Jaką rolę w strategii rozwoju Sierpca przypisuje pan bioenergetyce i innym formom OZE?
To jeden z najważniejszych kierunków rozwoju naszego miasta. Pierwszy wyraźny sygnał o wadze tego problemu dotarł do mnie na początku pełnienia funkcji burmistrza, w latach 2015–2016, kiedy mocno wzrosły ceny gazu. Nasza miejska ciepłownia, oparta właśnie na gazie, znalazła się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. To był impuls, aby zacząć szukać nowych, bardziej ekologicznych i tańszych rozwiązań. Kryzys związany z wojną w Ukrainie tylko potwierdził słuszność tego kierunku, czyli dążenia do samowystarczalności energetycznej gminy. Zaczęliśmy od analizy lokalnych zasobów. Sierpc jest silnie związany z przetwórstwem rolno-spożywczym zbożowym, mleczarskim i mięsnym. Okazało się, że duży potencjał stanowią odpady i półprodukty z tej produkcji, przede wszystkim biomasa.
Jakie korzyści społeczne i ekonomiczne mogą przynieść mieszkańcom inwestycje w bioenergetykę i OZE?
Pierwszym praktycznym krokiem była modernizacja miejskiej oczyszczalni ścieków. Choć Sierpc ma około 17 tysięcy mieszkańców, oczyszczalnia ma moc odpowiadającą około 110 tysiącom RLM. Ścieki są tam przekształcane w biogazowni w ciepło i energię elektryczną. Dzięki kogeneracji o mocy około 0,4 MW energii elektrycznej, uzupełnionej produkcją ciepła, oczyszczalnia w ostatnim roku była niemal samowystarczalna energetycznie. To dało konkretne oszczędności, koszty rzędu kilkuset tysięcy złotych nie zostały przeniesione na ceny usług komunalnych. Przy ciepłowni miejskiej aktualnie trwa rozruch techniczny kolejnej ekologicznej inwestycji – pomp ciepła o mocy do 0,7 MWt. Będą one zasilane energią z fotowoltaiki (0,35 MWe). To udało się zrealizować dzięki środkom z NFOŚ. Łączna moc instalacji OZE w miejskich jednostkach i spółkach do końca 2026 roku przekroczy 2 MW. Budujemy więc system, w którym różne źródła energii wzajemnie się uzupełniają. To jednak dopiero pierwszy krok. Obecnie realizujemy dwa kolejne projekty związane z biomasą i bioenergetyką.
Jakie to są projekty?
Pierwszy to komercyjna biogazownia, dla której jesteśmy już po ocenie oddziaływania na środowisko. Instalacja będzie mogła przyjmować część bioodpadów komunalnych. Liczymy, że odpady zielone z naszej gminy i być może z gmin sąsiednich będą dzięki temu zagospodarowywane taniej niż obecnie. Biogazownia ma też wykorzystywać odpady i produkty uboczne lokalnego przemysłu mleczarskiego, mięsnego oraz rolnego. Mogą to być m.in. łuski, zrębka czy obornik. Dziś nie zakładamy, że odpady hodowlane będą głównym wsadem, ale instalacja będzie mogła je przyjmować. Efektem procesu ma być poferment pozbawiony odorów, który po odpowiednim przygotowaniu będzie mógł zostać wykorzystany jako ulepszacz gleby albo nawóz. Drugi projekt dotyczy spalania lub współspalania biomasy w ciepłowni oraz w nowej instalacji realizowanej na terenie Sierpca. Chodzi o piec na biomasę porolniczą, której mamy dużo dzięki obecności słodowni i młynów. Taka biomasa mogłaby być przetwarzana na ciepło, które następnie wracałoby do zakładów dostarczających surowiec.
Proszę opowiedzieć o partnerach, jakich ma gmina i czy instytucje finansowe wspierają takie przedsięwzięcia.
Największym problemem jest właśnie brak realnego wsparcia instytucjonalnego. To są projekty innowacyjne, często startupowe, a instytucje finansowe podchodzą do nich ostrożnie. Od około roku trwa proces domykania ich finansowania. W jednym przypadku mówimy o startupie, który opracował technologię ekologicznego spalania otrębów, np. jęczmiennych czy owsianych. Widzimy w tym duży potencjał i liczymy, że finalizacja finansowania nastąpi w ciągu najbliższego roku. Drugi projekt realizowany jest z jednym z czołowych polskich producentów ziemi do kwiatów. Chcemy rozwijać technologię produkcji ziemi doniczkowej bez torfu, z wykorzystaniem produktów pochodzących z biogazowni. To wpisuje się w trend ograniczania eksploatacji torfowisk i ma znaczenie także społeczne, bo produkt końcowy nie powinien powodować uciążliwości zapachowych. Wniosek w sprawie jednego z projektów będzie składany do NFOŚiGW, a w przypadku drugiego planujemy rozmowy o wsparciu badań i rozwoju. Uważamy, że to nowoczesna technologia, która zasługuje na finansowanie. Co ciekawe, wspomniany startup miał możliwość tworzenia swojego produktu właśnie w Sierpcu. Gdyby nie nasze miasto, ten piec prawdopodobnie by nie powstał.
