Miasto przygotowało niedawno diagnozę problemów społecznych. Jak w świetle tej diagnozy opisałaby pani jego kondycję?
Sokołów nie odbiega zasadniczo od miast o podobnej wielkości i strukturze. Są jednak pewne pozytywne aspekty, z których możemy być zadowoleni, chociaż absolutnie nie oznacza to, że możemy spocząć na laurach. W wielu obszarach trzeba dalej systematycznie pracować. Naszym największym problemem jest demografia, ale i tutaj Sokołów nie jest wyjątkiem, to problem większości mniejszych miast w Polsce. Wiadomo więc, że trzeba zadbać o rozwój dzieci i młodzieży, stworzyć dobre warunki dla rodzin, ale też zapewnić opiekę seniorom. Jeśli chcemy poprawić wskaźniki demograficzne, to warunki życia i perspektywy rozwoju są absolutnie kluczowe.
W zakresie podnoszenia jakości życia i usług – mamy naprawdę wiele udanych programów: część była realizowana już wcześniej, teraz je intensyfikujemy i uruchamiamy nowe. Jednym z kluczowych projektów są przygotowania do utworzenia Centrum Usług Społecznych. Dla mnie to strategiczne zadanie tej kadencji, bo pozwoli zrobić duży krok do uporządkowania i wzmocnienia lokalnej polityki społecznej.
Wspomniała pani o pozytywnych aspektach miasta. Co wypada „in plus”, jeśli porównamy Sokołów z innymi ośrodkami?
Na tle Polski mamy względnie wysoki wskaźnik urodzeń. Ponadto Sokołów Podlaski został bardzo wysoko oceniony w najnowszym rankingu „Gdzie żyje się najlepiej?” – uplasowaliśmy się w pierwszej dwudziestce miast powiatowych w Polsce (raport opracowany został przez firmę Algolytics oraz pracownię badawczą SW Research). Jeśli chodzi o bezrobocie, sprawdziłam najświeższe dane i w Sokołowie stopa bezrobocia wynosi niespełna 2,5 proc. W klasycznym rozumieniu ten problem praktycznie nie występuje. Natomiast przedsiębiorcy narzekają na trudności ze znalezieniem pracowników. Dlatego duże firmy (dotyczy to zarówno spółek Sokołów S.A., czyli potentata branży mięsnej, jak i StalFa, spółki Mostostalu) muszą ściągać pracowników z zewnątrz. Na razie nie obserwuję poważniejszych konfliktów społecznych, ale uważam, że trzeba stale trzymać rękę na pulsie.
Mówiąc o pracownikach z zewnątrz ma pani na myśli głównie imigrantów?
Tak. W tej chwili główną grupą są Ukraińcy, choć pojawiają się już także pracownicy z bardziej egzotycznych kierunków. Ważne jest to, że jak dotąd utrzymuje się pewien balans i obserwuję raczej pozytywne relacje między lokalną społecznością a przybyszami.
Wracając do demografii – problemem jest nie tylko zmniejszanie się liczby ludności, ale i wzrost udziału osób w wieku poprodukcyjnym. Jakie macie pomysły na zmianę tego trendu, na zwiększenie dzietności i poprawę salda migracji?
W tej chwili stoję przed ogromnym wyzwaniem, jakim jest reorganizacja oświaty. W miejskich szkołach podstawowych przez ostatnie 10 lat liczba uczniów spadła o połowę. To bardzo konkretny, twardy wskaźnik. Większość szkół po prostu świeci pustkami. Z jednej strony mamy więc nadmiar budynków oświatowych, a z drugiej – bardzo skromną bazę lokalową w stosunku do rosnących potrzeb w zakresie usług społecznych. W tej sytuacji wniosek nasuwa się sam, aby zaadaptować jeden z budynków szkolnych na potrzeby Centrum Usług Społecznych. Jesteśmy świeżo po konsultacjach społecznych, z których jasno wynika, że Sokołowianie są gotowi zaakceptować tę decyzję.
Mamy w Sokołowie coraz więcej seniorów. Co ciekawe, seniorzy to najbardziej aktywna grupa społeczna w mieście. Dla nich planujemy ofertę w ramach CUS, który ma skoordynować wszystkie działania na ich rzecz. Mamy już sporo inicjatyw, ale powstaną też nowe, na przykład dodatkowe kluby seniora oraz programy integracji międzypokoleniowej. Na to bardzo liczę.
A co z polityką prorodzinną i ofertą dla najmłodszych?
