W samorządach

Fundusze UE po 2027 r. Nie ma zgody samorządów na centralizację i osłabienie polityki spójności

Przyszły budżet Unii Europejskiej ma rozstrzygnąć nie tylko o skali wsparcia dla regionów, ale też o tym, kto będzie decydował o jego wykorzystaniu. Samorządy chcą większych środków, utrzymania polityki spójności i realnej decentralizacji. W rozmowie przeprowadzonej przez "Wspólnotę" w trakcie 170. posiedzenia Europejskiego Komitetu Regionów Jacek Karnowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, jasno wskazuje, że Polska będzie bronić silnej roli regionów.

Debata o budżecie UE na lata 2028–2034 wchodzi w kluczową fazę. Europejski Komitet Regionów zaapelował o zwiększenie wieloletnich ram finansowych do poziomu 1,27 proc. dochodu narodowego brutto UE, a jednocześnie o ochronę polityki spójności przed rozwiązaniami, które mogłyby osłabić jej rozwojowy charakter. Samorządowcy wyraźnie podkreślają, że środki na bezpieczeństwo, obronność i konkurencyjność nie mogą być budowane kosztem funduszy służących wyrównywaniu szans terytorialnych.

Ten sam kierunek wybrzmiewa w rozmowie z Jackiem Karnowskim. Sekretarz stanu przypomina, że choć ostateczne decyzje dotyczące modelu dystrybucji środków zapadają na poziomie krajowym, stanowisko polskiego rządu jest jasne. „Jesteśmy za dalszą decentralizacją programów unijnych spójnościowych” – mówi. Jak podkreśla, regiony nie powinny zostać sprowadzone do roli wykonawców decyzji podejmowanych centralnie. Przeciwnie, powinny zachować realny wpływ na programowanie i wdrażanie funduszy. „Najbardziej właściwe było zachowanie tych 44 proc., za które odpowiedzialne są regiony” – zaznacza minister, przypominając, że w poprzedniej perspektywie samorządy województw wykorzystały 99,8 proc. powierzonych im środków.

Istotnym elementem tej dyskusji jest sytuacja regionów przygranicznych oraz słabszych obszarów wewnątrz poszczególnych województw. Karnowski zwraca uwagę, że nowe uwarunkowania geopolityczne już dziś wpływają na rozwój lokalny. Zamknięte granice z Białorusią i Rosją, a także napięcia związane z wojną w Ukrainie oznaczają realne koszty gospodarcze. „Niestety część inwestorów ucieka” – zauważa. Dlatego, jego zdaniem, wsparcie po 2027 r. powinno trafiać precyzyjnie tam, gdzie kumulują się niskie dochody, wysokie bezrobocie i problemy demograficzne.

Mocno akcentuje to również Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. „My jako władze lokalne potrzebujemy decentralizacji i zapewnienia wsparcia (finansowego, prawnego, organizacyjnego) adekwatnego do lokalnych potrzeb” – podkreśla. Jej zdaniem samorządy w państwach graniczących z Rosją nie mogą jednocześnie prowadzić projektów odporności i transformacji oraz zabezpieczać infrastruktury obronnej bez odpowiedniego wsparcia ze strony UE i władz centralnych. Dlatego nowe Wieloletnie Ramy Finansowe muszą łączyć bezpieczeństwo z kontynuacją polityki spójności, rozumianej jako narzędzie sprawiedliwego i zrównoważonego rozwoju.

W rozmowie z ministrem wybrzmiewa też wyraźna granica: Polska popiera zwiększanie wydatków na obronność, ale nie kosztem funduszy spójnościowych. „Nie jesteśmy za tym, żeby pieniądze na obronność pomniejszyły pieniądze na spójność” – mówi Karnowski. I właśnie o to toczy się dziś najważniejszy spór: nie tylko o wysokość unijnego budżetu, ale o to, czy Europa nadal będzie wzmacniać swoje regiony, czy zacznie ograniczać ich rolę w imię centralizacji i doraźnych celów.

TAGI: budżet, fundusze unijne, środki unijne, unia europejska,

Ta strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny.

Zgoda na wszystkie
Zgoda na wybrane