Zwykle mieszkańcy miast obawiają się biogazowni z powodu zapachów. Jak odpowiadacie na te obawy?
Mamy już jedną biogazownię przy oczyszczalni ścieków i doświadczenia są pozytywne. Znacząco ograniczyła ona odorowość w promieniu kilkuset metrów. Dziś większy wpływ na zapachy mają okoliczne zakłady niż sama instalacja. Przy nowym projekcie przeszliśmy procedurę środowiskową i spotykaliśmy się z mieszkańcami. Odwiedziliśmy też dużą biogazownię w okolicach Zatoki Gdańskiej. Tam problemu odorowości nie ma. Jeśli pojawiają się zapachy, oznacza to nieszczelność, a na to nie można sobie pozwolić. Dlatego wymagamy najwyższych standardów: hermetycznego rozładunku, hal pracujących w podciśnieniu i kontroli transportu. Podkreślam też, że te odpady już dziś wyjeżdżają z Sierpca. My chcemy zamknąć obieg lokalnie. Korzyścią będzie tańsza utylizacja odpadów zielonych oraz możliwość wykorzystania ciepła odpadowego w miejskiej sieci ciepłowniczej. Przy wysokich cenach gazu i możliwych przyszłych regulacjach emisyjnych musimy szukać alternatyw.
Czy rozwiązaniami z Sierpca interesują się inne samorządy?
Tak. Organizowaliśmy dzień otwarty w naszej biogazowni. Przyjechali samorządowcy z kilku gmin. Widać było zainteresowanie. Jestem zwolennikiem rozwiązań, które od lat rozwija Dania, szczególnie w zakresie biogazu i OZE. Liczymy na to, że po pozyskaniu finansowania będziemy mogli pokazać również piec wielopaliwowy. Jego innowacyjność polega na tym, że może spalać różne rodzaje suchej, kalorycznej i rozdrobnionej biomasy. W sytuacji kryzysowej możliwe byłoby także użycie gazu albo pyłu węglowego, ale podstawą będzie biomasa. Taka uniwersalność zwiększy bezpieczeństwo energetyczne.
Czy system prawny i polityka państwa sprzyjają takim działaniom?
Problemem jest to, że gminy miejskie przez długi czas nie były oczywistym beneficjentem spółdzielni energetycznych. Uważam, że to był błąd. Dzięki mojej inicjatywie, zgłoszonej podczas prac podkomisji ds. sprawiedliwej transformacji, udało się wprowadzić zapis otwierający gminom miejskim drogę do udziału w spółdzielniach energetycznych. To rozwiązanie nadal wymaga dopracowania, ale kierunek jest właściwy. Przetwórstwo rolne znajduje się właśnie w takich miastach jak Sierpc, miastach średnich i powiatowych, tracących część potencjału gospodarczego. Współpraca z otaczającymi je gminami wiejskimi może dać najlepsze efekty, bo miasto ma infrastrukturę i przemysł, a gminy wiejskie – zaplecze surowcowe. Gdyby w wielu gminach powstawały lokalne instalacje o mocy 3–5 MW, moglibyśmy bilansować energię u źródła i odciążać sieci przesyłowe. To ważne także z punktu widzenia ryzyka blackoutów. Nie oczekujemy wielkich dotacji ani bezzwrotnych umorzeń. Potrzebujemy długoterminowych, niskooprocentowanych kredytów na 15–20 lat. Projekty są ekonomicznie racjonalne. W przypadku spalania biomasy okres zwrotu może wynosić już nawet 3,5 roku, choć jeśli celem jest stabilizacja cen dla mieszkańców, można przyjąć dłuższy horyzont i utrzymać ceny ciepła na akceptowalnym poziomie.
Jaką widzi pan przyszłość dla Sierpca AD 2035?
Jeśli uda się uruchomić planowane projekty, to około 2030–2031 roku wszystkie jednostki miejskie powinny produkować tyle energii, ile same zużywają, albo korzystać z wystarczającej ilości OZE działających na terenie miasta. W 2035 roku ważną częścią systemu powinni być także lokalni przedsiębiorcy. Od nich również moglibyśmy odbierać ciepło odpadowe i wykorzystywać je na potrzeby mieszkańców. Marzy mi się system możliwie bezodpadowy, w którym energia powstaje w mieście, zostaje w mieście i służy mieszkańcom. Chodzi o to, abyśmy w sytuacjach kryzysowych nie obciążali dodatkowo sieci, lecz byli w stanie produkować wystarczającą ilość energii lokalnie. To dla mnie kierunek rozwoju nowoczesnego, odpowiedzialnego i bezpiecznego samorządu.