Wprowadzamy wiele prorodzinnych przedsięwzięć. Rozbudowujemy żłobek w ramach Programu „Maluch+” o 50 dodatkowych miejsc, miejskie przedszkola działają na naprawdę wysokim poziomie. Już na początku kadencji zrealizowaliśmy jedną z ważnych obietnic wyborczych: powstała Młodzieżowa Rada Miejska. Ma wzmocnić głos młodych i ich zaangażowanie w sprawy miasta. Jeśli chodzi o młodzież, szeroką ofertę mają dla niej Sokołowski Ośrodek Kultury, Biblioteka Miejska oraz Ośrodek Sportu i Rekreacji, które intensywnie promują różne formy aktywności. Przykładowo, na stadionie miejskim uruchamiamy właśnie lodowisko. Od początku kadencji remontuję nasz basen miejski i jest szansa, że wkrótce ten ważny dla mieszkańców obiekt zostanie uruchomiony.
Musimy też poprawić współpracę międzypokoleniową i – co bardzo ważne – zadbać o promocję Sokołowa. Młodzi zostaną, jeśli miasto będzie dla nich atrakcyjne. Sokołowianie chętnie angażują się w różne przedsięwzięcia i lubią, kiedy o mieście jest głośno. Moim zadaniem jest wykorzystać tę energię i nadać miastu nową dynamikę.
W swojej kampanii wyborczej w kontekście depopulacji miasta mówiła pani o koncepcji „bumerang”. Co to dokładnie oznacza?
Chodzi o to, żeby młodzi ludzie po okresie nauki wracali do Sokołowa, tak jak wraca bumerang. Oczywiste jest, że muszą wyjechać, aby się wykształcić, bo nie mamy tu ośrodka akademickiego. Ale naszym zadaniem jest stworzyć takie warunki, by po studiach uznali, że warto tu wrócić. Miasto musi być atrakcyjne do życia, musi być „dobrze słyszalne” w regionie, kojarzone z dobrymi usługami, sensownym rynkiem pracy, atrakcyjnymi przestrzeniami publicznymi, ekologią, ofertą kulturalną i rekreacyjną. Widzę, że to zaczyna działać. Przykładowo, do konkursów na wolne stanowiska urzędnicze lub do miejskich jednostek zgłaszają się ostatnio młodzi, którzy pochodzą z innych miast, a wybrali Sokołów jako miejsce do życia. Kiedy ich pytam, dlaczego, słyszę odpowiedzi o dobrych usługach, przyzwoitych warunkach do mieszkania, ale też wielu możliwościach spędzania wolnego czasu.
W 2024 roku Sokołów obchodził 600-lecie nadania praw miejskich. Jak wykorzystaliście ten jubileusz?
Świętowaliśmy w trudnych warunkach finansowych, bo budżet na początku tej kadencji był pusty, z 10-proc. deficytem. Postawiliśmy więc na oszczędną formułę, która połączyła historię miasta, integrację mieszkańców i promocję Sokołowa. Zorganizowaliśmy wielki orszak poloneza „600 par na 600-lecie”. Pobiliśmy wówczas rekord Polski, bo ostatecznie zatańczyły 634 pary. Ten pomysł nie był przypadkowy, bo chcemy promować miasto także poprzez historię, w tym przypadku związaną z postacią Michała Kleofasa Ogińskiego – kompozytora polonezów, dawnego właściciela majątku Sokołów. Pomysł chwycił, więc w 2025 roku znów zatańczyliśmy i znów stawiło się ponad 600 par. Tak narodziła się koncepcja Sokołowa Podlaskiego jako Stolicy Poloneza. Chcemy konsekwentnie promować miasto poprzez tę formę tradycji i kultury. Musimy ożywić je i sprawić, żeby było po co przyjechać do Sokołowa, a nie tylko przejeżdżać przez Sokołów.
Wróćmy do diagnozy i do młodzieży oraz nowych zagrożeń: uzależnienie od internetu, zaniedbania wychowawcze, przemoc rówieśnicza, głośne ostatnio w Polsce tragedie na tym tle. Jaki problem jest dziś najbardziej palący i jak na niego odpowiadacie?
Solidnie zbadaliśmy strukturę zagrożeń i uzależnień. Opracowanie diagnozy pilotował Ośrodek Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (ORPA). Sama nazwa sugeruje wąską specjalizację, ale w praktyce zakres jego działań jest bardzo szeroki.
