Rozmowy Wspólnoty

Dywersyfikacja źródeł ciepła już za dwa lata

Instalacja termicznego przekształcania odpadów komunalnych, ciepłownia zasilaną biomasą, włączana w okresie zwiększonego zapotrzebowania na ciepło kotłownia węglowa, a w szczycie pracować będą kotły olejowo-gazowe. Budujemy system odporny na zawirowania na rynkach energii – mówi Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna.

Projekt budowy w Olsztynie ekociepłowni na paliwo z odpadów komunalnych ma długą brodę, ale udało się wystartować z budową we wrześniu ubiegłego roku, kilka tygodni temu wmurowano kamień węgielny pod inwestycję, a ekociepłownia miała być gotowa do końca 2021 r. Dlaczego tak długo to trwało i kiedy realnie obiekt zostanie oddany do eksploatacji?

Mieliśmy ją oddać do użytku wcześniej. Już w roku 2011 firma Michelin, francuski następca sprywatyzowanej przez rząd fabryki opon Stomil, która ze swojej ciepłowni dostarczała energię do ponad 30 proc. miasta, zapowiedziała, że wycofa się z tej działalności. Z punktu widzenia firmy to był racjonalny krok, bo jej kierownictwo zdawało sobie sprawę, że wejdą nowe przepisy unijne zmuszające branżę ciepłownictwa opartą na węglu do kosztownych modernizacji i nie chciało za to płacić. A nasza sieć ciepłownicza jest przystosowana do współpracy z dwoma źródłami, z których jedno zawsze należało do miejskiej spółki, drugim była elektrociepłownia producenta opon. Dzisiaj ten stan nie uległ zmianie – mamy sieć zmodernizowaną, w 70 proc. jest ona preizolowana, ale nadal wymaga zasilania z dwóch źródeł.

W 2014 roku podpisaliśmy umowę ze spółką skarbu państwa Polskie Inwestycje Rozwojowe na projekt, który zakładał stworzenie spółki celowej z udziałem Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, Polskich Inwestycji Rozwojowych jako inwestora kapitałowego, zaś na kilkanaście procent mieliśmy znaleźć inwestora prywatnego. Niestety, ten projekt mimo poniesienia pewnych nakładów wstępnych zarówno przez nas, jak i przez PIR, a potem jego następcę Polski Fundusz Rozwoju, nie wypalił, bo w 2017 roku PFR nie potwierdził jego finansowania. Wycofał się, mimo że ich komitet inwestycyjny dwukrotnie opiniował nasz projekt pozytywnie. Dlatego całe przedsięwzięcie musieliśmy zaczynać od nowa, tworząc nowy model finansowania oparty w całości o kapitał prywatny.

W 2018 roku przeprowadziliśmy dialog techniczny z udziałem ponad trzydziestu firm i w jego rezultacie przygotowaliśmy dokumenty do przetargu na wybór partnera prywatnego do projektu w systemie PPP. W tej koncepcji partner prywatny miał przygotować kompleksowy projekt techniczny i organizacyjny, zapewnić jego finansowanie, wybudować ekociepłownię, a następnie przez 25 lat eksploatować. Proszę wziąć pod uwagę, że mówimy o ogromnym projekcie, w którym sama infrastruktura kosztuje ponad 800 mln zł. W listopadzie 2019 roku reprezentujący interesy miasta MPEC podpisał umowę z utworzoną przez fundusz Meridiam i koncern Urbaser firmą Dobra Energia dla Olsztyna, która stała się naszym partnerem. Zgodnie z umową na koniec tego roku będzie gotowa szczytowo-rezerwowa kotłownia olejowo-gazowa, która docelowo będzie pełnić funkcję uzupełniającą, podczas gdy w podstawie pracuje nasza ciepłownia w Kortowie, natomiast z końcem lipca 2023 roku zostanie oddana instalacja do termicznego przekształcania odpadów komunalnych i wtedy system zostanie domknięty.

Rosną koszty projektu – sama budowa infrastruktury pochłonie 800 mln zł – a jego wartość w 25-letnim okresie eksploatacji wraz z kosztami finansowania według obecnych wyliczeń wynosi ponad 3,5 mld zł brutto. Skąd tak duży wzrost kosztów? Biorąc pod uwagę obecną inflację – czy to kwota ostateczna?

