Rozmowy Wspólnoty

Metropolia to znacznie więcej niż wspólny bilet

11 czerwca parlament zakończył prace nad ustawą o Metropolii Pomorskiej. Dokument czeka już tylko na podpis prezydenta i, jeśli wejdzie w życie zgodnie z planem, otworzy nowy rozdział we współpracy pomorskich samorządów. O tym, co zmieni powołanie związku metropolitalnego oraz jakie cele stoją przed Metropolią Pomorską, rozmawiamy z Magdaleną Czarzyńską-Jachim, prezydent Sopotu i przewodniczącą Rady Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot.

Rozmawiamy chwilę po tym, gdy zielone światło dla metropolii dały Sejm i Senat. Prezydent ma teraz 21 dni na podpisanie ustawy. Czy jest pani spokojna o finał?

Spokojna i szczęśliwa będę wtedy, gdy ustawa zostanie przez pana prezydenta podpisana. Tak jak zresztą wszyscy samorządowcy zrzeszeni w naszym stowarzyszeniu, a jest nas 61. Jestem jednak pełna nadziei i wiary, że prezydent, który pochodzi z naszego regionu, zna potrzeby i oczekiwania mieszkańców oraz samorządowców, także tych z mniejszych miejscowości oddalonych od Trójmiasta. Wielokrotnie deklarował wsparcie dla rozwoju Pomorza, wierzę więc, że podpisze ustawę. 
 

Co było największym wyzwaniem w doprowadzeniu tego projektu do obecnego etapu?

Proces przygotowania tej ustawy był bardzo długi, ale jednocześnie – powiedziałabym – wzorcowy. Mimo że jest to projekt rządowy, inicjatywa była przede wszystkim oddolna, jest efektem wieloletniej pracy samorządowców. Współpracujemy ze sobą od lat w ramach stowarzyszenia i wiele rozwiązań mieliśmy już okazję częściowo przetestować. Za nami wiele rozmów i konsultacji z jedyną funkcjonującą dziś w Polsce metropolią – Górnośląsko-Zagłębiowską. Ustawa spowoduje zmiany w ponad dwudziestu innych ustawach, dlatego wymagała bardzo szerokich uzgodnień międzyresortowych. Od początku rozmawialiśmy także z przedstawicielami biznesu i środowiska naukowego.
 

Ustawa ma wejść w życie już 31 lipca. Czy samorządy są gotowe na tak szybkie przejście od etapu legislacyjnego do budowania realnie działającej metropolii?

Oczywiście, jesteśmy przygotowani do rozpoczęcia tego procesu w nowych ramach prawnych i przy wykorzystaniu dodatkowego finansowania, które umożliwi realizację wielu działań. Analizy trwają od dłuższego czasu, podobnie jak przygotowywanie konkretnych rozwiązań, więc nie startujemy od zera. To nie jest tak, że z dnia na dzień wszystko się zmieni. Zgodnie z harmonogramem mamy na przykład rok na utworzenie metropolitalnego zarządu transportu. Już teraz się do tego przygotowujemy i pracujemy nad konkretnymi rozwiązaniami. Część z nich jest już gotowa, wymaga teraz dalszej dyskusji.
 

Na co pozwoli ustawa, czego wcześniej nie dało się zrobić w ramach współpracy samorządów tworzących Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot?

Zacznijmy od transportu, który oczywiście jest bardzo ważny, choć ja traktuję go przede wszystkim jako narzędzie. Ustawa umożliwi nam zarządzanie transportem nie w granicach poszczególnych gmin, ale z perspektywy całego obszaru. Będziemy mogli patrzeć szerzej na potrzeby mieszkańców związane z dostępem do rynku pracy, edukacji czy kultury, ale także uwzględniać potrzeby inwestorów i przedsiębiorców działających w różnych częściach metropolii.

Na realizację zadań wykraczających poza zadania własne gmin będziemy otrzymywać dodatkowe środki z PIT. Docelowo będzie to 0,49 proc. udziału w podatku, co przy obecnym poziomie wpływów oznaczałoby około 500 mln zł rocznie.

Chciałabym jednak podkreślić, że nie jest tak, jak próbują przedstawiać niektórzy, że jakiś mityczny zarząd metropolii będzie teraz decydował o planowaniu przestrzennym czy transporcie w poszczególnych miastach, a samorządy stracą swoją samodzielność. To nieprawda. Projekt ustawy bardzo wyraźnie wskazuje, że chodzi o realizację zadań ponadgminnych. Nie wchodzimy w sferę zadań własnych samorządów. Dzięki ustawie będziemy mieli środki i narzędzia do realizacji przedsięwzięć, których dziś na takim poziomie ponadlokalnym realizować nie możemy albo które wymagają skomplikowanych porozumień międzygminnych i funkcjonują bez odpowiednich ram prawnych.
 