To moja pierwsza kadencja na stanowisku burmistrza, więc na początku musiałam dokładnie przyjrzeć się temu, co w mieście działa dobrze, a co wymaga poprawy. Za duży plus uważam działania i współpracę między instytucjami: Centrum Pomocy Socjalnej, ORPA oraz Środowiskowym Domem Samopomocy dla osób niepełnosprawnych. Ich działania są naprawdę budujące. W ORPA, na podstawie diagnoz, opracowano konkretne wnioski i zestaw działań: na każde zidentyfikowane zagrożenie jest odpowiadający mu program lub inicjatywa. To obejmuje zarówno profilaktykę, jak i specjalistyczne poradnictwo oraz terapię. Przeznaczamy na to spore środki pochodzące nie tylko z tzw. małpkowego, ale również z budżetu miasta. Pod koniec roku podpisałam cały pakiet zleceń na realizację programów profilaktycznych na rzecz przeciwdziałania uzależnieniom i przemocy. Już drugi rok bardzo intensywnie włączamy się w realizację programu „Dzieciństwo bez przemocy”. To wymaga ścisłej współpracy z policją i innymi instytucjami i ta współpraca naprawdę dobrze działa. Wspólnie z SOK miasto organizuje atrakcje dla seniorów, takie jak m.in. „Herbatka dla Seniora”, „Seniorzy w rytmie życia”, zaś potańcówki odbywają się na wspólnie wykonanym w ubiegłym roku plenerowym parkiecie. Wspólnie z policją organizujemy program „Bezpieczne Kobiety” oraz „Akademia Bezpiecznego Seniora”.
Dofinansowujemy letni i zimowy wypoczynek dzieci, w tym uczestnictwo w obozach harcerskich. Podnieśliśmy także stypendia o 200 proc., bo wcześniej były to bardzo małe kwoty. Prowadzimy dożywianie dzieci i mamy nawet program osłonowy. Pozwala on elastycznie zwiększyć ilość posiłków o 20 proc. dla dzieci formalnie niemających pomocy przyznanej decyzją administracyjną. Dzięki temu szybko reagujemy w sytuacjach, gdy dzieci chcą i powinny otrzymywać posiłek.
Dużym problemem w Polsce jest asystentura dla osób z niepełnosprawnościami i wsparcie ich rodzin. Czy ci ludzie mogą liczyć na pomoc sokołowskiego samorządu?
Obecnie w programie opieki wytchnieniowej działa 6 opiekunów, 16 osób wspiera osoby niesamodzielne. Jeśli chodzi o teleopiekę, w tym momencie korzysta z niej 91 osób. Dostarczamy potrzebującym urządzenia w formie opasek, które umożliwiają całodobowe monitorowanie użytkownika pod kątem potencjalnych zagrożeń zdrowotnych czy sytuacji alarmowych. Równolegle pracuje 10 pracowników socjalnych realizujących specjalistyczne działania skierowane do rodzin z orzeczeniami, wymagających bardziej złożonego wsparcia. Realizujemy rządowy programAsystent Osoby z Niepełnosprawnością, z którego stale korzysta ok. 7 osób. Ogromną rolę we wspieraniu osób z niepełnosprawnościami oraz ich rodzin odgrywa Środowiskowy Dom Samopomocy.
Poradnictwo specjalistyczne, psychologiczne, prawne, socjalne, realizowane jest przez Centrum Pomocy Socjalnej i ORPA. Problemem są obecnie bardzo słabe warunki lokalowe CPS. Dlatego ważnym elementem projektu Centrum Usług Społecznych jest przeniesienie tej jednostki do jednego z budynków poszkolnych i poprawa warunków pracy oraz obsługi mieszkańców.
Jak ma wyglądać samo Centrum Usług Społecznych od strony organizacyjnej, jak i finansowej?
Mamy przygotowany wniosek na kwotę ponad 4,6 mln zł. Jeśli uda się pozyskać te pieniądze, z początkiem 2027 roku uruchomimy działalność CUS. Część środków będzie mogła zostać przeznaczona na adaptację i remont budynku. Miasto będzie musiało dołożyć z budżetu do tej części inwestycyjnej.
Natomiast ogromną zaletą jest to, że programy skierowane bezpośrednio do mieszkańców nie wymagają wkładu własnego. To, przy naszej trudnej sytuacji finansowej, jest bardzo ważne.
Skoro mowa o kondycji finansowej miasta zapytam wprost: skąd się biorą te problemy w dobrze funkcjonującym organizmie miejskim?
