W samorządach

Janusz Król: Kanikuła albo Psia Gwiazda

Pierwsza połowa tego roku upłynęła nam pod znakiem wojny na Ukrainie. Samorządy podjęły ogromny wysiłek, aby przyjąć miliony uchodźców wojennych przybywających do naszego kraju i sprawiły się z tym zadaniem znakomicie. Powodzenie to stało się okazją do prawienia uszczypliwości rządowi, który rzekomo nie dał rady.

Otóż nie, państwo polskie doskonale poradziło sobie z falą uciekinierów o rozmiarach niespotykanych w Europie od ponad stu lat, dając dowód sprawności i łamiąc zachodnie stereotypy o polskim braku organizacji (Polnische Wirtschaft), bałaganiarstwie oraz imposybilizmie. Straż graniczna wraz ze służbami ochrony państwa zorganizowały sprawną odprawę 4 milionów osób, miasta i gminy graniczne przy współpracy wojewodów i służb zorganizowały pierwszą pomoc, rozśrodkowanie i transport ludzi do różnych krajów i regionów, samorządy w głębi Polski wraz z organizacjami pozarządowymi znalazły miejsca pobytu dla uchodźców (na co rząd dał pieniądze), szkoły i w znacznej mierze gospodarka szybko wchłonęły rodziców, dzieci i żony ukraińskich żołnierzy. Zgodnie z decyzjami rządu i parlamentu rodziny uchodźców uzyskały pomoc podobną, jaka przysługuje polskim rodzinom, dzięki czemu nie było przypadków żebrania przez głodnych, chorych i opuszczonych ludzi na ulicach. Mało?

Niestety, gorący spór polityczny w Polsce rozgrzał co bardziej krewkich samorządowców, którzy nie oglądając się na fakty głosili, że „państwo nie zdało egzaminu”, oczywiście przez „państwo” rozumieli rząd, jakby zapominając, że samorząd jest integralną częścią państwa i ma w swoich zadaniach pomoc społeczną, ochronę zdrowia, edukację oraz obowiązek utrzymania porządku publicznego i zapewnienie bezpieczeństwa ludziom na swoim terytorium. Chwała prezydentom, burmistrzom i wójtom, którzy nie oglądając się na godziny pracy, zmęczenie i prywatne pieniądze pracowali na ten polski sukces. Ale powiedzmy też to sobie uczciwie: wykonywali swoją pracę. Do tego zostali powołani i za to biorą pieniądze. Zarządzanie kryzysowe – o czym mówi w wywiadzie w tym numerze „Wspólnoty” prezydent Przemyśla – wymaga nadzwyczajnego wysiłku dlatego, że ma zaradzić sytuacji nadzwyczajnej. W normalnej sytuacji nikt nie wymaga od samorządowych włodarzy dokonywania cudów. To właśnie dlatego trzydzieści dwa lata temu przywrócono w Polsce samorząd, aby zarządzanie zdecentralizować i uczynić skutecznym poprzez nadanie zjawiskom globalnym lokalnego wymiaru. To na tym polega idea pomocniczości, że problem lokalny – przyjazd kilkuset lub kilku czy kilkudziesięciu tysięcy uchodźców do konkretnego miejsca stosownie do jego wielkości i zasobów budżetowych – rozwiązywany jest przez samorząd lokalny, a dopiero kiedy sytuacja przekracza jego możliwości, włącza się jednostka wyższa, np. rząd. Dokładnie tak zadziałało polskie państwo w opanowaniu kryzysu uchodźczego, każdy poziom zarządzania zgodnie z podziałem kompetencji dobrze wykonał swoje obowiązki. Brawo.

Teraz przyszedł czas krótkiego odpoczynku. Wakacje w szkołach, pełnia sezonu urlopowego, względny spokój na granicach. Sytuacja chwilowo jest opanowana, ale pożar nie skończył się tlić. Trzeba być przygotowanym na kolejne fale uchodźców wywoływane dynamiką wojny na Ukrainie. Rosyjski agresor nie zamierza się zatrzymać. Trzeba się więc modlić, aby konflikt nie rozlał się poza wschodnią Ukrainę. Pamiętając o powadze zagrożenia trzeba koniecznie dokonać przeglądu własnych zasobów i procedur na wypadek powtórzenia się podobnych kryzysów, a nawet gorszych. Trzeba zweryfikować plany zarządzania kryzysowego, skorzystać z doświadczeń tych samorządów, które kryzysu uchodźczego doświadczyły najmocniej. Zrobić odpowiednie zakupy, przygotować gminy i powiaty do sprawnego działania w ekstremalnych warunkach.

Ale trzeba też znaleźć chwilę na odpoczynek i regenerację swoich sił. Teraz jest na to doskonały czas i tu z niezłą radą przychodzi Jan Andrzej Morsztyn, który w wierszu „Dobra myśl” z tomu „Kanikuła albo Psia Gwiazda” zaleca:
Teraz, kiedy słońce pali,
Siadłszy na przestronnej sali
Lubo pod gęstym cieniem jaworowym,
Chłodźmy się, bracia, napojem Bakchowym.

Janusz Król
redaktor naczelny "Wspólnoty"