanie i wydatkowanie środków, polityka spójności będzie mogła lepiej odpowiadać na wyzwania, które najmocniej ujawniają się właśnie w przestrzeni miejskiej.