Głównie ze złego zarządzania i niekontrolowanego wycieku środków. Stan Sokołowa, gdy objęłam funkcję, doskonale obrazują opracowywane przez „Wspólnotę” na przestrzeni lat rankingi i statystyki, które lokowały nasze miasto na końcowych pozycjach – na szczęście już idziemy w górę. Gdy na początku kadencji szukałam fachowej diagnozy oraz pomocy w załataniu dziur budżetowych i rozwiązaniu problemów płynnościowych, usłyszałam od ekonomistów określenie, iż Sokołów jest „biednym miastem bogatych ludzi”. Rzeczywiście, budżet jest trudny, natomiast sytuacja materialna mieszkańców – relatywnie dobra. W mieście i powiecie działa wiele przedsiębiorstw w szeroko rozumianym przetwórstwie spożywczym. Sokołów S.A. korzysta z lokalnych kooperantów, a wokół miasta funkcjonuje silne zaplecze rolnicze. Nieprzypadkowo w XIX w. zbudowano w Sokołowie cukrownię. Mamy wokół bardzo żyzne ziemie, sprzyjające produkcji rolnej. Oprócz tego mamy bardzo przedsiębiorczych i kreatywnych mieszkańców. Właśnie organizujemy Noworoczną Galę Biznesu, a w przyszłości chcę stworzyć płaszczyznę do współpracy samorządu z silnym i aktywnym środowiskiem lokalnych przedsiębiorców.
Kto przygotował dla miasta diagnozę społeczną i jaką metodologią się posłużono?
Diagnozę wykonała firma wybrana w trybie ustawy o zamówieniach publicznych. W badaniu wzięło udział 1045 osób, reprezentujących różne grupy: 202 dorosłych mieszkańców, 337 uczniów (z klas 4–6 i 7–8) oraz 216 rodziców. To daje szerokie spektrum opinii i doświadczeń. Efekt konsultowałam z fachowcami od polityki społecznej i uzyskałam opinię, że diagnoza została profesjonalnie przygotowana. Ale traktujemy ją jako żywy dokument, bo sytuacja społeczna jest dynamiczna. Na podstawie dotychczasowych wyników otrzymałam szczegółowy zestaw rekomendacji. Na każdy z kluczowych punktów diagnozy staramy się odpowiadać w konkretny sposób: albo kontynuujemy już istniejące programy, albo je modyfikujemy, albo dokładamy nowe działania w zależności od tego, jak będzie się zmieniać sytuacja w mieście. Wkrótce opracujemy kolejną diagnozę, tym razem już ściśle pod kątem tworzenia CUS.
Z diagnozy wynika, że w Sokołowie funkcjonowało wiele różnych programów: asystentury rodzinne, opieka wytchnieniowa, posiłki dla dzieci i seniorów, Opieka 75+, „Sokołowska Rodzina 3+”, darmowa komunikacja miejska, przeciwdziałanie cyberzagrożeniom, inwestycje w kulturę, sport itp. Jak sprawić, żeby to nie były rozproszone, przypadkowe projekty, tylko spójna, długofalowa polityka społeczna?
Kluczem jest koordynacja na wielu poziomach. Staramy się, aby nic nie działo się w oderwaniu od reszty. Dobrym przykładem są inicjatywy skierowane do seniorów. Łączymy tu potencjał kilku instytucji: jednostek typowo opiekuńczych i społecznych, ale także Sokołowskiego Ośrodka Kultury (gdzie działa Klub Seniora, Uniwersytet Trzeciego Wieku, chóry i zespoły) oraz prężnej Miejskiej Biblioteki Publicznej. To wszystko jest ze sobą powiązane.
W przyszłości chcemy to sformalizować i wzmocnić. Pokładam ogromne nadzieje w organizowanym CUS jako ośrodku koordynującym całość lokalnej polityki społecznej, zarówno jeśli chodzi o dzieci, młodzież, rodziny, jak też seniorów. Dzięki temu działania będą bardziej zintegrowane i skuteczne.
Jest pani burmistrzem stosunkowo krótko, ale w samorządzie działa pani od wielu lat. Przez 35 lat polskiej samorządności głównym wyzwaniem dla gmin były inwestycje (pomijając oświatę jako odrębny, ogromny temat). Co dziś jest ważniejsze z perspektywy mieszkańców: inwestycje infrastrukturalne czy polityka społeczna?
Postawiłabym je na równi. Nie można robić jednego zamiast drugiego, zadania trzeba prowadzić równolegle. Największym problemem, z którym obecnie się mierzę, są finanse miasta, a przypomnę, że samorząd dostaje kolejne kosztowne zadania z zakresu bezpieczeństwa. Muszę wyprowadzić budżet na prostą, aby z jednej strony zabezpieczyć wkład własny do przyszłych inwestycji, a z drugiej zapewnić środki na wszelkie funkcje i usługi społeczne, profilaktykę i wyrównywanie szans. Bardzo ważne jest, aby w gąszczu liczb nie zgubić człowieka, bo straty w sferze społecznej są później bardzo trudne, a czasem niemożliwe do nadrobienia.