Metropolia obejmie 61 samorządów, od dużych miast po niewielkie gminy. Czy da się pogodzić interesy tak różnych partnerów?

Zarówno podczas debaty sejmowej i senackiej, jak i w rozmowach, które prowadziliśmy z przedstawicielami różnych środowisk, wszyscy podkreślali, że mówimy jednym głosem – niezależnie od tego, czy reprezentujemy małą gminę, czy duże miasto na prawach powiatu. Metropolia jako projekt nie ma barw partyjnych ani politycznych. W interesie nas wszystkich jest rozwój tego obszaru i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Chcemy sprawić, aby z tego rozwoju mogli korzystać wszyscy mieszkańcy, niezależnie od miejsca zamieszkania. Nie powinni być zmuszeni do wyprowadzki tylko po to, by mieć dostęp do dobrych usług publicznych, edukacji czy możliwości rozwoju. I to jest istota myślenia o metropolii. Oczywiście, największe miasta są motorem rozwoju i przyciągają inwestycje, ale same niczego by nie osiągnęły. Razem tworzymy potencjał całego regionu.
 

Sopot w pewnym sensie już dzisiaj jest przykładem takiego metropolitalnego myślenia.

Tak. Sopot jest małym miastem położonym w centrum metropolii i już teraz realizujemy tę ideę w praktyce. Nie mamy własnego zarządu transportu, korzystamy z rozwiązań Gdyni i Gdańska, współpracując z oboma miastami. Ich linie komunikacyjne przebiegają przez Sopot i obsługują naszych mieszkańców. Odpady trafiają do spalarni w Gdańsku. Ciepło w kaloryferach mieszkańców Sopotu pochodzi z Elektrociepłowni Wybrzeże, która znajduje się poza granicami miasta. Podobnie wygląda kwestia ochrony zdrowia. W niewielkiej odległości od nas znajdują się duże, wysokospecjalistyczne szpitale. W praktyce często są one bliżej dla mieszkańców Sopotu niż dla części mieszkańców Gdańska czy Gdyni. Dlatego nie mamy wielospecjalistycznego szpitala z SOR-em, bo nie ma takiej potrzeby. Najważniejsze jest zapewnienie dobrego dostępu do tych placówek, przede wszystkim poprzez sprawny transport. Już dziś realizujemy więc w mikroskali ideę komplementarności usług publicznych i wyjścia poza granice administracyjne miasta. I myślę, że właśnie w tym kierunku będzie rozwijać się cała metropolia. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wyzwania demograficzne oraz konieczność racjonalnego wydawania środków publicznych.
 

Kiedy mieszkańcy realnie odczują, że metropolia zaczęła działać? Co będzie pierwszą, widoczną dla nich, zmianą?

Myślę, że jedną z pierwszych korzyści będzie wspólny bilet metropolitalny. To rozwiązanie oczekiwane od wielu lat, można powiedzieć, że na Pomorzu stało się już wręcz tematem memicznym. Oczywiście, jego wprowadzenie wymaga wielu uzgodnień. Poszczególne gminy mają dziś różne taryfy, różne systemy ulg i różne sposoby rozliczeń. To wszystko trzeba ujednolicić i wypracować wspólne zasady. Jestem jednak przekonana, że właśnie w obszarze transportu mieszkańcy najszybciej zauważą efekty działania metropolii.
 

Metropolia ma docelowo otrzymywać blisko pół miliarda złotych rocznie. Czy dziś można już określić, jaka część tych środków będzie przeznaczana na bieżące funkcjonowanie, a jaka na inwestycje?

Uzgodniliśmy zasadę, że maksymalnie 5 proc. budżetu może być przeznaczone na funkcjonowanie związku metropolitalnego i koszty administracyjne. Znacznie ważniejsze było dla nas jednak określenie kierunków wydatkowania tych środków. Dlatego w projekcie ustawy znalazł się zapis, zgodnie z którym minimum 40 proc. budżetu musi zostać przeznaczone na działania realizowane poza miastami na prawach powiatu, czyli de facto poza Trójmiastem. Trzeba też pamiętać, że pełne finansowanie będzie osiągane stopniowo. W pierwszym roku funkcjonowania, czyli w 2027 roku, metropolia otrzyma około 150 mln zł. W kolejnym roku będzie to około 250 mln zł, a dopiero w trzecim roku około 500 mln zł. 

W pierwszym okresie znacząca część środków zostanie przeznaczona na budowę wspólnego systemu transportowego, który będzie fundamentem dalszej integracji metropolii.

W następnym latach wspólnie będziemy wypracowywać kolejne priorytety i zadania.
 

W swoich wypowiedziach często podkreśla pani, że Metropolia Pomorska nie może być kojarzona wyłącznie z transportem. Czym ma być w dłuższej perspektywie?