Ta kwota to łączna wartość inwestycji z uwzględnieniem kosztów budowy, kosztów finansowania i eksploatacji przez cały 25-letni okres. Mogę tylko mieć nadzieję, że jest ostateczna, choć doskonale wiemy, że na budowie mogą zdarzyć się różne rzeczy. To jednak jest już problemem partnera prywatnego. Nasze zobowiązania i ryzyko, skalkulowane przez MPEC, dotyczą odbioru wyprodukowanego ciepła oraz zapewnienia 100 tys. ton paliwa alternatywnego w postaci odpadów komunalnych. Paliwo będzie pochodziło z naszego Zakładu Gospodarki Odpadami Komunalnymi oraz z całego województwa warmińsko-mazurskiego. Jak widać, nasz projekt zwieńczy system gospodarki obiegu zamkniętego w dziedzinie gospodarki odpadami dla całego regionu.

Czy koszty zapewnienia energii cieplnej dla mieszkańców Olsztyna mogłyby być niższe? Z pewnością tak, gdyby projekt udało się zamknąć w roku 2017, przed decyzją o wycofaniu się PFR. W tamtym projekcie udziały PFR-u byłyby stopniowo umarzane w okresie 25 lat, a i sama budowa byłaby tańsza, bo wtedy były inne ceny na rynku budowlanym. Poza tym niemal całość zaangażowania finansowego pozostałaby w sferze publicznej, co także ma wpływ na koszty kapitału.

Kiedy rozmawialiśmy o tym projekcie w marcu 2018 roku miasto, poprzez swoją spółkę MPEC, miało już podpisane umowy z Zakładem Gospodarki Odpadami Komunalnymi sp. z o.o. w Olsztynie oraz RIPOK-ami z terenu województwa – czy te umowy mimo opóźnienia inwestycji są aktualne? Pytam, bo zapewnienie paliwa pochodzącego z odpadów do modułu ITPO elektrociepłowni ma kluczowe znaczenie dla powodzenia projektu, a za to odpowiada strona miejska (MPEC).

Te umowy są aktualne, ale musimy pamiętać, że w roku 2018 cena za zagospodarowanie RDF, czyli paliwa alternatywnego, wynosiła 250–300 zł, a dzisiaj odpad ten jest dostarczany do cementowni lub eksportowany po 550 zł za tonę. Umowa, o którą pan pyta, przewiduje, że MPEC będzie odbierał te nienadające się do ponownego użycia odpady od ZGOK-u i przekazywał do termicznego unieszkodliwienia w instalacji poniżej 350 zł za tonę. Gdyby instalacja termicznego przekształcania odpadów działała już dzisiaj, to mieszkańcy Olsztyna za ciepło oraz ponad pół miliona mieszkańców regionu za odbiór odpadów płaciliby znacznie mniej. Tak więc z powodu opóźnienia realizacji projektu wyższe koszty ponoszą mieszkańcy, ale zagrożenia dla umów o odbiór odpadów zawartych przez MPEC nie ma.

Czy są planowane działania w celu zapewnienia kontroli nad strumieniem odpadów w regionie? Czy miasto, w tym miejskie spółki, chcą wejść na regionalny rynek odpadów i konkurować z podmiotami prywatnymi?

Za działania rynkowe odpowiadają są nasze spółki i myślę, że wymaga to po ich stronie jeszcze trochę pracy. Szczególnie potrzebna będzie głębsza refleksja po stronie udziałowców ZGOK-u, czyli 36 innych gmin z terenu naszego województwa, bo osiągnięcie porozumienia wśród tylu partnerów mających często sprzeczne interesy jest bardzo trudne. Czasem trzeba wznieść się ponad populistyczne hasła i wybrać racjonalność ekonomiczną, a dla niektórych jest to niemal niemożliwe do zaakceptowania.

W sposób spekulacyjny rosną ceny pozwoleń na emisję CO2. W jakim stopniu projekt wystawiony jest na ryzyko ze strony tego rynku?

Budowana przez nas instalacja nie jest obciążona koniecznością zakupu pozwoleń na emisję CO2, więc wzrost cen uprawnień jest w tym przypadku neutralny. Kiedy inne samorządy będą zmuszone inwestować w modernizację swoich ciepłowni lub/i płacić za pozwolenia i będą przerzucały te koszty na mieszkańców, w Olsztynie znaczna część ciepła pochodząca z tej instalacji będzie o te koszty tańsza. Nasze drugie źródło ciepła dla miasta, czyli ciepłownia Kortowo, obecnie przechodzi modernizację i kotły węglowe są przygotowywane do docelowej pracy w szczycie zapotrzebowania zgodnie z wyśrubowanymi normami oczyszczania spalin, natomiast głównym źródłem ciepła jest już obecnie pracujący, wybudowany w 2020 roku nowoczesny kocioł na paliwo ze źródeł odnawialnych, którym są zrębki. Jeszcze do niedawna całość energii cieplnej dla Olsztyna była pozyskiwana z węgla, a w 2023 roku będziemy już mieli pełną dywersyfikację: pracującą w podstawie instalację termicznego przekształcania odpadów komunalnych i ciepłownię zasilaną biomasą oraz włączaną w okresie zwiększonego zapotrzebowania na ciepło kotłownię węglową, a w szczycie pracować będą kotły olejowo-gazowe. W świetle obecnych przepisów ten system będzie bardziej odporny na zawirowania rynków, na których handluje się pozwoleniami na emisję.