To, że posługujemy się hasłem „Metropolia Wiedzy”, nie jest tylko sloganem. To nasz realny cel. Dlatego bardzo cieszy mnie powołanie Funduszu Rozwoju. Zadeklarowaliśmy jako samorządowcy, że minimum 5 proc. dodatkowych środków, które otrzymamy dzięki udziałowi w PIT, będzie przeznaczane właśnie na ten cel. Patrzymy na doświadczenia innych europejskich metropolii i widzimy, że wciąż mamy wiele do nadrobienia w obszarze innowacji. Wystarczy spojrzeć na wykorzystanie przez Polskę środków z programu Horyzont, który premiuje współpracę i innowacyjność. Z przykrością trzeba stwierdzić, że jesteśmy pod tym względem na drugim miejscu od końca w Europie. Gorzej wypada jedynie Rumunia.

Mamy więc bardzo dużo do zrobienia. Jednocześnie przykłady europejskie pokazują, że metropolie mogą być kołem zamachowym rozwoju. Mogą wpływać na wzrost gospodarczy, a w konsekwencji generować większe dochody dla budżetu państwa. Dlatego od początku podkreślam, że środki, które otrzymamy dzięki ustawie, nie są prostą dotacją. To inwestycja, która ma przynieść lepszą jakość życia mieszkańców, pomóc ograniczać depopulację poprzez zapewnienie dostępu do rynku pracy czy edukacji, a jednocześnie generować dodatkowy rozwój gospodarczy i większe wpływy do budżetu państwa.

Najważniejszy jest jednak kapitał ludzki. Za chwilę największym atutem – zarówno dla nauki, jak i dla biznesu, a więc de facto dla rozwoju – nie będą technologie, ale ludzie. Musimy zatrzymać mieszkańców, stwarzać im warunki do rozwoju i jednocześnie przyciągać specjalistów z różnych dziedzin. Przed naszym regionem stoją ogromne inwestycje związane chociażby z energetyką jądrową, rozbudową portów, energetyką wiatrową czy sektorem offshore. W związku z tym wsparcie nauki, innowacyjności i kształcenia kadr będzie niezwykle ważne.

Chcemy kształcić specjalistów tutaj, na Pomorzu. Dlatego tak ważne jest, aby młodzież z mniejszych miejscowości miała wygodny dostęp do szkół technicznych, uczelni i miejsc pracy. I tu znów wracamy do znaczenia dobrze zorganizowanego transportu. To wszystko powinno się ze sobą łączyć i tworzyć efekt synergii – rozwój całej metropolii, korzyści dla mieszkańców, zatrzymywanie tych, którzy już tutaj mieszkają, i przyciąganie nowych specjalistów. Dlatego nie chciałabym, żeby metropolia kojarzyła się wyłącznie ze wspólnym biletem. Transport jest narzędziem. Celem jest rozwój i innowacyjność.

Oczywiście, efekty takich działań nie będą widoczne od razu. Innowacje potrzebują czasu. Ale to właśnie one przekładają się na wzrost znaczenia naszych uczelni, większą atrakcyjność regionu i jego konkurencyjność.
 

Czyli metropolia może być odpowiedzią na problem depopulacji?

Na pewno. Demografia to dziś coś, co spędza sen z powiek wszystkim samorządowcom i nie tylko im. Za chwilę możemy stanąć przed pytaniem, czy każda gmina będzie w stanie samodzielnie realizować wszystkie swoje zadania. Czy każda będzie w stanie zapewnić rozwój, wsparcie dla młodzieży czy seniorów w sytuacji, gdy liczba mieszkańców będzie malała albo pojawią się duże dysproporcje między grupami wiekowymi.

Dlatego myślenie metropolitalne zakłada spojrzenie szersze niż tylko granice jednej gminy. Katalog zadań, które można realizować wspólnie, jest w ustawie bardzo szeroki i pokazuje, że musimy zacząć patrzeć na wiele wyzwań w skali całego obszaru. Mówiąc wprost – celem nie jest to, żeby w każdej gminie znajdowała się szkoła podstawowa. Celem jest to, żeby każde dziecko miało wygodny i łatwy dostęp do dobrej szkoły podstawowej. To trochę odwraca sposób myślenia o usługach publicznych. I właśnie dlatego transport jest tutaj tak istotny. Pozwala efektywniej organizować dostęp do usług społecznych i wpływać na jakość życia mieszkańców.
 

Jaka powinna być Metropolia Pomorska za 10 lat, aby mogła pani powiedzieć: udało się?

Największą satysfakcję będę miała wtedy, gdy będzie wymieniana obok innych europejskich metropolii. To właśnie one są naszą naturalną konkurencją. Nie chcemy konkurować z innymi miastami w Polsce. Wręcz przeciwnie, będziemy kibicować powstawaniu kolejnych metropolii w kraju. Widzimy bowiem, że jest to skuteczne narzędzie rozwojowe, którego potencjał warto wykorzystać. 

Ta strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny.

Zgoda na wszystkie
Zgoda na wybrane