Nowo wybudowaną elektrociepłownią ma zarządzać partner prywatny – spółka Dobra Energia dla Olsztyna, która ma ten obiekt wybudować. Wielu samorządowców boi się projektów PPP ze względu na ryzyko osobiste, a także prawne. Jakie miasto ma gwarancje, że przez 25 lat trwania projektu relacje z partnerem będą dobre?

Nikt nie ma stuprocentowej gwarancji, że jakieś zagrożenie nie wydarzy się w przyszłości. Najlepszym przykładem jest pandemia, której nikt się nie spodziewał. Mamy bardzo profesjonalnie przygotowaną umowę z partnerem prywatnym. Nad całością dokumentacji czuwali eksperci zarówno specjalizujący się w zagadnieniach technicznych, jak i finansiści oraz prawnicy. Ich pracę koordynowała nasza spółka, która pilnowała, aby warunki współpracy z partnerem prywatnym były dla niej bezpieczne. Sądzę, że pakiet zabezpieczeń zawartych w umowie PPP jest właściwy i gwarantuje obu stronom korzyści. Naszym zadaniem, jako samorządu, jest przygotowanie planu zaopatrzenia miasta w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe i dostarczanie ciepła. Zgodnie z tym planem działamy i nie spodziewamy się systemowych zagrożeń. W Polsce funkcjonuje siedem instalacji podobnych do naszej i z rozmów z kolegami prezydentami wiem, że działają one bardzo dobrze oferując niższe ceny dla mieszkańców niż instalacje oparte na węglu. Mamy też w kraju ogromną nadwyżkę paliwa RDF wynoszącą nawet 3 mln ton, toteż zagrożenia z tej strony także nie ma.

Oczywiście, duży projekt w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego wymaga sporej odwagi i odpowiedzialności, dlatego na przygotowanie takiego przedsięwzięcia potrzeba wiele czasu, wnikliwości, a całość trwa o wiele dłużej niż realizacja samego etapu inwestycyjnego. Dlatego dzisiaj dzielimy się naszymi doświadczeniami z zainteresowanymi samorządami tak, jak sami korzystaliśmy z dorobku innych.

Trzeba pamiętać, że projekty PPP niosąc pewne ryzyko dają też ogromne korzyści. Na budowę drugiego źródła ciepła dla miasta nie musieliśmy zabezpieczać żadnych środków, co w obecnej sytuacji finansowej samorządów jest wręcz zbawienne. Co więcej, nie mając odpowiedniej nadwyżki operacyjnej nawet nie udałoby się nam pozyskać tak ogromnych środków na rynkach finansowych. Już ten fakt w pełni uzasadnia konieczność podjęcia ryzyka, bo bez nowej ciepłowni nie mielibyśmy możliwości zapewnienia energii cieplnej mieszkańcom miasta.

Kto sprawuje kontrolę właścicielską nad spółką, jakie jest zaangażowanie kapitałowe partnerów w spółce Dobra Energia dla Olsztyna oraz jaki jest udział kapitałów prywatnych w montażu finansowym?

Głównym udziałowcem jest francuski fundusz inwestycyjny Meridiam. Poza nim w przedsięwzięciu bierze udział koncern Urbaser, który ma 5 proc. udziałów w kapitale zakładowym Spółki Dobra Energia dla Olsztyna i w konsorcjum odpowiada za przyszłą eksploatację instalacji. Jeśli chodzi o kontrolę inwestycji, to nasza spółka ma pełen wgląd we wszystkie aspekty techniczne i ponoszone wydatki. Nasz Inżynier Kontraktu pełni stały nadzór nad realizacją. Ponadto spółka miejska jest beneficjentem środków z dotacji UE i pośredniczy w ich wydatkowaniu. Udało jej się pozyskać ponad 172 mln zł i mamy nadzieję na kolejne 60 mln, bo Komisja Europejska zatwierdziła pomoc publiczną możliwą do przyznania tej inwestycji na poziomie 230 mln zł. Te środki są w pełni transparentne i muszą być szczegółowo rozliczone przez MPEC, a następnie przez NFOŚiGW, który pełni funkcję instytucji zarządzającej funduszami. Natomiast kontrola MPEC-u w trakcie bieżącej działalności przedsięwzięcia jest zapewniona zapisami umowy PPP i dotyczy zarówno technicznego, jak i finansowego zakresu prowadzenia działalności przez partnera przez cały okres trwania 25-letniej współpracy.